sobota, 18 lipca 2026

Lato, które wraca....

 Mała Dziewczynka wróciła. Tym razem nie pociągiem, nie samochodem, nie rowerem, a nawet nie pieszo zwykłą drogą. Wróciła wspomnieniami.

Pola
Rozgrzane słońcem powietrze przynosi uroki lata
jeszcze śpiewają kosy i turkawki przerywając ciszę
złocą się już zboża z pokorą pochylając kłosy
odwieczne wakacje przypominają o wdzięczności
wszak tu na ziemi nic nie jest wieczne...

Tak, tak... Jak co roku o tej porze wspomnienia znowu uchyliły sobie swoją szufladę. Rozejrzały się dookoła, zobaczyły Małą Dziewczynkę i pofrunęły ku niej. Najpierw niczym letnie, kolorowe motyle pokrążyły nad jej głową, potem przysiadły na jej  ramieniu, aby szepcząc snuć jej kolejne opowieści o miejscu, które Mała Dziewczynka od dawna nazywa swoimi wyspami szczęśliwymi. Tak, wspomnienia same wiedzą, kiedy nadchodzi właściwy moment. Zazwyczaj  nie czekają na zaproszenie. 
Może dlatego, że lato było kiedyś najpiękniejszą porą roku Małej Dziewczynki.
To właśnie wtedy świat pachniał drożdżowym ciastem, koperkiem, świeżym chlebem i kompotem z działkowych owoców. 
Także kiedyś, dawno, dawno temu o tej porze Mała Dziewczynka świętowała swoje imieniny. Miała wówczas wakacje, które jak co roku spędzała w Małym Miasteczku z Dziadkami. Ale to było kiedyś. Teraz imieniny na Mała Dziewczynka w maju. Jednak Babcia udowodniła jej, że właściwy termin przypada w maju. I spośród trzech dat wybrała właśnie tę majową. Niestety, pierwsze majowe imieniny świętowała już bez Babci. Gdyby żyła, na pewno czekałby na nią biszkopt z truskawkami i czerwoną galaretką. Dziś Mała Dziewczynka woli zieloną, ale do truskawek czerwona pasuje najlepiej.
A zatem Mała Dziewczynka wróciła.  Tym razem nie musiała kupować biletu, pakować walizki...
Wystarczył zapach pachnących floksów w wazonie, ciepły podmuch wiatru, smak ostatnich czereśni, odległy gwizd pociągu... 
Wystarczyło też, że Mała Dziewczynka wzięła kubek gorącej herbaty, usiadła w fotelu, spojrzała przez okno i wsłuchała się w cichą opowieść wspomnień siedzących na jej ramieniu. 

Floksy
W upale lipcowych dni dojrzewają do wspomnień
niepozorne baldachy kwiatków pachnących przeszłością
uporczywie wyrastają w tych samych miejscach ogrodu
i w tych samych miejscach serca
wędrują też po niebie razem z obłokami
skoro tradycja nazwała je chmurkami
nie wyobrażam sobie nieba bez nich...

I wszystko wróciło...
Mała Dziewczynka znowu wędruje polną ścieżką. Naszą Dróżką. Tak ją nazywała Babcia. Ścieżka prowadząca między polami. Najpierw w górę, potem w dół. Na szczycie dróżka stawała się też niecką. Chwilami trawy rosną tak wysoko, że Mała Dziewczynka widziała tylko niebo, które było bardziej niebieskie niż gdziekolwiek indziej. 
Wysokie trawy kołyszą się na wietrze. Nad makami i chabrami pracowicie uwijają się pszczoły, słychać świerszcze, które ledwo przebijają się przez szum wiejącego wiatru.
W oddali słychać gwizd przejeżdżających pociągów... Jeden z najważniejszych dźwięków dzieciństwa Ale czy tylko dzieciństwa? Pociągi są nieodłącznym elementem otoczenia. 
Do dziś Mała Dziewczynka nie wie, dlaczego właśnie gwizd pociągu tak mocno porusza jej serce. Może dlatego, że każdy przyjazd do Dziadków zaczynał się od podróży koleją. A może dlatego, że od dzieciństwa mieszkała i mieszka blisko torów, a dźwięk jadącego pociągu zawsze oznacza, że świat jest na swoim miejscu. I co najdziwniejsze pociągi jadące pod oknami Małej Dziewczynki, a zmierzające do Małego Miasteczka "gwiżdżą" najgłośniej....

Maki 
Pierwsze maki w ogrodach już kwitną. 
Przenoszą nas w świat dzieciństwa, które choć dawno minęło, 
to jednak pozostało w obrazach, zapachach i w sercu...

Czerwienią maków znaczone
nasze zwykłe życiowe wędrówki
naprzemiennie dotykające kłosów i chwastów
w promieniach słońca i majowych kroplach deszczu
szukające pocieszenia...

Za chwilę Mała Dziewczynka słyszy dobrze znane:
– Już jestem.
To Dziadek wraca z działki z koszem pełnym młodych ziemniaków, fasolki szparagowej, koperku, kalarepki Tak bardzo ulubionych przez jego wnuczkę. Są tam także czereśnie, porzeczki, agrest i oczywiście pachnące kwiaty dla Babci. 
Potem Dziadek z apetytem je babciną zupę gotowaną na piecu. Mała Dziewczynka odstawia szybko własną  "dziecięcą" zupkę. Jak zawsze ku zdziwieniu Babci woli podejść do Dziadka i zapytać, czy może jeść z nim. Mała Dziewczynka bardzo przecież lubi ugotowany na prędce kapuśniak z młodej kapusty, pełen ziemniaków, marchewki, zieleniny i mięsa. Dziadek z uśmiechem sadzał wnuczkę obok siebie. I tak oboje pałaszowali "dorosłą" zupę, na przemian z pajdą świeżego chleba z masłem i solą..
Ale to już wszystko tutaj było...
Ileż to wspomnień mogłabym jeszcze tutaj ponownie przywołać? O tylu przecież już pisałam...
Świat dzieciństwa... Zawsze wówczas wydawało mi się , że otaczający ją świat jest ogromny, a jednocześnie potrafi się zmieścić w jednej przeżywanej chwili. 
Teraz wiem, że to tylko wspomnienie.  Jednak jest tak prawdziwe, że wystarczyłoby wyciągnąć rękę, by dotknąć ciepłej dłoni Babci.

Dróżki
Lata i słonecznych rowów uczepione
nucą swoje pieśni od lat te same
tu jest ich dom i tu jest ich miejsce
w środku serca oddychającego tą samą miłością...
wiersze i obrazy Basi Wójcik 
tytuły wierszy moje.... 

Przywoływane w myślach obrazy, dźwięki, zapachy... są czymś, czego nikt nam nie zabierze. To powrót do przeszłości, chwil, wydarzeń, ludzi. do nas samych... 
Wspomnienia przywracają wspaniale momenty w naszym życiu, ale jednocześnie nie pozwalają zapomnieć o tych przykrych. Te trudne, bolesne potrafią wywoływać przygnębienie   i smutek. Te przyjemne, dobre, ciepłe wzmacniają nas. Dlatego im warto poświęcać czas. Czasem wspominanie dobrych chwil może uczynić nas szczęśliwszymi w teraźniejszości. 
Nie bez powodu Harlan Coben ujął tę prawdę w pięknych słowach: „Wspomnienia są jak gwiazdy – nie gasną, choć czasem są zakryte chmurami".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad