To już prawie trzy lata. Trzy lata to wystarczająco długo, by nauczyć się oddychać na nowo, ale wciąż za krótko, by przestać liczyć czas od tamtego dnia. Nadal zdarza mi się myśleć o Tobie w czasie teraźniejszym, jakbyś była gdzieś obok i tylko na chwilę wyszła do innego pokoju.
Do dziś pamiętam moment trzy lata temu przed świętami, w którym wszystko się rozpadło. Myśli rozsypały się jak drobinki szkła, a ja nie potrafiłam ich pozbierać i właściwie nadal nie potrafię tego zrobić do końca. Wiadomość była spodziewana, a jednak niewiarygodna. Człowiek do ostatniej chwili wierzy, że los się pomyli, że cofnie się o krok. Fala pustki uderzyła nagle, a ja poczułam się opuszczona, jakby ktoś zabrał ze świata stały punkt odniesienia.
Przez długi czas rzeczywistość była nierealna, obca, pozbawiona sensu. Dni mijały, święta przyszły i odeszły, a ja funkcjonowałam jakby obok siebie. Potrzebowałam czasu, by myśli znów zaczęły tworzyć jakąkolwiek całość. Jednak już nigdy nie były takie same.
Żałoba zmienia nie tylko tych, którzy tracą najbliższą rodzinę. Przyjaciele także zostają nią dotknięci. Czasem na całe życie.
Ty również zostaniesz we mnie na zawsze. Może dlatego, że prawdziwa przyjaźń nie zna czasu przeszłego.
List z nieba
wiem lepiej od ciebie
przecież bywam w twoim domu
siadam w ulubionym fotelu
i przyglądam się ludziom,
nie chcę ci przeszkadzać
tyle masz przecież do zrobienia
więc milczę
bezgłośnie podpowiadam ci jak żyć,
wiem kiedy rozmawiasz ze mną
lubię te rozmowy od zawsze,
posiedzę tu jeszcze trochę
a potem
wrócę na niebiańskie polany
i nadal będziemy rozmawiać
nie martw się
wiem czego ci potrzeba…
Nasza historia zaczęła się zwyczajnie pierwszego dnia na studiach. Jedyne dwie samotne dziewczyny, które trafiły na siebie idealnie w tym samym momencie. Inni przyszli na studia przynajmniej z jedną znajomą osobą.
Byłyśmy inne. Ty otwarta, spontaniczna, pełna ciepła. Ja zamknięta, poukładana, milcząca. Tak jak Słońce i Księżyc. O tym już pisałam TUTAJ.
Jednak nigdy nie padło między nami złe słowo. Może właśnie dlatego, że umiałyśmy się słuchać, akceptować....
A próby zmieniania siebie nawzajem? To pytanie nasuwa się naturalnie, bo chociaż obie urodziłyśmy w rogatym znaku zodiaku, ale każda w innym. Cóż starałyśmy raczej dostosowywać się do siebie nawzajem...
Imponowałaś mi swoją wiedzą, ciekawością świata, lekkością bycia. Zawsze miałaś czas, zawsze dobre słowo, zawsze potrafiłaś dodać odwagi. Nigdy nie miałam siostry, ale Ty nią byłaś.
Nadal myślę o nas jak o dwóch puzzlach. Każda z nas była inna, ale razem tworzyłyśmy obraz, który miał sens. Ale i o tym pisałam TUTAJ.
Uczę się żyć bez Ciebie
choć trudna to nauka
nazywać rzeczy od nowa
i ciągle iść pod wiatr
uczę się cierpliwości
zadanej mi kiedyś przez Ciebie
zatrzymuję się zbyt często
i spoglądam w niebo z nadzieją
że znów zobaczę Twój uśmiech
w białej burzy obłoków.
Nie jestem niewiernym Tomaszem
ale nauka nie jest łatwa
dlatego próbuję od nowa
uczyć się żyć bez Ciebie.
Od tego październikowego dnia nasze losy splątały się także jak nitki z dwóch całkiem różnych kłębków. Najpierw zaczęły toczyć się powoli wspólnym, jeszcze nieśmiałym ruchem, choć każda z nas miała własny rytm. Twój kłębek rozwijał się szybko, lekko, jakby nie bał się plątania ani nagłych skrętów. Mój był bardziej zwarty, ostrożny, prowadzony według określonego, zaplanowanego porządku. A jednak jakimś cudem właśnie w tym splocie znalazłyśmy równowagę. Ty nadawałaś kierunek, ja trzymałam ciągłość. Gdy jedna z nici nagle skręcała, druga podążała za nią bez lęku, ufając, że sens objawi się później.
Z czasem splot stał się gęsty, równy, chociaż nadal rozróżnialny. Były w nim obrazy jasne jak letnie poranki i takie, które przypominały długie wieczory. Każde doświadczenie dokładało kolejny wzór. Nawet gdy nasze drogi zaczęły iść po studiach w innym kierunku, to ten splot wciąż istniał. Nasze losy splątały się na lata i nikt nie potrafił ich rozsupłać.
Niestety im mocniejszy węzeł, tym bardziej boli jego zerwanie.
Kiedy jeden z kłębków przestał się rozwijać, to nagle zabrakło napięcia, które nadawało sens całej konstrukcji. Nitki, które kiedyś prowadziły mnie pewnie, dziś zwisają luźno, a ja próbuję odnaleźć ich koniec.
Z czasem jednak nauczyłam się żyć z tą luźną nicią w dłoni, nie próbując już na siłę wiązać jej z czymkolwiek innym. Pozwalam jej być taką, jaka jest: urwaną, cichą, a jednak wciąż istniejącą. Bo Twoja obecność nie zniknęła, tylko zmieniła formę. Jesteś w słowach, które czasem sama sobie powtarzam, w gestach, których się od Ciebie nauczyłam, w odwadze, po którą sięgam, gdy zaczyna mi jej brakować. Bo Ty zawsze byłaś odważna.
I może właśnie na tym polega dalszy ciąg tej historii. Bo niektóre więzi nie kończą się wraz z odejściem, one po prostu uczą nas innego sposobu trwania. W pojedynkę, ale nie samotnie
TĘSKNOTA
zawsze pragnęłam siostry
więc wskoczyła w tę pustkę
i zagościła w niej na stałe
najchętniej przebywa w sercu
ukryta przed ciekawskimi spojrzeniami
oplata moje myśli gąszczem wspomnień
budzi mnie rankiem każdego dnia
wydaje rozkazy i nakazy
wieczorem zasypia ze mną
po to by królować w moich snach
nie przepędzam jej
wszak zawsze chciałam mieć siostrę...
wiersze Basia Wójcik
Podchodzę do okna i patrzę na przestrzeń nad dachami, za którymi tak niedaleko mieszkałaś. Los tak pokierował, że zamieszkałaś tym razem tak blisko...
Król Słońce powoli kończy swój codzienny bieg. Światło powoli znika, dzień zamyka za sobą drzwi. W tym świetle widzę jednak na niebie obraz tamtego, naszego splotu. Ciepłego, cierpliwego, prawdziwego... Uśmiecham się, bo wiem, że choć życie próbuje rozplątać to, co zostało utkane, nie potrafi tak do końca rozplątać naszego wzoru.
Są sploty, których nigdy do końca nie da się rozsupłać. Nici, których nie da się zastąpić innymi, choćby były podobne w dotyku czy kolorze. Ten jeden, wyjątkowy splot zostaje na zawsze.



Taka przyjaźń to skarb, na wieczność 🫶
OdpowiedzUsuńTo takie przykre, że musimy przez to przechodzić.. Ale tak jak pięknie to opisałaś, prawdziwa przyjaźń pozostaje w sercu na zawsze - to mocna nić, której nic w naszym sercu nie rozerwie :) Pozdrawiam serdecznie, Estera
OdpowiedzUsuńDoświadczyłaś najpiękniejszego chyba zjawiska na świecie - przyjaźni miedzy kobietami.
OdpowiedzUsuńMimo tragicznego końca , możesz być dumna z tego uczucia, które trwało niezmienione.
Tęsknota nie mija chyba nigdy, jedynie rozpacz słabnie...
Jakie to smutne... Swoją najlepszą, niezawodną przyjaciółkę również poznałam pierwszego dnia studiów. I ta przyjaźń trwa przez całe lata do dziś. Nie wyobrażam sobie świata bez niej. Twoja opowieść bardzo mną wstrząsnęła.
OdpowiedzUsuńOdejście bliskiej osoby, przyjaciółki tym bardziej boli...Zostaje zerwana pewna nić, której nie da się już związać. Pozostaje tylko tęsknota i wspomnienia. Twój dzisiejszy wpis właśnie o tym świadczy, o pamięci, która jest w nas...
OdpowiedzUsuńSmutne i przykre. Mnie to (jeszcze) nie spotkało, zresztą nie miałem nigdy tak bliskich i długich przyjaźni.
OdpowiedzUsuńCzyta się to w ciszy, takiej prawdziwej, bez rozpraszania. Widać, że to nie jest coś „napisanego”, tylko przeżyte i nadal niesione w sobie. Najbardziej uderza to, jak mówisz o tej relacji – bez patosu, a jednocześnie z ogromną czułością i szacunkiem do tego, co było.
OdpowiedzUsuńTo porównanie do nici bardzo trafia, bo dokładnie tak to chyba wygląda – nic się nie urywa tak do końca, tylko zmienia formę i zostaje gdzieś w środku, nawet jeśli już nie da się tego „naprawić” jak dawniej. I to, że potrafisz o tym mówić w taki spokojny, poukładany sposób, robi wrażenie.
Zostaje po tym tekście takie uczucie, że niektóre więzi są po prostu nie do zastąpienia, ale też… że można się z nimi nauczyć żyć, nie wypierając ich. I to chyba jest najtrudniejsze.
Coś, co pięknie się rodzi i trwa, szczególnie zapada w pamięci. A każda strata jest czymś jakby wyrywanym z nas samych 😐
OdpowiedzUsuńPięknie napisane, bo tego warta jest właśnie przyjaźń...to cenne uczucie, którego bezinteresowności i wartości nie da się opisać słowami. Pewnie dlatego jest takie cenne, że zdarza się tak rzadko...Ty wiesz Ismeno, że przeżyłam taką stratę ( obok tych strat rodzinnych). Dlatego moja przyjaźń nie umarła, podobnie jak Twoja i nadal powierzam jej tysiące spraw, a w chwilach najtrudniejszych słyszę jej głos: "cierpliwości..."
OdpowiedzUsuńJa w krótkim czasie straciłam szwagra, a nastepnie odeszła siostra. Zostałam tylko z dwoma siostrzeńcami. Jeden jest w ośrodku ale tak dobry dla niego wszyscy go bardzo lubią mimo, że jest dość dorosły. Drugi godny pochwały dobra praca szanowany jest. żona również. Ja staram się trzymać, czasami tracę optymizm, ale stawiam siebie do porządku, chociaż jest coraz trudniej. Dzisiaj wreszcie wyszłam na godzinny spacer jak poprzednio tak robiłam. było zimno ale słońce świeciło ptaki śpiewały. Wróciłam trochę ta przyjemność zbladła, to już inna sprawa. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPiękne doświadczenie, pięknie opisane... i nadal trwa.
OdpowiedzUsuńUma verdadeira amizade fica pra sempre, pode passar por tudo, mas o afeto permanece, lindo texto Ismene bjs.
OdpowiedzUsuńMiałam taką przyjaciółkę. To moja siostra. Odeszła. Bardzo mi jej brakuje…
OdpowiedzUsuńJest wiosna, wszystko będzie wyglądało inaczej. Wszystko się budzi do życia. Radość i słońce zapanuje. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPrawdziwa przyjaźń to coś niezwykle cennego...
OdpowiedzUsuńTylko prawdziwa przyjaźń tworzy taką więź, że można ją nazwać dwiema splecionymi nićmi.
OdpowiedzUsuńZnam to uczucie nieobecności bliskiej osoby, bo każda taka osoba jest nie do zastąpienia.
Pozdrawiam Cię, Ismeno, wiosennie. :))
Przyjaźń nie zna śmierci, jednak warto być otwartym na nowe. Przytulam i życzę samych dobrych zdarzeń w tym tygodniu.🤗
OdpowiedzUsuńNie ma słów, które mogłyby w pełni oddać taką stratę… 💔 Widać, jak bardzo była dla Ciebie ważna i jak piękną miałyście relację. To, że o niej pamiętasz i dzielisz się tymi wspomnieniami, pokazuje, że nadal jest obecna w Twoim sercu. Przytulam Cię mocno i życzę dużo siły i wiary, że gdzieś tam ... jest Jej dobrze ...
OdpowiedzUsuńWzruszające bardzo. Taka przyjaźń to skarb i chyba nie zdarza się tak często... Zawsze gdy ktoś bliski odchodzi, pęka serce, a tu trzeba iść przez życie dalej... Przytulam.
OdpowiedzUsuńMówi się, że przyjaciel to rodzina, ale z wyboru, więc nie ma w tym nic dziwnego, że tracąc taką osobą ciężko się pozbierać. Przykre to bardzo, ale niestety śmierć to nieodłączna część życia. Nigdy się nie zapomina, choć z czasem boli mniej.... wiem z doświadczenia.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro Ismeno...
OdpowiedzUsuńTaka strata, to wielki ból...Czas chyba nie do końca leczy takie rany...
Pięknie opisałaś Waszą przyjażń...Ona wciąż trwa...
Ściskam Cię mocno...
Znam to uczucie. Ismeno jak pięknie potrafisz ubrać wszystko w słowa.
OdpowiedzUsuńWzruszający wpis
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro z powodu twojej straty Ismeno. Szkoda, bo to była piękna prawdziwa przyjaźń. Ja nadal cierpię z powodu odejścia mamy. Przytulam Cię mocno.
OdpowiedzUsuńBo to trochę tak jest, że może ich nie ma, ale są w tym drugim pokoju. Wciąż blisko nas. Jesteś szczęściarą, że trafiła Ci się taka przyjaźń.
OdpowiedzUsuńTo jest niesamowicie poruszające… aż ciężko coś napisać, żeby tego nie spłycić. Najbardziej zostaje ze mną ta metafora nici – prosta, a trafia prosto w serce. Czuć w tym autentyczność i prawdziwą stratę, nic tu nie jest „na pokaz”. Bardzo piękny, choć bolesny tekst.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego początku wiosny💛🌸
Angelika
Wow, that’s beautifully written. ❤️ There’s something so comforting and profound in the idea that certain connections, once woven into our lives, remain unbroken no matter what happens. It’s like a quiet reminder that some bonds—like those threads—are truly irreplaceable and timeless.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Ja straciłam starszego brata więc Cię rozumiem. Tej wyrwy też już nikt nie zajmie....
OdpowiedzUsuńTo wspaniałe przeżyć taką piękną przyjaźń.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Współczuję utraty tak bliskiej osoby...
OdpowiedzUsuńPięknie opisałaś tę swoją przyjaźń. Zwłaszcza taka między kobietami, to wartość niesamowita, potrafi przetrwać wszelkie wichury i zostać na całe życie. Niesamowicie mi przykro, Ismeno, że Twoja przyjaźń przeszłą tę najstraszliwszą z burz!
OdpowiedzUsuńPrzytulam Cię mocno!