sobota, 18 kwietnia 2026

Zwykły, a jednak niezwykły...

Więc będę śpiewał i dążył do kresu
Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce.
Tak Egipcjanin w liście z aloesu
Obwija zwiędłe umarłego serce;
Na liściu pisze zmartwychwstania słowa;
Chociaż w tym liściu serce nie ożyje,
Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa,
W proch nie rozsypie... Godzina wybije,
Kiedy myśli słowa tajemne odgadnie,
Wtenczas odpowiedź będzie w sercu – na dnie.
Juliusz Słowacki
Właściwości rośliny, o której dzisiaj tkam opowieść, Mała Dziewczynka tak naprawdę poznała, gdy zdążyła się ona kiedyś zadomowić w doniczce w jej Domu.
A przecież pamięta, jak Babcia czasem na chory palec Małej Dziewczynki przykładała przecięty, mięsisty liść tej rośliny, która rosła zawsze w domu Dziadków. Jednak wówczas nie zastanawiała się nad tym. 
Dopiero potem Mała Dziewczynka uświadomiła sobie jakim wspaniałym lekarzem potrafi być aloes.  Roślina, która od dawna dziś cieszy się u nas  zainteresowaniem. Jednak szczyt jej popularności przypadał na czasy słusznie minione (ale czy tak do końca?). Znała ją na pewno niejedna babcia, mama... A może ktoś jeszcze pamięta do czego w tych latach był wykorzystywany aloes?
Ale zacznę od początku...
Aloes jest rośliną pochodzącą z suchych, pustynnych i sawannowych obszarów Afryki, Madagaskaru i Azji Mniejszej. Stamtąd zawędrował  do wielu innych regionów świata o zbliżonych warunkach klimatycznych. 
Aloes rośnie tam, gdzie inne rośliny nie potrafią przeżyć. Zadziwia tym, że w najbardziej suchej przestrzeni można być pełnym wody.
Słowo aloes pochodzi od arabskiego alloeh i pierwotnie oznaczał to, co gorzkie, błyszczące, przezroczyste. Skórka aloesu jest bowiem gorzka, a środek żelowy, kleisty, trochę jak ślina. Właśnie z tego powodu na Półwyspie Iberyjskim roślinę nazywa się babosa. W większości miejsc świata roślina występuje jednak zazwyczaj jako aloe albo aloes.
Najstarsze zapisane doniesienia o jej zastosowaniu pochodzą z 2200 r. p.n.e. W mieście Nippur, na południe od Bagdadu, odnaleziono bibliotekę króla Asyrii zwanego Aszurbanipal. Na jednej z glinianych tabliczek znaleziono informacje o roślinie, której „liście przypominają pochwy na noże”. Także liczące ok 3500 lat papirusy egipskie donoszą o uzdrawiających właściwościach aloesu.
W młodszej od nich Biblii znajduje się wyznanie zakochanego w oblubienicy:
Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico,
ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym.
Pędy twe - granatów gaj,
z owocem wybornym kwiaty henny i nardu:
nard i szafran, wonna trzcina i cynamon,
i wszelkie drzewa żywiczne,
mirra i aloes, i wszystkie najprzedniejsze balsamy
źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych
spływających z Libanu.
Biblia, Stary Testament, Pieśń nad pieśniami
"Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami."
Ks. Liczb 24:6
"Wszystkie twoje szaty pachną mirrą, aloesem; płynący z pałaców z kości słoniowej dźwięk lutni raduje ciebie."
Ks. Psalmów 45:9
"Swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem."
Ks. Przysłów 7:17
"Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu."
Ew. Jana 19:39
Stąd też aloes przez niektórych nazywany jest biblijnym kwiatem.
Ale, ale... STOP. Najprawdopodobniej aloes, o którym mowa w Biblii, nie ma nic wspólnego ze znanym nam aloesem zwyczajnym (Aloe vera). No i pogubiłam się.... 
Egipcjanie uważali aloes za symbol piękna i młodości.
Według legend nie tylko nie tylko piękna Kleopatra używała aloesu do pielęgnacji skóry. Również królowa Nefretete przypisywała tej roślinie pierwszorzędną rolę. Obie używały regularnie aloesu do przemywania oczu i do kąpieli. Pozwoliło im to zachować gładkość ciała oraz jego jasny koloryt Egipcjanie uznawali aloes także za roślinę nieśmiertelności i stosowali go do balsamowania zwłok. Aloes uprawiano też przy wejściach do piramid w celu wskazania faraonom drogi wiodącej do ziemi zmarłych.
Starożytni Grecy i Rzymianie cenili aloes za jego zdolności przyspieszające gojenie ran i łagodzenie bólu. Aleksander Wielki nawet podbił wyspę Socotra, aby zdobyć zapasy aloesu dla swoich żołnierzy.  
Inna legenda mówi, że podczas oblężenia Gazy w 332 roku p.n.e. Aleksander został trafiony zatrutą strzałą. Rana nie chciała się goić i dopiero w Persji, w świątyni Śiwy, jeden z kapłanów go żelem aloesowym.
Grecy i Rzymianie wierzyli także, że aloes zapobiega wypadaniu włosów. Nie bez powodu Grecy nazwali go „darem Wenus”.
Również Indianie stosowali go jako środek odmładzający i nazywali „niebiańskimi pałeczkami”.
Aloes dzięki swojemu szerokiemu działaniu szybko przestał być traktowany wyłącznie jako szamańska roślina lecznicza i został włączony do systemów medycznych, stosowanych nie tylko przez Arabów, Syryjczyków....
W Afryce aloes był wykorzystywany przede wszystkim w dolegliwościach żołądkowych, chorobach reumatoidalnych stawów, rwie kulszowej oraz do nacierania nadwyrężonych miejsc. Kobiety z plemienia Zulusów sok aloesowy stosowany był w procesie odłączenia swojego dziecka od piersi. Karmiące mamy smarowały nim sutki, a jego gorzki smak stawał się przyczyną rezygnacji niemowląt z chęci ssania piersi. 
Lekarz Rufus z Efezu pisał, że aloes bywał stosowany w leczeniu melancholii, dżumy, jaskry oraz katarakty. Wspominał, że roślina ta przynosiła ulgę w się na niestrawności objawiającej się utratą apetytu, słabym trawieniem, zaparciami i wzdęciami. Lecznicze działanie aloesu wykorzystywane było również przy krwotokach, jako środek na oparzenia, na porost włosów, do leczenia trudno gojących się ran, przeciw komarom, w leczeniu skaleczeń i pęknięć skóry.
W pozostawionych przez Hildegardę z Bingen tekstach można znaleźć liczne zapiski o tej roślinie. Jej zdaniem była świetnym lekiem na problemy stomatologiczne. Twierdziła też, że pozwala zwalczać szkodliwe dla zdrowia bakterie i stany zapalne.
Obecnie aloes jest stosowany głównie w chorobach skóry.
W kosmetyce żelu aloesowego używa się jako spowalniacza starzenia się skóry, do ochrony przed promieniowaniem słonecznym a także skutkami odmrożeń czy poparzeń.
Żel z aloesu jest ceniony za swoje właściwości nawilżające i regenerujące. Szybciej niż woda przenika przez skórę, dzięki czemu doskonale nadaje się nie tylko do pielęgnacji skóry suchej i  podrażnionej, ale także do włosów, które dzięki niemu stają się mocniejsze, bardziej elastyczne i mniej łamliwe.
Aloes stosowany jest również w stomatologii. Z acemannanu obecnego w aloesie wytwarza się kleje do protez oraz środki zmniejszające krwawienie i obrzęk dziąseł.
Natomiast osoby cierpiące z powodu dolegliwości reumatycznych stosują aloes, by ukoić ból stawów i mięśni.
Aloes jest skutecznym, naturalnym produktem stosowanym w walce z  różnorodnymi schorzeniami przewodu pokarmowego. Szczególnie polecany jest na dolegliwości trawienne i w leczeniu wrzodów żołądka. Dowiedziono, że wykazuje właściwości antybakteryjne przeciwko szczepom Helicobacter pylori, który odpowiedzialny jest za stany zapalne układu pokarmowego.
Aloes często jest kojarzony głównie z kosmetyką i medycyną. Jednak może być też cennym składnikiem w kuchni. To prawda, że jego smak jest specyficzny, jednak w połączeniu na przykład z owocami, warzywami, może wzbogacić dania o dodatkowe wartości odżywcze, które pozytywnie wpłyną na nasze zdrowie.
Miąższ z liści aloesu jest prawdziwą skarbnicą składników. Zawiera w sobie m.in. tłuszcze, kwasy organiczne, aminokwasy, witaminy (w tym C i B), sole mineralne oraz enzymy roślinne. Aloes dostarcza aż 18 z 22 aminokwasów, które są niezbędne dla człowieka. Jednym z najważniejszych składników aloesu jest acemannan – polisacharyd, który wspomaga układ odpornościowy i ma działanie przeciwzapalne.
Zawarte w roślinie polisacharydy pobudzają produkcję białych krwinek, które odgrywają kluczową rolę w zwalczaniu infekcji. Regularne picie soku z aloesu może wspierać organizm w ochronie przed przeziębieniami i infekcjami wirusowymi.
Aloes zwyczajny
Nie nazywaj mnie kaktusem.
Jestem zwykłym aloesem.
W każdym domu chętnie goszczę,
mało piję, prawie poszczę.
Specjalnej troski nie wymagam,
za to chętnie wam pomagam
na przeróżne dolegliwości,
oprócz ostrych złamań kości.
Mam własności nawilżające,
przede wszystkim odkażające.
Złe bakterie zawojuję,
mikroflorę odbuduję.
Choć urody mi brakuje,
chętnie w oknie paraduję.
Więc nie żałuj, bardzo proszę,
trochę światła. Resztę zniosę.
znalezione w Internecie
O niezwykłych właściwościach tej zwykłej rośliny mogłabym jeszcze długo pisać.... 
Mogę powiedzieć, a raczej napisać, że chyba niewiele jest roślin, które byłyby tak szeroko wykorzystywane przez  liczne narody, kultury... Do dnia dzisiejszego aloes niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem firm farmaceutycznych, kosmetycznych, a także zwykłych ludzi, którzy uprawiają go w swoich domach.
Ileż dobra w tej niewymagającej, lekko kłującej roślinie, która rośnie tam, gdzie większość rosnąć nie chce. Może zatem urośnie w naszych domach, urozmaici nasze mieszkania...?
A do Domu Małej Dziewczynki znowu powróci na parapet?

sobota, 11 kwietnia 2026

Tam, skąd wieje kwietniowy wiatr

 Tekst napisany wcześniej i zaplanowany do opublikowania. Bo.... 

Jest miasteczko, co nad rzeczką
Wśród ogrodów śpi
Monotonnie w tym miasteczku
Przemijają dni

Dzień podobny do dnia
Tydzień do tygodnia
Wolnym krokiem po uliczkach spaceruje czas
Śmigających przez stacyjkę parowozów świst
Jest jak z innej ziemi głos, jak w obcej mowie list
Początek kwietnia ma w sobie coś szczególnego. Pani Wiosna już się prawie u nas rozgościła. Królewna Zima wyraźnie się poddała. Ale wiadomo, kwiecień plecień...
Powietrze pachnie inaczej niż w marcu, ziemia oddycha wilgocią, a wiatr… Wiatr jak co roku przynosi ze sobą coś więcej niż tylko chłód. Przynosi świeży, wiosenny powiew. I przynosi wspomnienia...
Nie wiem, skąd one się biorą. Może z zapachu mokrych chodników po nocnym deszczu. Może z zielonych pąków na drzewach, rozkwitających kwiatów, śpiewu ptaków... A może z ciszy, która pojawia się w człowieku nagle, bez zapowiedzi. 
A tak naprawdę ciekawskie wspomnienia  wyglądają ze swojej szuflady. Na początku tylko 
podążają wzrokiem za Małą Dziewczynką, rozglądaja się po mieszkaniu. Jeszcze nie chce się im opuścić swojego ciepłego miejsca. 
A Mała Dziewczynka dobrze wie, co będzie dalej. Najpierw pojawia się drobna myśl. Prawie niezauważalna, która rozkwita w jej głowie. A potem nagle, gdy wspomnienia opuszczają szufladę i otulają ją niczym ciepłym szalem, robi się z tej drobnej myśli tęsknota. I wtedy jak zawsze wraca Małe Miasteczko. 
Mała Dziewczynka nie ma wyjścia. Siada jak zawsze w fotelu, zamyka oczy, aby choć na chwilę zobaczyć je znowu.
Może to dziwne, ale wspomnienia z dzieciństwa dawniej były dla niej bardziej odległe, wypłowiałe, mniej wyraźne niż obecnie. Pewnie dlatego, że teraz są one naprawdę ważne.
Mała Dziewczynka widzi znajome ulice, którymi kiedyś chodziła bez zastanowienia. Domy, które mijała setki razy. Drzewa przy jeziorze, które szumiały nawet wtedy, gdy nie było wiatru. Ławki, na których można było usiąść i patrzeć na wodę tak długo, aż myśli same się uspokajały.
Mała Dziewczynka bardzo lubiła i nadal lubi te spacery. Ale nie takie zaplanowane, z wyraźnym początkiem i końcem. Lecz te zwyczajne, kiedy wychodzi się z domu i pozwala nogom iść tam, gdzie same chcą. 
A bardzo często prowadziły nad jezioro. Na planty.
Ścieżka biegła dookoła wody. Nie należało się spieszyć. Mała Dziewczynka potrafiła chodzić tam długo, słuchając własnych kroków na alejce, plusku fal przy brzegu, kwakania różnokolorowych kaczuszek... 
Czasami przychodziła bardzo wcześnie. Jeszcze zanim Miasteczko naprawdę się obudziło. Nad jeziorem unosiła się wtedy delikatna mgła, a woda była tak spokojna, że wyglądała jak wielkie lustro. I w tym lustrze odbijało się niebo, drzewa, dachy domów, klasztor... Po prostu całe Małe Miasteczko. Przeglądał się w nim także król Słońce. 
Nad tym jeziorem dla Małej Dziewczynki są najpiękniejsze wschody słońca. Każdego dnia inne, zachwycające....
Zachody też mają  tam swój własny urok. Król Słońce powoli chowa się za domami, a Małe Miasteczko zwalnia zdecydowanie szybciej niż w większych miastach. Ludzie wracają do domów, na ulicach robi się spokojniej, ptaki milkną, a woda znów zamienia się w lustro. W tym lustrze przegląda się wszystko. Niebo. Drzewa. Całe Małe Miasteczko. 
Świat burzliwą rzeką
Huczy gdzieś daleko
Żebyż głos ten dotarł chociaż raz
Jest miasteczko
Nad niewielką rzeczką
W tym miasteczku ludzie dotąd śpią

Rano mleczarz w okno puka
Słońce czeka w drzwiach
Żeby wpłynąć złotą strugą
Pod blaszany dach
Czasem jednak Mała Dziewczynka wybierała inną drogę. Tę, którą Babcia zawsze nazywała Naszą Dróżką. Nie była szeroka ani szczególnie ważna w Małym Miasteczku. Leżała tuż za nim, trochę na uboczu. A jednak dla Małej Dziewczynki była i jest wyjątkowa. Ścieżka najpierw łagodnie wspina się pod górę, wijąc się między polami, które miejscami sięgają ponad jej wzrost. Idzie się jakby zagłębieniem, otoczonym na wysokości oczu makami, chabrami i kłosami zbóż. Na samym szczycie rozpościera się szeroki widok również na pogwizdujące pociągi.  
Ta ścieżka również na zawsze pozostaje w pamięci. Mała Dziewczynka za każdym razem, gdy jest w Małym Miasteczku, wędruje nią, wspomina, słucha wiejącego tam nieustannie wiatru i wciąż zachwyca się tymi, przestrzeniami...
Wspomnienia ciepło otulają Mała Dziewczynkę. Jest jej tak dobrze.
Ale tą ciszę przerywa delikatnie Anioł Stróż, który ma cierpliwość do wspomnień i do tęsknoty, która wraca do Małej Dziewczynki nie tylko z wiosennym wiatrem.
— Znowu myślisz o Małym Miasteczku — mówi spokojnie.
— Tak.
— Tęsknisz.
— Trochę.
— Tylko trochę?
— Dobrze wiesz, że trochę bardziej.
Przez chwilę jest cicho.
— A najbardziej za czym tęsknisz? — pyta w końcu Anioł Stróż.
Mała Dziewczynka zastanawia się przez chwilę.
— Za spacerami.
— Nad jeziorem?
— Nad jeziorem też… ale chyba najbardziej za Naszą Dróżką.
— Dlaczego właśnie za nią?
— Bo tam było najciszej.
Anioł Stróż milczy przez chwilę, jakby przyglądał się tym wspomnieniom razem z nią.
— Wiesz — mówi w końcu — takie miejsca nigdy nie znikają.
— Nawet jeśli zmieniają się z czasem?
— Nawet wtedy.
— Dlaczego?
— Bo najważniejsza część została w tobie. Możesz tam także pojechać - mówi  Anioł Stróż.
— Naprawdę? Ale przecież teraz jestem...
— To minie. Będzie dobrze.
— Może rzeczywiście tam pojadę, jak....
— Czasem wystarczy uwierzyć. Warto spakować tęsknotę do kieszeni i podążyć za nią.
Mała Dziewczynka wie, że Anioł Stróż ma rację. Ale czy zdąży przygotować się do wyjazdu w tak krótkim czasie?  Czy poradzi sobie? Przecież... Ale może da radę? Nigdy nie była tam w kwietniu, albo tego już nie pamięta... Może w końcu uda się jej zobaczyć złote, pachnące pola rzepakowe. Co roku się na nie spóźnia o kilka, chociaż z roku na rok przyjeżdża coraz wcześniej....
W południowym skwarze
Drzemią sklepikarze
Szaro i niepostrzeżenie mija pracy czas
Trzeba skopać w swym ogródku pod lewkonie grunt
Potem brydż u aptekarza po pięć groszy punkt

Wreszcie noc leniwa
Na miasteczko spływa
Noc ogromna w deszczu srebrnych gwiazd
W tym miasteczku
Wkrótce po troszeczku
Ludzie się przebudzą, żeby żyć
Jerzy Jurandot
Może to dobry moment, żeby na chwilę odetchnąć od codzienności? Krótki urlop od szarej codzienności. Zostawię za sobą troski, i domu, popatrzę na rosnącą trawę, poczuję zapach kwiatów, oprę się o drzewo… Rano przywitam słońce nad jeziorem, a wieczorem zobaczę, jak odbija się w moim Małym Miasteczku.
Samo oczekiwanie na coś dobrego jest tylko połową przyjemności. Więc jak tylko.... Jadę