sobota, 29 sierpnia 2026

Gdy odpoczynek budzi wyrzuty sumienia

Chwila
Jutro nieznane a wczoraj było już i nie wróci się
Podarowany jeszcze jeden dzień, jeszcze jedna noc
Podarowana chwila by nie przegapić jej,
by tu i teraz móc zobaczyć zrozumieć coś.
Że choćby dla jednej z takich chwil
nie warto spać tak dobrze jest żyć
Z każdym oddechem, myślą, gestem, grą,
Z każdym słowem nieustająco pisze się niedokończony wiersz
Niepoostrzenie rośnie w nas zupełnie nowe
Chwila za chwilą mija, by przekonać się
I choćby dla jednej z takich chwil
nie warto spać tak dobrze jest żyć
Tak szybko wokół wszystko zmienia się
W ciągu paru chwil, a wciąż tak samo szumi wiatr
Co wieje tam gdzie chce, roznieca płomień ognia żar
Dodaje sił i wiary potrzebnej by uwierzyć, że tu wszystko zgadza się
I choćby dla jednej z takich chwil
nie warto spać tak dobrze jest żyć
I choćby dla jednej z takich chwil
nie warto spać tak dobrze jest żyć
Żyjąc we współczesnym świecie coraz częściej zauważam, jak silnie obecna jest w nim potrzeba nieustannej aktywności. Bycie zajętym przestało być jedynie elementem codzienności, a stało się miarą wartości człowieka. Mam wrażenie, że im mniej wolnego czasu ktoś ma, im bardziej jest zmęczony i zapracowany, tym większe uznanie zyskuje w oczach innych. Pełne kalendarze, szybkie tempo życia i ciągła presja działania są traktowane jak coś oczywistego, a nawet pożądanego. Mnie jednak ten sposób funkcjonowania coraz bardziej przytłacza. Nie nadążam za nim, stresuje mnie i sprawia, że czuję się niewystarczająca, winna... Jednak tak po cichu w głębi wiem, że po prostu potrzebuję więcej przestrzeni i spokoju.
Przez długi czas próbowałam dopasować się do tego stylu życia. Planowałam kolejne zadania, wypełniałam dzień obowiązkami i starałam się być „produktywna”. Wydawało mi się, że ciągła zajętość jest czymś, czego się ode mnie oczekuje, dowodem odpowiedzialności, ambicji i zaangażowania. Dopiero z czasem zaczęłam dostrzegać, że takie funkcjonowanie kosztuje mnie coraz więcej. Zamiast satysfakcji pojawiało się zmęczenie, napięcie i poczucie, że ciągle jestem o krok za czymś, czego i tak nie potrafię dogonić.
Oczywiście robiłam przerwy, gdy pozwalałam sobie na odpoczynek: czytanie książki, słuchanie radia albo po prostu siedzenie w ciszy i patrzenie przez okno. W takich chwilach często towarzyszył mi jednak niepokój i poczucie winy. W głowie natychmiast pojawiała się lista spraw, które „powinnam” w tym czasie zrobić, a odpoczynek wydawał się czymś wymagającym usprawiedliwienia. Zamiast czerpać z tych chwil ukojenie, czułam presję, że marnuję czas. To uświadamiało mi, jak głęboko zakorzenione jest we mnie przekonanie, że wartość ma tylko działanie, a bezczynność jest czymś niewłaściwym.
Z czasem jednak coraz częściej zaczęłam zdawać sobie sprawę, że to myślenie nie służy mi, nie jest zgodne z moimi prawdziwymi potrzebami. Wyrzuty sumienia, które dawniej niemal zawsze towarzyszyły odpoczynkowi, zaczęły pojawiać się coraz rzadziej i z mniejszą siłą. Coraz wyraźniej rozumiem, że chwile ciszy nie są stratą czasu. Chciałabym nauczyć się pozwalać sobie na odpoczynek bez poczucia winy, bez konieczności tłumaczenia się czy to przed innymi, czy też po prostu przed samą sobą. 
Szczególnie potrzebną formą takiego zatrzymania jest dla mnie patrzenie przez okno, zwłaszcza z perspektywy ostatniego piętra. Lubię ten dystans, jaki daje wysokość. Świat w dole wydaje się wtedy spokojniejszy. Obserwuję światło zmieniające się w ciągu dnia, powolny ruch chmur, deszcz spływający po szybie czy ludzi przechodzących ulicą. Często patrzę też na pociągi sunące w dole, regularnie pojawiające się i znikające z pola widzenia. Ich ruch działa na mnie uspokajająco.
Szczególne znaczenie mają dla mnie nie tylko poranki, ale i zachody słońca. Zmieniające się kolory nieba, powolne przechodzenie nocy w dzień i dnia w wieczór. Gdy miasto się budzi, ale i cichnie. W tych momentach niczego nie muszę planować ani osiągać. Mogę po prostu być, bez celu, bez pośpiechu, bez oczekiwań. Daje mi to spokój i pozwala wyciszyć myśli, które na co dzień pędzą zbyt szybko. Coraz rzadziej postrzegam te chwile jako coś zbędnego czy niepotrzebnego. Doceniam je, zaczynam widzieć w nich wartość, nawet jeśli nie przynoszą żadnych mierzalnych efektów.
Chwila
Że mija? I cóż, że przemija?
Od tego chwila, by minęła,
Zaledwo moja, już niczyja,
Jak chmur znikome arcydzieła.

Chociaż się wszystko wiecznie zmienia
I chwila chwili nie pamięta,
Zawsze w jeziorach na przemiany
Kąpią się gwiazdy i dziewczęta.
A dookoła? Dookoła nadal panuje presja nieustannej aktywności, która jest dodatkowo wzmacniana przez otoczenie i media społecznościowe. Widzę tam ludzi nieustannie zajętych, realizujących kolejne cele, rozwijających się bez przerwy i chwalących się brakiem czasu. Odpoczynek rzadko bywa pokazywany jako coś wartościowego, a cisza i zwyczajne bycie niemal nie istnieją w tych przekazach. Zamiast tego dominuje narracja sukcesu, produktywności i ciągłego doskonalenia się.  Ludzie często mają poczucie, że muszą pracować wyjątkowo ciężko, bo jeśli tego nie zrobią, inni odkryją, że nie są wcale tak dobrzy, na jakich wyglądali.
W niektórych firmach niestety często  „wypada” zostawać po godzinach. Wychodzenie do domu o czasie nie jest mile widziane. Przez lata wychodziłam, ale zawsze z poczuciem winy.
Już wiem, że życie w ciągłej zajętości ma swoje konsekwencje. Brak prawdziwego odpoczynku sprawia, że zmęczenie narasta szybciej, nawet po pozornie niewielkim wysiłku, a codzienne obowiązki zaczynają wymagać coraz więcej energii. Uwaga staje się rozproszona, myśli uciekają, a wykonywanie prostych zadań zajmuje więcej czasu niż wcześniej. Wzrasta także napięcie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne, objawiające się niepokojem i rozdrażnieniem.
Zajętość, która miała być oznaką sensownego, aktywnego życia, stopniowo przestaje dawać satysfakcję i zamienia się w źródło presji oraz stresu. Zamiast poczucia spełnienia pojawia się przymus ciągłego działania i obawa przed zatrzymaniem się.
W tym stanie ciągłej mobilizacji brakuje przestrzeni na refleksję i prawdziwe przeżywanie codzienności.
Coraz trudniej odróżnić to, co naprawdę ważne, od tego, co jedynie pilne.  Ciągłe „więcej” nie prowadzi do pełni, lecz do wyczerpania i wewnętrznej pustki. Dopiero zatrzymanie ujawnia, jak bardzo potrzebna jest równowaga, a nie nieustanna produktywność.
Niestety kult zajętości wciąż wpływa na moje myślenie i codzienne wybory, ale coraz wyraźniej widzę, że nie jest to droga, którą chcę podążać. Dlatego uczę się traktować odpoczynek nie jako nagrodę, lecz jako podstawową potrzebę. Coraz bardziej jestem świadoma, że własne pasje, czas spędzony z przyjaciółmi i chwile przeznaczone tylko dla siebie są równie ważne jak obowiązki.
Nie chcę żyć w ciągłym pośpiechu i napięciu, próbując nadążyć za oczekiwaniami innych. Coraz bardziej wierzę, że prawdziwa wartość życia nie tkwi w ilości wykonanych zadań, lecz w umiejętności zatrzymania się, wsłuchania w siebie i zadbania o własny spokój.
Chwila
Idę stokiem pagórka zazielenionego.
Trawa, kwiatuszki w trawie
jak na obrazku dzieci.
Niebo zamglone, już błękitniejące.
Widok na inne wzgórza rozlega się w ciszy.


Jakby tutaj nie było żadnych kambrów, sylurów,
skał warczących na siebie,
wypiętrzonych otchłani,
żadnych nocy w płomieniach
i dni w kłębach ciemności.

Jakby nie przesuwały się tędy niziny
w gorączkowych malignach,
lodowatych dreszczach.

Jakby tylko gdzie indziej burzyły się morza
i rozrywały brzegi horyzontów.

Jest dziewiąta trzydzieści czasu lokalnego.
Wszystko na swoim miejscu i w układnej zgodzie.
W dolince potok mały jako potok mały.
Ścieżka w postaci ścieżki od zawsze do zawsze.
Las pod pozorem lasu na wieki wieków i amen,
a w górze ptaki w locie w roli ptaków w locie.

Jak okiem sięgnąć, panuje tu chwila.
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, by trwały.
Uczę się odpuszczać to, co mnie przeciąża, i mówić „nie” bez poczucia winy. Niestety nie zawsze jest to łatwe, zwłaszcza wobec pewnych osób. Jeżeli jest to możliwe, to coraz częściej stawiam jasne granice i szanuję własne potrzeby, nawet jeśli nie zawsze spotyka się to z aprobatą innych. Zauważam, że spokój rodzi się w prostych chwilach, które wcześniej umykały w biegu. Chcę wybierać życie, w którym jest miejsce na ciszę, oddech i czas tylko dla mnie. Nie wszystko musi dziać się natychmiast. Każda droga ma swój własny czas. Tak jak teraz jest czas na urlop...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad