Mała Dziewczynka wróciła. Tym razem nie pociągiem, nie samochodem, nie rowerem, a nawet nie pieszo zwykłą drogą. Wróciła wspomnieniami.
Pola
Rozgrzane słońcem powietrze przynosi uroki lata
jeszcze śpiewają kosy i turkawki przerywając ciszę
złocą się już zboża z pokorą pochylając kłosy
odwieczne wakacje przypominają o wdzięczności
wszak tu na ziemi nic nie jest wieczne...
Tak, tak... Jak co roku o tej porze wspomnienia znowu uchyliły sobie swoją szufladę. Rozejrzały się dookoła, zobaczyły Małą Dziewczynkę i pofrunęły ku niej. Najpierw niczym letnie, kolorowe motyle pokrążyły nad jej głową, potem przysiadły na jej ramieniu, aby szepcząc snuć jej kolejne opowieści o miejscu, które Mała Dziewczynka od dawna nazywa swoimi wyspami szczęśliwymi. Tak, wspomnienia same wiedzą, kiedy nadchodzi właściwy moment. Zazwyczaj nie czekają na zaproszenie.
Może dlatego, że lato było kiedyś najpiękniejszą porą roku Małej Dziewczynki.
To właśnie wtedy świat pachniał drożdżowym ciastem, koperkiem, świeżym chlebem i kompotem z działkowych owoców.
Także kiedyś, dawno, dawno temu o tej porze Mała Dziewczynka świętowała swoje imieniny. Miała wówczas wakacje, które jak co roku spędzała w Małym Miasteczku z Dziadkami. Ale to było kiedyś. Teraz imieniny na Mała Dziewczynka w maju. Jednak Babcia udowodniła jej, że właściwy termin przypada w maju. I spośród trzech dat wybrała właśnie tę majową. Niestety, pierwsze majowe imieniny świętowała już bez Babci. Gdyby żyła, na pewno czekałby na nią biszkopt z truskawkami i czerwoną galaretką. Dziś Mała Dziewczynka woli zieloną, ale do truskawek czerwona pasuje najlepiej.
A zatem Mała Dziewczynka wróciła. Tym razem nie musiała kupować biletu, pakować walizki...
Wystarczył zapach pachnących floksów w wazonie, ciepły podmuch wiatru, smak ostatnich czereśni, odległy gwizd pociągu...
Wystarczyło też, że Mała Dziewczynka wzięła kubek gorącej herbaty, usiadła w fotelu, spojrzała przez okno i wsłuchała się w cichą opowieść wspomnień siedzących na jej ramieniu.
W upale lipcowych dni dojrzewają do wspomnień
niepozorne baldachy kwiatków pachnących przeszłością
uporczywie wyrastają w tych samych miejscach ogrodu
i w tych samych miejscach serca
wędrują też po niebie razem z obłokami
skoro tradycja nazwała je chmurkami
nie wyobrażam sobie nieba bez nich...
I wszystko wróciło...
Mała Dziewczynka znowu wędruje polną ścieżką. Naszą Dróżką. Tak ją nazywała Babcia. Ścieżka prowadząca między polami. Najpierw w górę, potem w dół. Na szczycie dróżka stawała się też niecką. Chwilami trawy rosną tak wysoko, że Mała Dziewczynka widziała tylko niebo, które było bardziej niebieskie niż gdziekolwiek indziej.
Wysokie trawy kołyszą się na wietrze. Nad makami i chabrami pracowicie uwijają się pszczoły, słychać świerszcze, które ledwo przebijają się przez szum wiejącego wiatru.
W oddali słychać gwizd przejeżdżających pociągów... Jeden z najważniejszych dźwięków dzieciństwa Ale czy tylko dzieciństwa? Pociągi są nieodłącznym elementem otoczenia.
Do dziś Mała Dziewczynka nie wie, dlaczego właśnie gwizd pociągu tak mocno porusza jej serce. Może dlatego, że każdy przyjazd do Dziadków zaczynał się od podróży koleją. A może dlatego, że od dzieciństwa mieszkała i mieszka blisko torów, a dźwięk jadącego pociągu zawsze oznacza, że świat jest na swoim miejscu. I co najdziwniejsze pociągi jadące pod oknami Małej Dziewczynki, a zmierzające do Małego Miasteczka "gwiżdżą" najgłośniej....
Pierwsze maki w ogrodach już kwitną.
Przenoszą nas w świat dzieciństwa, które choć dawno minęło,
to jednak pozostało w obrazach, zapachach i w sercu...
Czerwienią maków znaczone
nasze zwykłe życiowe wędrówki
naprzemiennie dotykające kłosów i chwastów
w promieniach słońca i majowych kroplach deszczu
szukające pocieszenia...
Za chwilę Mała Dziewczynka słyszy dobrze znane:
– Już jestem.
To Dziadek wraca z działki z koszem pełnym młodych ziemniaków, fasolki szparagowej, koperku, kalarepki Tak bardzo ulubionych przez jego wnuczkę. Są tam także czereśnie, porzeczki, agrest i oczywiście pachnące kwiaty dla Babci.
Potem Dziadek z apetytem je babciną zupę gotowaną na piecu. Mała Dziewczynka odstawia szybko własną "dziecięcą" zupkę. Jak zawsze ku zdziwieniu Babci woli podejść do Dziadka i zapytać, czy może jeść z nim. Mała Dziewczynka bardzo przecież lubi ugotowany na prędce kapuśniak z młodej kapusty, pełen ziemniaków, marchewki, zieleniny i mięsa. Dziadek z uśmiechem sadzał wnuczkę obok siebie. I tak oboje pałaszowali "dorosłą" zupę, na przemian z pajdą świeżego chleba z masłem i solą..
Ale to już wszystko tutaj było...
Ileż to wspomnień mogłabym jeszcze tutaj ponownie przywołać? O tylu przecież już pisałam...
Świat dzieciństwa... Zawsze wówczas wydawało mi się , że otaczający ją świat jest ogromny, a jednocześnie potrafi się zmieścić w jednej przeżywanej chwili.
Teraz wiem, że to tylko wspomnienie. Jednak jest tak prawdziwe, że wystarczyłoby wyciągnąć rękę, by dotknąć ciepłej dłoni Babci.
Dróżki
Lata i słonecznych rowów uczepione
nucą swoje pieśni od lat te same
tu jest ich dom i tu jest ich miejsce
w środku serca oddychającego tą samą miłością...
wiersze i obrazy Basi Wójcik
tytuły wierszy moje....
Przywoływane w myślach obrazy, dźwięki, zapachy... są czymś, czego nikt nam nie zabierze. To powrót do przeszłości, chwil, wydarzeń, ludzi. do nas samych...
Wspomnienia przywracają wspaniale momenty w naszym życiu, ale jednocześnie nie pozwalają zapomnieć o tych przykrych. Te trudne, bolesne potrafią wywoływać przygnębienie i smutek. Te przyjemne, dobre, ciepłe wzmacniają nas. Dlatego im warto poświęcać czas. Czasem wspominanie dobrych chwil może uczynić nas szczęśliwszymi w teraźniejszości.
Nie bez powodu Harlan Coben ujął tę prawdę w pięknych słowach: „Wspomnienia są jak gwiazdy – nie gasną, choć czasem są zakryte chmurami".




Piękne, piękne, czuje, widzę i słyszę… mój ogólniak był usytuowany przy samych torach. Legendarna „ szczucinka” trąbiła na „ kupki „ młodzieży rozsiadłej na boisku szkolnym podczas przerwy. Potem ją zlikwidowano, choć jeździła od 1906 r na trasie Tarnów- Szczucin. Może kiedyś opowiem o niej… a tymczasem dziękuję, dziękuję, dziękuję…
OdpowiedzUsuńMaj to najwspanialszy miesiąc na imieniny. Ja mam w maju urodziny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Sim você tem razão as lembranças trazem de volta momentos maravilhosos de nossas, Ismene ótimo final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńMoje imieniny też wypadają w maju :) Jak dobrze, że są wspomnienia. Tak nawet zatytułowałam jakiś czas temu jeden ze swoich wpisów. Dzięki tym wspomnieniom możemy wrócić, choćby w myślach, do tych swoich najpiękniejszych momentów i do chwil, o których nie chcemy zapomnieć. Pięknie opisałaś, Ismeno, swoje wspominkowe chwile z pięknego dzieciństwa. Miałam wrażenie, że przeniosłam się razem z Tobą w tamten czas i w tamte miejsca...
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam!
O, jak ja lubię floksy! Tak rzadko je teraz widuję, a to kwiaty mojego dzieciństwa 💖
OdpowiedzUsuńJak dobrze mieć piękne wspomnienia. Można nimi żyć, wspominać kochane osoby, smaki, zapachy z nimi związane. Oh jak miło mi się to czyta. Dzięki taki postom człowiek czuje, że żyje. Cudowności Ismeno. Ja wciąż czekam w Krakowie na odpowiednią chwilę żeby wyruszyć w góry. Mam nadzieję że już niedługo. Ściskam Cię najserdeczniej Kochana
OdpowiedzUsuńNiesamowite, jak zapachy i dźwięki potrafią stać się wehikułem czasu i przenieść do czasów dzieciństwa. Dobre wspomnienia naprawdę potrafią pięknie rozjaśnić teraźniejszość.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
Czytając Twój blog, przypomniał mi się ten fragment z "Epilogu" Pana Tadeusza:
OdpowiedzUsuńKraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,
Niezaburzony błędów przypomnieniem,
Niepodkopany nadziei złudzeniem,
Ani zmieniony wypadków strumieniem.
Cytat Cobena idealnie oddaje sens wspomnień, czasami chmury niepamięci znikają i widzimy wyraźniej!
OdpowiedzUsuńDobre wspomnienia wyciszają codzienność…
OdpowiedzUsuńCześć Isameno 😀 Zapachy i dźwięki lata są cudne, to czas relaksu i odpoczynku z dala od zgiełku miasta...
OdpowiedzUsuńWitaj Majowa Wróżko :-))
OdpowiedzUsuńJak Ty pięknie piszesz o wspomnieniach, aż się wzruszyłam, bo przywołałaś opisami i moje lata dzieciństwa, i wczesnej młodości.
Wspomnienia domu rodzinnego, wspomnienia lata, wspomnienia koleżanek z bloku i ławy szkolnej.
Wspomnienie lodów bambino, i rozgrzanego asfaltu, który topił się pod czerwonymi sandałami z pasków :)))
To był piękny, prosty, beztroski i niezakłamany czas.
Pozdrawiam z letniej Walii!
PS. Ja również mam imieniny w maju (22-go).
To jest niesamowite, jak zwykły zapach, dźwięk pociągu czy widok kwiatów potrafi nagle przenieść człowieka o kilkadziesiąt lat wstecz. Czytając ten tekst, aż można poczuć ten letni wiatr i smak dzieciństwa, które chyba u każdego z nas wyglądało trochę inaczej, ale miało podobną magię. Mam wrażenie, że właśnie takie drobne rzeczy są często ważniejsze niż wielkie wydarzenia, bo zostają gdzieś głęboko w pamięci na całe życie.
OdpowiedzUsuńŚcieżka między polami, odgłos pociągu, zapach kwiatów, szum traw... prosty domowy posiłek.
OdpowiedzUsuńTakie proste wspomnienia a tak wiele warte.
Dziękuję.
Jak pięknie napisałaś o tych wspomnieniach i wnioskach z nich płynących :) Warto wracać do miłych chwil, a przy tym też dokładać kolejne dobre wspomnienia.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Dzięki Twojej opowieści tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że letnia pora jest największym dobrodziejstwem. Wspomnienia może i nie potrzebują zaproszenia, ale ważne, by pamiętać o nich, by je należycie pielęgnować. Im człowiek więcej przeżyje, tym coraz więcej przecieka przez palce naszej wyobraźni...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam zapachem skoszonej pszenicy...
Uwielbiam lato, te kwiaty... <3
OdpowiedzUsuńLato budzi wiele ciepłych wspomnień...
OdpowiedzUsuńAle pięknie napisane, ja też mam imieniny w maju i to chyba idealny czas :) ach, wspomnienia...
OdpowiedzUsuńThis is beautifully written, as summer truly manages to bring back the little girl in me, and that is absolutely what I want to hold onto all year round.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że do truskawek bardziej pasuje czerwona! Kolorystycznie: czerwony do czerwonego :D
OdpowiedzUsuńPiękne wspomnienia...
OdpowiedzUsuńTe chwile z dziadkami doceniamy dopiero, gdy jesteśmy dorośli, a ich już nie ma...
Pozdrawiam słonecznie Ismeno!💖
Wspomnienia to część naszej tożsamości. To one sprawiają, że reagujemy w określony sposób na dane zdarzenia.
OdpowiedzUsuńPrzyjemnej końcówki lipca, pozdrawiam. 🤗
Mnie właśnie latem najczęściej przypomina się dzieciństwo. Na ten czas człowiek zawsze najbardziej czekał. Wyjazdy z rodzicami, poznawanie nowych miejsc, chwile spędzone razem...
OdpowiedzUsuńMaki kwiaty które idą w zapomnienie. Gdy byłam dzieckiem, z główek makówek wyjadałam ziarenka. Były smaczne i słodkie. Beztroskie dzieciństwo o którym pozostało wspomnienie. Obecnie dzieci znają maki z obrazków.
OdpowiedzUsuńMnie też poruszają dźwięki pociągu, choć doskonale wiem dlaczego: mój zmarły wujek pracował na kolei...
OdpowiedzUsuńPiękny wpis. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń