wtorek, 20 stycznia 2026

To, co zostaje na zawsze

Styczeń jak zawsze przyszedł hucznie, głośny od fajerwerków, śmiechu, głośnych odliczeń, życzeń.... Wpadł przez otwarte okna niczym zimny powiew.
Jednak gdy nastał poranek Nowego Roku, gdy sylwestrowy gwar wreszcie opadł, Pan Styczeń powoli milknie, spowalnia, odnajduje swój prawdziwy, trochę zamyślony rytm. Dla Małej Dziewczynki to zawsze czas pełen wspomnień. Jak bowiem  wiadomo, był to miesiąc jej Dziadków. Oboje w tym miesiącu świętowali swoje urodziny, imieniny. No i jeszcze ten Dzień Babci i Dziadka...
Wspomnienia
Odwiedzaj swoje wspomnienia,
Uszyj dla niech płócienne pokrowce.
Odsłoń okna i otwórz powietrze.
Bądź dla nich serdeczny i nigdy
nie daj im poznać po sobie.
To są twoje wspomnienia.
Myśl o tym, kiedy płyniesz
w sargassowym morzu pamięci
i trawa morska zarasta ci usta.
To są twoje wspomnienia, których
nie zapomnisz aż do końca życia.
Zagajewski Adam
Tego roku wspomnienia nie czekały, aż Mała Dziewczynka otworzy ich szufladę. Same wysunęły się na światło, jakby wiedziały, że są jej potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.
Najpierw pojawił się więc zapach, otulając ją niczym ciepły szal.
Babcia pachniała zawsze swoją ulubioną Panią Walewską i nieodłącznym kremem  Nivea.
W jej kuchni unosił się zapach, rosołu, pieczonego mięsa, drożdżowego ciasta, maślanych bułeczek które parowały jakby były jeszcze ciepłe od jej serca....
A kiedy przez drzwi wchodził Dziadek, dom pachniał także jego wodą kolońską, koperkiem,  ziemniakami, kapustą lub kalafiorem, jabłkami, truskawkami,  które przynosił w wiklinowym koszu z działki. Nie zapominał też o pachnących kwiatach dla Babci, zwłaszcza tych różowych różach.
Ten dom pachniał latem, bezpieczeństwem, spokojem, miłością... Te zapachy Mała Dziewczynka od lat niesie w sobie jak najcenniejsze i najpiękniejsze na świecie. I u niej od zawsze pachnie krem Nivea, a ostatnio podarowana jej przez Mamę Pani Walewska.
Za zapachem przychodził dźwięk. Taki trochę cichy, jakby wspomnienia nie chciały wyrywać Małej Dziewczynki z zamyślenia, zanurzenia w zapachach. Dźwięki po chwili były już jednak wyraźne, rozpoznawalne. Pierwszy to szum pracującej Frani i dzwonek tak rzadkiego wówczas telefonu.
Kroki Dziadka na ganku, brzęk kluczy w kieszeni, otwieranie kramy garażowej, warkot jego samochodu, pogwizdywanie, szuranie laczkami w domu i to najważniejsze: „Już jestem”.
Babcia delikatnie stukała naczyniami w kuchni, włączała radio, które tak lubiła słuchać. Babcia lubiła śpiewać. Śpiewała niezbyt głośno, jakby piosenka przeznaczona była tylko dla domowników. A popołudniu przy pobrzękiwaniu drutów Babcia snuła opowieści. Opowieści te prawdziwe, ale i trochę przez nią ubarwione, zaczarowane. Ale w uszach Małej Dziewczynki nadal jeszcze brzmi wołanie Babci przed obiadem lub kolacją, gdy wychlała się przez okno i wołała: "Do domu..."
Niezmiennie pojawiał się odgłos pociągów. Najpierw ten dobrze znany stukot kół i ciężkie westchnienia parowozu, którym dawno temu  jeździła Małą Dziewczynka do Małego Miasteczka. Rytmiczne „tak–tak” przeplatające się z sykiem pary, jakby pociąg też cieszył się, że wiezie ją do Babci i Dziadka. A potem był ten drugi, ten słyszany z kuchennego okna Dziadków. W oddali słuchać było przede wszystkim częste głośne gwizdy pociągów. Do tej pory Mała Dziewczynka uważa, że w okolicach Małego Miasteczka te pogwizdywania są najgłośniejsze.
Na końcu za zapachem i dźwiękiem zawsze przychodziły obrazy.
Najpierw nieśmiałe, jakby malowane akwarelą, potem wyraźniejsze, nabierające barw i kształtów.
Pierwszy, to obraz Babci i Dziadka na peronie dworca Małego Miasteczka, jakby całe życie czekali tylko na ten jeden pociąg z którego wysiądzie także Małą Dziewczynka.
Wspomnienia różnie płyną
nie bacząc na nasze oczekiwania
mieszają dźwięki zapachy i kolory
a może inna jest kolejność tylko my nie wiemy
falami łez i uśmiechów zalewają drogi istnienia
wdzierają się do mózgu mimo braku zaproszenia
łamią serce albo je leczą zupełnie za darmo
nieuporządkowane natarczywe i wytrwałe drążą bruzdy i szczeliny
zmuszają do przystanku niecierpliwych przechodniów 
potrafią przycupnąć na zakrętach i rozstajach
albo ukryć się pod starą deską i na popękanych szybach
kocham je miłością trudną i stałą
przytulam ostre krawędzie i wygładzam je o swoje zwyczajne życie…
Basia Wójcik
Potem przyfruwał obraz mieszkania Dziadków.
Kuchnia z piecem pod którym Babcia rozpalała ogień. Pokoje z kaflowymi piecami, o które dbał Dziadek. No i przedpokój z dużym lustrem i czerwonym telefonem. Duży pokój z owalnym stołem, na którym leżał biały koronkowy obrus, który Babcia najpierw wygładzała dłonią, choć i tak leżał równo. Potem stawiała na nim wazon ze świeżymi kwiatami. Do tego pokoju Mała Dziewczynka wchodziła rzadko. Dopiero jak pojawił się telewizor zaglądała tam częściej. Przede wszystkim w mieszkaniu bawiła się z bratem w małym pokoju wujka, a najchętniej na balkonie, gdzie królowały babcine pelargonie.
Pojawiała się też działka Dziadków, z gankiem, altanką i stołem również przykrytym obrusem. Na stole Babcia kładła talerz maślanych bułeczek, czy też czasem biszkopt z galaretką, zwłaszcza gdy Mała Dziewczynka jeszcze w lipcu obchodziła swoje imieniny. Ale Działka to przede wszystkim praca. Dlatego Mała Dziewczynka widzi Dziadka w kapeluszu wykopującego młode ziemniaczki lub Babcię z haczką, która walczyła z chwastami. Widzi także samą siebie, gdy pomagała zbierać porzeczki, najchętniej te czerwone, bo szybko zapełniały wiaderko. Zdecydowanie wolała to bardziej niż zbieranie do słoiczka stonki.  Najwyraźniej widać jednak jak razem z Babcią siedzi przy stole i obierają zielony groszek. który w przypadku Małej Dziewczynki tylko w połowie trafiał do miseczki. Reszta bowiem była pałaszowana z apetytem. 
Oczywiście nie można zapoznać o widoku Naszej Dróżki. Tak ją nazywała Babcia.  Dróżka najpierw prowadziła powoli pod górę, między polami, które miejscami były wyższe niż Babcia. Szło się niczym w niecce, dookoła na wysokości oczu tylko maki, chabry, kłosy zbóż... Na szczycie czekał widok rozległej przestrzeni. W dole sunęły i pogwizdywały pociągi.
Ta dróżka została w pamięci na zawsze. Mała Dziewczynka za każdym razem, gdy jest w Małym Miasteczku wędruje nią, wspomina i zachwyca się nadal widokami
Chwila
Idę sto­kiem pa­gór­ka za­zie­le­nio­ne­go.
Tra­wa, kwia­tusz­ki w tra­wie
jak na ob­raz­ku dla dzie­ci.
Nie­bo za­mglo­ne, już błę­kit­nie­ją­ce.
Wi­dok na inne wzgó­rza roz­le­ga się w ci­szy.
Jak­by tu­taj nie było żad­nych kam­brów, sy­lu­rów,
skał war­czą­cych na sie­bie,
wy­pię­trzo­nych ot­chła­ni,
żad­nych nocy w pło­mie­niach
i dni w kłę­bach ciem­no­ści.
Jak­by nie prze­su­wa­ły się tędy ni­zi­ny
w go­rącz­ko­wych ma­li­gnach,
lo­do­wa­tych dresz­czach.
Jak­by tyl­ko gdzie in­dziej bu­rzy­ły się mo­rza
i roz­ry­wa­ły brze­gi ho­ry­zon­tów.
Jest dzie­wią­ta trzy­dzie­ści cza­su lo­kal­ne­go.
Wszyst­ko na swo­im miej­scu i w układ­nej zgo­dzie.
W do­lin­ce po­tok mały jako po­tok mały.
Ścież­ka w po­sta­ci ścież­ki od za­wsze do za­wsze.
Las pod po­zo­rem lasu na wie­ki wie­ków i amen,
a w gó­rze pta­ki w lo­cie w roli pta­ków w lo­cie.
Jak okiem się­gnąć, pa­nu­je tu chwi­la.
Jed­na z tych ziem­skich chwil
pro­szo­nych, żeby trwa­ły.
Wisława Szymborska
Wspomnienia pozostają z Małą Dziewczynką jeszcze przez jakiś czas. To one prowadzą ją przez czas, przypominając, że to, co najcenniejsze, zostaje w nas na zawsze.
Po chwili do drzwi puka codzienność. Wspomnienia na pożegnanie jeszcze raz uśmiechają się i wracają do swojej szuflady. Ciekawe na jak długo?

2 komentarze:

  1. W moim domu krem Nivea był wręcz obowiązkowy - tak jak u Twojej Babci.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle bajkowy wpis - gratuluję i dziękuję.
    Niestety nie pamiętam swoich Babć a moi Dziadkowie zmarli przed moim urodzeniem.
    Pozostaje mi druga strona medalu - bycie Dziadkiem - bardzo satysfakcjonujące.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad