sobota, 9 maja 2026

Ten i tamten maj 

Maj przyszedł tym razem niepostrzeżenie. A przecież zawsze tak na niego czekam. Jak dla mnie ktoś odwrócił kartkę w kalendarzu szybciej niż zwykle. W tym roku na początku maja nadal jeszcze żyję kwietniowym wyjazdem i podobnie jak dla maturzystów dopiero wczoraj było „kiedyś”, „zdążę”, „mam czas”.... Dziś jednak wszystko stało się „już” i "natychmiast". Do tego jeszcze poganiają, że nie ma mojej opowieści... Czas, który w kwietniu był rozciągnięty i płynął szeroką, spokojną rzeką, nagle zwęził się w rwący potok. Ale może zrobię sobie chwilę przerwy? Może na chwilkę otworzę moją szufladę wspomnień? Wszak rzeczywistość zbyt gwałtownie dała o sobie znać po moim powrocie.

Za oknem maj, chociaż pogoda tego nie potwierdza. Jest jasno, trochę zielono, ale chłodno i raczej nie zachęca do długich spacerów. Może dlatego łatwiej myślami cofnąć się do tamtych lat?

DAWNY MAJ

Dawno temu pewien maj
ukołysał mnie pod sercem matki
pewnie wtedy kwitły jabłonie
a może dzikie grusze
na pewno śpiewały kosy
zwiastując mamie dobrą nowinę...

A potem maj przychodził

zawsze z naręczami życia

z własną historią rozkwitających bzów

i szczęśliwego beztroskiego dzieciństwa

z zakochaniem naiwnej młodości

z ciężarem dojrzałego życia

i zwiastunami przewidywanej jesieni...


Przychodzi nadal

zagląda w okna mojej duszy

z cichym przypomnieniem

by nie zmarnować żadnej chwili...

A więc tylko tak trochę uchylam znowu szufladę wspomnień.

Mała Dziewczynka i jej matura. Jak wówczas było? Chociaż teraz z perspektywy czasu wszystko wydaje się, że było prostsze, ale wówczas nikt tak nie myślał. Stres był, wiadomo... I to nie taki zwykły, codzienny, ale nawet graniczący z paniką. 

Mała Dziewczynka pamięta, że dni przed egzaminami miały zupełnie inny, ważny ciężar, jakby od tej jednej chwili naprawdę zależało wszystko.

Czy matura jest dziś łatwiejsza niż czterdzieści lat temu? To pytanie wraca nieustannie, ilekroć zaczyna się maj i kolejne roczniki siadają do egzaminów. I choć Mała Dziewczynka próbuje udzielić odpowiedzi, to niestety nie jest ona taka prosta.

Przecież trudność matury nigdy nie zależała wyłącznie od poziomu zadań. Równie ważna jest jej forma, zakres materiału, świat, w którym funkcjonują uczniowie.

Z jednej strony Mała Dziewczynka może powiedzieć, że dziś jest łatwiej. Egzamin ma określoną strukturę, powtarzalne schematy, jasne kryteria oceniania. Można ćwiczyć arkusze, uczyć się klucza odpowiedzi, przewidywać typy zadań. matura była trudniejsza również w inny sposób. Matura była mniej przewidywalna. Wokół matury powstał cały system wsparcia. Są książki, kursy, materiały dostępne niemal od ręki, no i oczywiście Internet. W czasach, gdy Mała Dziewczynka zdawała maturę tego nie było. Sięgało się do podręczników, do notatek, czasem do biblioteki. Więcej zależało od własnej pracy, samodzielności w zdobywaniu wiedzy i od tego, co udało się zrozumieć samemu.

Ocenianie nie było tak jednoznaczne jak dziś. Dużo zależało od nauczyciela, od chwili, od wrażenia, a nawet sympatii do ucznia... Mała Dziewczynka pamięta jak ta niepewność potrafiła paraliżować bardziej niż same pytania.

Znów jest maj

i znów jest matura

słodko pachną kasztanowe kiście

nęcąc ludzi i owady

budzą wspomnienia piękniejsze od wiosny

znów jesteśmy młodzi i radośni

z plecakiem pełnym marzeń.


Szeleszczą mozolnie skrywane ściągi

tłuką się w głowie tematy pewniaki

biało- granatowo zasiedlone rzędy

starych krzeseł z niegasnącą pamięcią

mruczą te same melodie

w których powtarzalność i przewidywalność

trzyma wielu przy życiu.


Znów jest maj

całkiem inni młodzi ludzie

odkładają wszechwiedzące gadżety

bo znów zakwitły kasztany

inni młodzi ludzie

napełniają plecaki marzeń

a może wcale nie tacy inni?

Dzisiejsi maturzyści mają inaczej. Teoretycznie bezpieczniej, wszystko określone jest bardziej jasno. Ale teraz pojawiło się coś innego. Nie wystarczy zdać. Trzeba zdać dobrze, a czasem wręcz bardzo dobrze. Punkty, procenty, miejsca na listach... To one decydują o przyszłości.

Mała Dziewczynka pamięta jak kiedyś sama matura była już dużym osiągnięciem. Egzamin dojrzałości miał wówczas większy prestiż społeczny i był zdawany przez mniejszą grupę osób.

Dziś jest raczej początkiem dalszej drogi niż jej zwieńczeniem. Maturę zdaje prawie każdy.

Inny był też świat wokół samej matury. Był bardziej zamknięty, spokojniejszy, mniej wymagający pod względem wyborów. Dziś uczniowie mają więcej możliwości. Znajomość języków, otwartość na świat, świadomość, że można wyjechać, studiować gdzie indziej... Tego wszystkiego dawniej nie było. 

Mała Dziewczynka pamięta jak wtedy nikt nie mówił o strategiach egzaminacyjnych, o zarządzaniu stresem, o technikach uczenia się. Uczyło się po prostu. Czasem lepiej, czasem gorzej. Dziś uczy się nie tylko wiedzy, ale i sposobu zdawania egzaminu.

Każdy egzamin urastał do rangi czegoś bardzo ważnego. Wydawało się, że od tych kilku dni zależy naprawdę dużo. Dlatego niektórzy uczyli się do ostatniej chwili. Było powtarzanie materiału, wzajemne przepytywanie się, porównywanie, kto ile umie i czy to już wystarczy....

Mała Dziewczynka nie uczyła się w ostatniej chwili. Raczej starała się mieć wszystko ogarnięte wcześniej. Mimo to stres i tak się pojawiał,  szczególnie przed językiem polskim. Mała Dziewczynka pamięta jak jej dłonie były trochę zimne, a myśli uciekały gdzieś w bok, zamiast spokojnie trzymać się tego, co już przecież było opanowane. Najgorzej było przed wejściem na salę. Potem napięcie powoli schodziło. Mała Dziewczynka pamięta ulgę, gdy zobaczyła tematy.

Nie wszystko jednak poszło idealnie. Tam, gdzie była pewna siebie, wyniki okazały się przeciętne. A z języka polskiego, którego obawiała się najbardziej, poszło jej lepiej, niż przypuszczała. Mała Dziewczynka pamięta jak bardzo była tym zaskoczona  i jak to zaskoczenie przyniosło radość. Chociaż pozostał zawód przy przedmiotach, których była pewna. Moze mniej się ich uczyła...? 

Po maturze przyszła ulga. Ale także takie poczucie żalu, że coś się skończyło. Że zamknął się pewien etap.

WSPÓŁCZESNY MAJ
Trzy skromne litery
w jednej sylabie niezmierzonego piękna

wybuchają nieokiełznaną radością

niby tak samo

a każdego roku inaczej

oddają insygnia władzy

ptakom drzewom i kwiatom

popatrują z błękitnego nieba

na życie

w tysiącach jego form zapachów i kolorów

a ja

kolejny raz przytulam maj

biorę garściami białe różowe i żółte cuda

układam w nieśmiertelnym wazonie serca

klękam wśród słonecznych główek mleczu

by wyszeptać litanię podziękowań.

wiersze Basia Wójcik

Dziś Mała Dziewczynka patrzy na to spokojnie. Wie, że nie da się jednoznacznie powiedzieć, która matura była trudniejsza. Każda miała swoje trudności, łatwiejsze strony. Zmienił się egzamin, tak jak zmienił się świat, jak zmienili się uczniowie. Ale chyba nie zmieniło się jedno. Nie zmienił się ten stres tuż przed wejściem na salę i ta niepewność, czy dam radę.

I może właśnie to łączy wszystkie pokolenia maturzystów bardziej niż jakiekolwiek różnice.

Maj co roku trochę o tym przypomina, zwłaszcza gdy kwitną kasztany, zaczynają się matury.

Zamykam szufladę.

Na razie wystarczy.

34 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że i mnie tak szybkie nadejście maja zaskoczyło, wiosna w tym roku jest tak chłodna i ,,niewiosenna,, że aż trudno uwierzyć, że na kalendarzu już prawie połowa maja, tego zawsze najpiękniejszego i najbardziej zielonego miesiąca w roku. W tym sezonie jest chyba bardziej szary, niż kolorowy. Rośliny z ociąganiem wypuszczają liście, słabo zakwitają. Zimno i brak wody nie pomaga im w wegetacji. Ale jak to rośliny, siłaczki, dadzą radę i wbrew anomaliom bujnie się zazielenią i zakwitną. Wystarczy im tylko odrobinka słońca i ciepła, troszkę deszczu...
    Bardzo ciekawe Twoje wspomnienia i przemyślenia dotyczące matur, całkowicie się z nimi zgadzam.
    Pozdrawiam serdecznie, Agness<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję się do dzisiejszej roli „ poganiaczki „, ale Twoje posty mnie tak zachwycają, że wiem, że mi darujesz moją natarczywość. Bardzo piękny powrót do czasów naszej młodości. Nikt nam nie odbierze wspomnień ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny tekst Ismeno. Przypomniał mi się mój maj maturalny. Też był piękny i taki wyjątkowy.
    Bardzo Ci dziękuję za Twoje wspomnienia i przemyślenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maj... sięgam do zakamarków pamięci i niewiele znajduję... nabożeństwa majowe?
    Co innego matura - pamiętam ją jako niezbyt istotne wydarzenie.
    Po pierwsze - lubiłem egzaminy, miałem dobry trening w szkole podstawowej (prowadzona przez zakonnice, nie miała jakichś tam uprawnień, w rezultacie w 6 i 7 klasie mieliśmy egzaminy z wszystkich przedmiotów sprawdzane przez osoby z wydziału oświaty).
    Po drugie miałem świadomość, że wynik maturalny niewiele znaczy bo żeby dostać się na studia trzeba było zdać osobny egzamin.
    Miło mi przeczytać Twoje refleksje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemnie się czytało Twoje majowe refleksje, Ismeno :) Zgadzam się z tym, że matura się zmieniała na przestrzeni lat, ale ten stres i lekka niepewność przed egzaminem towarzyszy każdemu. Zdawałam maturę już jakiś czas temu, kiedy jeszcze nie korzystało się zbytnio z internetu, cenniejsza była wiedza z książek. Teraz jest zupełnie inaczej, ale czy lepiej? Po prostu inaczej :) Moja refleksja jest taka: ceńmy nasze szuflady z wspomnieniami, zajrzyjmy tam czasem, może włóżmy bukiecik z suszonych kwiatów czy pocztówkę z podróży... Te wspomnienia są piękne, bo są niepowtarzalne.. nasze :)
    Pozdrawiam serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ismene aqueles que estão te apressando para dizer que a sua história não está lá estão enganados, desejo um feliz sábado bjs.

    OdpowiedzUsuń
  7. Maj to dla mnie miesiąc katorgi. Co do matur, w tej chwili niczego nie sprawdzają. Niczego nie potrzeba umieć. System oświaty produkuje pokolenia idiotów i tylko jednostki, które chcą się uczyć, przykładają się do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  8. W kwiatostanach bzu zawsze szukam pięciu płatków. Gdy znajdę mam wielką radość. Takie przyzwyczajenie z dzieciństwa. Pozdrawiam majowo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię maj. A swoją maturę pamiętam dość dobrze, czasem samo zdanie jej to za mało, ale to taka mała przepustka do czegoś większego. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam, jaka byłam szczęśliwa, gdy skończyły się egzaminy. Jedna wielka ulga :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Liceum i maturę wspominam dobrze, ale ulga była, to prawda, a zaraz egzaminy na studia.
    Każde pokolenie odczuwa po swojemu, to już inna młodzież, inne czasy, inne podejście do życia.
    Maj, to chyba najlepszy miesiąc, wiosna w pełni, a do lata jeszcze ciut...

    OdpowiedzUsuń
  12. Maj to najpiękniejszy miesiąc :) Uwielbiam gdy wszystko wokół kwitnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że pokolenie, które teraz zdaje egzamin dojrzałości ma lepiej, przez tą właśnie dostępność: materiałów, strategii i narzędzi. Chciałabym być na ich miejscu z wiedzą, którą mam teraz.
    Serdecznie pozdrawiam.🤗🫶

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć Isameno 😀 Zazdroszczę tym z niższych pięter, bo mają pięknie kwitnące i pachnące bzy tuż przy oknach.
    Maj to dla mnie piękny miesiąc, ale ten akurat będzie troszkę bardziej wymagający niż poprzednie, ale trudno. Dziś piękna niedziela, życzę Ci mnóstwo ciepłego słoneczka i pięknego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Z nostalgią powróciłam do wspomnień o swojej maturze... na podstawie tego, co napisałaś. Zupełnie odwrotnie do Ciebie, najbardziej obawiałam się matematyki, o język polski byłam spokojna. Na szczęście udało mi się przebrnąć przez te obawy i matura poszła mi całkiem dobrze. Pamiętam, że w czasie moich matur za oknem padał śnieg, taki wybryk natury :) Też uważam, że dzisiejszej młodzieży jest łatwiej. Ale nie chcę generalizować... dzisiejsze pokolenie ma również trudniej i to z całkiem innych względów. Takich, które nam były obce.
    Pozdrawiam Cię majowo, Ismeno... maj to najpiękniejszy miesiąc w roku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne te Twoje majowe rozważania Ismeno. Kiedyś ... gdzieś przeczytałam i zapisałam:
    "Kocham maj —
    za światło, które wraca bez pytania,
    za drzewa uczące się znowu oddychać zielenią,
    za wieczory pachnące deszczem i bzem.

    Kocham maj, bo wszystko wydaje się możliwe:
    rozmowy trwają dłużej,
    ludzie częściej patrzą w niebo,
    a serce przestaje chodzić zimowym krokiem.
    To miesiąc, w którym nawet cisza
    ma w sobie coś ciepłego..."

    Podpisuję się pod tym obiema rękami :-)))
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie wiem kiedy przyszedł maj, a przecież niedawno było Boże Narodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Maj zawsze budzi wiele wspomnień... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja w sumie nie wiem kiedy sie stał ten maj, przezież przed chwilą były Świeta Bozego Narodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie maj tak w tym roku zaskoczył, przyszedł cicho, podkradł się i nagle jest już prawie połowa - straszne i szybko czas leci, dziwnie mi w tym roku, bo peirwszy raz czuję tyle uczuć na raz ten maj jest zaczarowany i trochę przeklęty dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się że kiedyś naprawdę trzeba było dużo umieć, żeby porządnie zdać tę maturę. Ta nowa matura to jest nieporozumienie tak jak ten egzamin 8 klasisty. Pamiętam, że bardzo dużo siedziałam przed maturą, ciągle coś pisałam żeby przyswoić teksty, lektury, a dzień był podobny do poprzedniego. Najbardziej się bałam matmy bo mi szła słabo mimo, że bardzo dużo się przygotowywałam. Nieraz już mnie porywało ze złości, ale dzięki temu zdałam też tą matmę. Moje dziewczyny mają jeszcze czas do matury. Piękny ten twój kuferek wspomnień majowych.

    OdpowiedzUsuń
  22. Doskonale pamiętam swoją maturę i czas przed nią...
    Człowiek uczył się z książek i zeszytów.. Naprawdę było inaczej...
    I pamiętam swoją garsonkę maturalną szytą przez krawcową według mojego projektu! 😊

    Piękny wpis Ismeno... Zawsze czytam z nostalgią Twoje teksty...
    Pozdrawiam Cię cieplutko!😊

    OdpowiedzUsuń
  23. Fakt maj -matura to już 42 lata.........a kasztany kwitną, wspomnienia powracają, ale szkole lata to piękny czas. Pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię maj pod warunkiem że jest ciepły 😁 pamiętam swoje matury jak przez mgłę. Cały okres szkolny mimo że czasami fajny uważam za dużo gorszy niż życie które zaczęło się po szkole. Gdy pożegnałam edukację i zaczęłam dorosłe życie dopiero poczułam co to znaczy radość i szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo trafne spostrzeżenia na temat matury kiedyś i dziś. Tak, zmieniły się narzędzia, arkusze i procedury. Zmienił się też stosunek do matury. Kiedyś to był prestiż, dzisiaj to wyścig po punkty i procenty. I dla mnie maj pachnie bzami i kasztanami, ale przede wszystkim konwaliami:-) To miesiąc imienin mojej mamy oraz urodzin i imienin siostry. Zawsze dostają ode mnie bukiety konwalii:-)
    Pozdrawiam popołudniowo:-) Nie zamykaj tej szuflady z opowieściami na zbyt długo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pięknie się to czytało… takie trochę melancholijne, ale bardzo ciepłe i prawdziwe. Najbardziej porusza mnie ten motyw „Małej Dziewczynki”, która z jednej strony wraca do wspomnień, a z drugiej patrzy na wszystko już spokojniejszymi oczami. I chyba faktycznie coś jest w tym maju — co roku przypomina o czasie, który minął, ale też o marzeniach, które kiedyś nosiliśmy w plecakach. 🌿
    Pozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wspominam dobrze swojej matury, za duży stres.

    OdpowiedzUsuń
  28. Maj to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc. Cieszę się, że nie kojarzy mi się już z egzaminami czy też właśnie maturą. Dobrze jest mieć już ten okres za sobą i móc się w pełni cieszyć tym pięknym miesiącem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Maj jest moim ulubionym miesiącem, bo tak pięknie wszystko rozkwita, robi się ciepło i zielono, ale los robi wszystko, żeby obrzydzić mi ten miesiąc licznymi przykrymi zdarzeniami w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Każdy chyba pamięta matura, dla każdego jest wyjątkowa. Dla mnie też była wyjątkowa. Pozdrawiam majowo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Parę dni temu minęła taka półokrągła rocznica od mojej matury. Pamiętam: dużo stresu, ale zdałem za pierwszym podejściem (chyba z 50% osób musiało poprawiać, ale na szczęście prawie wszyscy zdali). Chociaż daty tego wydarzenia świetnie pamiętam, do jej szczegółów nie chcę wracać. O stokroć wolę kojarzyć maj z nadejściem lata i wyjazdami na łono natury (NIE matury).

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak, maj pędzi w zawrotnym tempie. I zimny jest, oj zimny. Maturę wspominasz, piękne czasy...♥️

    OdpowiedzUsuń
  33. To dziwne, ale w zasadzie pamiętam tylko ustną maturę z jęzka polskiego. Byłam rocznikiem, który przygotowywał 15-minutową prezentację na wybrany wcześniej temat. Ja wybrałam "Podobieństwa i różnice II awangardy i pokolenia Kolumbów". Dostałam również bardzo proste pytanie o wiersz Tadeusza Różewicza "Ocalony, więc zdałam śpiewająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W klasie maturalnej napisałem dość sporą prace na temat poetów czasów okupacji--Baczyńskiego, Gajcego, Trzebińskiego, Stroińskiego i kilku innych. Niezmiernie ciekawy i bolesny temat.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad