sobota, 28 lutego 2026

Szafa pełna wspomnień

Pamiątki
Niebieskie oczy, krągłe paciory,
kąpane w niebie w dawne wieczory,
leżą w komodzie, w starej szufladzie -
kurz na nie pada, warstwą się kładzie...
Pocałowania, słodkie pieszczoty,
pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
z dala od ludzi, z dala od zgiełku,
na dnie szuflady więdną w pudełku. -

I nic już więcej, tylko dwie róże,
i jedno słowo złote i duże,
zwinięte w papier leży w ukryciu -
może się przydać jeszcze raz w życiu.
Maria Pawlikowska- Jasnorzewska
Ostatnio robiłam porządki w szafie. Z ciężkim sercem, ale jednak w końcu zdecydowałam się na wrzucenie pewnych ubrań. Nowych przybywa, jednak starych trudno było się pozbyć, zwłaszcza ze względu na sentyment do nich. Wiadomo przecież, że Mała Dziewczynka już tak ma. Z każdą rzeczą, która przypomina jej o przeszłości trudno jest się rozstać. Ale jeżeli już taka decyzja zapadnie, to odwołania nie ma. Mała Dziewczynka nie lubi odkładać niczego na później.
Jednak stos ubrań do wyrzucenie leży nadal w mieszkanku na ostatnim piętrze. Problem z oddawaniem starych ubrań nie wynika braku chęci, lecz z braku realnego dostępu do miejsca, w którym można je zostawić. Kontenery, które kiedyś stały niemal na każdym osiedlu, dziś zniknęły.  Znajdują się jednak w odległych punktach miasta, tam, gdzie wygodnie jest firmom je obsługiwać. Dla mieszkańców, zwłaszcza starszych, słabszych fizycznie, niezmotoryzowanych, są już problemem, barierą praktycznie nie do pokonania... Torba pełna ubrań waży, droga często wiedzie przez ruchliwe ulice, wymaga przesiadek. Nie każdy ma siłę i zdrowie, by podjąć taki wysiłek.
Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo brakuje spójnego, przyjaznego mieszkańcom systemu odbioru tekstyliów. Władze lokalne i organizacje pozarządowe tłumaczą się kosztami, problemami z utrzymaniem kontenerów i koniecznością ograniczania miejsc, w których często dochodziło do podrzucania śmieci. Jednak skutki tych decyzji najbardziej odczuwają osoby, które chciałyby postępować odpowiedzialnie, ale teraz zwyczajnie nie mają jak. Dlatego niekiedy jedyną opcją staje się wyrzucenie ubrań do zwykłego śmietnika. Nie jest to spowodowane lenistwem,  bezradności.
To paradoks naszych czasów: zachęca się ludzi do dbania o środowisko, do segregowania odpadów i wspierania potrzebujących, ale jednocześnie nie tworzy im się warunków, w których mogą to zrobić bez nadmiernego wysiłku. Dlatego problem z wyrzucaniem lub oddawaniem ubrań wcale nie dotyczy tylko troski o porządek w domu. To szersza, systemowa trudność, która dotyka zwłaszcza tych, którzy najbardziej potrzebują prostych i dostępnych rozwiązań.
Może kiedyś ktoś zrozumie, że dobre chęci to za mało. Trzeba stworzyć realne możliwości wszystkim...
A póki co Mała Dziewczynka wciąż czeka, aż jej ciężka torba wreszcie będzie mogła trafić tam, gdzie naprawdę powinna.
Zbieraj diamenty, zamiast kamieni
Trudno jest nosić ciężki nadbagaż
Kamień się raczej w diament nie zmieni
Po co się z życiem tak bardzo zmagać?

Wybieraj mądrze, co wartościowe
Co chciałbyś na codzień z ochotą nieść
Załóż na nos okulary różowe
Doceniaj chwile, wszystkim się ciesz.

Napełnij się życiem, miłością i pięknem
Otocz się wartościowymi skarbami
Przemieniaj wszystko co ziemskie w święte
Poszukaj prawdy ponad myślami .

Wypuść kamienie by mieć puste ręce
Zrób miejsce na drogocenne diamenty
Trudno coś chwycić gdy są zajęte
Odnajdź bogactwa stan niepojęty.”
K J Drozd
Mała Dziewczynka wie, że powinna wyrzucić jeszcze  inne rzeczy, nie tylko ubrania.
Każdy z nas tak ma. I chyba tak do końca nie są to przedmioty aż tak niepotrzebne, skoro trudno nam je wyrzucić. I nie mam tu na myśli "przydasi". Do pewnych rzeczy mamy po prostu sentyment.
Patrząc na te rzeczy, zdajemy sobie sprawę, że to nie przedmioty są problemem, lecz nasze przywiązanie do nich. Staramy się przechować w nich samych siebie, nasze wspomnienia...
Każda taka szafa jest jak kapsuła czasu. W jej zakamarkach kryją się chwile, które już dawno uleciały, a jednak wierzymy uparcie, że trwają w tych przedmiotach. W wyszczerbionej filiżance po babci, w starym szaliku, który nosił ktoś, kogo już nie ma, w kartce pocztowej, której treść dawno przestała być aktualna, ale ręka, która ją pisała, żyje w literach.
I Mała Dziewczynka ma takie rzeczy. Pisałam już o tym TUTAJ 
Każda półka w szafie skrywa  zatrzymany, milczący, ale jakże wymowny czas. Niektóre przedmioty milczą o radości, inne niosą w sobie cień smutku...
Otwierając drzwi szafy czasem mamy wrażenie, jakbyśmy zaglądali w lustro. Lustro, które odbija nie nasz dzisiejszy obraz, ale nas samych sprzed lat. Oto książka, której nie dokończyliśmy czytać, a której pewnie dzisiaj już byśmy nie przeczytali. Oto sukienka, w której lata temu ktoś zatańczył na czyimś weselu, a która już wyszła z mody. Oto gazeta z ubiegłego wieku, która nie ma odwagi skończyć w koszu na śmieci, bo jednym z artykułów przypomina o czymś ważnym...
Trzymamy te rzeczy, bo tak naprawdę trzymamy samych siebie. Tych dawnych, młodszych, czasem, niedoskonałych i zagubionych, ale jakże prawdziwych. Boimy się, że jeśli te rzeczy znikną, to my również znikniemy kawałek po kawałku. A przecież gdybyśmy spalili każdy list, wyrzucili wszystkie inne pamiątki, to wspomnienia i tak zostaną w nas. Jednak zapewne będzie to boleć bardziej.
Każde wyrzucenie takiej rzeczy jest więc jak ciche rozstanie z dawną sobą. Jednak kryje się w tym też szansa, aby zrobić miejsce na to, co nowe, które również stanie się tym naszym. I może właśnie dlatego warto czasem zamknąć drzwi szafy, odetchnąć głęboko, otworzyć się na nowe i pozwolić sobie pójść dalej....
Czasem jednak wyrzucone przedmioty wracają poprzez żal, że ich już nie ma. I ta ich nieobecność jest bardziej męcząca, niż myśli o konieczności ich wyrzucenia.
I kiedyś, gdy ktoś inny otworzy te drzwi po nas, znajdzie tam nie tylko przedmioty, lecz także echo naszych dawnych działań, emocji, marzeń, które przetrwały w nich dłużej niż my sami.
Być może uśmiechnie się pod nosem, odkrywając historię ukrytą w zapisanym kalendarzu, kartce pocztowej, czy wyblakłej fotografii. Znajdzie historię, która mimo upływu lat wciąż potrafi poruszyć czyjeś serce.
A może po prostu wyrzuci wszystko i nawet nie spróbuje doszukać się w nich czegoś więcej. I to boli już teraz.

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
ADAM ASNYK

A Mała Dziewczynka? Może w końcu zrozumie, że nie musi wszystkiego zostawiać ani wszystkiego wyrzucać. Że ma wybór. Może zachować to, co niesie ciepło, i uwolnić to, co już tylko ciąży. A kiedy któregoś dnia znów otworzy swoją szafę, zobaczy nie tylko przedmioty, lecz także miejsce na nowe rzeczy, nowe wspomnienia... Bo szafa, szuflada pełna pamiątek jest bliska sercu, ale równie piękne może być miejsce, które dopiero czeka na zapisanie nowymi historiami....
I może właśnie o to chodzi, aby czasem nie bać się wyrzucić to co stare i niepotrzebne. Aby otworzyć się na nowe...
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!
ADAM ASNYK

30 komentarzy:

  1. Połączenie poezji z współczesnym życiem trafne. Ciekawy tekst, pełen uczuć i przemyśleń. Z przyjemnością się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Notka bardzo na czasie:-) Wiosna to dobry czas na porządki, pozbycie się tego, co już przestało być potrzebne- ubrań, których już nie nosimy, przydaśkow i kurzołapów różnego rodzaju... To bardzo oczyszczające zajęcie, swego rodzaju katharsis dla ciała i duszy. Są rzeczy, z którymi trudno się rozstać ale przecież to co najważniejsze zostaje w sercu i wspomnieniach.

    Na moim osiedlu wciąż jeszcze są kontenery na ubrania. Na szczęście!

    Pozdrawiam serdecznie w słoneczną sobotę:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam zawsze problem ze sprzątaniem szafy i nie tylko. Za dużo rzeczy zawsze chcę zachować ze względu na jakiś sentyment. A czasem trzeba po prostu ostrego cięcia, wyrzucić to, co ciąży, przeszłość należy do przeszłości, będą nowe rzeczy, zaczniemy budować nowe wspomnienia...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie dobrałaś wiersze :) A problem z tekstyliami faktycznie jest poważny.. Też uzbierałam całą torbę zniszczonych ubrań i jako, że najbliżej mam galerię handlową, to oddaję te rzeczy tam, do specjalnego kontenera. Brakuje takich kontenerów, powinno być ich więcej. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć Isamena 😃 Dobrze byłoby mieć np sąsiada, który mógłby te ciężkie torby zanieść, pomóc w tym co nie przychodzi łatwo. U mnie jest tak samo - kontenery kiedyś były przy samym bloku, a teraz są naprawdę daleko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tak samo, szafy pękają w szwach i wszystko ma swoją wartość. O każdym przedmiocie mogłabym opowiedzieć historię. Będą mieć dużo pracy moi następcy bo o wielu sprawach nie będą mieć nawet pojęcia. Póki co gładzę ręką wspomnienia. Zbędne ubrania oddałam. Co jakiś czas jedzie samochód i zbiera worki na jakąś fundację po wcześniejszym poinformowaniu. To dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na moim osiedlu zlikwidowano kontenery na ubrania. Wyrzucam do śmietnika.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonale Cię rozumiem, Ismeno. Takie generalne porządki w domu robiłam po przejściu na emeryturę, a więc już prawie sześć lat temu. Zajrzałam do każdej półki, do każdego kącika i pozbyłam się wszystkiego, co uważałam za zbędne. Ale ten sentyment do pewnych rzeczy to sprawa czasem nie do przeskoczenia. Sporo rzeczy zostawiłam, to prawda, nie umiałam się pozbyć pewnych pamiątek, czy przedmiotów, do których mam jakiś sentyment.
    Co do ubrań, to w mojej wsi raz w miesiącu jest zbiórka takich zbędnych tekstyliów. Podjeżdża kontener i można je tam wrzucić.
    I uważam, że to jest doskonałe rozwiązanie. Też pozbywam się swoich ubrań, bo szafa często pęka w szwach :) Część nowszych sprzedaję na Vinted, mam też taką panią, która zabiera resztę dla osób, które ich potrzebują :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas nadal mnóstwo kontenerów na ubrania, ale ciągle zapełnione, zbyt dużo ubrań, za mało kontenerów.
    Ktoś powiedział kiedyś: nie przywiązujmy się do rzeczy, raczej do ludzi...no i pielęgnujmy wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne wiersze wybrałaś do wpisu!
    Tak, to jest problem z tym wyrzucaniem rzeczy, u mnie jest dość daleko punkt odbioru. Czasami więc proszę o pomoc sasiadkę i jedziemy wtedy razem. Ogólnie jednak problem jest, ktoś wymyślił, ale nie do końca przemyślał, jak to ma wyglądać.
    Mam jeszcze takie drobiazgi, które trzymam, ale być może przyjdzie czas by coś z nimi zrobić i zwolnić miejsce na nowe "rzeczy". które staną się kiedyś wspomnieniem...
    Pozdrawiam serdecznie i spokojnego, słonecznego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobne spostrzeżenia. Zachęca się nas, a czasami nawet narzuca dbanie o środowisk, ale nie daje nam sie do tego narzędzi. Ja przykładowo nie mam w swoim otoczeniu żadnego butelkomatu. Plastikowe butelki muszę wozić kilka kilometrów, aby odzyskać kaucję.

    OdpowiedzUsuń
  12. W ciągu ostatnich 2 lat wyrzuciłem bardzo dużo ubrań i innych niepotrzebnych rzeczy, często kompletnie nowych--pełnym samochodem jeździliśmy z 7 razy z tym wszystkim. Na szczęście blisko mojego miejsca zamieszkania, na jednym skrzyżowaniu, znajduje się 5 sklepów z używanymi rzeczami, które również przyjmują dotacje. Ogromna ulga! Ale jeszcze zostało bardzo dużo innych rzeczy--muszę po prostu zamknąć oczy i się ich pozbyć, bo nigdy już ich nie będę używał.

    OdpowiedzUsuń
  13. The balance you highlight between holding onto treasures and making space for new experiences is beautifully conveyed. There’s tenderness in recognizing that memories are not lost when objects are discarded; they live on inside us, but freeing ourselves from the weight of excess allows life and beauty to enter in fresh ways.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też obecnie jestem w trakcie robienia porządków w szafach. W UK jednak trochę łatwiej znaleźć kontenery, do których można wrzucić niechciane ubrania lub też można je zanieść do jakiegokolwiek 'charity shop', które są tutaj bardzo popularne i szeroko dostępne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ismeno przytoczyłaś piękne wiersze, nawiązujące do tematu postu. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo trudno mi jest rozstawać się z czymś, z czym wiążą mnie piękne wspomnienia lub młode lata.... No ale rozsądek musi zwyciężyć...

    OdpowiedzUsuń
  17. As vezes também fico com o coração apertado quando tenho que limpar o guarda-roupa e jogar fora coisas que trazem lembranças, mas as vezes é necessário, desejo um feliz mês de Março bjs.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tak samo... Sentyment do wszystkiego...
    Trzymam pierwsze rękawice bramkarskie syna, spódnicę z czasów młodości...o sukni ślubnej nie wspomnę...😊
    Kasety magnetofonowe z czasów liceum😊 Pamiętniki pisane od podstawówki...

    A wiersze Jasnorzewskiej uwielbiam...😊

    No i kto nam zabroni kochać wiersze i trzymać rzeczy, do których mamy sentyment...

    Dobrych dni Ismeno!😊

    OdpowiedzUsuń
  19. Achhhh, jak pięknie rozpoczęłaś swój wpis! Kocham Pawlikowską-Jasnorzewską odkąd skończyłam lat 16 :-))) i bardzo często wracam do jej wierszy. Co do nienoszonej odzieży, to tu w UK nie ma z tym problemu. Zanoszę do " charity shop" czyli tzw. lumpeksu, albo zwyczajnie do pracy i pytam: dziewczyny, komu się przyda? To jest takie normalne i oczywiste. Nikt się nie obraża, nie czuje się dotknięty ... wiele ciuszków dostało w ten sposób swoje drugie życie, na innej osobie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post. Przyznam Ci się, że gdybym miała napisać na ten temat, to napisałabym dokładnie tak samo. Ujełaś wszystkie aspekty porządków i problemy związany z ich robieniem.
    Obrastamy w byle jakie rzeczy, a potem mamy problemy, ktore powinny być rozwiązane systemowo.
    Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też kiedyś napisałam post o szafie. Czytałaś, prawda? Ktoś czytał, bo widziałam w statystykach :) Pięknie napisałaś...
    Tak samo, jak Ty, jestem sentymentalna i bardzo trudno jest mi rozstać się z różnymi przedmiotami, z którymi łączą mnie emocje.
    A co do ubrań, podzielam Twoje zatroskanie. Brak kontenerów [ zniknęły z dnia na dzień] utrudnia spełnianie idei nadawania rzeczom drugiego życia.
    A u mnie dziś post o inspiracjach...
    Pozdrawiam, Pola

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej na początku ustawił mi nastrój – ta komoda, ta szuflada, kurz osiadający na „niebieskich oczach”. To jest dokładnie to uczucie, kiedy bierzesz do ręki coś starego i nagle czujesz zapach dawnego siebie. I już wiesz, że to nie będzie tylko o ubraniach... Najmocniejsze jednak jest dla mnie to zdanie: „Trzymamy te rzeczy, bo tak naprawdę trzymamy samych siebie.” Dokładnie tak. Szafa jako kapsuła czasu – to jest piękny obraz.
    Pozdrawiam ciepło! 🤗
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie też muszę zrobić porządki w szafie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szczególnie bliska jest mi myśl, że nie trzymamy rzeczy, trzymamy samych siebie sprzed lat. I że każde rozstanie z nimi to w gruncie rzeczy małe, symboliczne pożegnanie. Twoje słowa są ciepłe, refleksyjne i pełne czułości wobec tej „Małej Dziewczynki”, którą przecież każda z nas w sobie nosi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W naszym mieście jeszcze w zeszłym roku można było oddać niepotrzebne ubrania do lumpeksu i otrzymać bon na zakupy. Teraz miasto tak na kombinowalo, że ubrań oddawać nie można, a kontenery przepełnione.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj! Ciekawy i potrzebny post. W pewnym momencie poczułam, że moja szafa "nasyciła się". To znaczy zbudowałam sobie bazę ubrań na 4 pory roku. Wiedziałam, że z czasem będę musiała ją uzupełnić, ale postanowiłam to robić rozsądnie.
    Wprowadziłam u siebie taki pomysł, że jeżeli coś wchodzi do szafy, to inna rzecz musi ją opuścić. Znoszone ubrania często stają się ubraniami na co dzień, bawełniane koszulki zmieniają się w szmatki do sprzątania, inne ubrania trafiają do kontenerów z pomocą dla potrzebujących.
    To samo dzieje się z rzeczami do domu, sprzętami, zabawkami itp. itd.
    Staram się rzeczom dawać drugie życie.
    Spodobały mi się przytoczone wiersze. Ja jednak wciąż jeszcze lubię kamienie. To moja taka słabość. Znoszę ich całe mnóstwo, bo lubię pamiątki. Słusznie jest jednak wybierać rzeczy wartościowe, bo one są zawsze na czasie. Najwartościowszą rzeczą jaką możemy obdarzyć innych jest nasza obecność.
    Serdecznie pozdrawiam 🤗 🫶

    OdpowiedzUsuń
  27. Szafa pełna ubrań - chyba każdy tego doświadcza.
    U mnie nie wzbudzają one sentymentu, zresztą nie jest tego zbyt wiele, na temat ubrań żony się nie wypowiem.
    Kiedyś u nas (Melbourne-Australia) były pojemniki na zbędne ubrania. Zniknęły - może zabrakło mocy przerobowych na ich utylizację.

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny wpis a ja zgadzam się z każdym twoim słowem. W mojej okolicy można jeszcze znaleźć kontenery na ubrania. Lubię oddawać rzeczy zwłaszcza po moim synku które są niezniszczone a ładne i jest mi ich naprawdę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja ostatnio wyniosłam kilka lub kilkanaście worków takich szpargałów.
    Paradoks to z jednej strony pozorne dbanie o planetę a z drugiej konsumpcjonizm.
    Pozdrawiam Cię już wiosennie ♥️

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad