Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce.
Tak Egipcjanin w liście z aloesu
Obwija zwiędłe umarłego serce;
Na liściu pisze zmartwychwstania słowa;
Chociaż w tym liściu serce nie ożyje,
Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa,
W proch nie rozsypie... Godzina wybije,
Kiedy myśli słowa tajemne odgadnie,
Wtenczas odpowiedź będzie w sercu – na dnie.
Juliusz Słowacki
Właściwości rośliny, o której dzisiaj tkam opowieść, Mała Dziewczynka tak naprawdę poznała, gdy zdążyła się ona kiedyś zadomowić w doniczce w jej Domu.
A przecież pamięta, jak Babcia czasem na chory palec Małej Dziewczynki przykładała przecięty, mięsisty liść tej rośliny, która rosła zawsze w domu Dziadków. Jednak wówczas nie zastanawiała się nad tym.
Dopiero potem Mała Dziewczynka uświadomiła sobie jakim wspaniałym lekarzem potrafi być aloes. Roślina, która od dawna dziś cieszy się u nas zainteresowaniem. Jednak szczyt jej popularności przypadał na czasy słusznie minione (ale czy tak do końca?). Znała ją na pewno niejedna babcia, mama... A może ktoś jeszcze pamięta do czego w tych latach był wykorzystywany aloes?
Ale zacznę od początku...
Aloes jest rośliną pochodzącą z suchych, pustynnych i sawannowych obszarów Afryki, Madagaskaru i Azji Mniejszej. Stamtąd zawędrował do wielu innych regionów świata o zbliżonych warunkach klimatycznych.
Aloes rośnie tam, gdzie inne rośliny nie potrafią przeżyć. Zadziwia tym, że w najbardziej suchej przestrzeni można być pełnym wody.
Słowo aloes pochodzi od arabskiego alloeh i pierwotnie oznaczał to, co gorzkie, błyszczące, przezroczyste. Skórka aloesu jest bowiem gorzka, a środek żelowy, kleisty, trochę jak ślina. Właśnie z tego powodu na Półwyspie Iberyjskim roślinę nazywa się babosa. W większości miejsc świata roślina występuje jednak zazwyczaj jako aloe albo aloes.
Najstarsze zapisane doniesienia o jej zastosowaniu pochodzą z 2200 r. p.n.e. W mieście Nippur, na południe od Bagdadu, odnaleziono bibliotekę króla Asyrii zwanego Aszurbanipal. Na jednej z glinianych tabliczek znaleziono informacje o roślinie, której „liście przypominają pochwy na noże”. Także liczące ok 3500 lat papirusy egipskie donoszą o uzdrawiających właściwościach aloesu.
W młodszej od nich Biblii znajduje się wyznanie zakochanego w oblubienicy:
Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico,
Pędy twe - granatów gaj,
z owocem wybornym kwiaty henny i nardu:
nard i szafran, wonna trzcina i cynamon,
i wszelkie drzewa żywiczne,
mirra i aloes, i wszystkie najprzedniejsze balsamy
źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych
spływających z Libanu.
Biblia, Stary Testament, Pieśń nad pieśniami
"Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami."
Ks. Liczb 24:6
"Wszystkie twoje szaty pachną mirrą, aloesem; płynący z pałaców z kości słoniowej dźwięk lutni raduje ciebie."
Ks. Psalmów 45:9
"Swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem."
Ks. Przysłów 7:17
"Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu."
Ew. Jana 19:39
Stąd też aloes przez niektórych nazywany jest biblijnym kwiatem.
Ale, ale... STOP. Najprawdopodobniej aloes, o którym mowa w Biblii, nie ma nic wspólnego ze znanym nam aloesem zwyczajnym (Aloe vera). No i pogubiłam się....
Egipcjanie uważali aloes za symbol piękna i młodości.
Według legend nie tylko nie tylko piękna Kleopatra używała aloesu do pielęgnacji skóry. Również królowa Nefretete przypisywała tej roślinie pierwszorzędną rolę. Obie używały regularnie aloesu do przemywania oczu i do kąpieli. Pozwoliło im to zachować gładkość ciała oraz jego jasny koloryt Egipcjanie uznawali aloes także za roślinę nieśmiertelności i stosowali go do balsamowania zwłok. Aloes uprawiano też przy wejściach do piramid w celu wskazania faraonom drogi wiodącej do ziemi zmarłych.
Starożytni Grecy i Rzymianie cenili aloes za jego zdolności przyspieszające gojenie ran i łagodzenie bólu. Aleksander Wielki nawet podbił wyspę Socotra, aby zdobyć zapasy aloesu dla swoich żołnierzy.
Inna legenda mówi, że podczas oblężenia Gazy w 332 roku p.n.e. Aleksander został trafiony zatrutą strzałą. Rana nie chciała się goić i dopiero w Persji, w świątyni Śiwy, jeden z kapłanów go żelem aloesowym.
Grecy i Rzymianie wierzyli także, że aloes zapobiega wypadaniu włosów. Nie bez powodu Grecy nazwali go „darem Wenus”.
Również Indianie stosowali go jako środek odmładzający i nazywali „niebiańskimi pałeczkami”.
Aloes dzięki swojemu szerokiemu działaniu szybko przestał być traktowany wyłącznie jako szamańska roślina lecznicza i został włączony do systemów medycznych, stosowanych nie tylko przez Arabów, Syryjczyków....
W Afryce aloes był wykorzystywany przede wszystkim w dolegliwościach żołądkowych, chorobach reumatoidalnych stawów, rwie kulszowej oraz do nacierania nadwyrężonych miejsc. Kobiety z plemienia Zulusów sok aloesowy stosowany był w procesie odłączenia swojego dziecka od piersi. Karmiące mamy smarowały nim sutki, a jego gorzki smak stawał się przyczyną rezygnacji niemowląt z chęci ssania piersi.
Lekarz Rufus z Efezu pisał, że aloes bywał stosowany w leczeniu melancholii, dżumy, jaskry oraz katarakty. Wspominał, że roślina ta przynosiła ulgę w się na niestrawności objawiającej się utratą apetytu, słabym trawieniem, zaparciami i wzdęciami. Lecznicze działanie aloesu wykorzystywane było również przy krwotokach, jako środek na oparzenia, na porost włosów, do leczenia trudno gojących się ran, przeciw komarom, w leczeniu skaleczeń i pęknięć skóry.
W pozostawionych przez Hildegardę z Bingen tekstach można znaleźć liczne zapiski o tej roślinie. Jej zdaniem była świetnym lekiem na problemy stomatologiczne. Twierdziła też, że pozwala zwalczać szkodliwe dla zdrowia bakterie i stany zapalne.
Obecnie aloes jest stosowany głównie w chorobach skóry.
W kosmetyce żelu aloesowego używa się jako spowalniacza starzenia się skóry, do ochrony przed promieniowaniem słonecznym a także skutkami odmrożeń czy poparzeń.
Żel z aloesu jest ceniony za swoje właściwości nawilżające i regenerujące. Szybciej niż woda przenika przez skórę, dzięki czemu doskonale nadaje się nie tylko do pielęgnacji skóry suchej i podrażnionej, ale także do włosów, które dzięki niemu stają się mocniejsze, bardziej elastyczne i mniej łamliwe.
Aloes stosowany jest również w stomatologii. Z acemannanu obecnego w aloesie wytwarza się kleje do protez oraz środki zmniejszające krwawienie i obrzęk dziąseł.
Natomiast osoby cierpiące z powodu dolegliwości reumatycznych stosują aloes, by ukoić ból stawów i mięśni.
Aloes jest skutecznym, naturalnym produktem stosowanym w walce z różnorodnymi schorzeniami przewodu pokarmowego. Szczególnie polecany jest na dolegliwości trawienne i w leczeniu wrzodów żołądka. Dowiedziono, że wykazuje właściwości antybakteryjne przeciwko szczepom Helicobacter pylori, który odpowiedzialny jest za stany zapalne układu pokarmowego.
Aloes często jest kojarzony głównie z kosmetyką i medycyną. Jednak może być też cennym składnikiem w kuchni. To prawda, że jego smak jest specyficzny, jednak w połączeniu na przykład z owocami, warzywami, może wzbogacić dania o dodatkowe wartości odżywcze, które pozytywnie wpłyną na nasze zdrowie.
Miąższ z liści aloesu jest prawdziwą skarbnicą składników. Zawiera w sobie m.in. tłuszcze, kwasy organiczne, aminokwasy, witaminy (w tym C i B), sole mineralne oraz enzymy roślinne. Aloes dostarcza aż 18 z 22 aminokwasów, które są niezbędne dla człowieka. Jednym z najważniejszych składników aloesu jest acemannan – polisacharyd, który wspomaga układ odpornościowy i ma działanie przeciwzapalne.
Zawarte w roślinie polisacharydy pobudzają produkcję białych krwinek, które odgrywają kluczową rolę w zwalczaniu infekcji. Regularne picie soku z aloesu może wspierać organizm w ochronie przed przeziębieniami i infekcjami wirusowymi.
Aloes zwyczajny
Nie nazywaj mnie kaktusem.
W każdym domu chętnie goszczę,
mało piję, prawie poszczę.
Specjalnej troski nie wymagam,
za to chętnie wam pomagam
na przeróżne dolegliwości,
oprócz ostrych złamań kości.
Mam własności nawilżające,
przede wszystkim odkażające.
Złe bakterie zawojuję,
mikroflorę odbuduję.
Choć urody mi brakuje,
chętnie w oknie paraduję.
Więc nie żałuj, bardzo proszę,
trochę światła. Resztę zniosę.
znalezione w Internecie
O niezwykłych właściwościach tej zwykłej rośliny mogłabym jeszcze długo pisać....
Mogę powiedzieć, a raczej napisać, że chyba niewiele jest roślin, które byłyby tak szeroko wykorzystywane przez liczne narody, kultury... Do dnia dzisiejszego aloes niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem firm farmaceutycznych, kosmetycznych, a także zwykłych ludzi, którzy uprawiają go w swoich domach.
Ileż dobra w tej niewymagającej, lekko kłującej roślinie, która rośnie tam, gdzie większość rosnąć nie chce. Może zatem urośnie w naszych domach, urozmaici nasze mieszkania...?
A do Domu Małej Dziewczynki znowu powróci na parapet?



Barbosa é uma planta incrível, obrigada por compartilhar a história, desejo um ótimo final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńW moim rodzinnym domu zawsze była doniczka z aloesem. To jest piękny i użyteczny kwiat.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Ileż ciekawych informacji nam tu przedstawiłaś! W aptece, w której pracuję, od wielu lat rosną aloesy. Piękne, dorodne i obficie usłane młodymi sadzonkami, które chętnie rozdajemy kiedy tylko ktoś poprosi. Wspaniałe rośliny. Pozdrawiam cieplutko ;)
OdpowiedzUsuńNiby wszyscy znają i używają, ale historii to już niekoniecznie. Dziękuję zatem za garść arcyciekawych informacji. Serdecznie pozdrawiam. 🤗 🫶
OdpowiedzUsuńNa Kubie smarowałem twarz rosnącymi tam aloesami, gdy byłem zbyt spalony słońcem. Lubię też napój z aloesu, jest niezmiernie smaczny. I oczywiście wiele kosmetyków ma na opakowaniach rysunek aloesu. W Polsce na oknie stało kilka doniczek z aloesem. Bardzo ciekawa roślina.
OdpowiedzUsuńSnujesz piękną opowieść o tej cennej roślinie. Niestety, nigdy jej w naszych domach nie było, królowały krakowiaki, pelargonie, mirty i fuksje, a parapety były malutkie...
OdpowiedzUsuńAloes dobry na wszystko, moja Babcia stosowała zawsze, chociażby na moje dłonie, które szybko marzły... Wspaniała roślina.
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że aloes ma aż tyle właściwości. Bardzo cenna jest dla mnie informacja o tym, że wspiera układ pokarmowy, z którym akurat mam problemy.
OdpowiedzUsuńGości na moim parapecie również.....a za cenne informacje serdeczne dzięki. Często stosuję na otarcia skóry,suche dłonie pomaga. Pozdrawiam i dziękuję za życzenia świąteczne Dusia
OdpowiedzUsuńAloes jest idealny jako składnik kosmetyku i jako do picia.
OdpowiedzUsuńIleż zastosowań tak skromnej rośliny!
OdpowiedzUsuńŻel aloesu na pewno dobra na śluzówkę, a pamiętam, jak teściowa wcierała sobie sok z tej rośliny w skórę głowy, by wzmocnić włosy.
Jak zwykle same ciekawe informacje wybrałaś :-)
Cześć Isameno 😀 Lubię takie rośliny niewymagające, myślę że one też gdy nie przelewam im wody 😁
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe informacje, nie wiedziałam tego wszystkiego o skromnym aloesie, który od lat stoi w gąszczu innych, doniczkowych roślin u mnie w domu :-))
OdpowiedzUsuńAloes to niezwykła, cenna roślina!
OdpowiedzUsuńByłam na plantacji aloesu na wyspie La Gomera, gdzie można nabyć lokalne produkty kosmetyczno-lecznicze. Supersprawa!
OdpowiedzUsuńZawsze muszę mieć u siebie w domu żel z aloesu. Jest świetny na poparzenia słoneczne i genialne nawilża włosy :)
OdpowiedzUsuńAloes - mamy go sporo w ogrodzie, na szczęście nie mamy wielu sposobności aby go używać.
OdpowiedzUsuńTwój wpis przeniósł mnie do starożytnego Egiptu i jeszcze wdycham jego zapach w cieniu piramid :)
Przepiękna opowieść o czystej miłości, gdzie kochankowie pragną siebie nawzajem na wyłączność. Oblubienica jest porównana do „zamkniętego ogrodu”, co podkreśla intymność i wyjątkowość ich więzi. Miłość ta jest silniejsza niż przeciwności, rozłąka czy cierpienie. No i wolna od pieniędzy czy innych dóbr, wszak Salomon miał wszystko, ale nie mógł mieć tak naprawdę wszystkiego
OdpowiedzUsuńOgrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico,
ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym.
Pędy twe - granatów gaj,
z owocem wybornym kwiaty henny i nardu:
nard i szafran, wonna trzcina i cynamon,
i wszelkie drzewa żywiczne,
mirra i aloes, i wszystkie najprzedniejsze balsamy
źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych
spływających z Libanu.
W bibliotece mam aloes, który korzeniami sięga właśnie "epoki słusznie minionej". Oczywiście był przycinany, odnawiany itd. ale lat ma duuuużo. Używam go czasem do różnej maści uszkodzeń skóry, robię nalewki. Bardzo pożyteczna roślina i odporna.
OdpowiedzUsuńZwykły, a jednak niezwykły... To zdanie idealnie pasuje do aloesu. Aloes to prawdziwy domowy czarodziej. Niech rośnie na parapecie w domu Małej Dziewczynki jako żywa przypowieść o tym, że siła i piękno tkwią w prostocie:-)
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności:-)
Wiem od dawna o bezcennych właściwościach aloesu, a jednak nigdy go sobie nie sprawiłam...
OdpowiedzUsuńJakoś tak wyszło...
Pozdrawiam Cię słonecznie Ismeno...😊
Ale wielka garść informacji :) Aloes widzę jako częsty skład kosmetyków.
OdpowiedzUsuńPS. Tak, oglądałam mecz Bayernu i Realu. Kapitalne widowisko :)
Chyba nie wszyscy są świadomi jego właściwości
OdpowiedzUsuńJa również większości z tych informacji o aloesie nie znałam. Postaram się parę zapamiętać😊. Na pewno warto wiedzieć i znać. Kiedyś nawet naszkicowałam doniczkę z aloesem. Był do tego bardzo wdzięczny😊
OdpowiedzUsuńJak zawsze w takich postach, garść pożytecznych informacji.. buziaki ♥️
OdpowiedzUsuńThis piece leans into aloe as both medicine and myth, and it does a good job showing how one plant has been carried through ancient texts, home remedies, and modern cosmetics without ever really losing its place in ordinary life. What stands out most is how it ties memory and family to it, because plants like this often survive in households not through science alone but through habit, care, and what gets passed down at a kitchen windowsill.
OdpowiedzUsuń