niedziela, 10 lutego 2019

Myśli o książkach

Prośba książki
Złożona na półce, dla ciebie nieznana,
Leżę wciąż bezczynna, smutna, zapomniana,
A choć jestem niema, to prawie ze łzami
Wołam wciąż na Ciebie swymi tytułami:
Weź mnie tu z tej półki , kup, pożycz, przeczytaj!
Ja Ci wszystko powiem, tylko się mnie pytaj,
Ja wtedy z wdzięcznością w wiedzę Cię uzbroję,
Że będzie wokoło sławne imię Twoje. 
Dam Ci taką siłę, że wielkie kolosy
Wydrzesz z łona ziemi tam ukryte płody,
Wprzęgniesz w pracę słońce i ujarzmisz wody.
Ja ziemię jałową zamienię Ci w chlebną
I przypnę Ci skrzydła na jazdę podniebną.
Tajemnic wszechświata ja zdradzę Ci wiele
I jeszcze po pracy ja Cię rozweselę.
Ja wszędzie nad Tobą roztoczę swa pieczę
Dając Ci kulturę, ja Cię uczłowieczę,
Ja wskażę Ci drogę do każdego celu,
Tylko mnie z półki zabierz, przyjacielu!
Jan Klich
Książki… Temat na który mogłabym pisać bez końca
Z tymi książkami w ogóle jest tak dziwnie (a może nie) - nie lubię się ich pozbywać. Nawet jak przeczytane, lubię, żeby stały na półce. Nie mogłabym się ich pozbyć. Co tam pozbyć – ja nie lubię się z nimi rozstawać. Każda to jakaś wspólnie przeżyta przygoda. Bo ja zwykle książki przeżywam. Łatwo daję się zaczarować i wciągnąć w historię. Właśnie czaruje mnie Hanna Kowalewska i jej kolejna opowieść o Zawrociu. Niestety jest to książka pożyczona, na którą czekałam dość długo.
Niestety moje mieszkanko ma swój określony metraż i boję się, że niedługo problem ułożenia kolejnej książki na półce stanie się nierozwiązywalny. Jednak teraz również ze względów finansowych czytam książki pożyczone i nie tak szybko będę potrzebowała dodatkowego pokoju. Moim takim cichym marzeniem jest posiadanie takiego pokoju biblioteczki. Wierzę, że kiedyś moje marzenie się spełni. Może podobnie jak bohaterka cyklu o Zawrociu odmienię swoje życie?
Ale miało być o książkach. Znowu jak to mam w zwyczaju próbowałam podążyć za dygresją o Zawrociu, Ale już wracam do tematu.
Niedawno czytałam ostatni (trochę już przeterminowany) raport o czytelnictwie w naszym kraju.
Okazuje się, że wiele z nas, mimo ciągłych wędrówek po wirtualnej rzeczywistości lubi czytać zwykłe książki. Książka…. Niestety obecnie bardzo wyraźnie zauważalny jest spadek poziomu czytelnictwa. Z badań wynika, że co najmniej jedną książkę w ciągu roku przeczytało 38% Polaków – dowiadujemy się z najnowszych badań Biblioteki Narodowej. Czyli już ponad 62% Polaków nie sięgnęła po żadną książkę. Dla mnie jest to wynik przerażający.
Co prawda w raporcie napisano, że poziom czytelnictwa w Polsce ustabilizował się na poziomie nieco poniżej 40%. Ale czy na pewno? Przecież niedawno było ich 50%.
Podobnie również stabilna jest liczba czytelników intensywnych, czyli osób deklarujących czytanie 7 i więcej książek rocznie: w ostatnim pomiarze było ich 9%. Jaka to stabilność. Niedawno przecież jedna trzecia badanych przeczytała od jednej do sześciu książek, a nieco ponad 17 proc. zadeklarowało, że przeczytało ponad siedem.
Książka czeka
Książka nas uczy, książka cieszy,
czasem zadziwi
nas niemało
albo po prostu tak rozśmieszy,
jakby się dobry
żart słyszało.
Książka też mądrze nam doradza
różne wskazówki,
wzory daje.
Książka w szeroki świat wprowadza,
dalekie z nami
zwiedza kraje.
Lubimy książkę - przyjaciółkę.
Wiesz co ci powiem?
Nie odwlekaj.
Masz trochę czasu? Spójrz na półkę,
sięgnij po książkę!
Książka czeka!
Łochocka Hanna
Dla porównania w Czechach odsetek osób, które nie przeczytały żadnej książki, wynosił niedawno zaledwie 17%.
Polskę dzieli przepaść od innych krajów europejskich. W Luksemburgu poziom czytelnictwa wynosi 81,7 proc. Wysoko w rankingu znajdują się także Szwedzi, Niemcy, Finowie, Austriacy i Estończycy. Nieźle wypadają Francuzi. Dobre wyniki notują także obywatele należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego Norwegii, Islandii i Szwajcarii. Im dalej na południe kontynentu, tym zwykle czyta się mniej. Najgorzej wypadają Rumunii, tylko 29,6 proc. z nich czyta rocznie choćby jedną książkę.
Polacy plasują się ze swoim wynikiem poniżej unijnej średniej. Czytamy podobnie jak Portugalczycy, Grecy, Bułgarzy, Cypryjczycy, Maltańczycy czy Włosi. Czy to jest jednak pocieszenie? Moim zdaniem nie, Wystarczy spojrzeć na Czechów. Według badania przynajmniej jedną książkę w ciągu roku czyta tam 66,7 proc. osób. Ale najnowsze czeskie badania pokazują, że jest nawet lepiej. Czytelnikami jest ponad 83 proc. Czechów. A to przecież kraj o podobnym poziomie dochodów i podobnej gospodarce. „Czechy to ewenement. Czytelnictwo mniej lub bardziej spada w całej Europie. A tymczasem Czesi wciąż czytają dużo. Utrzymała się tam kultura intensywnego czytania".
Polaków zapytano  również, czy w ostatnim miesiącu przeczytali tekst dłuższy niż trzy strony: chodziło nie tylko o tradycyjne papierowe wydawnictwa, ale także artykuły internetowe. Jednak ponad połowa nie zdołała nawet dotrzeć do trzeciej strony.
Z niedowierzaniem uzmysłowiłam sobie, że w ojczyźnie Sienkiewicza można uczyć się, nie czytając żadnych książek. Jak w takim razie zdobywamy wykształcenie?
Zastanawiam się jakie będą wyniki badań za kilka lat.
Owszem, uczymy dzieci czytania, ale nie dbamy o to, by lubiły czytać. Nie rozbudzamy w nich ochoty do sięgnięcia po książkę, nie staramy się, aby czytanie stało się dla nich przyjemnością. Dzisiaj wielu dzieciom książka kojarzy się z przymusem, obowiązkiem. Nic więc dziwnego, że wybierają telewizję, Internet.
Jeśli czytamy, to najczęściej decydujemy się na zakup własny. Lubimy również korzystać z księgozbiorów naszych znajomych lub domowych biblioteczek. Najrzadziej decydujemy się na legalne pobieranie książek z internetu. Biblioteki również nie stanowią w dzisiejszych czasach zbyt częstego wyboru.
W 2017 r. działały 7 953 biblioteki publiczne (o 0,4% mniej w porównaniu z 2016), które dysponowały księgozbiorem składającym się z 128,4 mln woluminów (o 0,5% mniej niż w 2016). Odnotowano 6 020,7 tys. czytelników (o 1,2% mniej w porównaniu z 2016).
Mamy więc coraz mniej bibliotek w Polsce. To smutne.
A jak ja wypadam na tle tego raportu?
Na pewno przeczytałam dużo więcej książek niż 7. Były to książki pożyczone z biblioteki, bo moje regały z trudem pomieszczą nowe pozycje. Do tego, gdybym chciała kupić każdą książkę, mój budżet by tego nie wytrzymał. I rzeczywiście nie kupiłam ostatnio żadnej książki, ale i tak mój księgozbiór się powiększył. Może jednak niedługo kupię sobie coś nowego?
Jak można nie czytać? Nie rozumiem tego.
Dlatego nawyku czytania i miłości do książek należy uczyć się jak najwcześniej.
Ja na szczęście miałam kontakt z książkami odkąd pamiętam.
O książkach i książeczkach
Książka to ten
Niewidzialny świat
Pełen barw
Dziecięcy, magiczny
Bez wad.
Każda historia
Choć w podtekście niezmiennym
„za górami”
Sens swój odkrywa,
Tak mało słów,
A tak wiele treści, jak często bywa.
Wystarczy ją tworzyć,
Dotknąć kruche stronice,
Poczuć zapach jej drogi przebytej,
By zanurzyć się w falach domysłów
Złudzeń,
Utopii dopiero odkrytej.
Jedna bawi
Druga uczy
Trzecia pyta,
Każda czar swój nieodparty
W wersach zamyka.
W” królestwie literatury”
Prym zgodnie wiodą,
Zapełniając półki,
Wnętrza domów zdobią.
Oczywiście każdej
Marzą się ambitne wyprawy,
Z lekka zniszczona to i żywot bardziej ciekawy…
I każdego dnia wołają do młodych
Głosem pełnym boleści:
„Czy w jednej na tysiąc głowie,
Choć tytuł się zmieści?”
Znalezione w Internecie

14 komentarzy:

  1. O czytaniu, czytelnikach i książkach mogłabym długo, zwłaszcza, że czytanie zawsze było najmilszą rozrywką, a książki najmilszym prezentem na każdą okazję. Czytanie wymaga cierpliwości i umiejętności rozumienia tekstu, a dziś świat oparty jest na obrazkach, dlatego wielu zniechęca sie do czytania...
    Prosiłaś o podpowiedzi, więc zamieszczam link:
    https://paniodbiblioteki.blogspot.com/search?updated-max=2019-01-31T07:43:00%2B01:00&max-results=5

    OdpowiedzUsuń
  2. O moim czytaniu wiesz sporo z bloga:-)Choćby kilka stron, ale codziennie, czytanie to jedna z moich miłości.Wyniki, które prezentujesz są przerażające. Wielu " wykształconych" korzystało tylko ze ściąg! W moich czasach nie było streszczeń,w wakacje czytałam wszystkie lektury do kolejnej klasy i robiłam sobie streszczenia i nikt mnie do tego nie zmuszał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna książka w roku? To kpina. Dwie na tydzień - to norma, której średnio wydolny umysł powinien bez trudu sprostać. Wniosek? Niech każdy wyciągnie sobie sam, bo znowu się okaże, że jestem wcieleniem szatana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie to podstawa. Jadnak ostatnio łapię się na tym, że słucham audiobooków. Włączam odtwarzacz i wykonuję wiele codziennych czynności. Do tego głosy lektorów, bajka. Ale przynajmniej jedna książka w tygodniu musi zostać przyswojona przeze mnie w klasyczny sposób. Pozdrawiam miło w ciepły dzień lutego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja uważam że nie jest tak żle z czytaniem książek w Polsce. W księgarniach jest zawsze wiele osób pytających i kupujących. Wśród moich znajomych wszyscy książki czytają.
    A poza tym to kiedys nie przeprowadzano takich badań ile osób ksiązki czyta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ismeno, statystyki KŁAMIĄ. Są tak konstruowane już z założenia, żeby uogólnić i równać do jakiejś wymyślonej normy. Biblioteka Narodowa próbę swoją przeprowadza na 3000 ludzi, przypadkowo wybranych. Sama pomyśl, jak to się ma do rzeczywistości :-) Pracuję w bibliotece 20 lat, czytam od przedszkola. Ludzie czytają. Oczywiście, fakt, spada czytelnictwo. Bo dzieci jest coraz mniej, emeryci odchodzą, jest telewizja i internet. Ale generalnie czytają. Nie tak jak Czesi, tu akurat nawet kłamiące statystyki coś tam pokazują, ale nie jest źle. Nawet takie namiastki jak audiobooki i ebooki są w użyciu. Choć ja bym nie mogła zmywać, odkurzać i jednocześnie słuchać książki. Moim zdaniem to trochę odziera z magii, a ja lubię zapalić lampkę, wziąć kocyk, herbatkę, odsunąć świat na bok i wejść w inny :-) Nie martwię się o przyszłość książki, obroni się :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. W naszej gminnej bibliotece z roku na rok jest wypożyczane coraz więcej książek. Więc może nie jest tak źle z naszym czytelnictwem :) A co się dzieje z zapomnianymi książkami? Polecam wzruszający krótki film animowany: The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki to moja niesłabnąca miłość, od najwcześniejszych lat. Zawsze, odkąd pamiętam, to właśnie książki dostawaliśmy w prezencie na różne okazje. Na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego, na urodziny, gwiazdkę. Zawsze z cudownymi dedykacjami. Mam mnóstwo książek z dedykacją od babci, której już z nami nie ma od ponad 30 lat. Są ich takie ilości, że są poukładane na półkach, popakowane do skrzyń kanap, do pudeł... a nie zliczę, ile pudeł oddaliśmy do biblioteki :D Sama też nie umiem się oprzeć i ciągle coś kupuję, a że nie mam już kompletnie gdzie trzymać, to wiele puszczam dalej w obieg ;)
    Ściskam serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam identyczne podejście do książek jak Ty. Ćwiczę silną wolę omijając księgarnie z daleka bo ani portfel ani mieszkanie (wynajmowane) tego nie udźwigną. Bardzo trudno rozstać mi się z tymi książkami, które mam. Na szczęście moje dziewczyny też lubią czytać, więc książeczki nie stoją na półkach na próżno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bywalczynią biblioteki i zauważyłam, że wypożycza się wiele książek.
    W bibliotece można na stoliku zostawiać niepotrzebne egzemplarze.
    Też kupuję sporo książek i nie mogę się oprzeć gdy widzę coś nowego.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ismenko, no tak się przyznamy że mało czytamy, aż żal aż wstyd.
    Parę lat temu czytałam obłędnie. Zbierałam nawet skandynawskie tomiki... Sagi, które teraz zdobią salon, bo na bokach mają obrazy.Obiecuję sobie od dłuższego czasu... że znów wezmę do ręki książkę - chociaż rozdział, chociaż stronę - i lipa. Na razie tylko blogi czytam.

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż mam ochotę zakląć, bo napisałam długi komentarz, który nie chciał się opublikować .

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam niedawno gdzieś, że ludzie nie czytaja mniej ale czytaja mniej książek, bo czytają artykuły na internecie. Myślę że tak własnie jest. Ja czytam ciagle coś ale zbyt duzo czytam własnie na internecie, a to nie to samo co czytanie książek. Informacje, nawet najciekawsze, czytane na internecie szybko się ulatniają z naszej pamięci; jest to naukowo udowodnione. Natomiast przeczytane książki pozostają w naszej pamięci zmuszając nas do przemysleń, refleksji, zastanawiania sie nad losami bohaterów lub opisywanym tematem czy historią. Nasze umysły inaczej gromadzą w pamięci to co czytamy w książkach, a inaczej to co czytamy na internecie. Dlatego warto czytac książki by trenowac nasz umysł i zachować go w dobrej formie na długie lata życia...

    I ja nie potrafie rozstawac się z książkami. Trzymam je na półkach ale nie mam juz miejsca na nowe, więc wypozyczam wszystko z biblioteki i po przeczytaniu oddaję. To działa. :-) Pozdrawiam Cie Ismenko i życzę ekscytujących odkryć literackich.

    OdpowiedzUsuń