sobota, 7 stycznia 2023

Opowieść z pieprzem

(O)PIEPRZ
Solniczka z pieprzniczką
się przegadywały,
która jest ważniejsza
i smak ma wspaniały?

- Sypiesz solą w oczy!
Pieprz do niej tak rzecze
- a to niepotrzebne,
niegrzeczne dalece!

- Ty zaś lubisz pieprzyć,
trzy po trzy jak zwykle!
Coś tu jest na rzeczy
i naprawdę dziwne,

że masz takie branie
(sòl się nadymała)
ty pieprzu baranie!
I się rozsypała...

A sól rozsypana
to pecha przynosi,
taka słona prawda,
która aż się prosi...
znalezione w Interhecie
Dzisiaj kolejna opowieść z mojego roślinnego cyklu. 
Pieprz najczęściej występuje z solą, bo jak mówi przysłowie: W kuchni bez pieprzu i sole, to jak bez zboża w stodole. Brak tych dwóch podstawowych przypraw sprawia, że danie jest dla nas niesmaczne. W naszej kuchni razem dokonują cudów.
Pieprzniczka i solniczka, to nierozłączne rodzeństwo, które rządzi na każdym stole. Osobno wyglądają  smutno. Sól jest dla nas jak stary domownik, a który w tym cyklu nie ma raczej miejsca. Natomiast pieprz to nadal nieco tajemniczy przybysz, który nadal budzi nasze zainteresowanie. Nie wszyscy go też akceptują.
Pieprz czarny (łac. Piper nigrum) to niewielkie pnącze pochodzące z Indii, gdzie rośnie w wiecznie zielonych lasach strefy tropikalnej
Już 4000 lat temu był on ważnym towarem eksportowym z Półwyspu Indyjskiego. Jednak najstarsze zapiski dotyczące handlu pieprzem czarnym pochodzą z Indii z 400 roku p.n.e.. Natomiast za najstarszy ślad stosowania pieprzu czarnego uznaje się fragmenty pieprzu czarnego, które zostały znalezione w mumii Ramzesa II (faraon ten umarł w 1213 r. p.n.e.).
Pierwsze ziarenka pieprzu Rzymianie przywieźli po podbiciu Syrii i Azji mniejszej.
Za czasów cesarza Domicjana (51-96 n.e.) w Rzymie wybudowano specjalne publiczne magazyny do przechowywania pieprzu i innych przypraw. Tam w mielono pieprz w specjalnych młynach lub moździerzach. Następnie sprzedawano go w papirusowych torebkach.
Rzymski botanik i lekarz pochodzenia greckiego, żyjący za czasów Nerona – Pedanios Dioskurydes  jest autorem najważniejszej księgi dotyczącej ziołolecznictwa czasów starożytnych – De materia medica. Zawarł w niej informacje, że biały pieprz jest doskonały do leczenia chorób oczu, ugryzień przez węże, czy przygotowywania antidotów. Czarny pieprz miał służyć jako lek moczopędny, leczący zapalenie gardła, środek rozgrzewający i przeciwgorączkowy. Dodatkowo autor zauważył, że najlepszy smak ma pieprz czarny i najlepiej nadaje się do robienia sosów.
O pieprzu wspominał Hipokrates, uważając tą przyprawę za bardzo zdrową. Miała ona przyczyniać się do wzmocnienia łaknienia, poprawienia apetytu, ułatwienia kichania, leczenia goryczki. Była tez uważana za afrodyzjak.
Pieprz był ceniony za swój ostry smak. Często także łączono go ze słodkimi potrawami. Właśnie taką przekąskę lubił Neron. Chętnie spożywany był przez największych wielmożnych tego świata, np. posypując przyprawom chleb polany uprzednio miodem.
Natomiast Pliniusz Starszy w swojej Historii naturalnej wyraża zdumienie nad popularnością pieprzu: „Dziwić się trzeba, że go tak powszechnie używają. Inne bowiem artykuły nęcą przyjemnością, inne wabią kształtem: pieprz nie zaleca się ani jako owoc, ani jako jagoda, podoba się tylko dla samej goryczy... Obydwa (pieprz i imbir) rosną w swoim kraju dziko, a jednakże kupujemy je, jak srebro i złoto, na wagę"
Pieprz był jedną z przypraw, po które wybierały się całe wyprawy z Europy na Daleki Wschód, a później jedną z przyczyn kolonizacji terytoriów zamorskich przez europejskie monarchie.
Dlatego był używany nie tylko jako przyprawa, ale również jako środek wymiany. Był wyceniany tak wysoko,  że gdy pojedyncze ziarno pieprzu spadło na podłogę, szukano go bardzo pieczołowicie.
W średniowieczu pieprz był przyprawą królów i magnatów
W XII i XIII wieku naszej ery pieprz był już szeroko rozpowszechniony w całej Europie, a jego konsumpcja stale rosła. Pozwalał na konserwację mięsa i innych potraw, przede wszystkim dzięki swoim właściwościom przeciwbakteryjnym.
Po otwarciu drogi morskiej do Indii ceny pieprzu w Europie drastycznie spadły. Pieprz stracił swoją rolę przyprawy królów. Stał się na tyle pospolity i tani, że został okrzyknięty dla odmiany przyprawą biedaków.
W polskiej kuchni używa się głównie pieprzu czarnego. Jedna z książek kucharskich z początku XX wieku wymienia pieprz jako główny składnik marynat do mięs.,
Dziś pieprz jest w każdej polskiej kuchni, a paczkę ziaren można kupić za parę złotych. Obecnie jest częstym dodatkiem do suplementów diety, przede wszystkim ze względu na zawartość piperyny- alkaloidu o właściwościach przeciwutleniających, przeciwzapalnych i przeciwbólowych.
Pieprz bowiem nie tylko podkreśla smak potraw, ale ma też właściwości prozdrowotne. Za charakterystyczny, palący smak pieprzu odpowiada jej składnik - piperyna. Naukowcy udowodnili, że ma ona dobroczynny wpływ na ludzki organizm. Wykazuje właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne, poprawia koncentrację a nawet… wspiera walkę z depresją
Czarny pieprz dodany do inhalacji pomoże przy dolegliwościach ze strony układu oddechowego, pomoże  też w walce z bólem głowy.
Piperyna przyspiesza też metabolizm, przez co znajduje zastosowanie w preparatach wspomagających odchudzanie.
Pieprz przyniesie ulgę osobom rzucającym palenie. Wystarczy nasączyć wacik kilkoma krokami pieprzowego oleju i wąchać go, gdy pojawia się głód nikotynowy.
Małe ziarenka są pomocne również przy domowych zabiegach pielęgnacyjnych. Ze świeżo zmielonego pieprzu można uzyskać wygładzający peeling. Wystarczy wymieszać łyżeczkę przyprawy z łyżeczką jogurtu naturalnego. Dla poprawienia koloru skóry można przygotować maseczkę na bazie pieprzu, miodu i ubitego białka. Do przyrządzenia odżywki na porost włosów potrzebna jest mikstura z oliwy z oliwek i zmielonych nasion przyprawy.
Pieprze czarny i ziołowy sprawdzają się jako naturalne środki odstraszające mrówki.

Czemu
czemu się urwałem czemu mnie nie było
czemu jak strażak biegłem nieprzytomnie
stale w drodze jak Kolumb który szukał pieprzu
nim wróciłem był Jezus
pytał się o mnie
ksiądz Jan Twardowski

Niektóre rodzaje pieprzu:
Pieprz czarny
Najpopularniejszy i najczęściej stosowany rodzaj pieprzu. Jego charakterystyczne czarne ziarenka to efekt wysuszenia niedojrzałych jagód pieprzu. Ma palący smak i ostry zapach. Przyprawę w ziarnach dodaje się na początku gotowania. Pieprz mielony natomiast jest dodawany pod koniec.
Pieprz zielony
Zielony pieprz jest zbierany zanim ziarna dojrzeją. Nie suszy się ich na słońcu, lecz poddaje zabiegowi suszenia poprzez działanie niskich temperatur, by ziarna zachowały swój jasnozielony kolor i lekko pikantny smak.
Pieprz biały
Pieprz biały rośnie na tym samym krzewie co pieprz czarny czy zielony, ale dojrzewa pełniej na winorośli. Zebrane owoce moczy się w wodzie a następnie  zewnętrzna skorupa jest usuwana. Ziarna są suszone do momentu aż nie uzyskają biało - żółtego koloru.
Są bardziej subtelne w smaku. pachną natomiast bardziej intensywnie. Są wyśmienitym dodatkiem do różnych marynat, zup, sosów, ryb i mięs.
Pieprz czerwony
Pieprz czerwony, nazywany także różowym,  pochodzi z francuskiej wyspy Reunion. Ziarna te pokryte są  kruchą różową skórką otaczającą twarde, nieregularne ziarno, znacznie mniejsze niż cały owoc. Jest słodko-gorzki i zdecydowanie łagodniejszy od czarnego. Stosuje się go w postaci całych lub lekko tłuczonych ziaren.
Pieprz cayenne
Choć nazwa może być myląca, to pieprz cayenne (kajeński) jest produkowany z… papryki. Nazywany jest tak ze względu na intensywnie ostry smak i niebywałą pikanterię. Najlepiej komponuje się z różnymi rodzajami mięs. Świetnie zaostrza smak dań z grilla, zapiekanek i makaronów. Nadaje potrawom prawdziwie ognistego charakteru, dlatego należy stosować go z umiarem.
Pieprz ziołowy
Pieprz ziołowy tak naprawdę nie jest... pieprzem. Nie zawiera go w składzie, a nazwę zawdzięcza ostremu i charakterystycznemu smakowi oraz unikalnemu aromatowi. To niezwykle pachnąca mieszanka ziół i przypraw, która pasuje do wielu różnych posiłków - zarówno mięsnych, jak i wegańskich, a w szczególności do dań z kapusty. Pieprz ziołowy jest łagodniejszy w smaku od tradycyjnego pieprzu czarnego.
Pieprz cytrynowy
To mieszanka pieprzu czarnego lub białego z kwaskiem cytrynowym, skórką cytrynową czasami kurkumą. Ta kompozycja idealnie nadaje się do ryb oraz mięs.
Pieprz najlepiej jest kupić w całości. Świeżo zmielony jest znacznie lepszy. Całe ziarna pieprzu zachowują swój smak na bardzo długo. Ziarna są bardzo twarde, ale łatwo dają się zmielić w młynku. Można też rozgniatać je za pomocą moździerza. Warto taki mieć w domu. Coś o tym wiem. Ale czy wszyscy wiedzą, co to moździerz?
Nie pieprz Pietrze
"Nie pieprz, Pietrze, pieprzem wieprza,
Wtedy szynka będzie lepsza”.

„Właśnie po to wieprza pieprzę,
Żeby mięso było lepsze”.

„Ależ będzie gorsze, Pietrze,
Kiedy w wieprza pieprz się wetrze!”

Tak się sprzecza Piotr z Piotrową,
Wreszcie posłał po teściową.

Ta aż w boki się podeprze:
„Wieprza pieprzysz, Pietrze, pieprzem?
Przecież wie to każdy kiep, że
Wieprze są bez pieprzu lepsze!”

Piotr pomyślał: „Też nie lepsza!”
No, i dalej pieprzy wieprza.

Poszli wreszcie do starosty,
Który znalazł sposób prosty:

„Wieprza pieprz po prawej stronie,
A tę lewą oddaj żonie”.

Mądry sąd wydała władza,
Lecz Piotrowi nie dogadza.

„Klepać biedę chcesz, to klepże,
A ja chcę sprzedawać wieprze”.

Błaga żona: „Bądź już lepszy,
Nie pieprz wieprza!” A on pieprzy.

To Piotrową tak zgniewało,
Że wylała zupę całą,

Piotr zaś poszedł wprost do Wieprza
I utopił w Wieprzu wieprza.
Na analizę zasługiwałyby słowa, powiedzenia pochodzące od wyrazu pieprz. Większość z nich znajduje się jednak w „kanonie” polskich wulgaryzmów i przekleństw. Jednak nie będę tego tematu kontynuować, ale tylko ze względu na jego obszerność.

wtorek, 3 stycznia 2023

Z Nowym Rokiem.....

Refleksja
Odszedł Stary Rok
ale
odchodząc w przeszłość
zamieszkał w barwnych fotografiach
we wspomnieniach wiosny
kolorach lata
i pajęczej nici jesiennej
przyczaił się w zimowym lesie
w rytmie serc
i w myślach powracających z oddali
odchodząc
wyznaczył drogi swojemu następcy
zostawił rozpoczęte sprawy
i ludzi tych samych
Nowy Roku
czy przejrzałeś dokładnie
zapiski starego kalendarza
czy zasłużysz kiedyś
na barwne fotografie
znajome bicie serc
i słowa wdzięczności?
Basia Wójcik
Minął już pierwszy stycznia. Dzień, którego chyba najbardziej nie lubię w całym kalendarzu. Teraz jak się zastanawiam, to szybko nie mogę znaleźć takiego, który zająłby drugie miejsce w tym rankingu. 
Wstaję i tak wcześnie, jestem rozbita, w południe najchętniej bym się zdrzemnęła. Czuję się tak, jakby ktoś nagle wyrzucił mnie z dobrze znanego i poukładanego życia do całkiem nowej rzeczywistości. Trudno mi potem wrócić na właściwie tory. Ot taki zmarnowany dzień. I nie jest to spowodowane skutkami hucznej zabawy. O nie. Jestem osobą, która ostatni dzień roku spędza w domu, tylko z najbliższymi. Powodem mojego rozbicia jest siedzenie do północy, pomimo wszechogarniającej mnie senności i zmęczenia. Wszak normalnie o tej porze już dawno śpię.
Jedyną miłą chwilą w ten pierwszy dzień roku jest Koncert Noworoczny z Wiednia. Chociaż i on z roku na rok traci na jakości. A może się mylę, bo zbyt dużo ich już wysłuchałam, obejrzałam...? Jednak nie wyobrażam sobie tego dnia bez tej muzycznej chwili.
Stary rok , nowy rok
Kolejny rok znowu minął
Kolejny rok jest już historią
Nowa liczba starą przegoniła
I datę w kalendarzu zmieniła

Każdy z nas jest o rok starszy
Lecz czy dojrzalszy?
Nie jednemu poleci łza
Że tak szybko mija czas

Sentyment w tym dniu wszystkich ogarnie
Coś się kończy coś zaczyna
Tego, co już było nie da się zatrzymać
Przyszedł dzień na podsumowanie
Co dobrego się zdarzyło
A co złego nas spotkało

Z nowymi postanowieniami
I czystymi myślami
Robimy do przodu krok
Z nadzieją, że będzie
To dobry rok
Znalezione w Internecie
Tak, kolejny rok za nami.
Może to dziwne, ale dla mnie początek każdego Nowego Roku zawsze zaczyna się refleksyjnie z powiewem smuteczków. 
Nie chce mi się wierzyć, że przed nami kolejne nowe dni, tygodnie, miesiące. Jednak jeszcze myślę o tym starym, który minął wyjątkowo za szybko. Trochę mi żal tych minionych dni, że nie zdążyłam nacieszyć się dobrymi chwilami, porozmawiać ze spotkanymi osobami…… Jednak z drugiej strony chcę jak najszybciej zapomnieć o tym co było mniej sympatyczne. Dlatego z jednej strony żałuję tego co nie zdążyłam uchwycić w porę, a drugiej dziękuję, że pewne sprawy mam już za sobą. Drzwi, które zostały zamknięte nie da się już otworzyć. Jednak zostały uchylone inne drzwi, za którymi czeka nas nowe.
Jednak to od nas też zależy co spotkamy za progiem nowego roku
Ostatnio w naszej prasie pojawiło się dużo artykułów o postanowieniach noworocznych. Prawie wszyscy o tym piszą. Każdy z nas stara się coś zmienić w swoim życiu.
Zadbam o rodzinę, zdrowie, znajdę przyjaciół, zarobię pieniądze...
Także i ja wiele to razy w sylwestrowy wieczór postanawiałam odmienić swój los.
Noworoczne postanowienia są niczym zwierciadło, w którym możemy dostrzec nasze marzenia. Niestety często nie umiemy dotrzymać danego sobie słowa i w nowym roku nic się nie zmienia.
Na początku pełni jesteśmy dobrych intencji. Jednak zazwyczaj jest to tylko źródło frustracji.
Postanowienie noworoczne to tylko taki słomiany ogień, który po chwili, szybko gaśnie i znowu tylko pozostaje rozczarowanie, że znowu nie wyszło.
Może jednak można to odczarować?
Przecież te noworoczne życzenia nie mają takiego dużego sensu jeżeli tak naprawdę  nie wierzymy, że uda nam się ich dotrzymać
Chciałabym, ale... mi się nie chce
A przecież:
Każdy z nas  potrafi spełniać własne pragnienia. Robimy to wielokrotnie, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nawet jeżeli nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza, potrafimy na wymarzoną rzecz zaoszczędzić lub podszepnąć komuś, że właśnie taki prezent sprawiłby nam wielką radość.
Chcieć to móc.
Choć jestem czarownicą i chociaż nie mam swojej magicznej różdżki to chciałabym wyczarować na Nowy Rok same kolorowe dni, w których i dla mnie znalazłoby się trochę miejsca. Że za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną moje problemy, słabostki, kompleksy… Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie lepszy, a przynajmniej nie gorszy od minionego i los uśmiechnie się też do mnie. 
Radość noworoczna ma swój głęboki sens.
Po prostu cieszymy się Darem Czasu, Łaską Czasu.
Ile możemy dobrego zrobić w ciągu 365 dni,
bo tak długo obraca się Ziemia
dookoła Słońca w ciągu roku.
Byle tylko nie obracać się
wyłącznie wokół samego siebie.
Czas jest wielkim naszym skarbem.
Mówią nawet, że czas to miłość.
Możliwość służenia innym.
Ks. Jan Twardowski

czwartek, 29 grudnia 2022

Myśli na koniec roku

Stary rok
Po­grze­ba­li cię i do­brze zro­bi­li,
Bo by­łeś ło­trem nie­bosz­czy­ku roku,
Jed­néj po­czci­wéj nie da­łeś nam chwi­li,
Jed­ne­go w do­bie nie zro­bi­łeś kro­ku.
Kró­lów go­li­łeś bez brzy­twy,
Mi­ni­ster­stwa bi­łeś w py­ski,
Z par­la­men­tar­néj go­ni­twy
Żydow­skie je­dy­nie zy­ski;
Na szczyt wy­nio­słeś Bi­smar­ka,
Ger­mań­skie­go nie­do­wiar­ka,
Z Ko­mu­ną kra­dłeś, pa­li­łeś,
Świę­to­jur­ców nie ob­my­łeś,
Pa­stwi­łeś się z moc­niej­sze­mi
Nad nie­szczę­ściem na­széj zie­mi;
Klu­bi­stów nie bra­łeś w klu­by,
Nie po­wie­si­łeś dla pró­by
I ka­wał­ka dzien­ni­ka­rza,
Oszczer­cze­go kro­ni­ka­rza;
Jak wście­kli­zną pies uję­ty
Gry­złeś so­bie wła­sne pię­ty
I dla­te­go Dyk­ta­to­rze
Krzy­ża to­bie nie po­ło­żę.
ALEKSANDER FREDRO
Czas przemija tak bardzo szybko, z niedowierzaniem spoglądam za siebie, by przekonać się, że jego nieubłagany upływ staje się rzeczywistością.
Kończy się grudzień. 
Lubię jednak ten mój grudzień. Tak mogę zdecydowanie napisać, że jest mój. To przecież w tym miesiącu z najkrótszymi dniami, ale za to pełnymi wewnętrznego ciepła spojrzałam po raz pierwszy na świat. Dlatego żaden inny miesiąc nie jest dla mnie taki, chociaż lubię je wszystkie. Lubię ten pełen nadziei okres oczekiwania na święta, święta, a także ten czas przed Nowym Rokiem. Ale to już za nami.
Niedługo ostatni dzień tego roku i wkrótce staniemy na progu drzwi, które są jednocześnie wyjściem i wejściem, przejściem z jednego etapu do drugiego. Jeden rok się kończy, inny rok się zacznie. Jednak czy to tylko zmiana daty, cyfry? Wydaje się, że wszystko inne pozostanie niezmienne. Przecież nasze życie płynie dalej, wyznaczane kolejnymi szarymi, codziennymi dniami.
Wszystko co było naszym udziałem przez ostatnich dwanaście miesięcy, jest tym, za co odpowiadamy, pod czym mamy się teraz podpisać i co na zawsze pozostanie w naszej "kartotece".
Z Nowym Rokiem otrzymujemy nowy początek, przyszłość która nie ma jeszcze konkretnych kształtów.
Każdy nowy dzień to nadzieja na wędrowanie wygodniejszą drogą, może nie usłaną różami, ale obsadzoną drzewami, których owoce zbierać będziemy codziennie.
Może więc jest to dobry moment, aby coś zmienić na lepsze, zaczarować? Może warto pożegnać stary rok i przywitać nowy z uśmiechem?
Pierwszy dzień roku zawsze należał do dni uważanych za wyjątkowo magiczne. Jest symbolicznym początkiem nowego okresu w życiu człowieka, czasem, w którym można odrzucić bagaż przeszłości i rozpocząć wszystko na nowo. Wierzymy, że wydarzenia tego dnia mają wpływ na to, co stanie się w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, Może zaklęcia i rytuały noworoczne okażą się wyjątkowo skuteczne?
O tym, jaki będzie nadchodzący rok, starano się wywnioskować po znakach, jakie pojawiały się tego dnia. Dla astrologów ważne było, w jakim dniu tygodnia przypada Nowy Rok. Najszczęśliwsza była niedziela (dzień Słońca) lub czwartek (dzień Jowisza), których pozytywna energia będzie oddziaływać przez dwanaście miesięcy. Dobrze oceniano również piątek, który pozostawał we władzy Wenus. Nadchodzący rok zapowiadał się wówczas jako czas beztroski i miłości. Źle wróżył natomiast wtorek - dzień Marsa. Zapowiadał czas burzliwy, kapryśną pogodę i częste waśnie między ludźmi.
Na szczęście rok 2023 rozpoczyna w dniu Słońca.
Uważnie w noc sylwestrową obserwowano pogodę. Jeżeli na niebie widać było gwiazdy, a rano słońce wschodziło na bezchmurnym niebie, nie było dokuczliwego wiatru, a mróz nie był zbyt duży, to przepowiadano, że aura w całym roku będzie sprzyjać ludziom.
Szczęście zapewniało również otrzymanie w Nowy Rok prezentu, wygrana grę oraz niezapowiedziana wizyta gości, lecz nie wszystkich. W wielu krajach uważa się, że szczęście przynoszą odwiedziny mężczyzny lub chłopca. Jeśli pierwsza próg domu przekroczyła kobieta, mogło to przynieść w niedługim czasie wiele niepowodzeń.
Zmartwienie Starego Roku
Gdy księżyc już świecił, gwiazdy migotały,
dreptał wąską dróżką zmęczony Rok Stary.
Był całkiem wysoki, ale przygarbiony,
miał wąsy pod nosem i beret zniszczony.
Szedł sobie powoli po bielutkim śniegu,
gdy nagle ktoś mały zatrzymał się w biegu.
Na głowie miał czapkę z jednym pomponikiem,
a zziębłe policzki owinął szalikiem.
Spojrzał chłopczyk z troską na pana starszego,
a ten mu powiada: "Posłuchaj, kolego...
Niełatwa to sprawa cały rok pracować.
Cztery pory roku trzeba przypilnować,
miesięcy doglądać, by się nie mieszały,
a w każdym tygodni dni się pojawiały".
Westchnął ciężko Rok, gdy skończył narzekać,
a chłopczyk od razu zaczął go pocieszać:
To teraz odpoczniesz, przecież zasłużyłeś.
Ja się zajmę wszystkim, co dotąd robiłeś".
"A kim to ty jesteś?" - spytał się Rok Stary.
Zmarszczył lekko czoło i zdjął okulary.
Chłopczyk zsunął czapkę i w przód zrobił krok.
Skłonił się i szepnął: "Jestem Nowy Rok".
Natalia Łasocha
W wielu krajach wierzono, że nastrój, w jakim żegna się Stary Rok i wita Nowy Rok, pozostanie aż do następnej nocy sylwestrowej. Stąd ludzie starali się spędzać ten czas w miłym towarzystwie, wśród przyjaciół i bliskich, radośnie biesiadując, modląc się i odprawiając wróżby.
We Francji, Włoszech czy Hiszpanii częstym zjawiskiem było odczynianie złego losu poprzez palenie wielkich ognisk w pobliżu kościołów, gdzie modlono się o pomyślną przyszłość. W płomienie wrzucano wszystko, co łączyło się z minionymi troskami i smutkami. Spisywano zmartwienia kończącego się roku, a także wszelkie obawy wobec nowego, i kartki wrzucano w płomienie. Ogniowi oddawano także to, co zepsuło się czy rozpadło poprzedniego roku, żeby tkwiąca w nich aura zniszczenia i rozkładu nie objęła w swe posiadanie w nadchodzących miesiącach domu i jego wyposażenia.
W niektórych krajach w tym dniu jedzono tłusto i obficie. W tradycji skandynawskiej np. powinna znaleźć się na stole pieczona gęś lub inne tłuste mięso z dodatkiem jabłek i wielu przypraw.
W krajach słowiańskich istniała tradycja pieczenia słodkich ciast mających kształt wróżebny, który pomagał zdobyć szczęście w nadchodzącym roku. Wypieki w kształcie monet przywoływały dostatek, w formie kluczy - zapowiadały zdobycie nowych dóbr, gwiazdki - wszelką pomyślność. Figurki koni czy ludzi z ciasta zapewniały dostatek w gospodarstwie oraz powodzenie we wszystkich przedsięwzięciach jego mieszkańców.
W Stanach Zjednoczonych istnieje zwyczaj przynoszenia w przededniu Nowego Roku do domu bukietu czerwonych kwiatów czy rośliny o czerwonych liściach. Podobno obyczaj ten zaczerpnięto z wierzeń Wschodu, gdzie bóstwa obfitości i dostatku czci się, zdobiąc wnętrza takimi właśnie roślinami, aby przez najbliższy rok nie zapomniały o domownikach. Czasem właśnie kupowałam do domu czerwoną wiązankę.
Czas więc teraz zebrać marzenia i nadzieje, aby wejść z nimi w Nowy Rok.
Może w sylwestrowy wieczór i noworoczną noc uda się mi na chwilę zatrzymać czas i poczuć wyjątkowość tego czasu? Przecież nasze życie pędzi do przodu, mamy coraz mniej czasu na wszystko, nie dbamy o własne zdrowie, samopoczucie. Poświęcamy się tylko dla pracy, dla innych.... A zdrowie mamy  tylko jedno.
Często zapominamy o sobie. Ja też niestety jestem tego przykładem, o czym dane mi było sobie przypomnieć w dniu moich urodzin. 
A przecież zaniedbując własne zdrowie, samopoczucie, nie jesteśmy w stanie pomóc innym.  Najlepszym tego przykładem jest fakt, że w samolocie w momencie, gdy spada ciśnienie, to rodzic maskę najpierw zakłada sobie, a dopiero później dziecku. Czyli  aby móc pomagać innym, należy w pierwszej kolejności zadbać o siebie. Tak, wiem,  łatwo mi teoretyzować. Przecież dobrze wiem, że życie pisze własne scenariusze. Warto jednak pamiętać o sobie. Też jesteśmy ważni.
Czasem trzeba się zatrzymać, odetchnąć.... Zwolnijmy  zatem w ten jedyny wieczór i pomyślmy także o sobie. 
POŻEGNANIE STAREGO ROKU
Srebrzy się noc gwiazdami,
blasku nabrała ziemia
i coś się dzieje z nami,
szukamy zapomnienia.
Chcemy jak szare ptaki
odfrunąć z kalendarzem,
pogubić wszystkie znaki,
co nie spełniły marzeń.

Ciągle jesteśmy tacy,
na dobre zagubieni,
Musimy znowu wracać
do swych gniazd urodzenia,
A jeśli przyjdzie kiedyś
pożegnać znów rok stary,
te same znaki biedy,
musimy w sercu spalić.

Bo tak już jest niestety,
gdy żegnasz, co minęło,
pragniesz nowe ulepić,
jeszcze wspanialsze dzieło..
Idąc tak krok, za krokiem,
przez śnieżną łąkę zimy,
spraw, by z Nowym Rokiem -
marzenia się spełniły
znalezione w Internecie 

niedziela, 18 grudnia 2022

Przedświąteczne myśli

List jesieni
Przybywaj zimo,
siwa damo,
dawno już spadły
wszystkie liście.
Wdziej swoje
futro,
czapkę włóż,
bo tu, w kałużach
błyszczy mróz
i wiatr w gałęziach świszcze.

I tak tu pusto,
jakby las
pogubił gdzieś
wesołe ptaki...
Przybywaj zimo,
bo Twój czas -
grudzień cię woła,
daje znaki.

Moja walizka
już spakowana
pełna kasztanów
i suchych traw.
Gdy ty się zjawisz,
odejdę sama,
zanim opadnie
poranna mgła.
J.Hockuba
Właśnie spadł ostatni liść za moim oknem. Kilka dni temu kolor czarny i deszcz rozgościł dookoła. Zrobiło się listopadowo, chociaż to już środek grudnia, ale przecież prawdziwego typowego listopada w tym roku nie było. Przyszedł teraz. Zrobiło się zimno, wietrznie i szaro. Dni były wyjątkowo paskudne. Chmury zasnuwały całe niebo, dotykając dachów najwyższych budynków, tak że i na ulicy można było doznać klaustrofobii. Może czując nasze nastroje niebo stale było zasnute chmurami.
Tak, zazwyczaj kapryśna królewna Jesień tego roku długo się plotła ciepła, złocista i kolorowa. Niestety czując nadejście najstarszej siostry, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiesiła nad nami szarą, wilgotną mgłę. Dookoła zrobiło się buro i pochmurno. A wiszące nisko chmury powodują, że człowiek podobnie jak niedźwiedź zapadłby w sen zimowy.
I nagle szybkim krokiem, niespodziewanie jak co roku, przyszła królewna Zima i zaczęła swoje panowanie, chociaż oficjalnie, tradycyjnie rozpocznie ono się od najdłuższej nocy w roku.
Z przyjemnością podziwiam przez okno piękny, śnieżny krajobraz. Wszystko jest białe i wygląda to tak jakby przyroda usnęła.
Zima to jedyna córka króla Słońce, za panowania której, oczywiście jak tylko się postara, dookoła nie widać brudu i szarości. Cały otaczający nas świat pokryty jest puszystą kołderką, która szczelnie zasłania papierki, niedopałki papierosów, szare domy.... Dlatego w takie dni siadam przy moim oknie, obok ciepłego kaloryfera i daję się ponieść myślom. Ale nie o tym dzisiaj. Niestety, bo mogłabym pisać i pisać...
Miało być o przesileniu zimowym. 
W tą najdłuższą noc, pełną dziwności, nasi przodkowie świętowali szczególnie. Jednak pamięć o korzeniach tej tradycji zatarła się na przestrzeni wielu wieków,
Czas przesilenia zimowego był czasem szczególnym w wielu różnych kulturach. Ludzie od zawsze obserwowali przyrodę, a zmienność pór roku organizowała ich codzienne życie, czas pracy i odpoczynku.
W nocy z 21 na 22 grudnia nasi przodkowie zaczynali obchodzić jedno z czterech głównych świąt solarnych, które zaczynało się w okolicach przesilenia zimowego Szczodre Gody. Było to święto tryumfu światła nad ciemnością, przynosząc ludziom nadzieję i optymizm. Swaróg - bóg Słońca odzyskiwał panowanie nad światem
Bóg ten miał zapewnić obfite plony w nowym roku. Aby zapewnić sobie opiekę Swaroga, wyprawiano obfitą ucztę w Wigilię Szczodrych Godów, czyli 21 grudnia, na której znajdowało się 12 potraw symbolizujących 12 miesięcy w roku.
Nasi przodkowie świętowali aż do Wieczoru Godowego, który obecnie przypada na dzień Święta Trzech Króli.
Te zwyczaje były żywe na obszarach wiejskich ziem polskich aż do XIX wieku. Długi czas funkcjonowały obok tradycji chrześcijańskich, które stopniowo przejęły rodzime zwyczaje.
Lubię pisać o zwyczajach związanych z przesileniem zimowym. Nie byłabym sobą, gdybym o tym nie wspomniała. Przecież .... lat temu w taką najdłuższą noc po raz pierwszy spojrzałam na świat.
Tak.... Zbliżają się moje kolejne urodziny. Parę pięknych już aniołków przyfrunęło już do mojej domowej gromadki. Zresztą nie tylko one. Są kalendarze, które również kolekcjonuję. Nie zabrakło też pięknych prezentów zrobionych własnoręcznie. Dostałam też z Pogórza Kaczawskiego nasionka kwiatów. Może uda się odbudować mój zdewastowany balkonowy ogród?  Niektóre przesyłki czekają na otwarcie dopiero w dniu moich urodzin.
Może więc pora na chwilę refleksji?
Kiedy zbliża się dzień moich urodzin, mam rzeczywiście dojmujące uczucie uciekającego czasu, ostatnich chwil z cyfrą, do której już zdążyłam się przyzwyczaić.
Czasami dopadają mnie lęki. Co będzie ze mną za parę lat? Czy uda mi się zachować pogodę ducha i radość z życia. A może będę zgorzkniała i rozczarowana życiem? A może już trochę taka jestem? Najważniejsze jednak, czy będę samodzielna? Chciałabym do końca życia zachować sprawność i niezależność.
Chcę zaakceptować przemijanie i z rozczuleniem przyglądać się moim zmarszczkom. Niestety dookoła panuje moda na młodość i brak szacunku dla starości.
Młodzi kojarzą starość z uzależnieniem swojego życia od innych, z narzekaniem, staniem w kolejkach do specjalistów, z niskimi emeryturami, nudnym spokojnym życiem. Zapominają jak wielką rolę właśnie ci ludzie odegrali kiedyś w ich życiu. Jak niesamowita może być z nimi wymiana myśli i spostrzeżeń.
Starsze osoby są dyskryminowane, traktuje się ich jak zniedołężniałych, nudnych, samotnych ludzi bez perspektyw.


Znowu przyszła do mnie samotność
choć myślałem że przycichła w niebie
Mówię do niej:
- Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
- Kocham ciebie
ks. Jan Twardowski

Dawniej w większości kultur całego świata jedną z głównych zasad był szacunek dla osób starszych. Wynikało to z przekonania, że mądrość wypływa z doświadczenia, którego młodzi zwyczajnie mieć nie mogą. Tak więc starsi, otoczeni czcią i poszanowaniem, piastowali najwyższe urzędy w swojej społeczności – byli wodzami, kapłanami, sędziami, posłami, nauczycielami, prawodawcami. Prawdopodobnie działało to też na zasadzie samonapędzającego się koła – szanowano starszych i ich wiedzę, więc powierzano im ważne decyzje, co sprawiało, że starsze osoby tworzyły elitę danej społeczności, a to z kolei budziło szacunek. Tak było na całym świecie: u Indian obu Ameryk, w plemionach afrykańskich, w starożytnej Grecji, starożytnym Izraelu, w państwach arabskich, u Słowian, w Japonii.
Obecnie w naszej cywilizacji role się odwróciły.
Starość stała się tematem tabu, niezręczną koniecznością, o której się specjalnie nie mówi. Świat ukierunkowany jest na ludzi młodych i na młodość. Uciekamy dzisiaj od starości najdalej jak się da. Bo jak żyć w kraju, które wyklucza ludzi starszych. Rzadko kiedy zastanawiamy się jak to jest być seniorem. Przecież wokół nas panuje kult młodości, pięknego ciała, brak problemów ze zmarszczkami, chorobami, niedołężnościami. Współczesny świat został ukierunkowany na ludzi wiecznie młodych i pięknych.
W szkole chcemy być starsi, gdy jesteśmy starsi odmładzamy się. Człowiek chce być coraz mądrzejszy i coraz młodszy. Ale kiedyś nie można tego było osiągnąć razem. A teraz.....Wszystko jest możliwe
Być w ,,pewnym wieku” jest teraz niemodne, więc biedni ludzie torturują swoje ciała, swoje twarze, aby zdjąć ową patynę czasu. Czasem im się to udaje, ale na jak długo?
A przecież każdy z nas kiedyś zobaczy pierwszą zmarszczkę, pierwszy siwy włos.....
Chciałabym zaakceptować każdą naturalną zmianę, którą obdaruje mnie czas. Z tym nie będzie problemu. Lubię siebie taką, jaką jestem. Jednak czy świat też mnie taką zaakceptuje? Bo dziś..... 
Spostrzegłam dzisiaj pierwszy siwy włos na twojej skroni...
Babie lato wolno płynie przez jesienny park.
Z dala ktoś na mandolinie kołysankę gra.
Chodźmy, miła, pod nasz stary dąb,

Jakże kocham ciepło twoich rąk,
Pomyśl, ile to już lat idziemy przez ten świat.
Spostrzegłem dzisiaj pierwszy siwy włos na twojej skroni
I widzisz, miła, przed wzruszeniem trudno się obronić.
Mam przecież w oczach dzień, gdy pierwszy raz ujrzałem ciebie.
Pamiętam każde słowo, każdy uśmiech twój.
Czas nie ostudzi ludzkich serc, gdy mocna miłość płonie.
Całuję pierwszy siwy włos, co zalśnił na twej skroni.
Tak piękną mamy jesień, miła, cichą i pogodną.
Spójrz, jak babiego lata płynie srebrna nić.
Jak obłoki dwa łabędzie przecinają staw.
Człowiek zawsze wracać będzie do lirycznych spraw.
Chodźmy, już się kryje słońca blask,
W domu dzieci oczekują nas.
Pomyśl, ile to już lat idziemy przez ten świat

Czuję, że zamykam w pudełku czas pełen pięknych lat. Wierzę jednak, że przede mną są kolejne, równie szczęśliwe, a zaczynające się tradycyjnie od Świąt Bożego Narodzenia.
Rozpisałam się. Nic nowego...
No cóż, wyjątkowo już w tym roku nie napiszę o świętach. Ale zapraszam do lat minionych  2018201920202021a2021b.

A na koniec za Cyprianem Kamilem Norwidem napiszę:
Braćmi się znowu poczyńmy, przebaczmy krzywdy, gdy trzeba.
Podzielmy się opłatkiem, chlebem pokoju i nieba.

I jeszcze słowa z mojej ukochanej, zawsze mnie wzruszającej współczesnej kolędy:
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć że są puste miejsca przy stole.