Od dawna chciałam napisać o swoich dziwactwach. O tych drobnych, codziennych, które dla jednych są śmieszne, dla innych niezrozumiałe... A dla mnie są po prostu częścią mnie.
Jednak stale to odwlekalam. Dopiero post Frau Be i "rozmowa" z nią uświadomiła mi, że nie tylko ja noszę w sobie pewien katalog osobliwości. I co najdziwniejsze jest on trochę podobny do listy Frau Be. Może dlatego, że dzień i miesiąc naszych urodzin jest ten sam... Rok jednak inny.
Uśmiechnęłam się zresztą, jak przeczytałam, że zadziwiająco wiele nas łączy. Jakby ludzie urodzeni tego samego dnia dostawali podobny zestaw przyzwyczajeń, lęków i małych natręctw. Nie wszystko jednak do siebie pasuje. I dobrze, bo wtedy wszystko byłoby nudne, przewidywalne...
Kaczka dziwaczka
Nad rzeczką opodal krzaczka,
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki,
Robiła piesze wycieczki.
Raz poszła więc do fryzjera:
"Poproszę o kilo sera!"
Tuż obok była apteka:
"Poproszę mleka pięć deka."
Z apteki poszła do praczki
Kupować pocztowe znaczki.
Gryzły się kaczki okropnie:
"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"
Co nas różni przede wszystkim?
Frau Be ostrzy noże i maniakalnie kupuje nożyczki. Mnie już sama myśl o tym przyprawia o ból zębów.
Źle czuję się, gdy ktoś kieruje w moją stronę ostrze noża, nożyczek, pilnika.... Ich ostrzenie lub piłowanie np. paznokci przyprawia mnie o dreszcze.
Nogi, a przede wszystkim stopy, muszę mieć przykryte podczas snu, inaczej nie zasnę.
Mam mieszkanie pełne roślin, podczas gdy u niej nie ma ani jednej. Za to nie uświadczysz u mnie jakiegokolwiek zwierzęcia. No chyba, że będzie to wędrująca po oknie biedronka...
Ale dużo mnie z Frau Be łączy.
Również jem wszystko osobno. Mama opowiada, że już jako kilkuletnie dziecko najpierw jadłam surówkę, potem mięso, a na końcu to co najlepsze czyli ziemniaki. Jeśli coś ma warstwy, jem je warstwa po warstwie. Od zawsze obieram np. ptasie mleczko lub galaretkę z czekolady. Sernik zaczynam od galaretki, kruszonki, potem dopiero przychodzi kolej na masę serową. Z gołąbków najpierw jej kapustę, a potem dopiero to co w środku...
W autobusie, tramwaju muszę siedzieć w pierwszym rzędzie.
Mówię do siebie. Czasem półgłosem, czasem całkiem wyraźnie. Ale wiadomo, zawsze warto porozmawiać z inteligentnym człowiekiem:)))
Liczę schody przy wchodzeniu, ale też wagony pociągu które przejeżdżają pod moim oknem...
Przy rejestracjach samochodowych stopień trudności podnoszę. Sprawdzam, czy suma cyfr jest podzielna przez trzy, a najlepiej jeszcze przez cztery.
Mój umysł najwyraźniej również nie znosi rzeczy niepoliczonych.
Lubię zapach książek, gazet...
Pamiętam spotkania, rozmowy, zdarzenia sprzed kilkunastu lat, ale nie pamiętam, dlaczego otworzyłam lodówkę...
Znosiła jaja na twardo
I miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesała się wykałaczką.
Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą,
Mówiła, że to makaron.
A gdy połknęła dwa złote,
Mówiła, że odda potem.
Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwaczki?"
Nie cierpię ludzi przypadkiem wchodzących w kadr zdjęcia, filmu. Zdjęcia i filmy z przypadkowymi ludźmi usuwam bez litości. Chociaż czasem żal, gdy moment na ujęcie był wyjątkowy.
Źle działają na mnie otwarte szuflady i drzwi szaf.
Szukam okularów, gdy mam je na nosie. Z telefonem, też czasem się zdarza... Zdecydowanie nie lubię szukać czegokolwiek. Wszystko musi być na swoim miejscu. Czasem jednak coś nieświadomie przestawię, włożę do nieodpowiedniej przegródki i.... Nienawidzę szukać czegokolwiek.
Nie lubię zatem, gdy ktoś moje przedmioty przestawia, w nawet ich dotyka. Jest mi wtedy psychicznie niewygodnie.
Nie znoszę także, kiedy ktoś stoi za mną, gdy siedzę. Unikam siadania tyłem do drzwi
Lubię porządek przestrzeni, własny układ rzeczy i święty spokój wokół nich. Ale z drugiej strony nie lubię, a wręcz nie znoszę sprzątać.
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie.
Lecz zdębiał, obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając.
W dodatku cały w buraczkach,
Taka to była dziwaczka!
Jan Brzechwa
A tak naprawdę najbardziej jednak mnie ucieszyło u Frau Be odkrycie, że ktoś naprawdę rozumie moją niechęć do ludzi przypadkiem pojawiających się na zdjęciach.
Podobne, ale jednak nie identyczne. Jak dwie wersje tej samej dziwności. W końcu urodziłyśmy się tego samego dnia i miesiąca. I może właśnie dlatego los zostawił nam podobny szkic charakteru, który każda z nas wypełniła już po swojemu. Jednak coś wspólnego zostało.
I właśnie te "drobne" dziwactwa przestają wydawać się śmieszne w chwili, gdy spotyka się kogoś, kto je rozumie bez tłumaczenia.
Z wdzięcznością zatem odkryłam, że na świecie jest przynajmniej jeszcze jedna „kaczka-dziwaczka”, która patrzy na pewne rzeczy podobnie do mnie.



To wspaniałe jak wiele macie wspólnego ze sobą.
OdpowiedzUsuńJa też nie lubię sprzątać.
Pozdrawiam serdecznie :)
Taki sam rodzaj inności jak u mnie! 😀
OdpowiedzUsuńIsmene muito legal você ter compartilhado as suas peculiaridades, esses patinhos são bem fofos, desejo um ótimo sábado bjs.
OdpowiedzUsuńChyba każdy z nas ma jakieś swoje dziwactwa. 😊
OdpowiedzUsuńJedni nie zasną bez poprawienia poduszki trzy razy, inni jedzą frytki od najmniejszej do największej. Ktoś rozmawia ze swoimi roślinami (jaaaaa!!!), a ktoś inny zawsze sprawdza, czy drzwi są zamknięte, nawet gdy wie, że już to zrobił...
To właśnie te małe, czasem zabawne przyzwyczajenia sprawiają, że jesteśmy inni, a czasem nawet wyjątkowi. Nie musimy być idealni ani tacy sami jak wszyscy. Nasze „dziwactwa” często są częścią naszej osobowości i dodają życiu koloru.
Dlatego zamiast je ukrywać, warto czasem się z nich pośmiać i zaakceptować je jako część siebie.
Bo normalność jest przereklamowana, a odrobina szaleństwa czyni świat ciekawszym. 💛
Tak więc, idę pogadać z fikusem, bo chyba się na mnie obraził, i gubi liście ;-(
A potem dwadzieścia razy zetrę okruszki ze stołu w kuchni ... :-)
O, też liczę schody, a nawet kroki po wyjściu z domu. Aż się orientuję przy jakimś 137 i wtedy sama siebie pytam: Ale po co? Mam sporo dziwactw...
OdpowiedzUsuńGdybyśmy byli bez dziwactw byłoby nudno:)
OdpowiedzUsuńMam kilka, mam:)))
serdecznie pozdrawiam!
Cześć Isameno 😀 Ja też nie lubię ludzi na zdjęciach, ale tu przychodzi technologia z pomocą - dwa kliknięcia i oprogramowanie samo usunie to co niechciane.
OdpowiedzUsuńOczywiście też mam swoje dziwactwa, jak wszyscy ;) Jedne podobne do Twoich, a inne zupełnie na odwrót. To niesamowite jak każdy z nas kształtuje swoją osobowość, tyle rzeczy ma na to wpływ.. a te nasze dziwactwa jednak są jakąś częścią nas :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :))
Każdy ma jakieś swoje dziwactwa i to jest ok! Fajnie, że jednak się od siebie różnimy :)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że o podobieństwie decyduje dzień, nie rok, urodzin.
OdpowiedzUsuńInna rzecz, że O. Tokarczuk w powieści Prowadź swój pług przez kości umarłych, wspomina, że najważniejszy jest czas (godzina-minuta) urodzin.
Życzę pomyślności w najbardzej dziwnych sytuacjach.
I w normalnych - też.
„Kaczka Dziwaczka” była chyba moim pierwszym wierszykiem, którego nie tylko się nauczyłem na pamięć, ale niezmiernie lubiłem i do dzisiaj pamiętam. Niektóre wiersze dla dzieci są naprawdę znakomite i pozostają w pamięci na całe życie.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że ja takich „dziwactw” specjalnie nie mam…
Owszem, często śpię w wełnianych skarpetach, ale tylko dlatego, aby mieć ciepłe nogi, bo u mnie często zimne nogi to początek zaziębienia.
Nie lubię absolutnie iść i rozmawiać przez telefon komórkowy; ba, nawet jadąc samochodem, albo go nie odbieram, albo szybko kończę rozmowy. Zresztą nie lubię komórek, ale stają się koniecznością.
Również dla mnie jest bardzo ważne, aby mieć w samochodzie czyste szyby i lusterka oraz żeby się w nich nic nie odbijało (żadnych wisiorków, różańców czy innych kiwających się ozdóbek).
I bardzo nie lubię latać małymi samolotami, z jednym pilotem. Kiedyś miałem kolegę, który snuł plany kupna samolotu i obiecał mnie często zabierać. Od razu zaznaczyłem, że muszę się przynajmniej nauczyć lądować, w razie gdyby nagle zaniemógł… Na szczęście samolotu nie kupił, a ja też straciłem jakąkolwiek chęć do latania czy też zdobycie licencji pilota.
A poza tym chyba nie mam żadnych innych „dziwności” 😁
„Może dlatego, że dzień i miesiąc naszych urodzin jest ten sam... Rok jednak inny”.
Czy wierzysz, że osoby urodzone tego samego dnia, miesiąca, a może i roku, mają pewne cechy znacznie do siebie podobne? Ja raczej nie… Znam osobę, urodzoną tego samego dnia, co ja i różnimy się przynajmniej jedną ogromną cechą. Podobnie nie wierzę w horoskopy i tym podobne rzeczy.
hahaaha... ale mnie rozbawiłaś. Że aż tak, to nie sądziłam :) Wobec Was, czuję się jakaś nijaka :) Ale też coś swojego mam. Kiedys pisałam o tym w postach urodzinowych, teraz jakoś mi przeszło. Ale.... zainspirowałaś mnie. Ścskam, Pola
OdpowiedzUsuńDziwactwa czynią człowieka ciekawszym, choć niektóre mogą samemu obdarowanemu nimi utrudniać życie...
OdpowiedzUsuńJa często czytam na głos banery przy drogach i lubię zapisywać dziwne nazwy miejscowości:-)
Każdy jest inny.
OdpowiedzUsuńTo, co dla jednego jest dziwne, dla drugiego jest naturalne i oczywiste. Świat jest dość różnorodny.
OdpowiedzUsuńOkularów i telefonu (wiecznie) szukam:-) Zapach książek i gazet uwielbiam. Tyle z wymienionych. Ale rozważania tak mnie zainteresowały, że dziś poszukam moich dziwactw. O, jedno, mam, gazety czytam od końca:-))))
OdpowiedzUsuńSuper są takie rzeczy, które łączą :)
OdpowiedzUsuńKażdy ma swoje własne dziwactwa.
OdpowiedzUsuńMiło Cię lepiej poznać i dowiedzieć się o Tobie paru niezwykłych rzeczy:-) Myślę, że każdy z nas ma swoje mniejsze lub większe dziwactwa. Ja również;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam niedzielnym popołudniem:-)
Jaka to niezwykła i piękna historia
OdpowiedzUsuńMelduje się spóźniona Kaczka Dziwaczka 😊🪿🦆
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, że łączy nas to "coś". Data urodzenia i nasze małe dziwactwa.
Wiesz, znam jeszcze dwie osoby urodzone w tym dniu, co my (jedną nawet urodzoną w tym samym szpitalu 4 godziny później niż ja 😊) i... obu nie lubię. Są zupełnie inne niż my.
Pozdrawiam Cię wyjątkowo, Bliźniaczko 💝💖.
Każdy ma jakiegoś bzika... ;)
OdpowiedzUsuńZabawny post :) Sama mam jeden rytuał przed snem. Musze posmarować kremem stopy xD
OdpowiedzUsuńKażdy ma jakieś dziwactwa. Ja też nie zasnę jak mam odkryte stopy, a w zasadzie to cała muszę być przykryta, inaczej nie umiem.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że przy czytaniu tej listy kilka razy się uśmiechnąłem, bo część tych „dziwactw” brzmi zaskakująco znajomo. 😊 Też mam wrażenie, że każdy z nas ma swoje małe rytuały i przyzwyczajenia, tylko nie każdy chce się do nich przyznać. Najciekawsze jest chyba to, jak wielką ulgę daje spotkanie kogoś, kto bez słów rozumie nasze pozornie dziwne zachowania. A z tymi przypadkowymi ludźmi wchodzącymi w kadr zdjęcia zgadzam się w stu procentach
OdpowiedzUsuńCiepłe stopy to początek dobrego snu. Odkładanie rzeczy na miejsce ma sens. A to przyzwyczajenie, że najpierw surówka, później mięsko i na końcu ziemniaczki, to podobno najzdrowsza kolejność.
OdpowiedzUsuńNie wszystkie zatem "dziwactwa" nimi w istocie są.
Przyjemnego nowego tygodnia.🤗
Niby dziwactwa, ale ze wszystkich rzeczy, które opisałaś nawet, jak coś do mnie całkowicie nie pasuje, to znajdę osobę, która ma tak samo :). Myślę, że te małe dziwactwa są normalne dla ludzi, każdy ma coś tam :). Wręcz osoba niemająca żadnych wydaje się dziwnie sztuczna, zbyt sztywna i nieludzka.
OdpowiedzUsuńCo do losowych ludzi na zdjęciach to, o ile nie jest to zdjęcia robione specjalnie pod bloga, to bardzo lubię, bo zabawne ujęcia czasem wychodzą. Do dziś się śmiejemy, że mamy rodzinne zdjęcie z wujkiem, którego zgubiliśmy w Chorwacji, bo tak się wpasował, jakby się z nami ustawił obcy mężczyzna, czasem ktoś zrobi zabawną minę, lub pozę i jest mistrzem drugiego planu.
Ja mam sporo dziwactw. I spotkałem już osobę, która ma przynajmniej część dość podobnych, albo nawet takich samych. :) Ciekawy temat, chociaż wiążący się z pewnym odkryciem się przed innymi.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. Wróciłem po dość długiej przerwie do pisania. :)
Pozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Uśmiechnęłam się przy tym wpisie nie raz. Okazuje się, że każdy z nas ma swoje małe „dziwactwa”, a najfajniejsze jest odkrycie, że gdzieś jest ktoś, kto rozumie je bez żadnych wyjaśnień. Szczególnie rozbawiło mnie liczenie wagonów i analiza tablic rejestracyjnych – a niech ktoś jeszcze powie, że codzienność nie potrafi być ciekawa!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika
Ja może nie jem wszystkiego osobno, ale tak samo jak Ty obgryzam ptasie mleczko, rozdzielam też warstwy delicji i jem je osobno. Nawet w wafelkach WW najpierw zjadam czekoladę, a dopiero na koniec środek :)
OdpowiedzUsuń