sobota, 30 maja 2026

Znów maj w Małym Miasteczku

Wróciłam z kolejnego majowego wyjazdu do Małego Miasteczka. Tak wiem, przecież byłam tam dopiero w kwietniu... Jednak nie mogłam sobie odpuścić tego „imieninowego”, który już chyba stał się tradycją. I tak naprawdę dobrze mi z tym terminem i z tym miejscem.
A może chciałam uciec od tego co dookoła? Gdy świat traci równowagę, a wiadomości przynoszą tylko niepokój, chciałam znaleźć się w miejscu, w którym czas płynie wolniej, a problemy świata  zdają się być odleglejsze.  Coraz częściej właśnie takich miejsc coraz bardziej dziś potrzebuję. Takich, w których można choć na chwilę przestać myśleć o tym, co dzieje się dookoła, co martwi, niepokoi...

I takim właśnie zakątkiem jest dla mnie Małe Miasteczko.

Konwaliowe serca
Silne własną nieśmiałością
skrywają niezmierzone piękno

w cieniu starych drzew

dzwonią cichutko dzwoneczkami pokory

na zwyczajnych nutach wspomnień

kierują nasze umęczone ciała

ku sobie wodząc upojnym zapachem

bez słów niepotrzebnych każą uklęknąć

kto chce być bliżej

musi zgiąć kark i skłonić głowę

trzeba się pochylić nisko

by zrozumieć naprawdę....

prapremiera wiersza 

"Znowu Małe Miasteczko? Nie chcesz zobaczyć czegoś nowego? Czy to nie jest za bardzo powtarzalne, nudne...?"
Mała Dziewczynka od lat słyszy te pytania, ale chyba już ich nie słucha. Nie przejmuje się nimi... 
Oczywiście są miejsca, które się zwiedza. Ale dla Małej Dziewczynki są też takie, do których się wraca. I to nie po to, aby zobaczyć coś nowego. Chociaż na nowości patrzy z ciekawością. Wraca przede wszystkim aby znów odnaleźć dawne ścieżki, poczuć, jak to jest, gdy czas płynie wolniej.
W Małym Miasteczku dni mają bowiem swój własny rytm. Na przykład wtorkowe i piątkowe poranki zaczynają się na targu, gdzie można kupić prawie wszystko. A każdego popołudnia życie zwalnia, nie tak jak w dużym mieście.
Tym razem było podobnie jak wcześniej, ale nie identycznie. Są stałe punkty: spacer znanymi ulicami, chwila nad jeziorem, spokojne poranki bez pośpiechu, rozmowy, które mają czas się wydarzyć...  Ważne jest też to wrażenie, że nic nie trzeba. Można, ale nie trzeba... 
Było jezioro. To samo, a jednak inne. W maju jest bardziej żywe, rozgadane... W kwietniu było jeszcze ciche, milczące. Tylko ptaki o poranku śpiewem witały dzień.  W maju domy odbijały się w wodzie jakby bardziej wyraźnie. Może dlatego, że w kwietniu wiatr cały czas marszczył taflę jeziora... Teraz po gładkiej wodzie kręciły się kaczki, jak zawsze kolorowe, głośne, starające się przekrzyczeć. Zupełnie nie przejmowały się, że Mała Dziewczynka chciała chwili ciszy.
Były też łabędzie. Tym razem trzy. Jeszcze rok temu był jeden, ten, który jeszcze wcześniej został sam po stracie brata. A wcześniej zaginęli ich rodzice. Mała Dziewczynka pamięta, że wtedy trudno jej było o nich myśleć. Teraz widok był inny. Lżejszy, bardziej optymistyczny...

Pierwsze maki w ogrodach już kwitną.
Przenoszą nas w świat dzieciństwa, które choć dawno minęło,

to jednak pozostało w obrazach, zapachach i w sercu...

Czerwienią maków znaczone

nasze zwykłe życiowe wędrówki

naprzemiennie dotykające kłosów i chwastów

w promieniach słońca i majowych kroplach deszczu

szukające pocieszenia...

Była też nasza Polna Dróżka. Zielona, lekko nierówna, z makami, które od razu przyciągają wzrok i z kilkoma chabrami, które trzeba uważnie poszukać. Przeszłam ją znowu bez pośpiechu. Tak po prostu bez planu, bez potrzeby dojścia gdziekolwiek.

Nie robiłam nic spektakularnego. Raczej zbierałam drobne rzeczy: kilka zdań, które zostaną na dłużej, obrazy, które pewnie wrócą za jakiś czas, zwykłą obecność kogoś dawno niewidzianego. I znowu okazało się, że to wystarcza.
To właśnie daje mi zazwyczaj Małe Miasteczko. Może nie ucieczkę od świata, ale jego spokojniejszą, bardziej harmonijną wersję.  Pozwoliło mi oderwać się od codziennego pośpiechu i na chwilę wsłuchać się we własne myśli.

Małe Miasteczko zakwitło majem

jakby chciało rzucić pod stopy Małej Dziewczynki

całe piękno zaczarowanych chwil

pod dotykiem maja zakwitły imieninowe upominki

ukryte w krzakach dzikiej róży

pod starym klasztorem ten sam co kiedyś jaśmin

czaruje zapachem wspomnień ciągle dobrych

suną kaczki i łabędzie po gładkiej tafli jeziora

wprost pod deszcz kwitnących akacji

słodkie grona upajają wonią czasów minionych

zakorzenionych głęboko w sercu...

znów jest maj taki jak kiedyś

świat niczym z bajki stroi się w najpiękniejsze suknie

oddycham powietrzem tamtych lat

a obok mnie na starej znajomej ławce

pojawia się korowód ukochanych postaci

rozmawiamy bez słów a potem

wstajemy razem z ławki bo maki i chabry

wołają nas na kolejny spacer naszą drogą...

prapremiera wiersza

wiersze Basia Wójcik

Chciałabym, aby ten spokój i cisza, które tam znalazłam, zostały ze mną na dłużej. 
Ale czy to możliwe? 
Przecież dobrze wiem, że jak zawsze po powrocie szara codzienność szybko upomni się o swoje miejsce. I że trudno będzie zatrzymać w sobie ten spokojny rytm na dłużej.
Powrót wyglądał dokładnie tak, jak zawsze. Po przekroczeniu progu mieszkania od razu pojawiła się czekająca szara codzienność. I niestety coraz mniej „tam”, a coraz więcej „tu”. Wszystko czekało. Obowiązki, sprawy do załatwienia, tempo, które raczej nie zwolni tylko dlatego, że ja bym chciała.
Zdaję sobie sprawę, że spokój Małego Miasteczka nie przeniesie się w całości do mojej codzienności. Ale coś jednak zostanie. Przecież wszystko upycham do mojej szuflady.
Chyba właśnie po to zbieram te wszystkie obrazy, zapachy, rozmowy i chwile, aby mieć do czego wracać wtedy, gdy codzienność znowu zacznie przytłaczać. Żeby przypominały mi, że istnieje też ten inny świat, w którym nie tylko można żyć spokojniej, wolniej...
A pędzącej rzeczywistości nie zatrzymam. Ale może nabiorę większego dystansu? Może łatwiejsze będzie „odpuszczę to”? Może nie wszystko będzie musiało być zrobione od razu? Jednak znając naturę Małej Dziewczynki...

Dziękuję za wcześniejsze życzenia imieninowe

28 komentarzy:

  1. Ja też mam swoje ulubione miejsca, chociażby moje rodzinne miasto - Toruń.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie opisałaś swój raj na ziemi. Można się tam przenieść czytając Twoje odczucia. Są takie miejsca, które dźwigają człowieka z każdej słabości. Teraz świętuj swoje imieniny w dużym mieście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze mieć swój serdeczny kącik wspomnieniowy, dostarcza nowej energii.
    Najlepszego życzę, choć nie wiem, kiedy masz imieniny.🌹

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się spodobała refleksja na temat konwalii - że trzeba się mocno pochylić by usłyszeć głos ich dzwonków.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna historia i niezwykle mądre wnioski :) Oczywiście, że te bezcenne chwile spokoju i miłe wspomnienia zostaną z nami na dłużej i wplotą się niepostrzeżenie w codzienność. A może nawet powiem więcej - im bardziej pozwalamy tym miłym chwilom wplatać się w codzienność, to nawet szarość nabierze barw! Szarość kojarzy się smutno i nijako. Ale to wdzięczny kolor, bo pasuje do wszystkiego. Chyba podobnie jest w życiu... w naszą codzienność możemy wpleść tak wiele dobrego :)
    Dziękuję za kolejną miłą wycieczkę do Małego Miasteczka i serdecznie pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie uchylisz rąbka i nie pokażesz tych miejsc, do których często wracasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia są z Małego Miasteczka, tak jak w kwietniowych opowieściach :))))

      Usuń
  7. Moja Droga! Dołączam się do imieninowych życzeń! Milion szczęśliwych chwil każdego dnia i zdrowia!
    A post? Znów bliski mojemu dzisiejszemu...
    Ściskam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie mieć takie miejsca, do których zawsze wracamy z przyjemnością, miłością i wzruszeniem.
    Wszystkiego najlepszego z okazji imienin:*
    Pozdrawiam w ostatnim dniu maja:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Są miejsca do których człowiek może powracać w nieskończoność, które są synonimem dobra, ciepła i wspomnień otulających duszę jak nic innego. Jeśli tak czujesz, to wracaj do Małego Miasteczka jak najczęściej, warto pielęgnować to co przynosi nam ukojenie i czyni nasze życia piękniejszymi.
    Pozdrawiam serdecznie kończącym się majowym dżdżem...

    OdpowiedzUsuń
  10. São lugares bonitos, uma cidade encantadora, Ismene bom domingo bjs.

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie dobre wspomnienia otulają nas jak ciepły, przytulny kocyk... jak dobrze je mieć.
    Jak zawsze pięknie napisałaś o swoich wspomnieniach, o miłych chwilach, które są z Tobą zawsze. A ja przeczytałam z ogromną przyjemnością :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to pięknie! Nawet nie wiem, jak masz na imię!

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja ciągle tęsknię za Moim Małym Miasteczkiem... ale Twoja tęsknota jest piękniejsza...

    OdpowiedzUsuń
  14. I znowu przyszła mi na myśl piosenka "Lubię wracać tam, gdzie byłem". :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze mieć takie miejsce... Piękne zdjęcia.
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie ta pędząca rzeczywistość też bardzo męczy. Ogólnie mam wrażenie, że czas coraz szybciej pędzi...

    OdpowiedzUsuń
  17. "W małym miasteczku czas płynie inaczej" absolutnie się z tym zgadzam. Na co dzień mieszkam w Łodzi i wszystko jest szybkie a wieczorem padam. A w małym mieście jest jakoś tak wolniej? Przyjemniej? Ludzie po prostu żyją.
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja uwielbiam takie małe miejsca, gdzie jest cisza i spokój. Kiedyś lubiłam duże miasta, teraz doceniam właśnie tą ciszę i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy z nas ma takie swoje ulubione małe miejsce <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdy ma swoje takie miejsca mocy, gdzie dobrze się czuje. To naturalne, że wracamy tam, by naładować swoje baterie. Serdecznie pozdrawiam 🤗 🫶

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze mieć takie SWOJE miejsce

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytam to i mam bardzo mieszane uczucie, z jednej strony totalnie rozumiem tę potrzebę „Małego Miasteczka”, takiego miejsca, gdzie człowiek może zwolnić i złapać oddech, a z drugiej zastanawiam się, czy ono naprawdę daje spokój, czy raczej tylko go na chwilę „wypożycza”. Bo w sumie ile z tego ukojenia zostaje po powrocie? Czy to jest coś, co realnie zmienia sposób funkcjonowania na co dzień, czy bardziej piękna bańka, do której się ucieka, kiedy robi się za głośno? Nie wiem, mam wrażenie, że coraz więcej osób żyje właśnie między takim „tam” i „tu”, i trochę mnie ciekawi, czy da się to jakoś połączyć, czy zawsze będzie ten zgrzyt. I jeszcze jedna rzecz — ten cały obraz powracania w to samo miejsce… niektórych to uspokaja, a innych by chyba zaczęło uwierać jako stagnacja. Jak to jest u was: takie „powroty do swojego miejsca” to raczej kotwica czy jednak ograniczenie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Na serio radzę nabrać wielkiego dystansu, jest po prostu łatwiej :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Małe miejscowości mają swój urok. Jednak ja lubię miasto. Dlatego ja jeżdżę do swojej przyjaciółki do miasta by spędzić tam czas a ona przyjeżdża do mnie na wieś 😁

    OdpowiedzUsuń

  25. Oho, ja też mam małe miasteczko, do którego lubię wracać. To rodzinna miejscowość mojej mamy. I również w jeziorze pływają łabędzie, które karmiłam jako dziecko.
    Tak, oprócz piłki nożnej oglądam siatkówkę i tenis. To moje 3 ulubione sporty.
    Co do finału LM. Miałam przeczucie, że Gabriel nie trafi. Czasami przeklinam swoją kobiecą intuicję xD
    A jeśli chodzi o Maję Chwalińską: niesamowity mecz, świetna promocja tenisa. Gdybym już go nie kochała, to zrobiłam po obejrzeniu tej potyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja również mam takie miejsca, do których chętnie wracam i które przynoszą mojej duszy ukojenie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Chociaż nie mam ulubionego „małego miasteczka”, to jest kilka miejsc, do których wracam z ogromną przyjemnością. Są one dla mnie bardzo specjalne i chociaż uwielbiam odkrywać nowe, nieznane obszary, to pomimo wszystko ciągnie mnie do nich i potrafię zawsze znaleźć pretekst, aby je odwiedzić, nierzadko po raz 10+ a nawet 20+.

    Zajrzałem do mojego blogu turystycznego i udało mi się odszukać wpis sprzed 16 laty: „Przypłynęliśmy do naszego biwaku—wszyscy już odjechali, pogoda była idealna i gdy leżałem na gorącej skale i rozkoszowałem się krajobrazem, powiedziałem mojej towarzyszce podróży, że ten moment jest jedną z najprzyjemniejszych chwil mojego życia!” I faktycznie, jest to dla mnie szczególna okolica, do której powróciłbym w każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad