Pamiątki
kąpane w niebie w dawne wieczory,
leżą w komodzie, w starej szufladzie -
kurz na nie pada, warstwą się kładzie...
Pocałowania, słodkie pieszczoty,
pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
z dala od ludzi, z dala od zgiełku,
na dnie szuflady więdną w pudełku. -
I nic już więcej, tylko dwie róże,
i jedno słowo złote i duże,
zwinięte w papier leży w ukryciu -
może się przydać jeszcze raz w życiu.
Maria Pawlikowska- Jasnorzewska
Ostatnio robiłam porządki w szafie. Z ciężkim sercem, ale jednak w końcu zdecydowałam się na wrzucenie pewnych ubrań. Nowych przybywa, jednak starych trudno było się pozbyć, zwłaszcza ze względu na sentyment do nich. Wiadomo przecież, że Mała Dziewczynka już tak ma. Z każdą rzeczą, która przypomina jej o przeszłości trudno jest się rozstać. Ale jeżeli już taka decyzja zapadnie, to odwołania nie ma. Mała Dziewczynka nie lubi odkładać niczego na później.
Jednak stos ubrań do wyrzucenie leży nadal w mieszkanku na ostatnim piętrze. Problem z oddawaniem starych ubrań nie wynika braku chęci, lecz z braku realnego dostępu do miejsca, w którym można je zostawić. Kontenery, które kiedyś stały niemal na każdym osiedlu, dziś zniknęły. Znajdują się jednak w odległych punktach miasta, tam, gdzie wygodnie jest firmom je obsługiwać. Dla mieszkańców, zwłaszcza starszych, słabszych fizycznie, niezmotoryzowanych, są już problemem, barierą praktycznie nie do pokonania... Torba pełna ubrań waży, droga często wiedzie przez ruchliwe ulice, wymaga przesiadek. Nie każdy ma siłę i zdrowie, by podjąć taki wysiłek.
Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo brakuje spójnego, przyjaznego mieszkańcom systemu odbioru tekstyliów. Władze lokalne i organizacje pozarządowe tłumaczą się kosztami, problemami z utrzymaniem kontenerów i koniecznością ograniczania miejsc, w których często dochodziło do podrzucania śmieci. Jednak skutki tych decyzji najbardziej odczuwają osoby, które chciałyby postępować odpowiedzialnie, ale teraz zwyczajnie nie mają jak. Dlatego niekiedy jedyną opcją staje się wyrzucenie ubrań do zwykłego śmietnika. Nie jest to spowodowane lenistwem, bezradności.
To paradoks naszych czasów: zachęca się ludzi do dbania o środowisko, do segregowania odpadów i wspierania potrzebujących, ale jednocześnie nie tworzy im się warunków, w których mogą to zrobić bez nadmiernego wysiłku. Dlatego problem z wyrzucaniem lub oddawaniem ubrań wcale nie dotyczy tylko troski o porządek w domu. To szersza, systemowa trudność, która dotyka zwłaszcza tych, którzy najbardziej potrzebują prostych i dostępnych rozwiązań.
Może kiedyś ktoś zrozumie, że dobre chęci to za mało. Trzeba stworzyć realne możliwości wszystkim...
A póki co Mała Dziewczynka wciąż czeka, aż jej ciężka torba wreszcie będzie mogła trafić tam, gdzie naprawdę powinna.
Zbieraj diamenty, zamiast kamieni
Trudno jest nosić ciężki nadbagaż
Po co się z życiem tak bardzo zmagać?
Wybieraj mądrze, co wartościowe
Co chciałbyś na codzień z ochotą nieść
Załóż na nos okulary różowe
Doceniaj chwile, wszystkim się ciesz.
Napełnij się życiem, miłością i pięknem
Otocz się wartościowymi skarbami
Przemieniaj wszystko co ziemskie w święte
Poszukaj prawdy ponad myślami .
Wypuść kamienie by mieć puste ręce
Zrób miejsce na drogocenne diamenty
Trudno coś chwycić gdy są zajęte
Odnajdź bogactwa stan niepojęty.”
K J Drozd
Mała Dziewczynka wie, że powinna wyrzucić jeszcze inne rzeczy, nie tylko ubrania.
Każdy z nas tak ma. I chyba tak do końca nie są to przedmioty aż tak niepotrzebne, skoro trudno nam je wyrzucić. I nie mam tu na myśli "przydasi". Do pewnych rzeczy mamy po prostu sentyment.
Patrząc na te rzeczy, zdajemy sobie sprawę, że to nie przedmioty są problemem, lecz nasze przywiązanie do nich. Staramy się przechować w nich samych siebie, nasze wspomnienia...
Każda taka szafa jest jak kapsuła czasu. W jej zakamarkach kryją się chwile, które już dawno uleciały, a jednak wierzymy uparcie, że trwają w tych przedmiotach. W wyszczerbionej filiżance po babci, w starym szaliku, który nosił ktoś, kogo już nie ma, w kartce pocztowej, której treść dawno przestała być aktualna, ale ręka, która ją pisała, żyje w literach.
I Mała Dziewczynka ma takie rzeczy. Pisałam już o tym TUTAJ
Każda półka w szafie skrywa zatrzymany, milczący, ale jakże wymowny czas. Niektóre przedmioty milczą o radości, inne niosą w sobie cień smutku...
Otwierając drzwi szafy czasem mamy wrażenie, jakbyśmy zaglądali w lustro. Lustro, które odbija nie nasz dzisiejszy obraz, ale nas samych sprzed lat. Oto książka, której nie dokończyliśmy czytać, a której pewnie dzisiaj już byśmy nie przeczytali. Oto sukienka, w której lata temu ktoś zatańczył na czyimś weselu, a która już wyszła z mody. Oto gazeta z ubiegłego wieku, która nie ma odwagi skończyć w koszu na śmieci, bo jednym z artykułów przypomina o czymś ważnym...
Trzymamy te rzeczy, bo tak naprawdę trzymamy samych siebie. Tych dawnych, młodszych, czasem, niedoskonałych i zagubionych, ale jakże prawdziwych. Boimy się, że jeśli te rzeczy znikną, to my również znikniemy kawałek po kawałku. A przecież gdybyśmy spalili każdy list, wyrzucili wszystkie inne pamiątki, to wspomnienia i tak zostaną w nas. Jednak zapewne będzie to boleć bardziej.
Każde wyrzucenie takiej rzeczy jest więc jak ciche rozstanie z dawną sobą. Jednak kryje się w tym też szansa, aby zrobić miejsce na to, co nowe, które również stanie się tym naszym. I może właśnie dlatego warto czasem zamknąć drzwi szafy, odetchnąć głęboko, otworzyć się na nowe i pozwolić sobie pójść dalej....
Czasem jednak wyrzucone przedmioty wracają poprzez żal, że ich już nie ma. I ta ich nieobecność jest bardziej męcząca, niż myśli o konieczności ich wyrzucenia.
I kiedyś, gdy ktoś inny otworzy te drzwi po nas, znajdzie tam nie tylko przedmioty, lecz także echo naszych dawnych działań, emocji, marzeń, które przetrwały w nich dłużej niż my sami.
Być może uśmiechnie się pod nosem, odkrywając historię ukrytą w zapisanym kalendarzu, kartce pocztowej, czy wyblakłej fotografii. Znajdzie historię, która mimo upływu lat wciąż potrafi poruszyć czyjeś serce.
A może po prostu wyrzuci wszystko i nawet nie spróbuje doszukać się w nich czegoś więcej. I to boli już teraz.
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
ADAM ASNYK
A Mała Dziewczynka? Może w końcu zrozumie, że nie musi wszystkiego zostawiać ani wszystkiego wyrzucać. Że ma wybór. Może zachować to, co niesie ciepło, i uwolnić to, co już tylko ciąży. A kiedy któregoś dnia znów otworzy swoją szafę, zobaczy nie tylko przedmioty, lecz także miejsce na nowe rzeczy, nowe wspomnienia... Bo szafa, szuflada pełna pamiątek jest bliska sercu, ale równie piękne może być miejsce, które dopiero czeka na zapisanie nowymi historiami....
I może właśnie o to chodzi, aby czasem nie bać się wyrzucić to co stare i niepotrzebne. Aby otworzyć się na nowe...
Trzeba z żywymi naprzód iść,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!
ADAM ASNYK
















