sobota, 7 marca 2026

Wystarczy uchylić okno, otworzyć drzwi...

Marzec nadal potrafi zaskoczyć. Chociaż dobrze wiemy, jaki potrafi być. Jeszcze wczoraj wiatr nosił pył śnieżny, a już dzisiaj może przeciągać się leniwie jak kot na słonecznym ganku w ogrodzie. Rankiem jeszcze szczypie w policzki, wieczorem pozwala słońcu przysiąść na parapecie dłużej niż w poprzednich miesiącach. Potrafi być jednocześnie surowy i czuły, zamyślony i niecierpliwy.
Dlatego Pan Marzec nigdy nie składa obietnic. 
Już idzie
Już wieją pierwsze wiosny tchnienia,
Nowego życia — odrodzenia, —
Wnet w łonie śpiącej ziemi — matki
Zbudzą do życia pierwsze kwiatki.

Jeszcze daleko, za morzami,
Miła wiosenka, z piosenkami,
Ale już idzie, już się śpieszy,
Wnet smutne serca nam pocieszy.

Prędzej, wiosenko, do nas, prędzej,
Bośmy tu w smutku, w wielkiej nędzy, —
Wciąż spoglądamy w twoją stronę,
Biją nam serca roztęsknione...

Hej, słonko, roztop śniegi, lody,
Aby wiosence, pani młodej,
Nie zziębły rączki, nóżki bose, —
Diamentową rozsyp rosę.

Wiosenko! — Boża ty królewno!
Piosenkę sielską, słodką, rzewną
Mam w mej fujarce na witanie, —
Więc śpiesz się, przychodź, me kochanie
ANTONI KUCHARCZYK
Jednak już gdzieś w oddali słychać pierwsze dźwięki, pierwsze kolory wiosennych sygnałów... Powietrze przeszywa delikatny, srebrzysty śpiew skowronków, który unosi się nad polami niczym cicha zapowiedź nowego początku. Wśród jeszcze przygaszonych brązów ziemi pojawiają się nieśmiałe smugi zieleni, a spod resztek śniegu wychylają się białe, drobne, ale odważne główki przebiśniegów - pierwszych zwiadowców. 
Król Słońce rozlewa dookoła ciepłe, złotawe światło. Delikatne i nieśmiałe
To jeszcze  delikatne i nieśmiałe Przedwiośnie.  Pora zawieszenia, gdy królewna Zima jeszcze tak do końca nie odchodzi do pałacu swojego ojca, a Pani Wiosna nie ma odwagi wejść w pełnym blasku.
Przedwiośnie tylko cicho szepcze,  pozwala się domyślać nadchodzących zmian. 
Sprawia, że każda zmiana ma znaczenie, że uczymy się dostrzegać piękno w niepewności oczekiwania. Uczy cierpliwości. Zapowiada jednak, że Pani Wiosna wyruszyła już w swoją drogę. 
Pani Wiosna idzie powoli, czasem przystaje, waha się...  Bo Pan Marzec lubi być kapryśny. Królewna Wiosna musi więc uzbroić się w cierpliwość. Wie, że czasem trzeba zrobić krok w tył, pozwolić najstarszej siostrze na ostatnie słowo. Nie wchodzi więc nagle. Nie otwiera drzwi z rozmachem. Najpierw tylko staje gdzieś na skraju dnia, uważnie się rozgląda, jakby sprawdzała, czy świat jest już gotowy, czy zaczął się już budzić...
Wiosna
Wiosna! Wiosna!
Wieść radosna
Z ciepłem tchnieniem wiatrów płynie;
I sasanki,
Już na wianki
Rozwinęły się dziewczynie.


Wstaj skowronku!
W złotem słonku
Wykąp pióra twoje szare;
I skrzydlaty
Nad te chaty,
Nad te ziemie wyleć stare!

Wyleć z pieśnią!
Ludzie prześnią
Świtu chwilę uroczystą;
Więc do Pana
Choć ty z rana
Głos za niwą wznieś ojczystą.

Dobra niwa,
Jak poczciwa
Pierś rolnika, co ją orze,
Tylko trzeba,
By im z nieba
Przyświecało światło Boże.

Niem ogrzane,
Ziarnko wsiane,
Zdrowym kiełkiem w górę strzeli;
I wnet potem
Żniwem złotem
Starą ziemię uweseli.

Leć więc, ptaszę,
Prośby nasze
Niech piosenka wzniesie drżąca:
Słońca Boże!
Na niw zboże
I dla myśli ludu — słońca!
MARIA ILNICKA
Jej kroki są lekkie, choć ziemia wciąż chłodna. Jej oddech ciepły i wilgotny, choć poranki jeszcze mają w sobie oddech Pani Zimy.
Jest ubrana w zwiewną suknię utkaną z pierwszych kwiatów i promieni słońca, jednak zbyt lekką o tej porze. Dlatego na plecy ma narzucony płaszcz z porannej mgły, bo jak wiadomo o tej porze, gdy król Słońce obiecuje więcej, niż potrafi dać, łatwo jest się przeziębić.
Pani Wiosna przychodzi po to, aby zostać na dłużej. Przychodzi z nadzieją, że wszystko, co spało znów się obudzi, że każdy pąk się zazieleni, kwiat rozkwitnie, a każdy z nas spojrzy na świat z energią, bardziej optymistycznie...
Jasnowłosa córka króla Słońce lubi takie chwile. Lubi gdy towarzyszy jej nieśmiałe, ale ciekawskie Przedwiośnie. Przechadzają się razem po polach, parkach, łąkach, ogrodach... Pani Wiosna ma w kieszeniach nasiona kwiatów, traw, ziół....  Jej mały pomocnik pomaga rozsiewać dookoła myśli, plany, nadzieje. Patrzą jednak, gdzie dyskretnie coś podrzucić. Tu jedno wspomnienie, tam odwagę do zmiany, gdzie indziej ciche „spróbuj jeszcze raz”.
Czasem zatrzymują się przy oknie. Zaglądają do wnętrz, w których wciąż jeszcze panuje zimowy półmrok. Widzi kubki z gorącą herbatą, talerze z parującą zupą, otwarte książki,  niedokończone notatki, ludzi zapatrzonych w swoje sprawy... Nie puka. Jeszcze nie. Najpierw pozwala, by promień słońca przesunął się po ścianie, by światło samo zaprosiło do otwarcia. Wszystko budzi się bowiem powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce dać się zaskoczyć kolejnym nawrotem chłodu.

Krokusy
Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet. 
MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA

Przebiśniegi już uśmiechają się spod liści. Krokusy zapalają swoje fioletowe i żółte lampki, które rozpraszają resztki sennej surowości powietrza. Drzewa przeciągają się po długim śnie. A my? My prostujemy plecy, oddychamy głębiej, częściej wyglądamy przez okno.
Świat traci ciężar zimowych milczeń. Grube płaszcze zostają chwilowo odrzucone na krzesło, a serce zaczyna bić szybciej zgodnie z rytmem już dłuższych i cieplejszych dni. Królewna  Wiosna uśmiecha się wtedy cicho. Wie, że jej czas nadchodzi. Że już wkrótce już sama, bez pomocnego Przedwiośnia,  będzie mogła rozgościć się u nas na dobre. Wystarczy tylko rozwiesić zielone firanki w koronach drzew. Nauczy szeptem kwiaty się malować, zanim jeszcze się otworzą. Rozpuści zapachy po łąkach, parkach, ogrodach... A nam niepostrzeżenie pomoże pootwierać serca i okna.
Doda wszystkim odwagi i nadziei.
Potem na chwilę przysiądzie na progu świata, aby posłuchać, jak wszystko zaczyna żyć szybciej i radośniej.  W marcu wystarczy jej świadomość, że została już zauważona.
Może właśnie już dzisiaj stoi po drugiej stronie drzwi, nasłuchując, czy ktoś je uchylić.
I wtedy, gdy ktoś wyjrzy zza drzwi lub spojrzy w dal przez okno to zobaczy, że coś się zmieniło. Dzień będzie dłuższy, światło jaśniejsze, a powietrze inne niż jeszcze niedawno. Usłyszy ptaka, który śpiewa trochę nie w porę. Zauważy, że na drzewach pojawiły się pąki, choć jeszcze wczoraj ich nie było. Nic wielkiego, po prostu drobne sygnały, które łatwo przeoczyć... 
Pani Wiosna właśnie tak lubi przychodzić. Bez pośpiechu, bez obietnic. Sprawdza, czy ktoś jest gotów uchylić drzwi, otworzyć okno, pomimo porannego i wieczornego chłodu. Wystarcza jej uważność i zgoda na zmiany, które dopiero się zaczynają. 
Zatem....
Wiosenny poranek
Otwieram okno... w duszę moją wsiąka
Niebo bez chmurki, jak niebieska łąka.
W nieskazitelnej, przeczystej przeźroczy
Błądzą me oczy.

Lazur niebiosów, słońce i pogoda
Śmieją się do mnie jak dziewczyna młoda,
A więc się staję cały własnym echem:
Cichym uśmiechem.

I uśmiechnięci tak trwamy oboje:
Przejasna nieba toń i serce moje.
W niebieskim morzu zatacza swe kółka
Czarna jaskółka.

Jest taka cisza wśród niebios jasności,
Że doleciałby do mnie głos z wieczności,
Tylko przybliżyć rękami drżącymi
Niebo do ziemi.

Chmurka zawisła nad wieżą kościoła
Jak zagubione skrzydło archanioła,
I wsiąka w błękit jak marzenie samo
Srebrzystą plamą.

Wszystko jest piękne: modra dal bez końca,
Ciche me serce, złoty potop słońca
I te jaskółki tańczące w błękicie...
HENRYK ZBIERZCHOWSKI

sobota, 28 lutego 2026

Szafa pełna wspomnień

Pamiątki
Niebieskie oczy, krągłe paciory,
kąpane w niebie w dawne wieczory,
leżą w komodzie, w starej szufladzie -
kurz na nie pada, warstwą się kładzie...
Pocałowania, słodkie pieszczoty,
pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
z dala od ludzi, z dala od zgiełku,
na dnie szuflady więdną w pudełku. -

I nic już więcej, tylko dwie róże,
i jedno słowo złote i duże,
zwinięte w papier leży w ukryciu -
może się przydać jeszcze raz w życiu.
Maria Pawlikowska- Jasnorzewska
Ostatnio robiłam porządki w szafie. Z ciężkim sercem, ale jednak w końcu zdecydowałam się na wrzucenie pewnych ubrań. Nowych przybywa, jednak starych trudno było się pozbyć, zwłaszcza ze względu na sentyment do nich. Wiadomo przecież, że Mała Dziewczynka już tak ma. Z każdą rzeczą, która przypomina jej o przeszłości trudno jest się rozstać. Ale jeżeli już taka decyzja zapadnie, to odwołania nie ma. Mała Dziewczynka nie lubi odkładać niczego na później.
Jednak stos ubrań do wyrzucenie leży nadal w mieszkanku na ostatnim piętrze. Problem z oddawaniem starych ubrań nie wynika braku chęci, lecz z braku realnego dostępu do miejsca, w którym można je zostawić. Kontenery, które kiedyś stały niemal na każdym osiedlu, dziś zniknęły.  Znajdują się jednak w odległych punktach miasta, tam, gdzie wygodnie jest firmom je obsługiwać. Dla mieszkańców, zwłaszcza starszych, słabszych fizycznie, niezmotoryzowanych, są już problemem, barierą praktycznie nie do pokonania... Torba pełna ubrań waży, droga często wiedzie przez ruchliwe ulice, wymaga przesiadek. Nie każdy ma siłę i zdrowie, by podjąć taki wysiłek.
Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo brakuje spójnego, przyjaznego mieszkańcom systemu odbioru tekstyliów. Władze lokalne i organizacje pozarządowe tłumaczą się kosztami, problemami z utrzymaniem kontenerów i koniecznością ograniczania miejsc, w których często dochodziło do podrzucania śmieci. Jednak skutki tych decyzji najbardziej odczuwają osoby, które chciałyby postępować odpowiedzialnie, ale teraz zwyczajnie nie mają jak. Dlatego niekiedy jedyną opcją staje się wyrzucenie ubrań do zwykłego śmietnika. Nie jest to spowodowane lenistwem,  bezradności.
To paradoks naszych czasów: zachęca się ludzi do dbania o środowisko, do segregowania odpadów i wspierania potrzebujących, ale jednocześnie nie tworzy im się warunków, w których mogą to zrobić bez nadmiernego wysiłku. Dlatego problem z wyrzucaniem lub oddawaniem ubrań wcale nie dotyczy tylko troski o porządek w domu. To szersza, systemowa trudność, która dotyka zwłaszcza tych, którzy najbardziej potrzebują prostych i dostępnych rozwiązań.
Może kiedyś ktoś zrozumie, że dobre chęci to za mało. Trzeba stworzyć realne możliwości wszystkim...
A póki co Mała Dziewczynka wciąż czeka, aż jej ciężka torba wreszcie będzie mogła trafić tam, gdzie naprawdę powinna.
Zbieraj diamenty, zamiast kamieni
Trudno jest nosić ciężki nadbagaż
Kamień się raczej w diament nie zmieni
Po co się z życiem tak bardzo zmagać?

Wybieraj mądrze, co wartościowe
Co chciałbyś na codzień z ochotą nieść
Załóż na nos okulary różowe
Doceniaj chwile, wszystkim się ciesz.

Napełnij się życiem, miłością i pięknem
Otocz się wartościowymi skarbami
Przemieniaj wszystko co ziemskie w święte
Poszukaj prawdy ponad myślami .

Wypuść kamienie by mieć puste ręce
Zrób miejsce na drogocenne diamenty
Trudno coś chwycić gdy są zajęte
Odnajdź bogactwa stan niepojęty.”
K J Drozd
Mała Dziewczynka wie, że powinna wyrzucić jeszcze  inne rzeczy, nie tylko ubrania.
Każdy z nas tak ma. I chyba tak do końca nie są to przedmioty aż tak niepotrzebne, skoro trudno nam je wyrzucić. I nie mam tu na myśli "przydasi". Do pewnych rzeczy mamy po prostu sentyment.
Patrząc na te rzeczy, zdajemy sobie sprawę, że to nie przedmioty są problemem, lecz nasze przywiązanie do nich. Staramy się przechować w nich samych siebie, nasze wspomnienia...
Każda taka szafa jest jak kapsuła czasu. W jej zakamarkach kryją się chwile, które już dawno uleciały, a jednak wierzymy uparcie, że trwają w tych przedmiotach. W wyszczerbionej filiżance po babci, w starym szaliku, który nosił ktoś, kogo już nie ma, w kartce pocztowej, której treść dawno przestała być aktualna, ale ręka, która ją pisała, żyje w literach.
I Mała Dziewczynka ma takie rzeczy. Pisałam już o tym TUTAJ 
Każda półka w szafie skrywa  zatrzymany, milczący, ale jakże wymowny czas. Niektóre przedmioty milczą o radości, inne niosą w sobie cień smutku...
Otwierając drzwi szafy czasem mamy wrażenie, jakbyśmy zaglądali w lustro. Lustro, które odbija nie nasz dzisiejszy obraz, ale nas samych sprzed lat. Oto książka, której nie dokończyliśmy czytać, a której pewnie dzisiaj już byśmy nie przeczytali. Oto sukienka, w której lata temu ktoś zatańczył na czyimś weselu, a która już wyszła z mody. Oto gazeta z ubiegłego wieku, która nie ma odwagi skończyć w koszu na śmieci, bo jednym z artykułów przypomina o czymś ważnym...
Trzymamy te rzeczy, bo tak naprawdę trzymamy samych siebie. Tych dawnych, młodszych, czasem, niedoskonałych i zagubionych, ale jakże prawdziwych. Boimy się, że jeśli te rzeczy znikną, to my również znikniemy kawałek po kawałku. A przecież gdybyśmy spalili każdy list, wyrzucili wszystkie inne pamiątki, to wspomnienia i tak zostaną w nas. Jednak zapewne będzie to boleć bardziej.
Każde wyrzucenie takiej rzeczy jest więc jak ciche rozstanie z dawną sobą. Jednak kryje się w tym też szansa, aby zrobić miejsce na to, co nowe, które również stanie się tym naszym. I może właśnie dlatego warto czasem zamknąć drzwi szafy, odetchnąć głęboko, otworzyć się na nowe i pozwolić sobie pójść dalej....
Czasem jednak wyrzucone przedmioty wracają poprzez żal, że ich już nie ma. I ta ich nieobecność jest bardziej męcząca, niż myśli o konieczności ich wyrzucenia.
I kiedyś, gdy ktoś inny otworzy te drzwi po nas, znajdzie tam nie tylko przedmioty, lecz także echo naszych dawnych działań, emocji, marzeń, które przetrwały w nich dłużej niż my sami.
Być może uśmiechnie się pod nosem, odkrywając historię ukrytą w zapisanym kalendarzu, kartce pocztowej, czy wyblakłej fotografii. Znajdzie historię, która mimo upływu lat wciąż potrafi poruszyć czyjeś serce.
A może po prostu wyrzuci wszystko i nawet nie spróbuje doszukać się w nich czegoś więcej. I to boli już teraz.

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
ADAM ASNYK

A Mała Dziewczynka? Może w końcu zrozumie, że nie musi wszystkiego zostawiać ani wszystkiego wyrzucać. Że ma wybór. Może zachować to, co niesie ciepło, i uwolnić to, co już tylko ciąży. A kiedy któregoś dnia znów otworzy swoją szafę, zobaczy nie tylko przedmioty, lecz także miejsce na nowe rzeczy, nowe wspomnienia... Bo szafa, szuflada pełna pamiątek jest bliska sercu, ale równie piękne może być miejsce, które dopiero czeka na zapisanie nowymi historiami....
I może właśnie o to chodzi, aby czasem nie bać się wyrzucić to co stare i niepotrzebne. Aby otworzyć się na nowe...
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!
ADAM ASNYK

sobota, 21 lutego 2026

Słowa, które płyną...

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. 
Raz na jakiś czas piszę o naszym języku, słowach.... Oto niektóre z moich opowieści:

Polski czy niepolski Słowa, słowa, słowa...Jestem za, a nawet przeciwZaginiona, zapomniana esencja naszego językaSłowa, które...

Ten dzisiejszy napisałam dużo wcześniej,  tylko zaplanowałam jego publikację na dzisiejsze święto. Wiedziałam też, że teraz z różnych względów nie mogłabym tak długiej opowieści utkać.
Jedno słowo
Proszę cię o jedno słowo
które niczym ptak
usiądzie na moim ramieniu
jestem sama
choć wokół tyle zgiełku
– samotna grusza
otula się welonem mgły
przed ciekawym spojrzeniem
bocianów szukających łąkowych radości
lubię jej szept
jej cisza otwiera drzwi ludzkiego serca
samotna jak człowiek
który ucieka
przed spojrzeniem świata
zbyt silna
by deszcz i gniew i nienawiść
zdołały zniszczyć jej listowie.
Proszę cię o jedno słowo
samotne jak polna grusza
które otulisz płaszczem dobroci
może poszybuje
do drzwi mego serca
może rozproszy mój lęk
a może utwierdzi wiarę
że nie jestem sama. 
Niezmiennie ciekawią mnie nowe słowa, określenia i sposoby wyrażania myśli, które pojawiają się wraz z kolejnymi pokoleniami. Z drugiej jednak strony coraz częściej tęsknię za tymi słowami, o których powoli zapominamy, a które kiedyś brzmiały tak naturalnie. . Jednak nasz język, podobnie jak my sami, nieustannie się zmienia. Słownictwo ewoluuje wraz z rzeczywistością. Nie da się ukryć, że coraz trudniej jest mi nadążyć za tymi nowościami, zrozumieć te wszystkie językowe mody. Mam jednak wrażenie, że nie jestem w tym osamotniona. Wiele osób, zwłaszcza z mojego pokolenia, czuje podobny dystans wobec tempa tych zmian.
Bo przecież jak wcześniej już pisałam: 
A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą -
I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!...
Bolesław Leśmian
Za nami kolejna edycja Młodzieżowego Słowa Roku. 
Finałowa piętnastka na Młodzieżowe Słowo Roku w 2025 nieco mnie zaskoczyła, a nawet zdezorientowała. Cóż prawie zupełnie już ich nie rozumiem. Nie nadążam
Oto te słowa:
  1. 67 (także: 67, 6-7, six seven, sześć siedem) - liczbowy idiom, który może być żartem, wyrazem radości, ekscytacji albo sygnałem podtrzymania rozmowy. Wywodzi się z utworu Skrilla "Doot Doot",
  2. Brainrot - określenie na bezrefleksyjne pochłanianie rozrywkowych, często absurdalnych internetowych treści. Pochodzi od "brain rot", czyli "gnicie mózgu";
  3. Bro - skrót od "brother", oznacza kolegę, przyjaciela, ziomka.
  4. Fr - skrót od "for real", oznacza "naprawdę". Używane potwierdzająco lub ironicznie;
  5. Freaky - coś dziwnego, odjechanego, lekko przerażającego, osoba ekscentryczna;
  6. GOAT skrót od "Greatest Of All Time", określa mistrza w swojej dziedzinie;
  7. Klasa - wyraz uznania i aprobaty;
  8. Lowkey - "trochę, nieco", używane do wyrażania powściągliwych, oszczędnych opinii;
  9. OKPA - zbitka słów "OK" i "pa", oznacza pożegnanie w przyjaznym;
  10. Skibidi - słowo pozbawione znaczenia, wyrażające jedynie emocje mówiącego. Używane, aby zasygnalizować, że coś jest atrakcyjne, ciekawe, śmieszne, dziwne, pokręcone...;
  11. Slay - "niszczyć, gromić", w slangu: "świetnie, doskonale, znakomicie";
  12. Szacun - skrót od "szacunek". Wyraża uznanie lub podziw;
  13. Szponcić/szpont - używane zarówno z dezaprobatą ("robić coś niewłaściwego, szkodliwego") jak i z uznaniem ("robić coś ciekawego, szalonego"). Może oznaczać "kombinować, intrygować" albo być synonimem zamieszania czy błędu. I to ono zostało słowem roku 2025,
  14. Tuff - pochodzi od "tough", dosłownie "trudny, ciężki", jednak w młodzieżowym slangu znaczy raczej "atrakcyjny, imponujący, fajny";
  15. Twin - z angielskiego, dosłownie "bliźniak". Osoba, z którą czuje się silną więź.
Słowa prawdy
Twoje słowa
cudowną mocą uzdrawiają rany
twoje słowa
rozjaśniają mroki niegasnącym światłem
twoje słowa
koją zranioną duszę łagodnym balsamem
twoje słowa
są czystsze od źródlanej wody
twoje słowa nie kłamią
bo narodziły się z prawdy
twoje słowa
są skarbem odnalezionym w codzienności
twoje słowa
są darem Stwórcy dla stworzenia
roześlij je
z nurtem rzek
z powiewem wiatru
z blaskiem słońca
z oddechem
z istnieniem świata
by spotkały człowieka.
Od Nowego Roku obowiązują nowe zasady pisowni polskiej zatwierdzone przez Radę Języka Polskiego. 
1. Pisownia wielką literą nazw mieszkańców miast i ich dzielnic, osiedli i wsi, np.:
  • Warszawianin, Zgierzanin, Ochocianka, Mokotowianin, Nowohucianin, Chochołowian.
Dopuszczenie alternatywnego zapisu (małą lub wielką literą) nieoficjalnych nazw etnicznych, takich jak:
  •  kitajec lub Kitajec, jugol lub Jugol, angol lub Angol, żabojad lub Żabojad, szkop lub Szkop, makaroniarz lub Makaroniarz.
2. Wprowadzenie pisowni wielką literą nie tylko nazw firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych, ale także pojedynczych egzemplarzy tych wyrobów:
  • samochód marki Ford i pod oknem zaparkował czerwony Ford.
3. Wprowadzenie rozdzielnej pisowni cząstek bym, -byś, -by, -byśmy, -byście ze spójnikami, np. Zastanawiam się, czy by nie pojechać w góry.
4. Ustanowienie pisowni łącznej nie- z imiesłowami odmiennymi (bez względu na interpretację znaczeniową: czasownikową lub przymiotnikową), tj. zniesienie wyjątku zezwalającego na „świadomą pisownię rozdzielną”.
5. Ujednolicenie zapisu (małą literą) przymiotników tworzonych od nazw osobowych, bez względu na to, czy ich interpretacja jest dzierżawcza (odpowiadają na pytanie czyj?), czy też jakościowa (odpowiadają na pytanie jaki?), np.:
  •  dramat szekspirowski, epoka zygmuntowska, koncert chopinowski, koncepcja kartezjańska, filozofia sokratejska, dialogi platońskie, wiersz miłoszowski.
Przymiotniki tworzone od imion (rzadziej od nazwisk) zakończone na -owy, -in (-yn), –ów będą mogły być zapisywane małą lub wielką literą, np.:
  • jackowe dzieci lub Jackowe dzieci, 
  • poezja miłoszowa lub poezja Miłoszowa, 
  • zosina lalka lub Zosina lalka, 
  • jacków dom lub Jacków dom.
6. Wprowadzenie łącznej pisowni członu pół– w wyrażeniach:
  • półzabawa, półnauka;
  • półżartem, półserio;
  • półspał, półczuwał
oraz pisowni z łącznikiem w połączeniu typu: pół-Polka, pół-Francuzka (odniesionym do osoby będącej w połowie Polką, w połowie Francuzką).
7. Dopuszczenie w parach wyrazów równorzędnych, podobnie lub identycznie brzmiących, występujących zwykle razem, trzech wersji pisowni:
  •  z łącznikiem, np. tuż-tuż; trzask-prask; bij-zabij;
  • z przecinkiem, np. tuż, tuż; trzask, prask; bij, zabij;
  •  rozdzielnie, np. tuż tuż; trzask prask; bij zabij.
8. W zakresie użycia wielkich liter w nazwach własnych:
a) w nazwach komet wprowadzenie zapisu wszystkich członów wielką literą, np. Kometa Halleya, Kometa Enckego;
b) w nazwach obiektów przestrzeni publicznej wprowadzenie pisowni wielką literą stojącego na początku wyrazów:
  • aleja, brama, bulwar, osiedle, plac, park, kopiec, kościół, klasztor, pałac, willa, zamek, most, molo, pomnik, cmentarz (przy utrzymaniu pisowni małą literą wyrazu ulica), np. ulica Józefa Piłsudskiego, Aleja Róż, Brama Warszawska, Plac Zbawiciela, Park Kościuszki, Kopiec Wandy, Kościół Mariacki, Pałac Staszica, Zamek Książ, Most Poniatowskiego, Pomnik Ofiar Getta, Cmentarz Rakowicki;
c) wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów (oprócz przyimków i spójników) w wielowyrazowych nazwach lokali usługowych i gastronomicznych, np.
  • Karczma Słupska, Kawiarnia Literacka, Księgarnia Naukowa, Kino Charlie, Apteka pod Orłem, Bar Flisak, Hotel pod Różą, Hotel Campanile, Restauracja pod Żaglami, Winiarnia Bachus, Zajazd u Kmicica, Pierogarnia Krakowiacy, Pizzeria Napoli, Trattoria Santa Lucia, Restauracja Veganic, Teatr Rozmaitości, Teatr Wielki;
d) wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów (oprócz przyimków i spójników oraz wyrazów typu imienia) w nazwach orderów, medali, odznaczeń, nagród i tytułów honorowych, np.:
  • Nagroda im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej, Nagroda Nobla, Nagroda Pulitzera, Nagroda Templetona, Nagroda Kioto, Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus, Nagroda Artystyczna Miasta Lublin, Nagroda Literacka Gdynia, Śląska Nagroda Jakości, Nagroda Rektora za Wybitne Osiągnięcia Naukowe, Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej, Nagroda Wielkiego Kalibru, Mistrz Mowy Polskiej, Ambasador Polszczyzny, Honorowy Obywatel Miasta Krakowa.
9. W zakresie pisowni prefiksów:
a) uzupełnienie reguły ogólnej: W języku polskim przedrostki – rodzime i obce – pisze się łącznie z wyrazami zapisywanymi małą literą. Jeśli wyraz zaczyna się od wielkiej litery, po przedrostku stawia się łącznik, np. super-Europejczyk;
b) dopuszczenie rozdzielnej pisowni z wyrazami zapisywanymi małą literą cząstek takich jak:
  • super-, ekstra-, eko-, wege-, mini-, maksi-, midi-, mega-, makro-, które mogą występować również jako samodzielne wyrazy, np.
  • miniwieża lub mini wieża, bo jest możliwe: wieża (w rozmiarze) mini;
  • superpomysł lub super pomysł, bo jest możliwe: pomysł super;
  • ekstrazarobki lub ekstra zarobki, bo jest możliwe: zarobki ekstra;
  • ekożywność lub eko żywność, bo jest możliwe: żywność eko.
10. Wprowadzenie jednolitej łącznej pisowni cząstek niby-, quasi- z wyrazami zapisywanymi małą literą, np.
  • nibyartysta, nibygotyk, nibyludowy, nibyorientalny, nibyromantycznie;nibybłona, nibyjagoda, nibykłos, nibyliść, nibynóżki, nibytorebka;quasiopiekun, quasinauka, quasipostępowy, quasiromantycznie,
przy zachowaniu pisowni z łącznikiem przed wyrazami zapisywanymi wielką literą, np.
  • niby-Polak, quasi-Anglia.
11. Wprowadzenie łącznej pisowni nie– z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi bez względu na kategorię stopnia, a więc także w stopniu wyższym i najwyższym, np.
  • nieadekwatny, nieautorski, niebanalny, nieczęsty, nieżyciowy;
  • niemiły, niemilszy, nienajmilszy;
  • nieadekwatnie, niebanalnie, nieczęsto, nieżyciowo;
  • nielepiej, nieprędzej, nienajlepiej, nienajstaranniej.
Więcej TUTAJ 

Liść ufności
Dziś
spadł liść z drzewa ufności
na nim były wypisane
niemodne słowa
uczciwość
prawda
szlachetność
liść
spadł na ziemię
i przydeptały go ciężki kroki
buty okute
w zachłanność
zawiść
i zazdrość
pomyślałam
jesienią muszą opadać liście
nie było deszczu
więc skąd ta kropla rosy
może to łza
zdradzonych myśli
rozmyła jego kolory
a może
liść podniesiony z ziemi
odzyska ciepły blask?
wiersze Basia Wójcik 
Pozostaje więc tylko jedno: słuchać uważnie i nie tracić ciekawości, bo zmian w języku nie zatrzymamy. Cały czas będzie on płynąć swoim tempem, czasem nas zaskakując nowosciami, a czasem gubiąc po drodze coś dla nas cennego. A ortografia, choć jest nam narzucona, to t nie po to aby komplikować, lecz aby ułatwić nam pisanie. Dlatego warto traktować ją nie jak przeszkodę, ale jak narzędzie porządkujące językowy chaos.
To także od nas zależy, czy będziemy z języka korzystać świadomie, z szacunkiem dla tradycji, ale i z otwartością na to co nowe.

sobota, 14 lutego 2026

Kim jesteś? Jestem...

Takie sobie opowiadanie:
Kawa, herbata, ciasto....  Gwar rozmów przeplatany śmiechem lub narzekaniem. Każdy ma w zanadrzu do opowiedzenia historyjkę z  pracy. A to o szefie, który nakłada coraz więcej obowiązków i związanych z tym nadgodzinach, a to o tym, że ktoś po spotkaniu online nie wyłączył komputera i można go było zobaczyć w niebiurowych sytuacjach....
I tak rozmowa toczyła się płynnie, aż do chwili, gdy ktoś rzucił propozycję:
- A może porozmawiajmy o czymś innym niż praca?
Nagle zapadła cisza.
Nikt przez dłuższą chwilę nie potrafił odpowiedzieć na to przecież niby niewinne pytanie.
– Ja… chyba lubię robić zdjęcia – powiedziała niewysoka blondynka – Nie jako fotograf, tylko tak po prostu. Dla siebie.
Ktoś się uśmiechnął, ktoś inny skinął głową. Jakby ta odpowiedź otworzyła drzwi, których nikt wcześniej nie miał odwagi uchylić.
– A ja zaczęłam piec chleb – dodała stojąca obok szatynka – Bez pośpiechu, w każdą sobotę. Pachnie w całym domu, jak u babci.
– Ja uczę się japońskiego  – dorzucił szczupły chłopak w okularach – Zawsze chciałem podróżować po Japonii.
Po chwili rozmowa potoczyła się już zupełnie inaczej. O pasjach, o marzeniach, o tym, co sprawia, że czujemy się żywi nie tylko produktywni. Nikt nie miał już ochoty wracać do zwyczajowych narzekań na szefa czy terminy. Nagle okazało się, że każdy z nich to coś więcej niż zawód, stanowisko, podpis pod mailem... Że poza pracą jest inny  świat. Świat przez nas często zapomniany, ale jak najbardziej własny.
Kim jestem?
kim jestem bez mojego
świadectwa, dobrych ocen,
egzaminów.

Kim jestem gdy zdejmę
modne ciuchy i zarzucę
nadzieję na ramiona.

Kim jestem
siostrą
córką
Przyjacielem

Kim jestem w oczach tych,
którzy co dzień przechodzą
obok na zatłoczonej ulicy
MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego praca tak mocno nas definiuje? Dlaczego określamy się się przez pracę, a nie życie prywatne?
Taka odpowiedź pozwala czasem uniknąć opowieści o życiu prywatnym, na którą nie zawsze jesteśmy gotowi lub która nie jest odpowiednia w danym towarzystwie.
Jednak nie ma w tym nic dziwnego, często utożsamiamy się z naszym zawodem, że praca wysuwa się na pierwszy plan. To ona zajmuje ogromną część naszego życia, reguluje rytm każdego dnia. A nawet często po  powrocie do domu także zaprząta nasze myśli – planujemy, analizujemy, martwimy się... W naturalny sposób zaczyna więc wpływać na nasz sposób myślenia, samopoczucie i relacje z innymi. Z czasem trudno jest nam oddzielić „siebie prywatnego” od „siebie zawodowego”.
Ale to dzięki pracy mamy powód, aby wyjść z domu, odwrócić nasze myśli od domowej codzienności. Praca daje nam poczucie sensu, przynależności....
Także współczesny świat w dużej mierze opiera się na tym, co robimy zawodowo. W społeczeństwie, w którym żyjemy, sukces zawodowy jest jednym z głównych mierników spełnienia. Od najmłodszych lat słyszymy, że warto dobrze się uczyć, aby mieć dobrą pracę. Zatem praktycznie od zawsze nasza tożsamość buduje się wokół kariery. Ludzie często są oceniani nie przez to, jacy są, lecz przez to, co osiągnęli zawodowo, ile zarabiają i na jakim stanowisku pracują. Media, reklamy i portale społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten obraz – pokazują pracę jako wyznacznik szczęścia i prestiżu. Nic więc dziwnego, że wielu z nas zaczyna wierzyć, iż bez pracy lub bez zawodowych sukcesów traci część swojej wartości.
Dlatego kiedy ktoś pyta o to kim jesteśmy, odpowiadamy bez wahania: jestem nauczycielką, kierowcą, lekarzem, tłumaczką....
Na pytanie "kim jesteś?" zwykle odpowiadamy zawodem, ponieważ jest ona prosta, uniwersalna.
Jednak w ten sposób niepostrzeżenie zaczynamy utożsamiać swoją wartość z wykonywanym zawodem, stanowiskiem czy sukcesami zawodowymi.
Jestem nikim. A ty kim jesteś?
Czy także - jesteś - nikim?
A więc dwoje nas? Nic nie mów,
bo ogłoszą to z krzykiem.

Być kimś - jakie to żałosne.
Imienia swego nie pragnę
jak żaba w czerwcu życia głosić
przed zachwyconym bagnem.
Emily Dickinson

Praca daje poczucie sensu, przynależności i celu. Dzięki niej czujemy, że coś tworzymy, że jesteśmy potrzebni. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy to jedyne źródło sensu naszego życia. Wówczas bowiem każda porażka zawodowa może zachwiać naszym poczuciem własnej wartości. 
Wiele razy widziałam moment, a nawet byłam jego uczestnikiem, gdy ktoś tracił etat, stanowisko, projekt... A wraz z nim tracił również język, w którym o sobie mówił. Pojawiała się pustka, konsternacja, a czasem wstyd. Bo jak się przedstawić, skoro nie ma się wizytówki, która nas przedstawia?
Scena z krótkiego opowiadania na początku doskonale pokazuje, jak silnie jesteśmy związani z rolą zawodową. Gdy padła propozycja o zmianę tematu na inny niż praca, to najpierw zapadła cisza. Ludzie przez chwilę nie potrafili odpowiedzieć, jakby poza pracą nic innego nie istniało. Dopiero gdy jedna z osób odważyła się odezwać, to rozmowa nabrała innego wymiaru. Nagle okazało się, że każdy z obecnych ma swoje pasje, marzenia, coś, co sprawia, że czuje się żywy i prawdziwy, że człowiek to nie tylko pracownik, ale także twórca, marzyciel, pasjonat....
Warto dlatego pamiętać, że poza rolą pracownika istnieje coś więcej. Trzeba pielęgnować nasze pasje, marzenia, zainteresowania... To one pozwalają poczuć się sobą, nie tylko „częścią firmy”. Przecież człowiek to nie tylko trybik w zawodowej machinie, lecz istota z potrzebą tworzenia, odkrywania, doświadczania życia na własnych warunkach.
Dlatego warto zadać sobie pytanie: czy praca naprawdę musi nas definiować? Odpowiedź brzmi – nie musi, choć często na to pozwalamy. Praca jest ważna, bo daje stabilność, rozwój i poczucie celu, ale nie powinna przesłaniać wszystkiego innego. Poza nią istnieje świat, który należy do nas – rodzina, przyjaźnie, zainteresowania, chwile spokoju i radości. To one budują prawdziwą tożsamość człowieka, a nie tylko to, co wpisane jest w rubryce „zawód”. 
Jednak nasze „ja” nie kończy się na tym, co robimy w godzinach 7–15. Praca powinna nas definiować tak mocno, jak bardzo jej na to pozwolimy. To od nas zależy, czy stanie się całym naszym światem, czy tylko jednym z jego ważnych, ale nie dominujących elementów.
Kim jestem?
Kim jestem? To proste, choć nie do końca.
Nieraz czuły romantyk, nieraz zazdrość mną trąca.
Cenię sobie uśmiech, choć czasem innych to wkurza.
Dla przyjaciół przyjaciel, dla wszystkich wrogów niczym burza.
Niegasnący optymista, lecz też mam słabsze chwile.
W sumie każdy je ma, choć większość to kryje.
Marzeniami żyję! Ale nie z głową w chmurach.
Postępuję szczerze i nie skrywam swych uraz.
Jeśli kocham to na amen! I na amen też nienawidzę
Kim jestem? Poetą, który wciąż wiersze pisze.
znalezione w Internecie
Kim jesteś po godzinach pracy?
Może córką, przyjacielem, wędrowcem, wielbicielem płyt analogowych.... Osobą, która nie potrafi przejść obojętnie obok kwitnącego jaśminu. Może kimś, kto świetnie słucha. Kimś, kto od dziecka maluje, pisze wiersze.... Kimś, kto lubi piec chleb albo kolekcjonować stare zdjęcia....
Może następnym razem, gdy ktoś zapyta: „Kim jesteś?”, nie padnie od razu nazwa zawodu. Może odpowiedź będzie prostsza, ale prawdziwsza. Może będzie to: „Jestem kimś, kto lubi życie.”