Takie sobie opowiadanie:
Kawa, herbata, ciasto.... Gwar rozmów przeplatany śmiechem lub narzekaniem. Każdy ma w zanadrzu do opowiedzenia historyjkę z pracy. A to o szefie, który nakłada coraz więcej obowiązków i związanych z tym nadgodzinach, a to o tym, że ktoś po spotkaniu online nie wyłączył komputera i można go było zobaczyć w niebiurowych sytuacjach....
I tak rozmowa toczyła się płynnie, aż do chwili, gdy ktoś rzucił propozycję:
- A może porozmawiajmy o czymś innym niż praca?
Nagle zapadła cisza.
Nikt przez dłuższą chwilę nie potrafił odpowiedzieć na to przecież niby niewinne pytanie.
– Ja… chyba lubię robić zdjęcia – powiedziała niewysoka blondynka – Nie jako fotograf, tylko tak po prostu. Dla siebie.
Ktoś się uśmiechnął, ktoś inny skinął głową. Jakby ta odpowiedź otworzyła drzwi, których nikt wcześniej nie miał odwagi uchylić.
– A ja zaczęłam piec chleb – dodała stojąca obok szatynka – Bez pośpiechu, w każdą sobotę. Pachnie w całym domu, jak u babci.
– Ja uczę się japońskiego – dorzucił szczupły chłopak w okularach – Zawsze chciałem podróżować po Japonii.
Po chwili rozmowa potoczyła się już zupełnie inaczej. O pasjach, o marzeniach, o tym, co sprawia, że czujemy się żywi nie tylko produktywni. Nikt nie miał już ochoty wracać do zwyczajowych narzekań na szefa czy terminy. Nagle okazało się, że każdy z nich to coś więcej niż zawód, stanowisko, podpis pod mailem... Że poza pracą jest inny świat. Świat przez nas często zapomniany, ale jak najbardziej własny.
Kim jestem?
kim jestem bez mojego
egzaminów.
Kim jestem gdy zdejmę
modne ciuchy i zarzucę
nadzieję na ramiona.
Kim jestem
siostrą
córką
Przyjacielem
Kim jestem w oczach tych,
którzy co dzień przechodzą
obok na zatłoczonej ulicy
MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego praca tak mocno nas definiuje? Dlaczego określamy się się przez pracę, a nie życie prywatne?
Taka odpowiedź pozwala czasem uniknąć opowieści o życiu prywatnym, na którą nie zawsze jesteśmy gotowi lub która nie jest odpowiednia w danym towarzystwie.
Jednak nie ma w tym nic dziwnego, często utożsamiamy się z naszym zawodem, że praca wysuwa się na pierwszy plan. To ona zajmuje ogromną część naszego życia, reguluje rytm każdego dnia. A nawet często po powrocie do domu także zaprząta nasze myśli – planujemy, analizujemy, martwimy się... W naturalny sposób zaczyna więc wpływać na nasz sposób myślenia, samopoczucie i relacje z innymi. Z czasem trudno jest nam oddzielić „siebie prywatnego” od „siebie zawodowego”.
Ale to dzięki pracy mamy powód, aby wyjść z domu, odwrócić nasze myśli od domowej codzienności. Praca daje nam poczucie sensu, przynależności....
Także współczesny świat w dużej mierze opiera się na tym, co robimy zawodowo. W społeczeństwie, w którym żyjemy, sukces zawodowy jest jednym z głównych mierników spełnienia. Od najmłodszych lat słyszymy, że warto dobrze się uczyć, aby mieć dobrą pracę. Zatem praktycznie od zawsze nasza tożsamość buduje się wokół kariery. Ludzie często są oceniani nie przez to, jacy są, lecz przez to, co osiągnęli zawodowo, ile zarabiają i na jakim stanowisku pracują. Media, reklamy i portale społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten obraz – pokazują pracę jako wyznacznik szczęścia i prestiżu. Nic więc dziwnego, że wielu z nas zaczyna wierzyć, iż bez pracy lub bez zawodowych sukcesów traci część swojej wartości.
Dlatego kiedy ktoś pyta o to kim jesteśmy, odpowiadamy bez wahania: jestem nauczycielką, kierowcą, lekarzem, tłumaczką....
Na pytanie "kim jesteś?" zwykle odpowiadamy zawodem, ponieważ jest ona prosta, uniwersalna.
Jednak w ten sposób niepostrzeżenie zaczynamy utożsamiać swoją wartość z wykonywanym zawodem, stanowiskiem czy sukcesami zawodowymi.
Czy także - jesteś - nikim?
A więc dwoje nas? Nic nie mów,
bo ogłoszą to z krzykiem.
Być kimś - jakie to żałosne.
Imienia swego nie pragnę
jak żaba w czerwcu życia głosić
przed zachwyconym bagnem.
Emily Dickinson
Praca daje poczucie sensu, przynależności i celu. Dzięki niej czujemy, że coś tworzymy, że jesteśmy potrzebni. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy to jedyne źródło sensu naszego życia. Wówczas bowiem każda porażka zawodowa może zachwiać naszym poczuciem własnej wartości.
Wiele razy widziałam moment, a nawet byłam jego uczestnikiem, gdy ktoś tracił etat, stanowisko, projekt... A wraz z nim tracił również język, w którym o sobie mówił. Pojawiała się pustka, konsternacja, a czasem wstyd. Bo jak się przedstawić, skoro nie ma się wizytówki, która nas przedstawia?
Scena z krótkiego opowiadania na początku doskonale pokazuje, jak silnie jesteśmy związani z rolą zawodową. Gdy padła propozycja o zmianę tematu na inny niż praca, to najpierw zapadła cisza. Ludzie przez chwilę nie potrafili odpowiedzieć, jakby poza pracą nic innego nie istniało. Dopiero gdy jedna z osób odważyła się odezwać, to rozmowa nabrała innego wymiaru. Nagle okazało się, że każdy z obecnych ma swoje pasje, marzenia, coś, co sprawia, że czuje się żywy i prawdziwy, że człowiek to nie tylko pracownik, ale także twórca, marzyciel, pasjonat....
Warto dlatego pamiętać, że poza rolą pracownika istnieje coś więcej. Trzeba pielęgnować nasze pasje, marzenia, zainteresowania... To one pozwalają poczuć się sobą, nie tylko „częścią firmy”. Przecież człowiek to nie tylko trybik w zawodowej machinie, lecz istota z potrzebą tworzenia, odkrywania, doświadczania życia na własnych warunkach.
Dlatego warto zadać sobie pytanie: czy praca naprawdę musi nas definiować? Odpowiedź brzmi – nie musi, choć często na to pozwalamy. Praca jest ważna, bo daje stabilność, rozwój i poczucie celu, ale nie powinna przesłaniać wszystkiego innego. Poza nią istnieje świat, który należy do nas – rodzina, przyjaźnie, zainteresowania, chwile spokoju i radości. To one budują prawdziwą tożsamość człowieka, a nie tylko to, co wpisane jest w rubryce „zawód”.
Jednak nasze „ja” nie kończy się na tym, co robimy w godzinach 7–15. Praca powinna nas definiować tak mocno, jak bardzo jej na to pozwolimy. To od nas zależy, czy stanie się całym naszym światem, czy tylko jednym z jego ważnych, ale nie dominujących elementów.
Kim jestem?
Kim jestem? To proste, choć nie do końca.
Cenię sobie uśmiech, choć czasem innych to wkurza.
Dla przyjaciół przyjaciel, dla wszystkich wrogów niczym burza.
Niegasnący optymista, lecz też mam słabsze chwile.
W sumie każdy je ma, choć większość to kryje.
Marzeniami żyję! Ale nie z głową w chmurach.
Postępuję szczerze i nie skrywam swych uraz.
Jeśli kocham to na amen! I na amen też nienawidzę
Kim jestem? Poetą, który wciąż wiersze pisze.
znalezione w Internecie
Kim jesteś po godzinach pracy?
Może córką, przyjacielem, wędrowcem, wielbicielem płyt analogowych.... Osobą, która nie potrafi przejść obojętnie obok kwitnącego jaśminu. Może kimś, kto świetnie słucha. Kimś, kto od dziecka maluje, pisze wiersze.... Kimś, kto lubi piec chleb albo kolekcjonować stare zdjęcia....
Może następnym razem, gdy ktoś zapyta: „Kim jesteś?”, nie padnie od razu nazwa zawodu. Może odpowiedź będzie prostsza, ale prawdziwsza. Może będzie to: „Jestem kimś, kto lubi życie.”



Podobają mi się wiersze, które wybrałaś do tego postu,
OdpowiedzUsuńzwłaszcza wiersz Emily Dickinson.
Serdecznie pozdrawiam :)
Życie to chyba taka gra , ale niestety bardzo skomplikowana. Pytanie kim jestem dla siebie , dla innych ciągle się przewija w życiu. Bardzo interesujący wpis , daje do myślenia. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCałe życie każdy się zastanawia kim jest dla najbliższych , dla siebie. Są to ważne pytania. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTen tekst przypomina mi o tym, jak łatwo zamknąć siebie w jednej roli i zapomnieć, że jesteśmy czymś znacznie więcej niż tylko naszą pracą.. Dobrze czasem zatrzymać się na chwilę i zadać sobie to proste, a jednocześnie trudne pytanie i przemysleć swoje życie :)
OdpowiedzUsuńzęsto w codziennym zabieganiu zapominamy, że nasze życie nie powinno się sprowadzać wyłącznie do pracy. To, kim jesteśmy w biurze czy na etacie, jest tylko częścią naszej tożsamości – reszta kryje się w małych pasjach, chwilach radości i tym, co sprawia, że czujemy się sobą.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ten moment z opowiadania, gdy rozmowa nagle przechodzi od zawodowych tematów do pasji – nagle każdy staje się pełniejszy, bardziej autentyczny. Takie historie przypominają, że warto pytać siebie i innych: „Co naprawdę cię cieszy?” zamiast od razu definiować przez pracę.
No i już mam temat na nowy wiersz:-) A aktualnie jestem babcią, to najważniejsza część mojego obecnego życia, a potem mam jeszcze wiele innych funkcji, a od zawsze jestem dzieckiem Bożym, które ma świadomość, że zawsze jest kochane...
OdpowiedzUsuńTak, to bardzo dobre pytanie.Być może w wierszu uda mi się na to odpowiedzieć, ale to pewnie za jakiś czas...
OdpowiedzUsuńTwoja opowieść uświadomiła mi, jak ważne jest by człowiek miał coś, co wykracza poza pracę i obowiązki, by znalazł w swoim życiu coś co sprawia mu radość. Ja mam to szczęscie, że to zawsze miałam i mam, ale znam osoby, które teraz, kiedy są na emeryturze nie mogą się w tym czasie odnaleźć i życie im przecieka przez palce, ale nie chcą nawet spróbować czegoś nowego , nawet szalonego....
Pozdrawiam serdecznie
Dlatego zawsze warto mieć w życiu pasję, hobby, cele, zajęcia inne , niż praca zawodowa. Ona zajmuje sporo naszego życia i pozwala płacić rachunki, ale to nie całe życie. Wielu o tym zapomina i wpada w depresję na emeryturze...
OdpowiedzUsuńPoza pracą, którą już dawno zdążyłam znienawidzić, jestem poetką, blogerką, artjournalistką.
OdpowiedzUsuńPraca to zło, które zjada nasz czas i zdrowie.
Interessantes os textos que você trouxe, sim o trabalho oculpa uma grande parte da nossa vida, Ismene ótimo final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńJak to dobrze Ismeno że zacytowałaś wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Bardzo lubię jej twórczość.
OdpowiedzUsuńZestawienie tego wiersza z pytaniem "Kim jesteś-jestem?" jest bardzo trafne. Bo przeważnie sami nie wiemy kim jesteśmy...
Cześć :) O tym, kim jestem po pracy mogę rozmawiać z nielicznymi. Ale, to mój świadomy wybór, mniejsza z tym. To tematy, na które nie każdy ma ochotę się uzewnętrzniać.
OdpowiedzUsuńCiekawy post Ismeno, przeczytałam z zainteresowaniem i wskazałaś temat do refleksji... Pozdrawiam, Pola
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post Ismeno.
OdpowiedzUsuńPosyłam dużo ❤️❤️❤️❤️❤️Tobie.
Rozmowy po pracy...
OdpowiedzUsuńMoje doświadczenie... nie pamiętam żebyśmy rozmawiali o pracy, no może kilka minut - ploteczki z ostatniego dnia.
A potem - mężczyźni - sport, samochód, prace wokół domu. Kobiety... słyszałem tylko okruchy rozmowy - zdrowie, uroda, gotowanie...
W poprzednim komentarzu zrobiłem poważny unik -- nie odpowiedziałem na postawione we wpisie pytania - kim jesteś? co , poza pracą, cię definiuje?
UsuńPowód prosty - nie wiem
Przypomniało mi się rozważanie mojej Matki - Sąd Ostateczny? Nie będzie żadnego sądu - po prostu poznasz samego siebie i sam wydasz wyrok.
Hmm...Jestem sobą. Tak, przyjmuje rózne role społeczne czy zawodowe, ale we wszystkim jestem ja taka sama pod spodem. I ten spód jest najwazniejszy, gdy nie mam żadnych masek, gdy nic nie muszę (chociaż właściwie zawsze sie cos musi). Jestem wspomnieniami i teraźnieszoscią >mieszanką radości, smutków, lęków i nadziei....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię ciepło, Ismeno.
Lubię swoją pracę ale nigdy nie poświęcałam się jej na 110%. Dużo ważniejsze jest życie poza nią. Warto mieć pasję czy hobby która pomaga się rozwinąć.
OdpowiedzUsuń"Bez pracy nie ma kołaczy"😊
OdpowiedzUsuńJa myślę, że nasza praca, to też MY.
Wszak wybieramy ją sobie i szczęście wielkie, gdy robimy, to co lubimy i o czym marzyliśmy...
Gorzej, gdy tyramy żeby zapewnić sobie byt...
Bardzo ciekawy wpis Ismeno... Daje do myślenia...
Pozdrawiam Cię ciepło pomimo mrozu za oknem...😊
Lubię czytać Twoje przemyślane posty, zmuszają do zastanawiania się i przemyśleń. Dla mnie praca również była bardzo ważna, dawała poczucie niezależności i spełnienia. Uważam, że najgorszym czasem będzie ten, gdy nie będę mogła pracować...
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Ismeno gdy jestem u ciebie i czytam wiersze, dostaję ukojenia.
OdpowiedzUsuńCzasami praca i pasja się przeplatają. :)
OdpowiedzUsuńSzczęście mają Ci, dla których praca jest pasją... :)
OdpowiedzUsuńPiękne te obrazy kochana:)
OdpowiedzUsuńKim jestem? na to pytanie jest mnóstwo odpowiedzi na blogu:)
Tak, praca często za bardzo nas definiuje i bez niej czujemy się nikim. Zresztą, to nie musi dotyczyć tylko pracy ale też innych dziedzin życia. Trzeba mieć w sobie coś więcej, jakąś pasję, relacje, coś, co sprawia, że pokochamy siebie i życie. A porażki? One zdarzają się każdemu, też tym najlepszym... Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJa jestem bez pracy od czasu pandemii i mam wrażenie, że teraz jeszcze trudniej jest znaleźć pracy. Jest mi źle z tym, że nie pracuje i że nie mogę nic znaleźć. Niby mam pasje i uczę się japońskiego, a czasem, kiedy ktoś pyta mnie o pracę albo czemu nie mam pracy czuję się gorsza. To trudne i przykre. Pozdrawiam serdecznie Kochana
OdpowiedzUsuńNo tak na pytanie kim jestem odpowiadam: zawodem. Zawodem dla rodziny, dla przyjaciół 😅. No cóż, od kilku lat nie pracuję. To daje faktycznie duże poczucie bycia gorszym w społeczeństwie. Ale życie tylko pracą sprawia, że praktycznie nie żyjemy.
OdpowiedzUsuńCzasem można pogadać z bliskimi o pracy, ponarzekać, pośmiać się z jakichś zdarzeń to też pozwala wyrzucić z siebie stres i myślę że jest dobre. Problem pojawia się gdy następuje sytuacja jak w Twoim opowiadaniu. Ktoś pyta o coś poza pracą a druga osoba już nie wie co powiedzieć.
Kim jestem? Sama nwm czy wiem kim chcę być albo czy jestem tą osobą którą chciałam być. To ciężkie i skomplikowane pytanie. Trafnie zauważasz, że problem zaczyna się wtedy, gdy zawód staje się jedynym językiem, w którym potrafimy o sobie mówić.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! 🤗
Angelika
W świecie, w którym tak często mierzymy swoją wartość stanowiskiem, zarobkami czy prestiżem, łatwo zapomnieć, że jesteśmy kimś znacznie więcej, niż tylko wykonywanym zawodem. Praca może być ważną częścią naszego życia, ale nie powinna być jego jedyną treścią ani wyznacznikiem naszej tożsamości. To nasze pasje, zainteresowania poza zawodowe, mówią o nas znacznie więcej niż nazwa stanowiska na wizytówce. Może więc warto oddzielić to, co robimy, od tego, kim naprawdę jesteśmy...
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący wpis. Ciekawe, że znajomi znają nas tylko z tej strony, jaką im przedstawimy. Nasze prywatne życie i pasje często nie są znane współpracownikom. Ja jednak jakoś szybko przechodzę z czysto zawodowej współpracy do przyjaźni poza nią. Tak już mam. Trudne momenty w pracy zbliżają.
OdpowiedzUsuńDla niektórych (wielu?) ludzi praca jest sensem ich istnienia. Gdy ją tracą albo przechodzą na emeryturę, ich świat nagle się wali — a bywa, że wkrótce potem sami z niego odchodzą. Trudno im odnaleźć się bez codziennej rutyny, bez obowiązków, bez poczucia bycia „potrzebnym”.
OdpowiedzUsuńPrzez pierwsze osiem lat, będąc głównie studentem, miałem około 45 różnych prac — od jednodniowych fuch po zajęcia trwające kilka lat. Żadna z nich jednak nigdy nie definiowała mojego życia. Jedne były tragicznie nudne, inne ciekawe i dynamiczne. KAŻDA czegoś mnie nauczyła. To była świetna szkoła życia i pozwoliła wybrać mi właściwą drogę na przyszłość.
Potem przez 35 lat prowadziłem własną działalność. A od kilku lat właściwie już nie pracuję — przynajmniej w tradycyjnym sensie. Czy żałuję? Absolutnie nie.
Jeśli czegoś mi brakuje, to może kontaktu z klientami — zwłaszcza z tymi, których znałem przez dziesiątki lat. Te relacje były często czymś więcej niż tylko zawodową współpracą.
Dziś mogę robić to, co naprawdę lubię. I ani przez sekundę nie myślę o pracy. Co więcej — gdy spotykam dawnych klientów i zadają mi pytania zawodowe, tak bardzo się od tego wszystkiego zdystansowałem, że nawet nie próbuję odpowiadać. To już zamknięty rozdział. I dobrze mi z tym.
To prawda, praca w naszym życiu jest bardzo ważna...
OdpowiedzUsuńTo prawda, praca nas mocno definiuje. Jednak nie tylko praca. I całe szczęście!
OdpowiedzUsuńUściski ♥️
Kim jestem? Po prostu sobą. To mój codzienny wybór. Czasem taki od niechcenia, czasem stanowczy, czasem w kapciach, czasem w butach gotowych iść tam, gdzie nie ma jeszcze ścieżki. To jest najtrudniejsza i najodważniejsza wersja mojego istnienia. Bez dopasowywania się pod cudze oczekiwania i scenariusze pisane przez innych.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, czekając na wiosnę:-)