PŁYNĄCA PARA
Płyną obydwoje
W świetle dnia,
W ciemni nocy.
–
Czas – niewidocznie,
Po cichu odmierza
Przemijanie.
–
Rzeka – uchwytna wzrokiem,
Z każdą falą
Ilustruje upływ czasu.
–
My płyniemy razem z nimi
Do nieznanego celu.
Andrzej Wróblewski
Nasze życie często porównujemy do żeglowania. Czasami woda jest spokojna i nasze życie również tak płynie. A nieraz wody są wzburzone i wówczas szukamy bezpiecznej przystani. Jednak zazwyczaj zdążamy do wyznaczonego, znanego wcześniej portu. Bo:
„Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry.” Seneka Młodszy.
Wcześniej pisałam TUTAJ, że życie jest jak podróż pociągiem.
Jest także jak autostrada. I i tym opowiadałam TUTAJ
Ale jest ono także żeglowaniem po spokojnej lub wzburzonej wodzie. Czasem wieje lekka bryza, niekiedy nadciąga sztorm.
Moje życie również tak sobie płynie do wyznaczonego celu. Raz wolniej, raz szybciej. Czasem popycham je do przodu, ale najczęściej proszę aby zwolniło i niestety niekiedy słucha mnie zbyt dosłownie i całkiem się zatrzymuje. Może więc nie wypowiadać takich życzeń i mu po prostu nie przeszkadzać? Niech ono sobie zatem płynie własnym tempem do przodu wytyczając mi codziennie ścieżki, na których spotkam zarówno chwile szczęścia i uśmiechu, ale też momenty trudne utkane z problemów i łez. Ale czy zawsze za nim daję radę nadążać? Czy jest to konieczne?
Moje życie również tak sobie płynie do wyznaczonego celu. Raz wolniej, raz szybciej. Czasem popycham je do przodu, ale najczęściej proszę aby zwolniło i niestety niekiedy słucha mnie zbyt dosłownie i całkiem się zatrzymuje. Może więc nie wypowiadać takich życzeń i mu po prostu nie przeszkadzać? Niech ono sobie zatem płynie własnym tempem do przodu wytyczając mi codziennie ścieżki, na których spotkam zarówno chwile szczęścia i uśmiechu, ale też momenty trudne utkane z problemów i łez. Ale czy zawsze za nim daję radę nadążać? Czy jest to konieczne?
Przecież to nie zawsze otoczenie narzuca nam to szalone tempo. Zazwyczaj sami wyznaczamy sobie tą prędkość i płyniemy przez nurt naszego życia niczym w wyścigu stylem dowolnym na mistrzostwach świata. Niektórzy wsiadają do łódek i wiosłują, aby było jeszcze szybciej i wygodniej. Nieustannie chcemy osiągać kolejne sukcesy, które działają na nas niczym narkotyk. Jeżeli raz go zasmakujemy, to ledwie się nim nacieszymy, już sięgamy po następny. Uzależniamy się. I chcemy wszystko osiągnąć coraz szybciej, więcej i lepiej. Jakby był to jakiś wyścig, rywalizacja z innymi. Bo przecież naszymi sukcesami dzielimy się z otoczeniem. Zaczynamy żyć w zawrotnym tempie, tracąc przy tym wiele energii, nie tylko tej fizycznej.
Jednak to że jesteśmy świetnymi pływakami, czy też sternikami, nie oznacza, że wyruszając z brzegu, że dopłynie się do celu najszybciej i do tego najkrótszą drogą. Na wodnym szlaku możemy natrafić na niekorzystny wiatr, burzę, mieliznę, wiry, zmienne prądy, pędzącą motorówkę, może nam zabraknąć sił. Możemy też po prostu stracić równowagę. To powoduje, że czasem musimy się zatrzymać, znaleźć inną drogi lub nawet cofnąć się. Nie ma w tym nic niepokojącego. Po prostu trzeba podporządkować się temu, co nas spotka na szlaku.
Moje życie czasem właśnie kołysze się niczym łódka na wodzie, gdy pojawia się zbyt wysoka fala lub silny wiatr. Wówczas aby utrzymać równowagę i nie wpaść do wody, zmuszona jestem do balansowania. A nie jest to dla mnie łatwe, strach przed wypadnięciem z łódki nie pomaga, a wręcz przeciwnie. Komplikuje sytuację. Bo mówiąc wprost czuję ogromny respekt przed głęboką wodą. Po prostu nie umiem w niej pływać. I nie mam tu ma myśli tylko tego wzburzonego żywiołu jako personifikacji życia, ale także tą najzwyklejszą wodę.
Dlatego czasem boję się wejść do mojej łódki. Stoję długo na brzegu, trzymając się poręczy idę niepewnie przez pomost i w końcu z obawą siadam w łódce. Zanim to zrobię, sprawdzam uważnie stan wioseł, pokładu, kadłuba czy też żagli, o ile i na nie się zdecyduję. Ważne, aby łódka nie była przeciążona. Warto zatem wyrzucić zbędny balast. O i z tym mam zawsze problem. Lubię gromadzić przede wszystkim wspomnienia. Stop. To temat nie na dzisiejszą opowieść.
Rzeka czasu
Czemu płyniesz, rzeko czasu,
Ani skręcasz, ni zawracasz
i zatrzymać bieg nieskora…
–
Obojętna, wręcz okrutna
i nieczuła na układy,
mkniesz do przodu wartkim nurtem
negocjacje z tobą żadne!
–
Nieprzekupna! Dystans wielki
masz do ludzi i ich losów,
a swój pęd, wciąż nazbyt prędki,
uskuteczniasz bez rozgłosu.
–
Nie kulejesz, nie utykasz,
nie dostajesz i zadyszki.
Nikt i nic cię nie zatrzyma;
jesteś prawa, nie przechytrzasz!
–
Chyba z wszystkich znanych biegów,
Twój – najbardziej bezlitosny.
Choć tak trudny do przyjęcia,
tylko jest… porządkiem boskim
Jadwiga Zgliszewska
Gorzej jak obok płyną w tym samym kierunku inne łódki. Wówczas zaczynamy brać udział w wyścigu, a to pociąga za sobą stres, chęć osiągniecia celu jak najszybciej. Bo dlaczego ktoś ma być ode mnie lepszy, szybszy? I ten sposób stajemy się niewolnikami wyścigów, nieustannej rywalizacji. Nie lubię wyścigów i tego związanego z nimi pędu. Ale z drugiej strony źle się czuję pozostając w tyle.
Często zdarzają się sytuacje, gdy łódką płyniemy z kimś. Tworzymy załogę. Ale kto wówczas jest sternikiem? Czy znasz go dobrze? Czy masz do niego zaufanie? Czy na pewno chcecie płynąć w tą samą stronę? Bo jeśli każdy zamierza płynąć z różną prędkością i co najgorzej w innym kierunku, to zapewne wcześniej lub później może dojść do wywrotki i niespodziewana kąpieli w zimnej wodzie. Gorzej jeżeli nie ma się na sobie kapoka, a tym bardziej nie umie się pływać jak ja.
Jakoś jednak wiosłuję do przodu, podporządkowując się wszystkiemu, co spotyka mnie na wodnym szlaku. Nie zawsze jest bowiem spokojnie i bezpiecznie. Pojawia się nieraz burza, rafa, mielizna, a nawet zwykła usterka łódki. Pomimo tych przeszkód staram się utrzymać na powierzchni i dopłynąć tam, gdzie zamierzałam. Co prawda wolno, czasem nadkładając drogi lub po prostu zatrzymując się. I właśnie taka spokojna żegluga najbardziej mi odpowiada.
Jeżeli jednak płynę razem innymi, to prędzej czy szybciej robi się z tego wyścig. A wówczas pojawia się niechciany pęd, rywalizacja i związany z tym niestety stres. A to jest to, co jest dla mnie najgorsze. Stąd biorą się wszystkie problemy.
W życiu nie ma nic pewnego. Po spokojnej fali, po której płyniemy do celu, może niespodziewanie pojawić się sztorm. I to jest właśnie nasze życie. Pełne wszystkich barw.
ROMANTYCZNOŚĆ
Koncertu Bacha
płyną nuty
przy którym łatwiej
zrozumieć nadzieję
I choćbym mówiła
językiem aniołów
to jeszcze miłości mi trzeba
Święty Antoni
spójrz z wysokości
gdzie
zapodziałam siebie
Jakże niełatwo jest żyć
A przecież powiedziałam
- chcę stąpać po tafli jeziora
Eleonora Biberstajn
Czy rzeczywiście uda mi się stąpać po tafli wody? Wystarczy, że staram się w miarę możliwości żeglować przez życie spokojnie. Dostrzegać to, co dzieje się dookoła. Cieszyć się tym i nie zapominać, że:
Życie to nie regaty, żegluj przez nie we własnym tempie i ciesz się tym, co po drodze.
Nad wodą można podziwiać jedne z najpiękniejszych wschodów i zachodów słońca. Taki zapadający w serce i pamięć wschód słońca podziwiałam właśnie nad wodą w moim Miasteczku. Dlatego:
„Każdego dnia jest wschód i zachód słońca i są one całkowicie bezpłatne. Nie przegap tylu z nich ” Jo Walton
„Gdy zachodzi słońce, zostaw
wszystko, co robisz, i obserwuj je” Mehmet Murat İldan
„Nigdy nie
marnuj czasu na robienie czegoś ważnego, gdy na zewnątrz jest zachód słońca,
pod którym powinieneś siedzieć!” C. Joy Bell
„Wschód słońca
maluje niebo różem, a zachód słońca brzoskwiniami” Vera Nazarian



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony ślad