Gdy lato było już dojrzałe, a Lipiec powoli żegnał się ze światem, przez okno w domu Małej Dziewczynki zajrzał Sierpień.
Nie wskoczył jednak tak nieśmiało jak Styczeń. O tym pisałam TUTAJ
Nie miał w sobie zagubienia Nowego Roku, który dopiero poznaje miejsce. Sierpień znał już drogę od swoich braci, którzy wcześniej tutaj gościli. Usiadł więc na parapecie i śmiało zapukał w okno. Gdy Mała Dziewczynka je otworzyła uśmiechnął się ciepło i wskoczył lekko do pokoju. Jak dobry znajomy, który wraca po roku bez pytania rozsiadł się w fotelu. Śmiało rozejrzał się dookoła. Czy coś się zmieniło? Chyba nie....
Sierpniowe zachwyty
Sierpień się pyszni kwiatami
rozgrzewa ich i nasze serca
czarodziejskim dotykiem otwiera niezliczone płatki
maluję paletę niezwykłych barw
w słońcu wszystko wygląda inaczej
żyją kolory pulsując życiem w sercach floksów,
rozgrzewa ich i nasze serca
czarodziejskim dotykiem otwiera niezliczone płatki
maluję paletę niezwykłych barw
w słońcu wszystko wygląda inaczej
żyją kolory pulsując życiem w sercach floksów,
nagietków i rudbeki delikatne onętki obracają pierzaste skrzydełka
w poszukiwaniu motyli
trwa nieskończony spektakl letniego tańca
wprost z ogrodu wychodzę na łąkę
pyszni się przymiotno w zawodach z krwawnikiem
złociste ważki pobłyskują w promieniach lata
wędruje już cykoria stary podróżnik po przydrożnych rowach
znów układam w myślach dożynkowe bukiety
od lat zakochana w sierpniowej tradycji.
W przeciwieństwie do Stycznia nie przyniósł ze sobą małej walizki pełnej tylko marzeń i obietnic. Przytargał ze sobą wiklinowy kosz pełen darów od Pani Lato. Były w nim złote kłosy zbóż, pachnące zioła z łąki, mięta, lubczyk i melisa z ogrodu, dojrzałe owoce, warzywa i kwiaty, które przez chwilę cieszą oczy. Niósł je ostrożnie, jak najcenniejszy skarb.
Każda roślina miała swoje miejsce. Każda coś oznaczała. Wiedział jak ważne są one dla Małej Dziewczynki, która już tyle opowieści o nich utkała.
Niektóre z nich przynosiły zapach łąki i pola, kolejne wspomnienie letnich poranków, jeszcze inne przypominały o babci, która przed laty układała podobne bukiety.
I ona jak co roku starała się taki bukiet ułożyć. Wiedziała, że nie jest tylko zwykła wiązanka kwiatów. Był to tradycyjny sierpniowy bukiet na święto Matki Bożej Zielnej. Bukiet, o którym Mała Dziewczynka zawsze pamięta. Przecież już od najmłodszych lat lubi to święto.
Lubi wyprawy "na pola", aby potem z tego co zebrała wybrać najpiękniejsze kwiaty, zioła, trawy...
Co roku każdy bukiet Małej Dziewczynki był inny.
Jeden miał więcej kwiatów z ogrodu, drugi pachniał głównie ziołami z łąki, w jeszcze innym najważniejsze były kłosy zbóż.
ZIELNA- DOŻYNKOWA
trwa nieskończony spektakl letniego tańca
wprost z ogrodu wychodzę na łąkę
pyszni się przymiotno w zawodach z krwawnikiem
złociste ważki pobłyskują w promieniach lata
wędruje już cykoria stary podróżnik po przydrożnych rowach
znów układam w myślach dożynkowe bukiety
od lat zakochana w sierpniowej tradycji.
W przeciwieństwie do Stycznia nie przyniósł ze sobą małej walizki pełnej tylko marzeń i obietnic. Przytargał ze sobą wiklinowy kosz pełen darów od Pani Lato. Były w nim złote kłosy zbóż, pachnące zioła z łąki, mięta, lubczyk i melisa z ogrodu, dojrzałe owoce, warzywa i kwiaty, które przez chwilę cieszą oczy. Niósł je ostrożnie, jak najcenniejszy skarb.
Każda roślina miała swoje miejsce. Każda coś oznaczała. Wiedział jak ważne są one dla Małej Dziewczynki, która już tyle opowieści o nich utkała.
Niektóre z nich przynosiły zapach łąki i pola, kolejne wspomnienie letnich poranków, jeszcze inne przypominały o babci, która przed laty układała podobne bukiety.
I ona jak co roku starała się taki bukiet ułożyć. Wiedziała, że nie jest tylko zwykła wiązanka kwiatów. Był to tradycyjny sierpniowy bukiet na święto Matki Bożej Zielnej. Bukiet, o którym Mała Dziewczynka zawsze pamięta. Przecież już od najmłodszych lat lubi to święto.
Lubi wyprawy "na pola", aby potem z tego co zebrała wybrać najpiękniejsze kwiaty, zioła, trawy...
Co roku każdy bukiet Małej Dziewczynki był inny.
Jeden miał więcej kwiatów z ogrodu, drugi pachniał głównie ziołami z łąki, w jeszcze innym najważniejsze były kłosy zbóż.
ZIELNA- DOŻYNKOWA
Wieniec plotą na Twoją chwałę
wiejskie kobiety z którymi czuwałaś nad kołyską
odpędzając ich lęki i niepokoje matek
zebrały kłosy z polskich pól i zioła z polskich łąk
układają je pradawnym zwyczajem jak paciorki różańca
dłoń przy dłoni kłos przy kłosie
stroskane serce przy radosnym sercu
mieszają się myśli jak złote kłosy czekające na swoją kolej
tu wszystko ma swoje miejsce i żadne źdźbło nie zginie
w znojnej pracy z pokorną cierpliwością
rodzi się dożynkowy wieniec modlitwą opleciony
taką najzwyklejszą co każde ciągle powstawać
by iść i zaświadczać że warto kochać
i dzieją się rzeczy niezwykłe
gdy dożynkowy wieniec oddaje swoje serce
Maryi po ziołach i kwiatach wstępującej do nieba.
Sierpień przyniósł także zapach nagrzanej ziemi, wieczorne koncerty świerszczy, rosę na trawie, rozgwieżdżone niebo...
Styczeń przyszedł z pustym notatnikiem i obietnicą nowego początku, a Mała Dziewczynka zastanawiała się co będzie zapisane na kolejnych stronach. Czy to tylko wszystko będzie od niej zależało?
Natomiast Sierpień przyszedł już z gotową opowieścią. Nie obiecywał nowych początków. Opowiadał o chwilach, które minęły zbyt szybko, a jednak zostały w pamięci.
Przypomniał o tym, co Mała Dziewczynka już dostała, o tym co zdążyło już dojrzeć, o pracy ludzkich rąk, o ziemi, o chwilach, które często mijamy zbyt szybko...
Styczeń uczył Mała Dziewczynkę nadziei, marzeń...
A Sierpień uczył wdzięczności. Wdzięczności za to, co udało się zebrać nie tylko z pól i ogrodów, ale także z własnego życia.
Ale i Sierpień nie zapominał jednak o marzeniach.
— Spójrz wieczorem w niebo — szepnął do Małej Dziewczynki— Mam dla ciebie coś jeszcze.
Mała Dziewczynka uśmiechnęła się.
Przecież co roku pamięta o Łzach Świętego Wawrzyńca. Lubi jednak, jak Sierpień jej o tym przypomina i opowiada ich historię. Także i ona stara się wpleść ich wątek w sierpniowe opowieści.
Łzy to, czy gwiazdy?
wiejskie kobiety z którymi czuwałaś nad kołyską
odpędzając ich lęki i niepokoje matek
zebrały kłosy z polskich pól i zioła z polskich łąk
układają je pradawnym zwyczajem jak paciorki różańca
dłoń przy dłoni kłos przy kłosie
stroskane serce przy radosnym sercu
mieszają się myśli jak złote kłosy czekające na swoją kolej
tu wszystko ma swoje miejsce i żadne źdźbło nie zginie
w znojnej pracy z pokorną cierpliwością
rodzi się dożynkowy wieniec modlitwą opleciony
taką najzwyklejszą co każde ciągle powstawać
by iść i zaświadczać że warto kochać
i dzieją się rzeczy niezwykłe
gdy dożynkowy wieniec oddaje swoje serce
Maryi po ziołach i kwiatach wstępującej do nieba.
Sierpień przyniósł także zapach nagrzanej ziemi, wieczorne koncerty świerszczy, rosę na trawie, rozgwieżdżone niebo...
Styczeń przyszedł z pustym notatnikiem i obietnicą nowego początku, a Mała Dziewczynka zastanawiała się co będzie zapisane na kolejnych stronach. Czy to tylko wszystko będzie od niej zależało?
Natomiast Sierpień przyszedł już z gotową opowieścią. Nie obiecywał nowych początków. Opowiadał o chwilach, które minęły zbyt szybko, a jednak zostały w pamięci.
Przypomniał o tym, co Mała Dziewczynka już dostała, o tym co zdążyło już dojrzeć, o pracy ludzkich rąk, o ziemi, o chwilach, które często mijamy zbyt szybko...
Styczeń uczył Mała Dziewczynkę nadziei, marzeń...
A Sierpień uczył wdzięczności. Wdzięczności za to, co udało się zebrać nie tylko z pól i ogrodów, ale także z własnego życia.
Ale i Sierpień nie zapominał jednak o marzeniach.
— Spójrz wieczorem w niebo — szepnął do Małej Dziewczynki— Mam dla ciebie coś jeszcze.
Mała Dziewczynka uśmiechnęła się.
Przecież co roku pamięta o Łzach Świętego Wawrzyńca. Lubi jednak, jak Sierpień jej o tym przypomina i opowiada ich historię. Także i ona stara się wpleść ich wątek w sierpniowe opowieści.
Łzy to, czy gwiazdy?
Spaceruję pod granatowym niebem
wystrojonym w miliony gwiazd
myślami muskam ich złote serca w oczekiwaniu na cud
posyłam swoje marzenia i prośby
które z nich poszybują wysoko
a które spadną wraz ze łzami świętego Wawrzyńca
gęstnieje granat nieba haftowanego złotą nicią
i myśli robią się coraz cięższe
spokojne niebo przygląda się moim myślom ze zdziwieniem
a łzy świętego Wawrzyńca spokojnie krążą nad stroskaną ludzkością.
wiersze Basia Wójcik
Łzy Świętego Wawrzyńca...
Gdy zapadł zmierzch, a dzień schował się za linią drzew, Mała Dziewczynka usiadła przed domem. Długo patrzyła w rozgwieżdżone niebo. Po chwili zobaczyła pierwszą spadającą gwiazdę. Potem kolejną i jeszcze jedną. A może to było tylko złudzenie....?
wystrojonym w miliony gwiazd
myślami muskam ich złote serca w oczekiwaniu na cud
posyłam swoje marzenia i prośby
które z nich poszybują wysoko
a które spadną wraz ze łzami świętego Wawrzyńca
gęstnieje granat nieba haftowanego złotą nicią
i myśli robią się coraz cięższe
spokojne niebo przygląda się moim myślom ze zdziwieniem
a łzy świętego Wawrzyńca spokojnie krążą nad stroskaną ludzkością.
wiersze Basia Wójcik
Łzy Świętego Wawrzyńca...
Gdy zapadł zmierzch, a dzień schował się za linią drzew, Mała Dziewczynka usiadła przed domem. Długo patrzyła w rozgwieżdżone niebo. Po chwili zobaczyła pierwszą spadającą gwiazdę. Potem kolejną i jeszcze jedną. A może to było tylko złudzenie....?



Cześć Isameno 😀 Sierpień jest pięknym miesiącem, czasem umiarkowanego lata, zapachu warzyw polnych i czasu biegnącego nieco wolniej niż lipiec i czerwiec. Lubię 😊
OdpowiedzUsuńNo nie, to nie są niczyje łzy, tylko Perseidy.
OdpowiedzUsuńDziś jest połowa sierpnia i to mi się nie podoba, bo za dwa tygodnie wracam do pracy. Babie lato oplątało mnie dzisiaj na cmentarzu, a kilka dni wcześniej dryfowało sobie swobodnie w powietrzu, akurat na poziomie moich oczu. Jest śliczne, ale zwiastuje schyłek lata i nadchodzącą jesień, której szczerze nie znoszę.
Nie przepadam za sierpniem. Jest dla mnie zapowiedzią jesieni, dni są już zdecydowanie krótkie i w powietrzu czuje się już coś takiego niepokojącego... jakąś końcówkę przyjemności. Ale pięknie to napisałaś :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ismeno!
Sierpień to już taki miesiąc, że czuć ten oddech jesieni za ramieniem. Nieuniknione to jest. Wrzesień to ostatnie dni wakacje. Tak już po prostu jest.
OdpowiedzUsuńSierpień to przede wszystkim owoce. Jest pysznym miesiącem
OdpowiedzUsuńIsmene gosto do mês de Agosto, seu texto muito bonito, você usou bem as palavras, desejo um ótimo final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńUwielbiam łzy św. Wawrzyńca.
OdpowiedzUsuńMoje bukiety na święto Matki Boskiej Zielnej są raczej skromne.
Pozdrawiam serdecznie :)
Kocham sierpień z wielu osobistych powodów, ale również za jego kosz obfitości. Pięknie go „ namalowałaś”, zapracował na to. Dziś u nas pogodnie ale następne dni mają być deszczowe więc będę się dziś delektować upałem.
OdpowiedzUsuńSIerpień - oczywiście, że jest hojny i odważny, ponad pół roku już minęło.
OdpowiedzUsuńDziękuję za wpis dodający siły, wiersze pani Basi - piękne.
To bardzo ciepły, poetycki i pełen obrazów tekst. Najbardziej podoba mi się sposób, w jaki Sierpień staje się bohaterem – nie tylko miesiącem, ale kimś bliskim, kto wraca co roku z koszem pełnym darów, wspomnień i dojrzałości. Pięknie wybrzmiewa też kontrast między Styczniem a Sierpniem: nadzieja i początek z jednej strony, a wdzięczność, pamięć i dostrzeganie tego, co już otrzymaliśmy – z drugiej.
OdpowiedzUsuńWiersze wprowadzają dodatkową warstwę emocji, a motyw Matki Bożej Zielnej, dożynkowego bukietu i Łez Świętego Wawrzyńca nadaje całości niezwykły, trochę nostalgiczny klimat. Szczególnie urzekające są obrazy kwiatów, ziół, kłosów, rozgwieżdżonego nieba i nagrzanej ziemi – podczas czytania niemal można poczuć zapach sierpniowego wieczoru.
To opowieść o wdzięczności za to, co dojrzało – w ogrodzie, na polu i w człowieku. I chyba właśnie dlatego ma w sobie tyle ciepła. Czyta się ją jak spokojny, sierpniowy wieczór, w którym człowiek na chwilę przystaje, patrzy w niebo i przypomina sobie, ile piękna już dostał. 🌾🌻✨
Piękny, bardzo klimatyczny wpis. I zakończenie z pytaniem: „A może to było tylko złudzenie...?” zostawia czytelnika dokładnie tam, gdzie powinien zostać – z głową uniesioną ku sierpniowemu niebu i własnymi marzeniami.
Najbardziej lubię w sierpniu właśnie to jego lekkie poczucie końcówki — lato jeszcze trwa, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się już myśl, że niedługo wszystko zacznie zwalniać i zmieniać rytm. To chyba sprawia, że inaczej patrzy się wtedy na zwykłe rzeczy: wieczór, ogród, pogodę czy nawet długość dnia. Jest w tym trochę nostalgii, ale niekoniecznie tej smutnej.
OdpowiedzUsuńKońcówka sierpnia w moim życiu zawsze powodowała smuteczek, bo trzeba było wracać do pracy w szkole. Dopiero od kilku lat cieszy mnie ogrodowy urodzaj i bardzo polubiłam ten początek końca lata. Teraz mój ogród śmieje się obfitością , kolorami i owadami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię, Ismeno, serdecznie.
Obudziłaś nostalgię, bo już widzę więdnięcie i przekwitanie kwiatów.. Widać powoli zbliżającą się panią Jesień. Na polach rżyska, liście żółkną, nie ma co się łudzić, chłód nocny zawita, taka kolej rzeczy.
OdpowiedzUsuńJa nie wiem skąd się wziął ten sierpień. Przed chwilą był nowy rok.
OdpowiedzUsuńKiedyś sierpień kojarzył mi sie z urodzinami i zbliżającym sie rokiem szkolnym.
OdpowiedzUsuńTeraz witam chłodniejsze dni i nowe możliwości.
Sierpień to także rocznica ślubu mojego syna, ale i śmierci mojej mamy, jak to w życiu...
This is a really informative and well-structured post. I appreciate how clearly you have explained the topic and covered the important details without making the article difficult to follow. The practical information makes this useful for readers who are looking for reliable guidance. Looking forward to reading more helpful posts like this.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię sierpień, ma swoją magię. Piękny tekst
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Sierpień rzeczywiście ma zupełnie inny charakter niż styczeń. Styczeń kojarzy się z planami i tym, co dopiero przed nami, a sierpień bardziej ze zbieraniem tego, co przyniosły wcześniejsze miesiące – i dosłownie, i w przenośni. Lubię też ten jego lekko nostalgiczny klimat: z jednej strony pełnia lata, kwiaty i ciepłe wieczory, a z drugiej coraz mocniej czuć, że lato nie będzie trwało wiecznie. A obserwowanie Perseidów to zdecydowanie jeden z tych sierpniowych rytuałów, na które warto czekać cały rok.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
A ja lubie i styczeń i sierpień. W styczniu się urodziłam, ale odpowiada mi pogoda w sierpniu :)
OdpowiedzUsuńSierpień ma w sobie niezwykłą nostalgię...
OdpowiedzUsuńPrzepiękna historia pełna uroku i nostalgii :) Bardzo przyjemnie się czytało! Tak sobie myślę, że naprawdę warto się troszkę zatrzymać i dać sobie chwilę na nacieszenie się pięknem danej pory roku. Czas leci, a my czasem nie potrafimy dostrzec tego co się dookoła nas dzieje...
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
Sierpień przybliża nas do jesieni...
OdpowiedzUsuńReally enjoyed this! There is something very genuine and interesting about the way you have shared it, and it makes the whole post enjoyable.
OdpowiedzUsuńSierpień jest taki nostalgiczny... Wiosna już za nami, rozpalony lipiec...
OdpowiedzUsuńCzeka nas ta cięższa pora roku...
Kolejna piękna opowieść Ismeno.. U Ciebie zawsze się zamyślę...
Pozdrawiam Cię cieplutko... 😊💖
Lubię sierpień, bo mniej upału, a za chwilę jesień, którą kocham.
OdpowiedzUsuńPięknie i sielsko, czyli..... tak, jak kocham. Ściskam... Pola
OdpowiedzUsuńTo piękna i niezwykle malownicza opowieść. Niech sierpień sypie dla Ciebie najpiękniejszymi gwiazdami i przynosi same ciepłe wieczory. Lubię sierpień. W sierpniu wzięłam ślub, dzisiaj obchodzimy 5-tą rocznicę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam sierpniowo:-)
Ja lubię taką pełnie lata, kiedy wszystko dojrzewa i rodzi. Można się najeść, nasycić oczy kolorami i wygrzewać w słońcu. "Trwaj chwilo..."
OdpowiedzUsuńJa bardzo lubię sierpień. Uwielbiam lato. To piękny miesiąc pełen obfitości.
OdpowiedzUsuńJa kocham sierpień, jest zawsze słoneczny i ciepły. Pięknie napisałaś.
OdpowiedzUsuńSierpień jest bogaty w uroczystosci rodzinne, tym bardziej jest miłym miesiącem:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności zostawiam:)
Nie miałem pojęcia, że Perseidy są również nazywane „Łzami Świętego Wawrzyńca”. Gdy w tym czasie biwakowałem i niebo było bezchmurne, uwielbiałem na nie spoglądać i wyszukiwać na niebie spadające gwiazdy.
OdpowiedzUsuńLipiec minął bardzo szybko, a sierpień jeszcze szybciej i dopiekl mi nieźle. Sierpień zawsze wspominam, bo kilka dni spędziliśmy na Lubaniu. Piękna góra i piękna roślinność dookoła. Udało się zrealizować wszystkie wycieczki zaplanowane. Niezły maraton to był.
OdpowiedzUsuńPięknego dnia Kochana