Liście opadają jak kolorowe listy, poranne mgły otulają świat miękkim szalem, a powietrze pachnie wilgotną ziemią i dojrzałymi jabłkami. Świat zwalnia.
Rudowłosa królewna Jesień nie lubi pośpiechu. Każe nam zwolnić krok, aby usłyszeć i poczuć pod nogami szeleszczące liście. Każe także podnieść wzrok na niebo, bo król Słońce świeci już inaczej niż latem. Każe pomyśleć o tym, co było i czego już nie będzie. A my mimo to chcemy jeszcze cieszyć się latem.
A Pani Jesień na powitanie przynosi nam kosze dojrzałych owoców i warzyw, cieszy ciepłem babiego lata i przypomina, że każda pora roku ma swoje dary, swoje piękno, swój czas...
WIOSKOWE ANIOŁY
by swoje oczy nasycić barwami,
na trąbkach zagrali, skrzydłami musnęli
cichutko tańcząc ponad dachami.
Na rosie pokładli melodię skrzypcową
by ranek ucieszyć niedawną bytnością,
pochwalić serdecznie nockę lipcową
co ich urzekła niezwykłą radością.
I pośród kwiatów czynią małe cuda
licząc na spotkanie wśród lata kolorów
czy nam się powitać Aniołów dziś uda?
to już zależy od naszych wyborów.
Może właśnie dlatego anioły najlepiej czują się jesienią.
A 2 października zawsze mi o nich przypomina. Nie dlatego, że nagle pojawiają się ich figurki na wystawach, obrazy w kościołach czy kartki z modlitwami. Raczej dlatego, że właśnie ten dzień kilka razy był dla mnie przełomowym. Dlatego, że ta data była ważna też dla mojej mamy.
Przez lata napisałam już kilka jesiennych opowieści o aniołach. Wydawało mi się nawet, że wszystko zostało powiedziane. A jednak każdej jesieni odkrywam je na nowo.
Zastanawiam się, czy jesień jest ulubioną porą aniołów? Przecież wówczas ludzie częściej patrzą pod nogi, zbierając kasztany i kolorowe liście. I może właśnie anioły chcą zachęcić nas do spojrzenia także w górę? Między gałęzie drzew, w niebo pełne chmur a także wschodów i zachodów króla Słońce... Może Pani Jesień jest im bliska także dlatego, że uczy dostrzegać piękno w tym, co powoli przemija.
Anioły najchętniej przychodzą jesienią
lubią tańczyć na łąkach osnutych
pajęczynami wciąż obecnego babiego lata
bosymi stopami dotykają zimnych kropel rosy
zawieszonych między niebem a ziemią
jesienne Anioły budzą nieśmiałe słońce
wynosząc go na anielskich rękach
ponad uśpiony jeszcze horyzont
przecierają drobnymi piąstkami zaspane oczy słońca
by spojrzały na uśpioną ziemię
zaplątaną w srebrne nici odchodzącego lata
a potem z zadziwieniem
przypatrują się śpiącym ludziom
którzy kolejny raz przesypiają cuda poranka.
Jesienne anioły może właśnie akurat siedzą na ławce w parku, kiedy starszy pan zbiera kasztany z wnukami. Może spacerują alejką między klonami, kiedy ktoś z dziecięcą radością szeleści kolorowymi liśćmi. A może zaglądają do okien naszych domów...
Może są najbliżej nas wtedy, gdy nic wielkiego się nie dzieje, gdy zwyczajny, szary dzień toczy się swoim zwykłym rytmem.
Może, może, może...
Jednak anioły nie mają zwyczaju się narzucać. Nie robią wokół siebie zamieszania. Wolą działać po cichu. Nie zawsze też mają skrzydła. Czasem noszą siatkę z zakupami. Czasem siedzą naprzeciwko w autobusie i uśmiechają się do nas.
Czasem szepną dobrą myśl. Czasem dodadzą odwagi przed trudną rozmową. Czasem sprawią, że nagle przypomnimy sobie o kimś samotnym i sięgniemy po telefon.
Czasem powiedzą jedno dobre zdanie, gdy tego właśnie najbardziej potrzebujemy.
Czasem...
A bywa i tak, że zatrzymają nas na moment, dzięki czemu unikniemy czegoś, o czym nawet się nie dowiemy...
One po prostu są.
I właśnie tego od aniołów warto się uczyć. Nie spektakularnych cudów, lecz zwyczajnej obecności.
Dlatego myślę, że aniołem staje się każdy człowiek, który znajduje czas dla drugiego. Ten, który zadzwoni bez okazji. Zrobi zakupy, pomoże w domu. Posłucha zamiast oceniać. Przyniesie trochę światła tam, gdzie zrobiło się ciemniej.
A właśnie czas panowania Pani Jesieni jest dobrą porą, aby takie światło zauważyć.
Bo kiedy dni stają się krótsze, nawet niewielki płomień świeci mocniej.
I może właśnie dlatego jesienią bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy siebie nawzajem. Czyjejś dłoni, obecności, słowa, które ogrzeje bardziej niż promień październikowego słońca.
Dlatego lubię 2 października. Nie jako datę w kalendarzu, ale jako przypomnienie, że świat wciąż pełen jest dobrych ludzi. Takich, którzy może nie mają skrzydeł, ale potrafią ogrzać duszę drugiego człowieka.
Myślę, że każdy z nas nosi w pamięci chwilę, której nie potrafi do końca wyjaśnić. Niespodziewane spotkanie, dobre słowo usłyszane we właściwym momencie, otrzymana pomoc... Jedni nazwą to przypadkiem. Inni uśmiechną się i powiedzą: „To mój Anioł Stróż czuwał”.
Może warto więc czasem zatrzymać się i pomyśleć, ile takich cichych aniołów pojawiło się na naszej drodze. Czy na pewno ich zauważyliśmy, doceniliśmy....?
Może właśnie Święto Aniołów Stróżów przypada jesienią, bo jest to pora, która uczy wdzięczności. Nie tylko za dary natury, które nam przynosi. Ale za ludzi, których spotykamy. Za ciepło domu, gdy za oknem pada deszcz. Za kubek gorącej herbaty. Za telefon od przyjaciela. Za każdą spokojnie przeżytą chwilę. Za...
NOCNE ANIOŁY
i gwiazdy nieśmiało mrugają,
na zmurszałym dachu Anioł przysiada
i rozmawia z tymi co na niego czekają.
Słuchać potrafi jak żaden z ludzi
bez pośpiechu i bez zniecierpliwienia,
człowieczymi troskami nigdy się nie nudzi,
świat rozumie, choć on ciągle się zmienia.
Młodym pokoleniom opowiada historie stare,
przypomina zmarłych co kiedyś tu mieszkali
przekazując słuchaczom miłość i wiarę,
by najlepsze wartości w przyszłość zabrali.
Więc przychodzę w owe miejsce codziennie,
na Anioła czekam i z nim rozmowę
i zachwycam się tą chwilą niezmiennie,
sama nie wiem co dawne jest, a co nowe.
Gdy noc czarna króluje nad wioską
opowiadam Aniołowi swe zmartwienia,
on przytula me myśli i z troską
wciąż prowadzi mnie do bram odkupienia.
wiersze Basia Wójcik
A jeśli 2 października spotkasz kogoś, kto potrzebuje uśmiechu, dobrego słowa albo zwyczajnej obecności, spróbuj podarować mu ten mały dar. Być może właśnie wtedy twój Anioł Stróż uśmiechnie się najpiękniej.
Bo anioły najczęściej działają przez ludzkie serca. I może największym cudem nie jest to, że mają skrzydła, lecz to, że uczą nas być dobrymi dla siebie nawzajem. Nie tylko od święta, ale każdego jesiennego dnia...



Na swojej drodze życia spotykam wiele aniołów stróżów, ale najważniejszymi
OdpowiedzUsuńsą dla mnie moje dzieci.
Pozdrawiam serdecznie :)
Nie lubię jesieni, ale lubię anioły. Często czuję ich obecność, bo dają mi znaki, że są przy mnie🙂 Np. przez piórko spadające pod nogi czy motyla siadającego na ramieniu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam październikowo🙂
Anioły zawsze w mojej głowie!
OdpowiedzUsuńPiękny post Ismeno.
Ściskam Cię serdecznie:)
Wierzysz w to? W anioły?
OdpowiedzUsuńMerci de ta visite
OdpowiedzUsuńPasse une bonne soirée @mitié biz
Utkałaś piękną opowieść. Potrafisz nauczać w subtelny sposób, ale jakże owocny. Tak, człowiek potrzebuje aniołów każdego dnia. W tym tkwi ich fenomen, że przychodzą pod postaciami zwykłych ludzi. Spotykam ich często...a historię o uratowaniu mojego i męża życia tuż po odmówieniu Litanii do Świętych Aniołów, znasz...Życzę Ci częstych spotkań z Aniołami...
OdpowiedzUsuńTo prawda że anioły przychodzą jesienią ... więc otwórzmy nasze serca na ich przyjście...
OdpowiedzUsuńPięknie napisane ❤️ Każdy z nas może być aniołem...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Najbardziej zatrzymała mnie myśl, że anioły mogą pojawiać się w naszym życiu zupełnie zwyczajnie — w czyimś telefonie, dobrym słowie czy geście pomocy. To chyba prawda, że łatwiej zauważamy wielkie wydarzenia, a takie małe rzeczy często przechodzą nam gdzieś obok. Podoba mi się też spojrzenie na jesień jako czas, który trochę uczy wdzięczności za ludzi i chwile, których na co dzień nie doceniamy.
OdpowiedzUsuńTexto lindo e muito sensível! Transmite paz, saudade e a magia do outono. Faz a gente querer parar e olhar mais para o céu. Ismene bom final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne te "Jesienne Anioły"...
OdpowiedzUsuńPóki co doświadczam ich obecności w drugiej osobie. Sama także staram się by być, kiedy ktoś tego potzrebuje...
To miłe- zauważać w ludziach anioły.
OdpowiedzUsuńCzasem anioły nie mają skrzydeł. 🤍
OdpowiedzUsuńPrzychodzą do naszego życia jako dobre dusze — pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujemy. Nie zawsze mówią wiele. Czasem po prostu są. Słuchają, przytulają, pomagają, czuwają… i po cichu sprawiają, że świat staje się choć odrobinę lżejszy.
Może ktoś stawia je na naszej drodze, żeby przez chwilę ponieść z nami to, co jest dla nas zbyt ciężkie?✨
Pozdrawiam serdecznie.
Patronem torontońskiej katedry-bazyliki jest św. Michał, jeden z archaniołów w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, a także święty Kościołów katolickiego i prawosławnego. Modlitwa do św. Michała Archanioła jest regularnie odmawiana w wielu kościołach katolickich w całym regionie Toronto, szczególnie na zakończenie Mszy Świętej.
OdpowiedzUsuńBilly Graham, słynny amerykański ewangelista, napisał książkę Angels: God's Secret Agents, w której pisze o mocy aniołów, ich działalności jako posłańców Boga i obrońców człowieka w codziennym życiu. Łączy w niej nauki biblijne z osobistymi świadectwami oraz współczesnymi historiami o interwencjach aniołów.
Antoni Lange, jeden z moich ulubionych poetów, często pisał w swoich wierszach o aniołach.
Kocham to swoje ciche marzenie cmentarne,
Jak anioł białoskrzydły śmierć mi się uśmiecha:
W jej promienności róże kraśnieją mi czarne,
I zdali słyszę ciche sielskiej pieśni echa.
— Rozmyślania
I przybiegł Anioł jeden nie wzywany,
Co nad otchłanią czuwających słucha,
Duch niewidzialny, a choć niewidziany,
Czułem to pewnie, że był z króla ducha,
A blask miał większy nad inne niebiany,
Iż była wielka świateł zawierucha,
I Masynisę strzałem błyskawicy
Olśniła nagle na mej czatownicy.
Jam jest! — wołało słoneczne zjawienie,
Jam jest! — dzwoniło poprzez czarne chmury,
Jam jest! — tryskały świetlane strumienie,
Jam jest! — śpiewała cała treść natury,
Słońca i gwiazdy, tęcze i promienie,
Morza szerokie i lasy i góry,
Jakby echowym Boga manifestem
Wołały: jestem!
— Na przełomie stuleci (w sylwestrową noc z r. 1900 na 1901)
I warto też pamiętać to piękne powiedzenie:
„Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać”.
Lubię jesień, szczególnie ten przejściowy czas jaki mam my teraz - słońce świeci i dzień jeszcze nie jest taki krótki, a czuć już w powietrzu takie wolniejsze tempo życia :))
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam!
Anioły przychodzą jesienią... dziękuję za taki tytuł bo anioły raczej kojarzyły mi się z dziećmi a więc bardziej pasowały na wiosnę.
OdpowiedzUsuńAle racja - anioły zdecydowanie bardziej są potrzebne na jesieni życia.
A mnie się wydaje, że Anioły przychodzą zawsze, szczególnie w momencie, kiedy tego najbardziej potrzebujemy. Czasami jest to tchnienie wiatru, a czasami drugi człowiek, który ma oczy i uszy nastawione na drugiego człowieka.
OdpowiedzUsuńZawsze piękne opowieści snujesz Ismeno...
OdpowiedzUsuńNostalgia człowieka ogarnia...
Mnie się kiedyś, w bardzo przełomowym momencie życia, przyśniły dwa anioły. Jeden czerwony, drugi biały. Ale ważne, żeby w człowieku widzieć człowieka. To i anioły się ucieszą 😉♥️🤍
OdpowiedzUsuńŚwiat może i zwalnia, ale czy człowiek może sobie na to pozwolić? W obecnych czasach jest to bardzo trudne
OdpowiedzUsuńAnioły w ludzkiej postaci spotykam codziennie na swej drodze i dlatego życie jest piękne!
OdpowiedzUsuńNaprawdę ...........A toż ciekawostka
Usuń..
Przyszedł mi na myśl cytat, który bardzo lubię. „Każdy, kogo spotykasz, toczy bitwę, o której nic nie wiesz. Bądź życzliwy. Zawsze”. Brad Meltzer
OdpowiedzUsuńJesień to cza dużego rozmyślania :)
OdpowiedzUsuńThis is one of those posts that provides genuinely useful information instead of simply repeating the usual points. I found the explanations clear and easy to understand, and the overall flow of the article is excellent. You have done a good job of making the topic accessible to different types of readers. Thanks for sharing such detailed and practical information.
OdpowiedzUsuń🍂✨ Może rzeczywiście anioły najchętniej przychodzą jesienią — wtedy, gdy świat zwalnia, a my zaczynamy dostrzegać to, co latem umyka w pośpiechu.
OdpowiedzUsuńNajbardziej porusza mnie myśl, że nie zawsze mają skrzydła. Czasem są po prostu obok — w człowieku, który zadzwoni, pomoże, wysłucha, poda dłoń albo wypowie jedno dobre słowo dokładnie wtedy, gdy jest nam potrzebne. ❤️
Dziękuję za to piękne przypomnienie, że warto patrzeć nie tylko pod nogi, na kolorowe liście, ale także w górę… i przede wszystkim w stronę drugiego człowieka. Może właśnie tam najczęściej spotykamy naszych aniołów. 🕊️🍁
Niech każdy z nas ma tej jesieni swojego cichego Anioła — i niech sam potrafi nim być dla kogoś. 🤍
Może nie jestem aniołem, bo za jesienią nie przepadam, ale lubię myśleć w tym czasie, że są gdzieś obok. Możliwe że właśnie w ten czas najbardziej potrzebuję ich obecności.
OdpowiedzUsuńPięknie to ujelas, mam na to bardzo podobne spojrzenie! Też widzę aniołów w drugim człowieku, w dobrym słowie, wyciągniętej pomocnej dłoni. Czasem tak niewiele trzeba by kogoś pokrzepić a nawet uratować...
OdpowiedzUsuńUsciski ♥️
Każdy z nas ma w swoim życiu takie chwile, w których docenia, czy to czyjąś wspaniałą obecność, czy dobre słowo, czy czasem ostrzeżenie przed czymś złym. Jakkolwiek nazywamy to zjawisko, warto zauważać te chwile, czasem właśnie wydawałoby się, że tak mało istotne. Sama myśl, że ktoś może czuwać nad naszym dobrym życiem jest niezwykle budująca. Ja takiego anioła mam obok siebie, pod tym samym dachem... już wiele, wiele lat :)
OdpowiedzUsuńPiękny wpis! Bardzo trafne spostrzeżenia. Anioły są wśród nas, musimy nauczyć się tylko poznawać znaki, któe zostawiają :)
OdpowiedzUsuńPiękna myśl …każdy staje się aniołem , kto ma czas dla innych…. Wszystkim wokół bym to mówiła. Bardzo głęboka myśl i bat mądra. Powodzenia
OdpowiedzUsuńSpotkałam wiele aniołów, wszystkie były zwyczajne. Choć jak się zastanowię, miały taki blask w oczach, czasem wokół siebie, ale bardzo delikatny, łatwo można przeoczyć. Jeśli człowiekowi dobrze z samym sobą, łatwo może stać się aniołem dla drugiego człowieka. Jednak wydaje mi się, że to jest kluczowy warunek. Inaczej się nie uda...
OdpowiedzUsuńA ja lubię jesień. W sumie lubię każdą porę roku.
OdpowiedzUsuńMoja babcia zawsze mówiła, że anioły wcielają się w dobrych ludzi, których spotykamy na drodze życia, którzy wyciągają do nas pomocną dłoń.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne obrazy i wiersze Basi Wójcik. Cudowne. Przytulam Ismenko.