sobota, 7 marca 2026

Wystarczy uchylić okno, otworzyć drzwi...

Marzec nadal potrafi zaskoczyć. Chociaż dobrze wiemy, jaki potrafi być. Jeszcze wczoraj wiatr nosił pył śnieżny, a już dzisiaj może przeciągać się leniwie jak kot na słonecznym ganku w ogrodzie. Rankiem jeszcze szczypie w policzki, wieczorem pozwala słońcu przysiąść na parapecie dłużej niż w poprzednich miesiącach. Potrafi być jednocześnie surowy i czuły, zamyślony i niecierpliwy.
Dlatego Pan Marzec nigdy nie składa obietnic. 
Już idzie
Już wieją pierwsze wiosny tchnienia,
Nowego życia — odrodzenia, —
Wnet w łonie śpiącej ziemi — matki
Zbudzą do życia pierwsze kwiatki.

Jeszcze daleko, za morzami,
Miła wiosenka, z piosenkami,
Ale już idzie, już się śpieszy,
Wnet smutne serca nam pocieszy.

Prędzej, wiosenko, do nas, prędzej,
Bośmy tu w smutku, w wielkiej nędzy, —
Wciąż spoglądamy w twoją stronę,
Biją nam serca roztęsknione...

Hej, słonko, roztop śniegi, lody,
Aby wiosence, pani młodej,
Nie zziębły rączki, nóżki bose, —
Diamentową rozsyp rosę.

Wiosenko! — Boża ty królewno!
Piosenkę sielską, słodką, rzewną
Mam w mej fujarce na witanie, —
Więc śpiesz się, przychodź, me kochanie
ANTONI KUCHARCZYK
Jednak już gdzieś w oddali słychać pierwsze dźwięki, pierwsze kolory wiosennych sygnałów... Powietrze przeszywa delikatny, srebrzysty śpiew skowronków, który unosi się nad polami niczym cicha zapowiedź nowego początku. Wśród jeszcze przygaszonych brązów ziemi pojawiają się nieśmiałe smugi zieleni, a spod resztek śniegu wychylają się białe, drobne, ale odważne główki przebiśniegów - pierwszych zwiadowców. 
Król Słońce rozlewa dookoła ciepłe, złotawe światło. Delikatne i nieśmiałe
To jeszcze  delikatne i nieśmiałe Przedwiośnie.  Pora zawieszenia, gdy królewna Zima jeszcze tak do końca nie odchodzi do pałacu swojego ojca, a Pani Wiosna nie ma odwagi wejść w pełnym blasku.
Przedwiośnie tylko cicho szepcze,  pozwala się domyślać nadchodzących zmian. 
Sprawia, że każda zmiana ma znaczenie, że uczymy się dostrzegać piękno w niepewności oczekiwania. Uczy cierpliwości. Zapowiada jednak, że Pani Wiosna wyruszyła już w swoją drogę. 
Pani Wiosna idzie powoli, czasem przystaje, waha się...  Bo Pan Marzec lubi być kapryśny. Królewna Wiosna musi więc uzbroić się w cierpliwość. Wie, że czasem trzeba zrobić krok w tył, pozwolić najstarszej siostrze na ostatnie słowo. Nie wchodzi więc nagle. Nie otwiera drzwi z rozmachem. Najpierw tylko staje gdzieś na skraju dnia, uważnie się rozgląda, jakby sprawdzała, czy świat jest już gotowy, czy zaczął się już budzić...
Wiosna
Wiosna! Wiosna!
Wieść radosna
Z ciepłem tchnieniem wiatrów płynie;
I sasanki,
Już na wianki
Rozwinęły się dziewczynie.


Wstaj skowronku!
W złotem słonku
Wykąp pióra twoje szare;
I skrzydlaty
Nad te chaty,
Nad te ziemie wyleć stare!

Wyleć z pieśnią!
Ludzie prześnią
Świtu chwilę uroczystą;
Więc do Pana
Choć ty z rana
Głos za niwą wznieś ojczystą.

Dobra niwa,
Jak poczciwa
Pierś rolnika, co ją orze,
Tylko trzeba,
By im z nieba
Przyświecało światło Boże.

Niem ogrzane,
Ziarnko wsiane,
Zdrowym kiełkiem w górę strzeli;
I wnet potem
Żniwem złotem
Starą ziemię uweseli.

Leć więc, ptaszę,
Prośby nasze
Niech piosenka wzniesie drżąca:
Słońca Boże!
Na niw zboże
I dla myśli ludu — słońca!
MARIA ILNICKA
Jej kroki są lekkie, choć ziemia wciąż chłodna. Jej oddech ciepły i wilgotny, choć poranki jeszcze mają w sobie oddech Pani Zimy.
Jest ubrana w zwiewną suknię utkaną z pierwszych kwiatów i promieni słońca, jednak zbyt lekką o tej porze. Dlatego na plecy ma narzucony płaszcz z porannej mgły, bo jak wiadomo o tej porze, gdy król Słońce obiecuje więcej, niż potrafi dać, łatwo jest się przeziębić.
Pani Wiosna przychodzi po to, aby zostać na dłużej. Przychodzi z nadzieją, że wszystko, co spało znów się obudzi, że każdy pąk się zazieleni, kwiat rozkwitnie, a każdy z nas spojrzy na świat z energią, bardziej optymistycznie...
Jasnowłosa córka króla Słońce lubi takie chwile. Lubi gdy towarzyszy jej nieśmiałe, ale ciekawskie Przedwiośnie. Przechadzają się razem po polach, parkach, łąkach, ogrodach... Pani Wiosna ma w kieszeniach nasiona kwiatów, traw, ziół....  Jej mały pomocnik pomaga rozsiewać dookoła myśli, plany, nadzieje. Patrzą jednak, gdzie dyskretnie coś podrzucić. Tu jedno wspomnienie, tam odwagę do zmiany, gdzie indziej ciche „spróbuj jeszcze raz”.
Czasem zatrzymują się przy oknie. Zaglądają do wnętrz, w których wciąż jeszcze panuje zimowy półmrok. Widzi kubki z gorącą herbatą, talerze z parującą zupą, otwarte książki,  niedokończone notatki, ludzi zapatrzonych w swoje sprawy... Nie puka. Jeszcze nie. Najpierw pozwala, by promień słońca przesunął się po ścianie, by światło samo zaprosiło do otwarcia. Wszystko budzi się bowiem powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce dać się zaskoczyć kolejnym nawrotem chłodu.

Krokusy
Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet. 
MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA

Przebiśniegi już uśmiechają się spod liści. Krokusy zapalają swoje fioletowe i żółte lampki, które rozpraszają resztki sennej surowości powietrza. Drzewa przeciągają się po długim śnie. A my? My prostujemy plecy, oddychamy głębiej, częściej wyglądamy przez okno.
Świat traci ciężar zimowych milczeń. Grube płaszcze zostają chwilowo odrzucone na krzesło, a serce zaczyna bić szybciej zgodnie z rytmem już dłuższych i cieplejszych dni. Królewna  Wiosna uśmiecha się wtedy cicho. Wie, że jej czas nadchodzi. Że już wkrótce już sama, bez pomocnego Przedwiośnia,  będzie mogła rozgościć się u nas na dobre. Wystarczy tylko rozwiesić zielone firanki w koronach drzew. Nauczy szeptem kwiaty się malować, zanim jeszcze się otworzą. Rozpuści zapachy po łąkach, parkach, ogrodach... A nam niepostrzeżenie pomoże pootwierać serca i okna.
Doda wszystkim odwagi i nadziei.
Potem na chwilę przysiądzie na progu świata, aby posłuchać, jak wszystko zaczyna żyć szybciej i radośniej.  W marcu wystarczy jej świadomość, że została już zauważona.
Może właśnie już dzisiaj stoi po drugiej stronie drzwi, nasłuchując, czy ktoś je uchylić.
I wtedy, gdy ktoś wyjrzy zza drzwi lub spojrzy w dal przez okno to zobaczy, że coś się zmieniło. Dzień będzie dłuższy, światło jaśniejsze, a powietrze inne niż jeszcze niedawno. Usłyszy ptaka, który śpiewa trochę nie w porę. Zauważy, że na drzewach pojawiły się pąki, choć jeszcze wczoraj ich nie było. Nic wielkiego, po prostu drobne sygnały, które łatwo przeoczyć... 
Pani Wiosna właśnie tak lubi przychodzić. Bez pośpiechu, bez obietnic. Sprawdza, czy ktoś jest gotów uchylić drzwi, otworzyć okno, pomimo porannego i wieczornego chłodu. Wystarcza jej uważność i zgoda na zmiany, które dopiero się zaczynają. 
Zatem....
Wiosenny poranek
Otwieram okno... w duszę moją wsiąka
Niebo bez chmurki, jak niebieska łąka.
W nieskazitelnej, przeczystej przeźroczy
Błądzą me oczy.

Lazur niebiosów, słońce i pogoda
Śmieją się do mnie jak dziewczyna młoda,
A więc się staję cały własnym echem:
Cichym uśmiechem.

I uśmiechnięci tak trwamy oboje:
Przejasna nieba toń i serce moje.
W niebieskim morzu zatacza swe kółka
Czarna jaskółka.

Jest taka cisza wśród niebios jasności,
Że doleciałby do mnie głos z wieczności,
Tylko przybliżyć rękami drżącymi
Niebo do ziemi.

Chmurka zawisła nad wieżą kościoła
Jak zagubione skrzydło archanioła,
I wsiąka w błękit jak marzenie samo
Srebrzystą plamą.

Wszystko jest piękne: modra dal bez końca,
Ciche me serce, złoty potop słońca
I te jaskółki tańczące w błękicie...
HENRYK ZBIERZCHOWSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad