sobota, 1 sierpnia 2026

Wystarczy czasem jeden krok, gest...

Wszelki wypadek
Zdarzyć się mogło.
Zdarzyć się musiało.
Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej.
Zdarzyło się nie tobie.

Ocalałeś, bo byłeś pierwszy.
Ocalałeś, bo byłeś ostatni.
Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.
Bo padał deszcz. Bo padał cień.
Bo panowała słoneczna pogoda.

Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec,
framuga, zakręt, milimetr, sekunda.
Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.

Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo.
Co by to było, gdyby ręka, noga,
o krok, o włos
od zbiegu okoliczności.

Więc jesteś? Prosto z uchylonej jeszcze chwili?
Sieć była jednooka, a ty przez to oko?
Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu.
Posłuchaj,
jak mi prędko bije twoje serce.
Wisława Szymborska

Pierwsza opowieść
Na klatce schodowej od kilku dni paliła się przepalona żarówka. Każdy z mieszkańców zauważał półmrok, ale każdy myślał to samo: ktoś inny to zgłosi.
Pani z trzeciego piętra uznała, że administracja na pewno już wie. Pan z parteru stwierdził, że to drobiazg, który załatwi któryś z sąsiadów. Młody chłopak wracający nocą z pracy przyspieszał kroku, przekonany, że nie jego to sprawa.
Aż pewnego wieczoru ktoś potknął się na schodach. Nic poważnego się nie stało, tylko strach, lekkie potłuczenie.... Następnego dnia żarówka świeciła już jasno.
Mieszkańcy przechodzili obok niej obojętnie, jakby nigdy nie było ciemno. Nikt nie powiedział na głos, że wystarczył jeden telefon. Wszyscy myśleli, że ktoś inny zrobi to za nich.

Opowieść druga
Starszy pan osunął się powoli na ławkę na przystanku. Najpierw pomyślał, że to tylko zawroty głowy, ale świat zaczął się rozmazywać. Torba wypadła mu z rąk, a on sam przechylił się na bok.
Na przystanku było kilka osób. Młoda dziewczyna spojrzała z niepokojem, po czym zerknęła na telefon - ktoś na pewno już dzwoni po pomoc - pomyślała. Mężczyzna w płaszczu poprawił szalik starszego pana, lecz zaraz się odsunął, uznając, że to wystarczy. Ktoś inny westchnął: „Pewnie słabo mu od gorąca, chce odpocząć” i odwrócił wzrok.
Czas mijał. Autobus miał przyjechać za trzy minuty. Każdy stał osobno, ale w milczeniu wszyscy liczyli na to samo — że ktoś inny zrobi ten jeden, właściwy krok. Starszy pan oddychał coraz płycej.
Dopiero gdy na przystanek dobiegła spóźniona kobieta, sytuacja się zmieniła. Zatrzymała się gwałtownie, uklękła przy nim i głośno zapytała: "czy ktoś wezwał pogotowie?" Cisza była odpowiedzią. Wtedy sama wybrała numer.
Karetka przyjechała szybko. Starszy pan odzyskał przytomność. Ludzie wsiedli do autobusu, jakby nic się nie stało. Tylko pusta ławka na przystanku jeszcze przez chwilę przypominała, jak łatwo odpowiedzialność rozprasza się między wieloma parami oczu.

Zdarzenie realne
Kilka dni temu głośno było o wydarzeniach na Dolnym Śląsku, gdzie młoda para Ukraińców w sklepie zwróciła uwagę mężczyźnie, który wcisnął się w kolejkę. Para za swoją reakcję została zaatakowana i pobita. Brutalnemu biciu i kopaniu leżącego 21-latka przyglądały się przynajmniej dwie kobiety. Żadna z nich nie zareagowała. 
Hokusai mówi:
Patrz uważnie.
Mówi: zwracaj uwagę, zauważaj.
Mówi: rozglądaj się, bądź ciekaw.
Mówi: widzenie nie ma końca.
Mówi: ciesz się na starość.
Mówi: zmieniaj się,
stajesz się tylko bardziej sobą.
Mówi: grzęźnij, akceptuj to, powtarzaj się,
dopóki to interesujące.
Mówi: rób dalej to, co kochasz.
Mówi: módl się.
Mówi: każdy z nas jest dzieckiem,
każdy z nas jest stary,
każdy z nas ma ciało.
Mówi: każdy z nas się boi.
Mówi: każdy z nas musi znaleźć sposób na życie z lękiem.
Mówi: wszystko żyje –
muszle, budynki, ludzie, ryby, góry, drzewa.
Drewno żyje.
Woda żyje.
Wszystko ma swoje własne życie.
Wszystko żyje w nas.
Mówi: żyj ze światem w tobie.
Mówi: nie ma znaczenia, czy rysujesz, czy piszesz książki.
Nie ma znaczenia, czy piłujesz drewno, czy łapiesz ryby.
Nie ma znaczenia, czy siedzisz w domu
i wpatrujesz się w mrówki na werandzie lub cienie drzew i traw w swoim ogrodzie.
Ważne, że ci zależy.
Ważne, że czujesz.
Ważne, że zauważasz.
Ważne, że poprzez ciebie żyje życie.
Zadowolenie to życie żyjące przez ciebie.
Radość to życie żyjące przez ciebie.
Satysfakcja i siła
to życie żyjące przez ciebie.
Spokój to życie żyjące przez ciebie.
Mówi: nie bój się.
Nie bój się.
Patrz, czuj, daj życiu wziąć się za rękę.
Daj życiu żyć przez ciebie.

Oba wymyślone przeze mnie opowiadania i to prawdziwe zdarzenie  ukazują zjawisko coraz częściej pojawiającej się we współczesnym świecie rozproszonej odpowiedzialności. Uświadomiły mi one, jak łatwo ludzie ignorują problem, gdy wydaje im się, że ktoś inny zareaguje. Im większa grupa świadków, tym mniejsze prawdopodobieństwo, iż ktoś poczuje się zobowiązany do działania. Rozproszona odpowiedzialność staje się poważnym problemem społecznym, ponieważ prowadzi do bierności mimo świadomości potrzeby reakcji.
Oczywiście czasem zwykła reakcja, gotowość do działania mogą wiązać się z ryzykiem. Czy jednak powinniśmy bać się takich konsekwencji? Co zatem robić?
Jednak pewne zachowania są niezbędne. Wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni za bezpieczeństwo i dobro osób wokół nas, zamiast zakładać, że zareaguje ktoś inny. I to sytuacjach całkiem "banalnych" jak wymiana żarówki, czy w tych poważniejszych.
Współczesny świat, pełen pośpiechu, technologii i anonimowości, sprzyja obserwowaniu problemów z dystansu. Coraz częściej ludzie zakładają, iż odpowiedzialność spoczywa na innych. Taka postawa może prowadzić do poważnych konsekwencji, ponieważ nawet drobne zaniedbania lub chwile obojętności mogą stać się niebezpieczne.
Rozproszona odpowiedzialność osłabia solidarność i poczucie wspólnoty. Brak osobistego zaangażowania sprzyja obojętności, która z czasem może stać się normą społeczną. Zjawisko to uświadomiło mi, jak silny wpływ na decyzje mają inni obecni. Każdy liczy na to, że ktoś inny podejmie działanie.
Zrozumiałam, że jednym z najskuteczniejszych sposobów przełamania rozproszonej odpowiedzialności jest zwrócenie się do konkretnej osoby. Kiedy odpowiedzialność zostaje jasno wskazana, przestaje być „niczyja” i staje się osobista. W tłumie ludzie często nie reagują nie dlatego, że nie chcą pomóc, lecz dlatego, że nikt nie czuje się wyraźnie zobowiązany.
Zwrócenie się bezpośrednio do jednej osoby likwiduje poczucie anonimowości i niepewności. W takiej sytuacji trudniej jest udawać, że problem nas nie dotyczy, ponieważ odpowiedzialność zostaje nazwana i przypisana. Uświadomiło mi to, jak wielkie znaczenie ma jasna decyzja i konkretne działanie, nawet wśród wielu biernych obserwatorów.
Rozproszona odpowiedzialność nie zawsze wynika z obojętności, lecz często z braku wyraźnego sygnału do działania. Wystarczy jednak, by jedna osoba przerwała ciszę i wskazała kierunek działania, aby mechanizm bierności został przełamany. Dzięki temu odpowiedzialność przestaje się rozpraszać, a zaczyna prowadzić do realnego działania.
Pomocna dłoń
Gdy w sercu chłód, a w oczach mgła,
I każda droga wiedzie w ciemne strony,
Dobrze, gdy ktoś staje tuż obok i trwa,
Podając dłoń jak most zwodzony.

Nie pyta czemu i nie szuka nagrody,
Choć sam ma w sercu nieraz swoje burze,
Mostem staje się przez rwące wody,
Jak Anioł na skrzydłach ciągnie cię ku górze.

A gdy już staniesz mocno znów na ziemi,
I w sercu znajdziesz dawną moc nadziei,
Pamiętaj - dobro wraca swymi ścieżkami
Do tych, co rękę dali w chwilach beznadziei.
Anna Turek
Często wystarczy jeden krok i jedna osoba, by zmienić bieg wydarzeń. Uważam, że świadomość tego problemu może być pierwszym krokiem do bardziej odpowiedzialnych postaw. To indywidualna decyzja i odwaga w działaniu są w stanie przerwać mechanizm obojętności. Prawdziwa odpowiedzialność zaczyna się wtedy, gdy ktoś przestaje myśleć: „ktoś inny” i mówi: „to ja to zrobię”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad