Rozmaryn zna raczej starsze pokolenie i to głównie ze słów pieśni legionowej O mój rozmarynie rozwijaj się....
O mój rozmarynie, rozwijaj się
O mój rozmarynie, rozwijaj się
Zapytam się
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej
Zapytam się
A jak mi odpowie – nie kocham cię
A jak mi odpowie – nie kocham cię
Ułani werbują, strzelcy maszerują
Zaciągnę się
Ułani werbują, strzelcy maszerują
Zaciągnę się
Dadzą mi buciki z ostrogami
Dadzą mi buciki z ostrogami
I siwy kabacik, i siwy kabacik
Z wyłogami
I siwy kabacik, i siwy kabacik
Z wyłogami
Dadzą mi konika cisawego
Dadzą mi konika cisawego
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę
Do boku mego
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę
Do boku mego
Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie tęsknił
Za dziewczyną
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie tęsknił
Za dziewczyną
Powiodą z okopów na bagnety
Powiodą z okopów na bagnety
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie pocałuje
Ale nie ty
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie pocałuje
Ale nie ty
Mało kto wie, jak on wygląda i do czego może się przydać. Zacznę jednak jak zawsze od początku.
Rozmaryn lekarski pochodzi z rejonów Morza Śródziemnego. Naturalnie porasta nasłonecznione, suche i wapienne wybrzeża
Rozmaryn odgrywał już ważną rolę już w starożytności. W starożytnym Egipcie rozmaryn odgrywał ważną rolę w obrzędach pogrzebowych. Znaleziono go w grobowcach faraonów, gdzie pełnił funkcję rośliny ochronnej, mającej zapewnić zmarłym bezpieczną podróż w zaświaty.
Rzymianie uważali go za symbol lojalności i odwagi. Rozmarynowe gałązki zabierali ze sobą na wojnę żołnierze, aby po ich śmierci złożyć je na stosach pogrzebowych, aby upamiętnić bohaterów.
W Grecji natomiast stanowił symbol miłości i był z tego względu poświęcony bogini Afrodycie, która wyłoniła się z piany morskiej i była ozdobiona właśnie gałązkami rozmarynu. Łacińska nazwa ros marinus oznacza właśnie morską pianę. Inne nazwy ludowe tej rośliny to: kompasowe ziele, kadzielnica, morska rosa, liść elfów, roślina polarna.
Jak wyczytałam przypisywano mu także właściwości polepszające pamięć. Dlatego uczący się na egzaminy zabierali rozmarynowe wieńce. Wieńce z rozmarynu również ofiarowywali swoim bogom. Trzymali go też w domach, uważając, że przynosi szczęście. Ta tradycja przetrwała bardzo długo, do czasów naszych pradziadków. Rozmaryn uchodził za zioło kochanków. W Polsce rozmaryn dodawano do ślubnych wianków. Wróżono, że jeżeli gałązka wyjęta z wianka ukorzeniła się i rozrosła, to można było mieć nadzieję na dobrą przyszłość dla nowożeńców. Jeżeli dziewczyna wszyła gałązkę rozmarynu w szaty ukochanego, miało jej to zapewnić jego wieczne oddanie. A przechowywane po ślubie gałązki rozmarynu miały chronić przed sprzeczkami i niezgodą.
W „Hamlecie” William Shakespeare Ofelia mówi: „Oto rozmaryn, to dla pamięci”, podkreślając jego związek z pamięcią i żałobą.
Legenda mówi, że dawniej były one białe, lecz podczas ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu Matka Boska zawiesiła swój płaszcz na krzewie rozmarynu i od tego czasu kwiaty nabrały koloru pogodnego nieba.
Uzdrawiająca moc rozmarynu znana jest od czasów biblijnych. W dziełach Pliniusza Starszego i Dioskurydesa rozmaryn pojawia się jako środek leczniczy.
W Europie Środkowej roślina została rozpowszechniona dzięki benedyktynom, którzy hodowali ją w przyklasztornych ogródkach.
Często go opisywano w zielnikach. Na przykład Hildegarda z Bingen polecała go na wzmocnienie serca i poprawę nastroju.
W średniowieczu rozmaryn używano jako roślinę leczniczą i ochronną. Używano go do oczyszczania domów z „morowego powietrza”, palono podczas epidemii i wcierano w skórę, wierząc, że zabezpiecza przed zarazą. Był też ważnym składnikiem tzw. „octu czterech złodziei”, który miał chronić przed zakażeniem.
W renesansie i baroku rozmaryn stał się popularny w kuchni i medycynie – przypisywano mu korzystny wpływ na trawienie i krążenie.
Niezwykły aromat i trwałe ulistnienie sprzyjały panującemu w XVI wieku przekonaniu, że picie odwaru z rozmarynu pozwoli zachować młodość.
W XVII wieku powstała „Woda Królowej Węgier”, nalewka rozmarynowa, którą według legendy stosowała Elżbieta Luksemburska, by zachować zdrowie i młodość.
Później rozmaryn uzupełniał stały zestaw przypraw na południu Europy.
Rozmaryn
Pachnie nadzieją
i serca tęsknotą
z kwiatkami fioletu...
Mierzy wielki świat
swoją własną miarką
jak Kominiarczyk amant
z porcelanową Tancerką...
Przepływa zapachem
przez kolory życia
miłością oraz uczuciem
i pozostawia wspomnienia...
Aleksandra Baltissen
Rozmaryn ma konkretne walory lecznicze, warto się więc nim zainteresować.
Dziś wiadomo, że liście rozmarynu stosuje się przy dolegliwościach trawiennych. W stanach skurczowych jelit i dróg żółciowych, przy kamicy żółciowej, niewydolności wątroby czy zmniejszonym wydzielaniu moczu. Działa pobudzająco na krążenie, bywa pomocny przy bólach głowy i uczuciu zmęczenia. Zewnętrznie dodaje się go do dezynfekujących kąpieli ziołowych. W aptekach można spotkać suszone ziele, ale z powodzeniem da się też uprawiać rozmaryn w domu.
Rozmaryn przynosi korzyści nie tylko zdrowiu, lecz także urodzie. Uważany jest za środek ujędrniający skórę i opóźniający powstawanie zmarszczek. Wyciągi z tej rośliny dodawane są do płukanek do włosów, a olejek rozmarynowy wchodzi w skład mydeł, kremów i szamponów.
Nie można zapomnieć o jego roli w kuchni. Rozmaryn nie tylko nadaje potrawom charakterystyczny, śródziemnomorski aromat, lecz także ułatwia trawienie cięższych dań. Szczególnie dobrze komponuje się z tłustą baraniną i wołowiną. Z mielonych owoców kolendry i suszonych liści rozmarynu można przygotować aromatyczną przyprawę do mięs i sałatek. Na południu Europy od dawna stanowi stały element zestawu przypraw, a jego popularność nie wynika jedynie z mody na kuchnię włoską czy francuską.
Zapach Lata
Marzy mi się zapach gorącego lata,
widok kolorowej łąki pełen kwiatów,
rumianku i rozmarynu na grządce.
Marzy mi się wiaterku tchnienie
w rozkołysanych łanach zbóż,
cichego szelestu liści na drzewach
i brzęczących nad ulami pszczół.
Latem kolory mienią się tęczą,
barwami stroją sady i ogrody.
Wszystko jest takie ciepłe, radosne,
nawet w stawie żaby inaczej kumkają.
Po lazurowym niebie obłoki leniwie płyną,
słoneczko przygrzewa cieplutko,
staw rzęsą się zieleni, nenufarami stroi,
nad którymi chmara owadów krąży.
Zapach lata pachnie żyznym urodzajem,
upaja i odurza miododajną wonią.
Wszystko jest takie magiczne i cudne,
nawet niebo błękitem zachwyca.
Krystyna Wanda Serdeczna
Warto więc mieć rozmaryn pod ręką. Najlepiej w doniczce na parapecie lub balkonie, aby sięgać po niego zarówno do wykorzystania w kuchni, jak i do domowej pielęgnacji. To zioło może wnieść do naszego życia nie tylko smak i zapach południa, ale także odrobinę zdrowia i dobrej energii.



Miałam piękny krzak w ogródku, ale pewnie zima go pokonała. Teraz dostałam szczepkę jakiejś doniczkowej odmiany i na razie czekam:-)))
OdpowiedzUsuńPiękna opowieść o roślinie, która kryje w sobie znacznie więcej niż tylko aromat znany z kuchni. Rozmaryn okazuje się być świadkiem historii, symbolem pamięci, miłości, odwagi i domowego ciepła. Aż chce się spojrzeć na jego gałązkę z większą czułością — i może postawić doniczkę na parapecie, bo taki mały krzew ma najwyraźniej biografię bogatszą niż niejeden człowiek. 🌿
OdpowiedzUsuńO alecrim é muito bom com certeza vale a pena ter á mão, ismene obrigada pelas informações, bom final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńJa rozmaryn dodaję do mięs, sałatek, a także jako napar do płukania wklosów.
OdpowiedzUsuńSerdeczności zosatawiam:)
Nie cierpię tych piosenek w stylu "O mój rozmarynie". Sam rozmaryn jest mi raczej obojętny, przynajmniej nie śmierdzi tak strasznie jak inne zioła. Gdy moja córka w dzieciństwie była alergiczką, robiłam jej pasztety z królika i dawałam do nich trochę rozmarynu.
OdpowiedzUsuńRozmaryn jako przyprawa, zawsze gości w mojej kuchni, lubię ten zapach, natomiast nie znałam jego zastosowania w kosmetyce!
OdpowiedzUsuńWrzucasz nam Ismeno znowu garść cennych informacji :-)
OdpowiedzUsuńUżywam rozmarynu do dziczyzny, a więc bardzo rzadko (bo rzadko ją jem). Jest dla mnie trochę zbyt intensywny.
Pozdrawiam cieplutko!
Mnóstwo ciekawych informacji! Nie używam ale dobrze wiedzieć :)
OdpowiedzUsuńDowiedziałam się od Ciebie sporo ciekawych rzeczy! Lubię rozmaryn, używam go do niektórych dań w kuchni. Dzięki swojej intensywności wspaniale podkreśla smak nawet zwykłej zupy krem czy mięsnego sosu, wystarczy mała szczypta :))
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam! :)
Jak zwykle - niezwykle piękne refleksje i wartościowe informacje. Postaram się je pamietać gdy będę zrywal z krzaku przez domem.
OdpowiedzUsuńA ja za rozmarynem nie przepadam. Mdli mnie od jego smaku. Zapach też mi nie podchodzi.
OdpowiedzUsuńMorowe powietrze? Czyli coś takiego jak zaduch? Lubię rozmaryn, ale nie wiedziałem że ma aż tyle różnych właściwości 😃
OdpowiedzUsuńZaciekawiło mnie zestawienie dawnych opowieści i pieśni z tym, jak dana roślina czy produkt funkcjonuje dziś w kuchni. Właśnie takie przejście od tradycji do codziennego zastosowania jest dla mnie najciekawsze, bo pokazuje, że dawne zwyczaje nie zawsze znikają — czasem po prostu zmieniają formę. Przy okazji człowiek zaczyna inaczej patrzeć na składniki, które wcześniej traktował jako zupełnie oczywiste.
OdpowiedzUsuńIsmeno, to piękna podróż przez historię, literaturę i medycynę oraz dawka wiedzy podana w ciekawy sposób z balansem między tradycją a nauką.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Cudowna opowieść poświęcona tej wspaniałej roślinie. Ile cennych informacji i ciekawostek.
OdpowiedzUsuńIsmenko, jak zwykle bawisz i uczysz... ogromnie poszerzyłam swoją wiedzę, dzięki Twojemu wpisowi.
To moja ulubiona pieśń legionowa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Rozmaryn to jedno z moich ulubionych ziół. Zawsze mam go na parapecie, a latem także na balkonie :)
OdpowiedzUsuńRozmaryn (rosemary) używam od lat, głównie dodając do domowego chleba oraz jako przyprawa do grillowanych mięs. Pojęcia jednak nie miałem, jak wygląda w naturze, gdzie występuje i że ma taką bogatą historię.
OdpowiedzUsuńTeż kojarzę go z tej pieśni😊
OdpowiedzUsuńNie miałam pojęcia, że ma tyle zadań, znaczeń i właściwości!
Dziękuję Ci Ismeno za tę dawkę wiedzy.
Pozdrawiam cieplutko!😊
Taki wianek z rozmarynu na pamięć to powinnam sobie uwić czym prędzej 🌿🌿🌿
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Dla mnie to nieodłączny dodatek do mięs
OdpowiedzUsuńBardzo lubię rozmaryn i cenię jego wszechstronność.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię rozmaryn, zwłaszcza pieczone ziemniaki z nim. Pozdrawiam i zapraszam do mnie, oczywiście ♥️
OdpowiedzUsuńI found this article very helpful and informative. The topic has been explained with enough detail to give readers a clear understanding without making the content difficult to follow. I especially liked the practical points included throughout the post. This is definitely the type of useful content that can help readers make better-informed decisions.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie pokazałaś rozmaryn – znałam go przede wszystkim jako przyprawę, a nie miałam pojęcia, że przez wieki wiązano z nim aż tyle symboliki i wierzeń. Szczególnie spodobał mi się zwyczaj dodawania gałązek rozmarynu do ślubnych wianków. Niby niepozorne zioło, a kryje za sobą kawał historii!
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Marzy mi się krzak rozmarynu właśnie we własnym ogrodzie. Jest to jednak marzenie, które jeszcze będzie musiało poczekać na swoją realizację ...
OdpowiedzUsuńJa z młodszego pokolenia też znam tekst tej piosenki :D
OdpowiedzUsuńLubię piosenkę o rozmarynie :)
OdpowiedzUsuńRozmaryn znam jedynie z tej piosenki, na szczęście jesteś Ty i pięknie nam o tym opowiadasz. Dziękuję Ismenko za kolejny pięknie pachnący post.
OdpowiedzUsuń