piątek, 11 września 2026

Zapisane w sercu

Jestem. Wróciłam z mojego Małego Miasteczka. Jednak tak naprawdę wróciło tylko moje ciało. Myślami nadal siedzę na drewnianej ławeczce nad jeziorem, wsłuchana w plusk wody, szum wiatru i późnoletnią ciszę. Niestety niecierpliwa Pani Codzienność już  zdążyła zapukać do drzwi, ale Mała Dziewczynka wciąż nie ma ochoty ich otworzyć.    
Nadal się jej wydaje, że jeszcze jest w Małym Miasteczku. Że powietrze pachnie mokrą trawą i jeziorem. Że otula ją poranna mgła. Że znowu wędruje tą samą ścieżką, którą już  tyle razy przemierzała. Bo w Małym Miasteczku wystarczy zrobić tylko kilka kroków, aby zostawić za sobą cały pośpiech, hałas i wszystkie sprawy, które w dużym mieście wydają się takie ważne. Ale czy naprawdę wszystkie są takie pilne?
Zapisane w sercu 
Po sierpniowym niebie, po złotej drabinie
schodzi słońce przywołane pieśnią dorodnych słoneczników
upał rozlewa się po świeżych ścierniskach
kołysanych melodią dojrzałego lata
przydrożnymi rowami wędrują w cichej pielgrzymce
wszystkie zioła z Bożej niewyczerpanej apteki
wyśpiewując dziękczynne słowa za dary sierpnia...
zatrzymaj się chwilo, zapisz w pamięci, a najlepiej w sercu.
(tytuł wiersza mój)
Jak co roku nazbierałam cały woreczek wspomnień. 
Znalazły się w nim rozmowy z bliskimi osobami, znajome uliczki, ciepłe spojrzenia ludzi, którzy nadal potrafią powiedzieć: „dobrze, że jesteś”, oraz chwile, które chciałoby się zatrzymać na zawsze.
Są tam także mgliste poranki nad jeziorem. Król Słońce, który każdego dnia odbijał się w tafli wody, kolorowe kaczuszki , dostojne łabędzie... Wszystko to zostawiło także we mnie swój ślad. Wiem jednak, że z czasem Pani Codzienność 
przykryje to swoimi sprawami, pośpiechem...
Dlatego zamykam oczy i znowu na chwilę wracam do Małego Miasteczka, nad jezioro, na Naszą Dróżkę....
To wszystko stało się dla mnie miejscem powrotów. Nie tylko tych fizycznych, ale także tych wewnętrznych. 
Wspomnienia z Małego Miasteczka nigdy nie przychodzą na zawołanie. Raczej same siadają obok, jak kaczuszki przy brzegu jeziora. Są spokojne i ufne, jakby wiedziały, że właśnie tutaj jest ich miejsce.  A przecież znajomy zapach, dźwięk, obraz to wszystko przywiewa wspomnienia...
Tym razem to ja nie chcę, aby odeszły.
Zatem jestem myślami w Małym Miasteczku.
Późne, wrześniowe lato miało już swój wyjątkowy zapach. W powietrzu można było poczuć nadchodzącą Panią Jesień, ale świat nadal zachwycał kolorami, zapachami, smakami... Kwietna łąka przy Naszej Dróżce wciąż przyciągała pszczoły, motyle i spojrzenia Małej Dziewczynki. Nawet pojedynczy chwast nie wydawał się tutaj nieproszonym gościem. Każda roślina miała swoje miejsce. W oddali, pomiędzy szumem nieustannie wiejącego wiatru, słychać było stukot i gwizd przejeżdżających pociągów.
LETNI SPEKTAKL
Jeszcze trwa letni spektakl
gorące objęcia słońca
łudzą obietnicą nieskończoności
życie łapczywie chwyta każdy dar lata
albo lato łapczywie chwyta życie
w przestrzeni między niebem a ziemią
szybują wakacyjne iskierki radości
unoszą się nad złotymi ścierniskami
w poszukiwaniu bocianich rodzin
choć pożegnanie już się odbyło
nadal wirują drobinki gorącego uścisku lata
a przecież nic na tej ziemi nie jest wieczne...
Także nadchodzącą powoli  królewnę Jesień można już było wyczuć nad jeziorem. Ale to czuła chyba tylko Mała Dziewczynka. Cały świat cieszył się jeszcze panowaniem Pani Lato, którą wszyscy kochają. Nikt na w czeka na przyjście jej  rudowłosej siostry. Na szczęście wcześniej jest jeszcze ciche Babie Lato.
Wędkarze nie zważając na poranny chłód cierpliwie czekali na ryby. Jedni siedzieli na brzegu, inni powoli przesuwali się łódkami po wodzie. 
Ale wędkarze przychodzili nad jezioro nie tylko po ryby. Przychodzili podobnie jak Mała Dziewczynka po ciszę, oddech od codzienności.... Jednak Mała Dziewczynka przychodziła tutaj także po wspomnienia. 
Były też łabędzie. Trzy dorosłe i  czwórka młodychPiękny, wzruszający widok. Jeszcze nie tak dawno Mała Dziewczynka widziała tylko jednego. Tego, który najpierw stracił rodziców, a potem brata. Wtedy trudno było jej patrzeć na tego samotnego łabędzia. Teraz znowu wszystko było na swoim miejscu. 
Mała Dziewczynka podchodziła nad brzeg i słuchała. Plusku wody, gwaru kaczek, które prowadziły swoje rozmowy, szumu trzcin kołysanych przez wiatr. Czasem któryś z łabędzi podpływał bliżej.
W takich chwilach Mała Dziewczynka miała wrażenie, że jezioro przygląda się jej równie uważnie, jak ona jemu.
Bo właśnie tutaj nad jeziorem, czy też na Naszej Dróżce najłatwiej otwierał się jej woreczek wspomnień. Obrazy Dziadków, dawnych wakacji i całego Małego Miasteczka. To wszystko przypominało o tym, że czas wówczas płynął wolniej, swoim spokojnym rytmem.
Dlatego Mała Dziewczynka często wraca tam myślami nawet podczas wędrówek po ścieżkach codzienności. Są bowiem miejsca, do których wraca się nie tylko pociągiem, czy też samochodem. Wraca się do nich przede wszystkim sercem. Mała Dziewczynka zna tę drogę od zawsze.
Lawendowe impresje
Zawirował świat w motylim tańcu
jeszcze mocniej zapachniało lawendą
lato odnalazło słońce na wysokim nieboskłonie
urzekają mnie ciche poranki
zamykam je w szufladach wspomnień
jak skarb na inne czasy...

wiersze i obrazy Basia Wójcik 
Wiem, tyle razy już o tym tutaj pisałam. Wiem, powtarzam się...
Ktoś pomyśli: "znowu jedno i to samo..."
Ale znając Małą Dziewczynkę utkamjeszcze wiele podobnych opowieści o Małym Miasteczku. Przecież to miejsce przechowuje całe fragmenty z życia Małej Dziewczynki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad