sobota, 11 kwietnia 2026

Tam, skąd wieje kwietniowy wiatr

 Tekst napisany wcześniej i zaplanowany do opublikowania. Bo.... 

Jest miasteczko, co nad rzeczką
Wśród ogrodów śpi
Monotonnie w tym miasteczku
Przemijają dni

Dzień podobny do dnia
Tydzień do tygodnia
Wolnym krokiem po uliczkach spaceruje czas
Śmigających przez stacyjkę parowozów świst
Jest jak z innej ziemi głos, jak w obcej mowie list
Początek kwietnia ma w sobie coś szczególnego. Pani Wiosna już się prawie u nas rozgościła. Królewna Zima wyraźnie się poddała. Ale wiadomo, kwiecień plecień...
Powietrze pachnie inaczej niż w marcu, ziemia oddycha wilgocią, a wiatr… Wiatr jak co roku przynosi ze sobą coś więcej niż tylko chłód. Przynosi świeży, wiosenny powiew. I przynosi wspomnienia...
Nie wiem, skąd one się biorą. Może z zapachu mokrych chodników po nocnym deszczu. Może z zielonych pąków na drzewach, rozkwitających kwiatów, śpiewu ptaków... A może z ciszy, która pojawia się w człowieku nagle, bez zapowiedzi. 
A tak naprawdę ciekawskie wspomnienia  wyglądają ze swojej szuflady. Na początku tylko 
podążają wzrokiem za Małą Dziewczynką, rozglądaja się po mieszkaniu. Jeszcze nie chce się im opuścić swojego ciepłego miejsca. 
A Mała Dziewczynka dobrze wie, co będzie dalej. Najpierw pojawia się drobna myśl. Prawie niezauważalna, która rozkwita w jej głowie. A potem nagle, gdy wspomnienia opuszczają szufladę i otulają ją niczym ciepłym szalem, robi się z tej drobnej myśli tęsknota. I wtedy jak zawsze wraca Małe Miasteczko. 
Mała Dziewczynka nie ma wyjścia. Siada jak zawsze w fotelu, zamyka oczy, aby choć na chwilę zobaczyć je znowu.
Może to dziwne, ale wspomnienia z dzieciństwa dawniej były dla niej bardziej odległe, wypłowiałe, mniej wyraźne niż obecnie. Pewnie dlatego, że teraz są one naprawdę ważne.
Mała Dziewczynka widzi znajome ulice, którymi kiedyś chodziła bez zastanowienia. Domy, które mijała setki razy. Drzewa przy jeziorze, które szumiały nawet wtedy, gdy nie było wiatru. Ławki, na których można było usiąść i patrzeć na wodę tak długo, aż myśli same się uspokajały.
Mała Dziewczynka bardzo lubiła i nadal lubi te spacery. Ale nie takie zaplanowane, z wyraźnym początkiem i końcem. Lecz te zwyczajne, kiedy wychodzi się z domu i pozwala nogom iść tam, gdzie same chcą. 
A bardzo często prowadziły nad jezioro. Na planty.
Ścieżka biegła dookoła wody. Nie należało się spieszyć. Mała Dziewczynka potrafiła chodzić tam długo, słuchając własnych kroków na alejce, plusku fal przy brzegu, kwakania różnokolorowych kaczuszek... 
Czasami przychodziła bardzo wcześnie. Jeszcze zanim Miasteczko naprawdę się obudziło. Nad jeziorem unosiła się wtedy delikatna mgła, a woda była tak spokojna, że wyglądała jak wielkie lustro. I w tym lustrze odbijało się niebo, drzewa, dachy domów, klasztor... Po prostu całe Małe Miasteczko. Przeglądał się w nim także król Słońce. 
Nad tym jeziorem dla Małej Dziewczynki są najpiękniejsze wschody słońca. Każdego dnia inne, zachwycające....
Zachody też mają  tam swój własny urok. Król Słońce powoli chowa się za domami, a Małe Miasteczko zwalnia zdecydowanie szybciej niż w większych miastach. Ludzie wracają do domów, na ulicach robi się spokojniej, ptaki milkną, a woda znów zamienia się w lustro. W tym lustrze przegląda się wszystko. Niebo. Drzewa. Całe Małe Miasteczko. 
Świat burzliwą rzeką
Huczy gdzieś daleko
Żebyż głos ten dotarł chociaż raz
Jest miasteczko
Nad niewielką rzeczką
W tym miasteczku ludzie dotąd śpią

Rano mleczarz w okno puka
Słońce czeka w drzwiach
Żeby wpłynąć złotą strugą
Pod blaszany dach
Czasem jednak Mała Dziewczynka wybierała inną drogę. Tę, którą Babcia zawsze nazywała Naszą Dróżką. Nie była szeroka ani szczególnie ważna w Małym Miasteczku. Leżała tuż za nim, trochę na uboczu. A jednak dla Małej Dziewczynki była i jest wyjątkowa. Ścieżka najpierw łagodnie wspina się pod górę, wijąc się między polami, które miejscami sięgają ponad jej wzrost. Idzie się jakby zagłębieniem, otoczonym na wysokości oczu makami, chabrami i kłosami zbóż. Na samym szczycie rozpościera się szeroki widok również na pogwizdujące pociągi.  
Ta ścieżka również na zawsze pozostaje w pamięci. Mała Dziewczynka za każdym razem, gdy jest w Małym Miasteczku, wędruje nią, wspomina, słucha wiejącego tam nieustannie wiatru i wciąż zachwyca się tymi, przestrzeniami...
Wspomnienia ciepło otulają Mała Dziewczynkę. Jest jej tak dobrze.
Ale tą ciszę przerywa delikatnie Anioł Stróż, który ma cierpliwość do wspomnień i do tęsknoty, która wraca do Małej Dziewczynki nie tylko z wiosennym wiatrem.
— Znowu myślisz o Małym Miasteczku — mówi spokojnie.
— Tak.
— Tęsknisz.
— Trochę.
— Tylko trochę?
— Dobrze wiesz, że trochę bardziej.
Przez chwilę jest cicho.
— A najbardziej za czym tęsknisz? — pyta w końcu Anioł Stróż.
Mała Dziewczynka zastanawia się przez chwilę.
— Za spacerami.
— Nad jeziorem?
— Nad jeziorem też… ale chyba najbardziej za Naszą Dróżką.
— Dlaczego właśnie za nią?
— Bo tam było najciszej.
Anioł Stróż milczy przez chwilę, jakby przyglądał się tym wspomnieniom razem z nią.
— Wiesz — mówi w końcu — takie miejsca nigdy nie znikają.
— Nawet jeśli zmieniają się z czasem?
— Nawet wtedy.
— Dlaczego?
— Bo najważniejsza część została w tobie. Możesz tam także pojechać - mówi  Anioł Stróż.
— Naprawdę? Ale przecież teraz jestem...
— To minie. Będzie dobrze.
— Może rzeczywiście tam pojadę, jak....
— Czasem wystarczy uwierzyć. Warto spakować tęsknotę do kieszeni i podążyć za nią.
Mała Dziewczynka wie, że Anioł Stróż ma rację. Ale czy zdąży przygotować się do wyjazdu w tak krótkim czasie?  Czy poradzi sobie? Przecież... Ale może da radę? Nigdy nie była tam w kwietniu, albo tego już nie pamięta... Może w końcu uda się jej zobaczyć złote, pachnące pola rzepakowe. Co roku się na nie spóźnia o kilka, chociaż z roku na rok przyjeżdża coraz wcześniej....
W południowym skwarze
Drzemią sklepikarze
Szaro i niepostrzeżenie mija pracy czas
Trzeba skopać w swym ogródku pod lewkonie grunt
Potem brydż u aptekarza po pięć groszy punkt

Wreszcie noc leniwa
Na miasteczko spływa
Noc ogromna w deszczu srebrnych gwiazd
W tym miasteczku
Wkrótce po troszeczku
Ludzie się przebudzą, żeby żyć
Jerzy Jurandot
Może to dobry moment, żeby na chwilę odetchnąć od codzienności? Krótki urlop od szarej codzienności. Zostawię za sobą troski, i domu, popatrzę na rosnącą trawę, poczuję zapach kwiatów, oprę się o drzewo… Rano przywitam słońce nad jeziorem, a wieczorem zobaczę, jak odbija się w moim Małym Miasteczku.
Samo oczekiwanie na coś dobrego jest tylko połową przyjemności. Więc jak tylko.... Jadę 

24 komentarze:

  1. Cześć Isameno! Zgadza się, kwietniowe dni mimo że czasem zimne i paskudne pachną już inaczej - nadchodzącą wiosną i nadzieją na zieleń, kolory, więcej ciepła i słońca które od razu dodaje energii do działania!

    U mnie w czwartek była śnieżyca, ale w przyszłym tygodniu ma być już znowu cieplej - czekam z niecierpliwością 😃

    Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł, odwiedzisz Miasteczko na pewno, trzeba wykorzystać różne pory roku. Jak zawsze, tak i dziś pięknie pociągnęłaś opowieść. Wspomnienia i tęsknoty są ważną częścią naszego życia, bez nich bylibyśmy ubodzy...Ja mam łatwiejszy dostęp do ogrodu wspomnień, bo one krążą po małym terytorium, zagłębiam się w te miejsca codziennie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwiecień przynosi kwiecie :)
    Byle nie czekać za długo, bo wtedy zniecierpliwienie, zniechęcenie i wszystkojedność ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny jest ten motyw, że wspomnienia z czasem stają się wyraźniejsze, jakby dopiero po latach człowiek umiał je naprawdę zobaczyć.

    I powiem Ci, że po tym wszystkim ten pomysł wyjazdu wcale nie brzmi jak impuls, tylko coś bardzo naturalnego — jakbyś po prostu chciała domknąć pewien krąg. Czasem naprawdę warto pojechać i sprawdzić, co z tych obrazów nadal tam jest, a co zostało już tylko w nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. A onde a primavera chega o cheiro fica, as flores deixam a sua beleza por todos os lados, Ismene feliz sábado bjs.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam kwietniowo Ismeno! Lubię czytać Twoje opowieści :-) Balansujesz na granicy jawy i snu, bajki i prawdziwego, realnego życia ... Lubię czytać Twoje opowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oho, ja też mam Małe Miasteczko, do którego często wracam myślami. To miasteczko, w którym mieszkałą moja babcia i zawsze spędzałam tam wakacje. To kawał mojego dzieciństwa i najszczęśliwsze wspomnienia :)

    Odpisałam Ci na moim blogu, ale zapomniałam zapytać. Czy też jesteś kibicem piłki nożnej? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tęsknota to silne uczucie, nabrzmiewa jak balon, aż musimy cos zrobić, by móc oddychać.
    Tęsknota, wspomnienia, wiosna - dobry moment, by wrócić w znajome zakątki:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Małe miasteczko - los rzucił mnie do większych miast i chyba przez to straciłem szansę na piękne tęsknoty.
    Dziękuję za podzielenie się ze mną tymi wspomnieniami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Droga Ismeno! Tak poetycko i bajecznie opisałaś to Małe Miasteczko, że czytając miałam wrażenie, jakbym tam była i sobie spacerowała razem z Tobą, słuchając Twoich opowieści :) Masz niesamowite zdolności, aż chce się czytać i pobudzić wyobraźnię! Pozdrawiam serdecznie, Estera :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam swoją wodę, w której mogę się przeglądać. Mój ulubiony Staw Bieńczycki.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nostalgia is a heavy, beautiful ache. There is something so incredibly raw about the way the "Little Girl" still lives inside you, waiting for the exact moment the April wind shifts to pull those memories out of their drawer. We spend our lives building new routines and "grown-up" responsibilities, but a simple smell of wet pavement or a certain tilt of the sun can make all of that feel like a thin veil over the child we used to be.

    That conversation with your Guardian Angel hits home. We often wait for the "perfect" time to return to the places that shaped us, worrying about whether we'll manage the trip or if we'll be too late for the rapeseed fields again. But the truth is, the grayness of everyday life will always be there the rapeseed fields won't. If your heart is telling you to pack your longing into your pocket and go, then go. Lean against that tree, watch the grass, and let the Little Town remind you that the most important parts of you never actually disappeared.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kwietniowe powietrze pachnie inaczej, nawet, jeśli jeszcze jest chłodno. Przyszła wiosna, więc wszystko wygląda lepiej i lżej... Pięknie napisałaś!
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    OdpowiedzUsuń
  14. A wiesz, mnie się od dawna marzy zamieszkanie w małym miasteczku. Bardzo odpowiada mi atmosfera małych miejscowości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiosna jest z pewnością najbardziej oczekiwaną porą roku — szczególnie przez tych, którzy nie przepadają za zimą i traktują ją jako zło konieczne (a ja do nich zdecydowanie należę).

    Też uważam, że często zapominamy o PRAWDZIWYCH wartościach naszego życia, o tym, co w życiu jest naprawdę ważne. I przychodzi moment, w którym pragniemy tam powrócić.

    Chciałbym dorzucić coś z „mojego podwórka”. Kilka lat temu spotkałem się z moimi klientami — Polakami, którzy przyjechali do Kanady pod koniec lat 80. Znaliśmy się prawie 30 lat. W Kanadzie dobrze się „ustawili”. Tamtego dnia mieliśmy więcej czasu na spokojną rozmowę i wspomnienia „starych, dobrych czasów”. Co ciekawe, choć życie wtedy wcale nie było łatwe, wspominali je z wyraźnym rozrzewnieniem:

    — Często martwiliśmy się, jak zapłacimy za mieszkanie i skąd wziąć pieniądze na naprawę naszego pierwszego, starego samochodu. A jednak co tydzień wyjeżdżaliśmy z dziećmi do parków, na pikniki, robiliśmy grille, czasem nawet jeździliśmy pod namiot. Spotykaliśmy się ze znajomymi, organizowaliśmy skromne przyjęcia w byle jakich mieszkaniach. Uczyliśmy się i pracowaliśmy, zwłaszcza w weekendy, rozwożąc pizzę do późnych godzin nocnych. I cieszyliśmy się z każdego najmniejszego sukcesu. A mimo to było dobrze — i pomimo wszystkich trudności życie pchało nas naprzód. Dziś ledwie widujemy się w domu — ciągle praca, obowiązki, kolejne wydatki, żeby utrzymać dom, samochody i cały styl życia. Nawet nie pamiętamy, kiedy ostatnio byliśmy w parku czy na grillu, kiedy spotkaliśmy się ze znajomymi tak po prostu, bez pośpiechu. Tak, to były piękne czasy!

    To daje do myślenia. Warto czasem zwolnić i na chwilę oderwać się od codzienności. Praca, pieniądze i dobra materialne są ważne, ale w pewnym momencie mogą przesłonić to, co nadaje życiu sens.

    Pragnąłbym ponownie przytoczyć fragment książki „Tworzywo” Melchiora Wańkowicza, dotyczący opisu wiosny w Polsce i w Ontario. Za każdym razem, gdy czytam jego porównania i metafory, jestem pełen podziwu dla kunsztu językowego tego pisarza.

    **********

    Wiosna w Polsce podbiera się ku latu długimi ciurkotami, rozpachnianiem się ziemi, to znowuż ścinaniem się w przymrozki. Wiosna w Polsce — to istny menuet zimy i lata, pełen gorących wdechów, mrożących odepchnięć, a nade wszystko — słodkiej tajemnicy miłości.
    Wiosna w Ontario — to nie kapryśna pani radosna, ale „charwoman” (sprzątaczka). Jest krótka, zwięzła, rzeczowa. I pewnego dnia rześkim głosem oznajmia ruszenie kry na niezliczonych rzekach, i pączkowanie drzew, uprząta śniegi, składa ukłon dworski Jego Królewskiej Wysokości Latu i odchodzi za niebiańskie podwoje.

    **********

    OdpowiedzUsuń
  16. Krótki urlop od szarej codzienności... O tak! Dobry pomysł. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdemu potrzebny jest taki krótki urlop od codzienności :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem pewna, że dobrze Ci zrobi wycieczka do małego miasteczka. 😄😉
    Mi się zawsze podobało, że w małym miasteczku wszędzie można dojść na nogach. Serdecznie pozdrawiam. 🤗 🫶

    OdpowiedzUsuń
  19. W końcu ktoś zna określenie dróżka ;) Piękny wiersz.
    Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładny dialog Ismenko. Urlop to dobry pomysł. Trzeba czasem porządnie odpocząć od wszystkiego. Ja też potrzebuje wyjechać w góry pobyć sama przemyśleć wiele spraw. Już dawno nie czułam się taka przytłoczona. Pozdrawiam Cię najserdeczniej Kochana

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas niestety jeszcze bardzo zimno, więcej w nim zimy niż lata...A tak bardzo tęsknię za ciepłem...

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie utkane wspomnienia:-) Mała Dziewczynka w nas zawsze wie, którędy iść, by poczuć się u siebie. Trzymam kciuki za spotkanie z Małym Miasteczkiem i za to, byś tym razem zdążyła nasycić oczy złotem rzepaku!
    Pozdrawiam serdecznie po powrocie z Pragi:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad