niedziela, 18 sierpnia 2019

Kapliczki

Krzyż w kępie bzów
Pusty byłby
Rodzinny krajobraz
Pozbawiony treści
Gdyby znaków świętych
Zabrakło

Krzyże i kapliczki
Na skrzyżowaniu dróg
Wiejskich wyglądają
Z krzaków bzu
Z wierzb płaczących

Krzyże i kapliczki
Drogę wskazują
Zbłąkanym, zbłądzonym
Wędrowcom nieznanym
W wiersze zagubionym

Krzyże i kapliczki
Mchem porosłe
Przeżyły wieki długie
Z wiarą naszą przetrwały
Do nieskończoności

Krzyże i kapliczki
Nam przypominają
Powstańców walczących
Zhańbionych bajcow i esesmanów
Doń strzelających

Krzyże i kapliczki
Przędza historii
Wiernym przyszłości wyznaniom
Spleciony z pajęczyny wspomnień
Prawdziwy, cudowny dar trwania
Katarzyna Wasilewska
Wędrując po wakacyjnych ścieżkach nieraz napotykałam przy drodze samotne drewniane krzyże, malowniczo usytuowane kapliczki i stare cmentarze. Niestety często sprawiały one wrażenie zapomnianych przez świat.
A przecież właśnie czas letnich wędrówek, to dobra okazja, aby na nowo dostrzec i odkryć piękno tych przydrożnych symboli wiary poprzednich pokoleń. Warto choć na chwilę zatrzymać się przy nich, aby pomodlić się, odpocząć.
Niektórzy ludzie przechodzą obok nich obojętnie. Jednak są wędrowcy, którzy zatrzymują się przy nich aby na chwilę zadumać się przed obliczem ludowych świątków.

Na obronę nam dane i na pocieszenie
by żegnać odchodzących
i witać przybyłych
wierne strażniczki naszych smutków i radości
otulone zapachem bzów i lipowego kwiecia
na rozstajach dróg i rozstajach życia
smagane wiatrem, piorunami i spiekotą
jak my sami
co idziemy szukać ratunku
przed kapliczką pochyloną od trosk i starości...
Basia Wójcik
Każda kapliczka, każdy krzyż ma swoją własną historię, swój niepowtarzalny wygląd. Naznaczone są bowiem tradycją danej wioski, miasteczka, ich historią. Wyrażają żywą, prostą wiarę ludu. Często upamiętniają zdarzenia tragiczne i radosne, ważne dla miejscowej ludności. Są jednak wyrazem ich wiary, świadectwem ludzi i czasów, które odeszły już na zawsze.
Fundowano je nie tylko z pobożności, ale częściej z potrzeby serca.
Czasem możemy dowiedzieć się, kto był fundatorem kapliczek, krzyży, jednak z reguły nie znamy ich twórców. Ale tak to już niestety bywa w przypadku sztuki ludowej. Ich autorzy zazwyczaj pozostają anonimowi, a przecież dokładali wielu starań, aby były jak najpiękniejsze. Niektóre elementy były rzeźbione, inne wycięte, daszki osłaniające figury uformowane były często w bardzo oryginalny sposób. Jedne kapliczki są bogatsze, inne znowu skromniejsze, ale na swój sposób równie piękne.
Jednak wokół prawie wszystkich rosną kolorowe i jakże polskie malwy, rozsiewające zapach majowe bzy i jaśminy, a nierzadko polne kwiaty i trawy, co dodaje niespotykanego uroku tym szczególnym miejscom.
Obecnie te przydrożne świadectwa wiary mówią wiele o ludziach opiekujących się nimi w dniu dzisiejszym.
To właśnie teraz przy tych kapliczkach, krzyżach gromadzą się wierni zwłaszcza na nabożeństwa majowe, Boże Ciało, czy też Wniebowzięcie. Można wówczas usłyszeć niosący się po polach i łąkach śpiew: 
„Chwalcie łąki umajone",
 czy „Po górach i dolinach".

Niedawno znalazłam jeszcze jedną:
Do Twej dążymy kaplicy,
Co z brzegu czeka nas,
Wśród wichru, nawałnicy,
W pochmurny, słotny czas.

Napotykane kapliczki, krzyże skłaniają przechodniów do zatrzymania się, przeżegnania, zadumy, refleksji....
W dniu Matki Boskiej Zielnej to tutaj składane się w ofierze płody ziemi, zioła, kwiaty, owoce, zboże.
I ja jak co roku w połowie sierpnia nie zapomnę o tym moim ulubionym święcie. To już tradycja, że z wędrówki po moich „polach" przyniosę naręcza kwiatów i traw ozdobnych, z których skomponuję bukiet, poprzetykany dodatkowo ziołami z ogrodu.
 Przydrożna kapliczka 
Z przydrożnej kapliczki
Chrystus spoglądał łaskawie
i dłonią swą błogosławił
wychodzących w pole
pośród róż i jaśminów
zamyślony czekał
gdy będą wracać
utrudzeni pracą na roli
a gdy wracali o zachodzie słońca
znów im błogosławił
za to że ziemię ukochali
i że przed Nim czapki zdejmują
i że dzieci do Niego prowadzą małe
wieczorem ptaszęta przygarniał
co się o nic nie troszczą,
tylko Jemu hołd wyśpiewują.
rankiem znów będzie czekał na ciebie

jeśli tylko zechcesz Go zauważyć.
słowa i obrazy Basia Wójcik 
Jednak moim marzeniem jest wędrówka w Dzień Wniebowzięcia NMP przez takie prawdziwe pola do przydrożnej kapliczki. Po drodze skomponowałabym bukiet z napotkanych darów natury, który po poświęceniu powiesiłabym nad drzwiami do mojego mieszkanka. Może to marzenie kiedyś się spełni? Przecież nie brak ich na naszych polskich ścieżkach.
Jednak jak każdego roku i koło drzwi wejściowych zawiesiłam bukiet z moich „pól" i ogródka. Bez tego czegoś by mi brakowało.
Msza maryjna na Matkę Boską Zielną
„Hyzop, lawenda, jałowiec?
Wszak to potrzebne chorobie?"
Mamy je, chcemy dziewanną
Ucieszyć Maryję Pannę

Niechaj to księża poświęcą
Dzisiaj w ten dzień Wniebowzięcia.
„A tę pszenicę i jęczmień
Czy także mamy poświęcić?"
Proso też i mak, i żyto
Na coraz większą obfitość.

„Na cóż bób i rzodkiew zda się
w niebie, na rajskim popasie?"

Maryi z żyta korona,
A nam - chleb zeń upieczony.
Niechaj je księża święcą
Dzisiaj, w ten dzień Wniebowzięcia"
Kazimiera Iłłakowiczówna
Niestety dzisiaj niektóre kapliczki i krzyże niszczeją, popadają w zapomnienie. a niektóre nawet znikają z naszego krajobrazu. Czasem na ich miejscu buduje się nowe, które moim zdaniem w pełni nie zastąpią tych starych. Zmienia się ich wygląd i wymowa. Oczywiście stare kapliczki należy odnawiać, remontować ale nie zmieniając ich całkowicie i pozostawiając dla zwykłego człowieka taki, jakimi były poprzednio.
Kapliczki i krzyże są przecież skarbem naszego polskiego krajobrazu. Dlatego warto ocalić je od zapomnienia, aby tak jak w minionych stuleciach były jak drogowskazy i miejsca, gdzie można się zatrzymać, podziękować za otrzymane dary i nieśmiało poprosić o kolejne.

Gdzie się podziały przydrożne kapliczki
Okruchy nieba rozrzucone po ziemi
Tak oczywiste jak znak krzyża
Którym je witał każdy przechodzień (…)
Gdzie znaleźć te ciche obserwatorki
Ludzkich zmagań (…)
One trwają nieobojętne na los człowieka
Służąc mu niczym budki telefoniczne
Z gorącą linią do Pana Boga
Niech nie odpłyną w zapomnienie.
Wacław Hajduga

sobota, 10 sierpnia 2019

Nadal sierpniowe myśli

Co lubi sierpień...?
Sierpień ziemię szanuje
i ziarna z kłosów wysypuje.
Słońce ma za kompana,
by akcja żniw była udana...

Odpoczywa wieczorem,
a w dzień pracuje z uporem.
Kołacze zasłużone je,
gdy sianokosy skończą się...

Słucha koncertu pasikoników,
bo ma grajków tych bez liku.
Księżyc złotem za to płaci,
gdyż lubi kiedy on się bogaci...

Rano myje się chłodną rosą
i chodzi po trawie boso.
Zadowolony zrywa poziomki,
dla wakacyjnej wybranki...
Aleksandra Baltissen
Jak ten czas biegnie, ucieka! Niestety ostatnio za nim nie nadążam i ciągle mi go brak.
Głową siedzę już na wakacjach, ciałem na miejscu niestety. Do wyjazdu jeszcze miesiąc... 
Do tego natura mi tego nie ułatwia. Jest albo za gorąco, albo za zimno. Do dodatkowo mnie zniechęca. A przecież trwa dla mnie jeden z najpiękniejszych miesięcy.
Sierpniowe poranki i wieczory są moimi ulubionymi, chociaż niosą już ze sobą nostalgię, że lato powoli się kończy, a ziemia przychyla się do jesieni. Sierpień to już nie lato i jeszcze nie jesień. Dla mnie kolejna urocza pora roku.
Piękna i spokojna jest noc sierpniowa. Księżyc wolno płynie drogą wytyczona przez gwiazdy, które teraz wyjątkowo są aktywne.
Piszę o tym każdego roku o tej porze. Może dla niektórych jest to już nudne, ale ja nie potrafię o tym nie wspomnieć.
Właśnie w sierpniu na niebie wybuchają naturalne fajerwerki. Mówimy o nich „spadające gwiazdy”, "łzy św. Wawrzyńca".
Tradycja ludowa głosi, że deszcz meteorów to tak zwane łzy świętego Wawrzyńca. Święty płacze, może dlatego że lato ma się już powoli ku końcowi?
W rzeczywistości są to deszcze meteorytów. Wyraźnie widać je zwłaszcza w bezchmurne sierpniowe noce. To czasem prawdziwa ulewa meteorytów. Trzeba mieć jednak szczęście, aby taką wypatrzyć.
Określenie „łzy św. Wawrzyńca” nawiązuje do świętego, który zmarł śmiercią męczeńską 10 sierpnia 258 r. w Rzymie. Poddany został okrutnym torturom, w trakcie których, jak głosi tradycja, płakał nad grzechami świata. Do dziś św. Wawrzyniec jest patronem osób poparzonych, gorączkujących oraz strażaków, kucharzy i piekarzy.
Wawrzyniec był diakonem w Rzymie i odpowiadał za finanse oraz opiekę nad ubogimi. Ponieważ odmówił cesarzowi Walerianowi wydania własności kościelnych, został skazany na tortury i stracony.
W krótkim czasie Wawrzyniec stał się jednym z najbardziej czczonych świętych.
Mówię do gwiazd: - Cudowne,
nie śpieszcie się, przystańcie.
I stanęły pod oknem

Popatrzyły ku sobie,
złotą brew zgięła jedna.
I zadźwięczał w ogrodzie
sierpnia kwartet, pieśń gwiezdna.

Posłuchaj tylko: ten szum, to noc tak płynie,
szeroka noc, gwiaździsta noc sierpniowa,
sierpniowy czas, sierpniowy wiatr w Szczecinie -
o, cóż za szczęście w tej godzinie
przez okno patrzeć w świat i kochać go od nowa.

Gwiazdy rzekły: - Spójrz, jak skrzy się
ta noc, więc będzie dzisiaj
pieśń o tej nocy jasnej.

Nad nią srebrne obłoki,
przed nią zielonooki
tańczy sierpień.

Przystanęły - w porządku. Muzykanci? To cóż?
Gwiazdy zawsze tak w sierpniu, na nowo.
Więc podszedłem do okna. W okno bił srebrny kurz
i otworzyłem okno na noc sierpniową.

I nagle wiatr mi okno
szerzej odemknął,
i nagle wiatr przeciągnął,
nagle ogród zaszumiał...

Ta noc się toczy kołem jak fortuna.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Może w tym roku zdarzy się to samo, co 143 lata temu w Ponikwi na skraju Puszczy Białej? Wówczas na pola wsi, pola, domy i ścieżki posypał się deszcz „spadających gwiazd”. Wielki ośmiotonowy meteoryt rozpadł się na blisko 70 tysięcy kawałków. Jego odłamki rozjarzyły niebo na kilka sekund, tworząc fontannę świateł. Rankiem mieszkańcy wsi znaleźli na ziemi dziwne czarne kamienie…
Mam nadzieję, że w tym roku niebo będzie bezchmurne i będę mogła spoglądać na niebo. Zapewne pozostali domownicy będą pogrążeni w głębokim śnie i tylko ja na balkonie będę oczarowana pięknem księżycowej, letniej nocy.
Sierpniowe noce są wyjątkowe. Królewna Lato przystraja się wówczas w korale połyskujące srebrnymi gwiazdkami, a dookoła rozsiewa kojący zapach, który tylko o tej porze można poczuć.
Pracowita jest jednak ta królewna Lato. Nawet tego roku, gdy temperatura sięga blisko 40 stopni.

Najświętsza Maria Panna
Po cichym chodzi sadzie,
Na grusze, na jabłonie
Swe święte dłonie kładzie.
Nad ziół grzędami staje,
Nad kwieciem się pochyla,
Gdy ujrzy gąsienicę,
Przemienia ją w motyla.
Drzewom dodaje siły,
Owocom zaś słodyczy,
Warzywa barwi tęczą,
I róże pilnie liczy.
Ewa Szelburg- Zarębina

W ogrodach i na działkach nadchodzi czas zbiorów i przetworów. Jak jeszcze żyła moja Babcia na działce rosło sporo sporo krzaczków agrestu i porzeczek we wszystkich kolorach. Teraz trudno czasem kupić te owoce. Na targowiskach sprzedający oferują maleńkie pojemniczki tych owoców. Gdzie podziały się przetwory z porzeczek i agrestu? Ostatnio bezskutecznie szukałam dżemu z czerwonej porzeczki. Dlaczego tak trudno jest dostępny w sklepach? A raczej w ogóle.... Przecież to wspaniały, smaczny dodatek np. do herbaty, a i skarbnica witamin.
Jestem za ocaleniem porzeczek i agrestu od zapomnienia!
Jaki piękny to był czas. W domu owocowe zapachy, bo jak nie dżem to kompot…. Nic się nie marnowało.
Trochę zatem szkoda, że zanika też powoli tradycja obchodzenia święta Matki Boskiej Zielnej. A przecież to takie piękne święto. Jedno z dwóch moich ulubionych.
Matka Zielna
Matka Zielona i Zielna
w słońcu
idzie do kościoła,
i bukiet zebranych zbóż
i kwiaty trzyma w dłoniach.
Matka dziś na nas czeka,
stoi w drzwiach kościoła,
rozdaje nam kwiaty i zioła,
które zerwała z pola.

Święta Pani
Święta Pani, Zielna, Zielona,
to Twój głos do pracy mnie woła,
żółty snop owsu, żyta białego,
chwastu, ostu fioletowego.
Święta Pani, w chabrach ukryta
i na smyczkach świerszcza grającego,
tyle pracy tu bez wytchnienia,
dla człowieka jednego.

Święta Pani, my ludzie prości,
nasze dłonie z ziemi plon wynoszą,
Ty błogosław w trudzie dnia żniwnego,
o to Ciebie dzisiaj wszyscy proszą.
M.M.Orłowska
Zimą zatęsknię za tymi dniami. Kiedy będzie wiało i będzie padał śnieg. Będę patrzeć przez okno na biel i szarość, będę marzyć o powrocie do tego wszystkiego

niedziela, 4 sierpnia 2019

Nie tylko mój sierpień

O sierpniu 
Stanęły pod mym oknem
jak wiejscy muzykanci
gwiazdy.
zielonooki
sierpień po sadzie tańczył.

Księżycem całowany
sad się rozrzewniał,
lekki był i cygański
taniec sierpnia.

Raz złocistość w korze drzew drżała,
tu cień ją płoszył,
ludzie mrużyli, noc otwierała
oczy. 

Zaciemniły się świerki,
nad każdym wzeszła gwiazda,
noc jak ty: przytula i rozchmurza;

światło zorzy dalekiej
jest jak miasto daleki
błyskające gwiazdami od wzgórza.

Łzy, co nam z oczu zlecą,
ziemi o nas powiedzą,
chodźmy w drogę, łzy w drodze obeschną;

łzy nie przynoszą ulmy
a my w tę noc wędrujemy
roziskrzoną, rozśpiewaną bezkresną.

Trzcina śpi na jeziorze,
znieruchomiały zorze
i wiatr się uspokoił.

Gwiazdy srebrnoramienne,
świecą gwiazdy promienne,
i nad świerkiem swoim. 
Lubię wszystkie miesiące, ale sierpień należy do moich ulubionych. Dla dawnych Słowian był to przede wszystkim miesiąc żniw, gromadzenia zapasów na nadchodzą zimę, przygotowywania się do dożynek. Dla mnie to też czas zbierania plonów mojej pracy i świętowania. W sierpniu zawsze przygotowuję się bowiem do urlopu.
Sierpień swoją nazwę wywodzi od sierpa. Sierp jest najstarszym narzędziem rolniczym.
Nazwa sierpień musi być więc bardzo stara. Wśród innych języków słowiańskich również pojawia się sierpowa motywacja: czeskie srpen, ukraińskie cерпень, chorwackie srpanj. Przypomnę jednak, że Chorwaci sierpniem nazywają nasz lipiec.
W staropolszczyźnie funkcjonowały oboczne nazwy ósmego miesiąca roku: sirzpień, sirpień. Pewną nazewniczą osobliwością funkcjonującą w mowie dawnych Polaków jest stojączka, znana również pod obocznymi formami stojęczeń / stojączeń / stojaczka. Skąd taka nazwa? Przyroda w sierpniu osiąga pełnię rozkwitu i staje w miejscu na pewien czas. Jest to moment przełomowy, w którym ludzie muszą zbierać już dojrzałe zbiory, nim te zaczną ulegać procesowi zepsucia.
Inne słowiańskie nazwy drugiego w pełni letniego miesiąca również bezpośrednio wiążą się ze żniwami: białoruskie жнівень, górnołużyckie žnjenc, kaszubskie zélnik.
Pozostałe narody przejęły łacińską terminologię, w której to nazwę augustus należy wywodzić od osoby pierwszego cesarza rzymskiego Oktawiana Augusta:. bułgarskie, serbskie, macedońskie i rosyjskie август, słowackie august.
Nastaw czapki: gwiazdy lecą ładnie
jak świąteczne cacka pozłacane;
nastaw czapki: może która wpadnie
i zaniesiesz ją do ukochanej.

A gdy skłamią, że jej w domu nie ma
chora - różne bujdy takie,
gwiazdę rzucisz z powrotem do nieba
czapką naciśniesz na bakier. 

Szum
Szumi wiatr -
odwieczny wiatr, beztroski wiatr, wiatr nieustanny.

Ciepły sierpień ogrody rozszerzył, rozmarzył i ogrzał.
Szumi wiatr.
W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.

W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.
Jeszcze spróbuję, jeszcze raz,
w zieloną noc sierpniową...

zielony ptak sierpnia
na czarnej wieży nocy
przysiadł.

Wieża ma okna srebrne,
skrzydłami bije sierpień,
głową kręci.

Popatrzcie, ileż gwiazd na niebie dzisiaj,
a każda dobra jest jak matki uśmiech -
i szumi wiatr, i polski sierpień skrzy się
i człowiek musi długo marzyć, zanim uśnie. 
Sierpień To miesiąc "spadających gwiazd". Zwano je łzami św. Wawrzyńca, bo zwykle pojawiały się na niebie 10 sierpnia, którego patronem był właśnie ten święty. Były zjawiskiem niezwykłym i przez długie wieki niewytłumaczalnym, dlatego też obrosły wieloma legendami i magicznymi rytuałami. Najczęściej występującym na ich temat przesądem była wiara, że kiedy gwiazda spada, może spełnić się życzenie, o ile zostanie wypowiedziane, nim jej iskierka przemieszczająca się po nieboskłonie zgaśnie. Niektórzy wierzyli, że kiedy gwiazda spada, umiera jeden człowiek, a rodzi się inny. Na słowiańszczyźnie wierzono, że młodzi chłopcy nie powinni zbyt długo wpatrywać się w niebo, bo zostaną zauroczeni przez boginkę nocy, która podstępnie ukrywa się pod postacią intrygującej spadającej gwiazdy. Jej ofiary nigdy nie zadowoli miłość zwykłej śmiertelniczki. Będzie za to tęsknić nie wiadomo za czym, zacznie unikać towarzystwa ubóstwianych wcześniej dziewczyn, a potem przedwcześnie odejdzie z tego świata lub wstąpi do klasztoru. Magiczne właściwości przypisywano również pozostałościom po deszczu meteorytów - rozsianym tu i ówdzie po polach brył-kom zastygłego metalu. W średniowieczu kładziono je wysoko pod krokwiami dachów domów czy kościelnych wieź, gdyż uważano, że chronią przed uderzeniem pioruna. Panowało przekonanie, że zabezpieczony w ten sposób budynek nigdy nie spłonie. 12 sierpnia przypadał dzień św. Rocha, który chronił ludzi przed zarazą i był opiekunem psów. Podobno tak kochał je za życia, że nie chciał bez nich iść do nieba i jednego zabrał ze sobą. Mówiono nawet o pieskach, które skończyły właśnie swoją ziemską wędrówkę, że „odeszły w orszaku świętego Rocha". W tym dniu hodowcy psów rasowych zapraszali do siebie księży, aby poświęcili miejsca, gdzie ich pupile rodziły się i przebywały. Aby ustrzec szczekających ulubieńców przed zranieniem lub zaginięciem na polowaniu, zapinano im obroże pokropione 12 sierpnia święconą wodą albo przypinano im medalion przedstawiający patrona psów z tulącym się do kolan wyżłem. Z czasem zaczęto prosić św. Rocha o opiekę nad wszelkimi zwierzętami domowymi. W XIX wieku w Wielkopolsce gospodynie przynosiły w tym dniu z kościoła święconą wodę i skrapiały nią wszystkie pomieszczenia gospodarskie, wierząc, że uchroni to żywy inwentarz przed pomorem czy brakiem potomstwa. 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Matki Boskiej miały miejsce kościelne dożynki. Przynoszono do świątyń pierwsze zebrane owoce, kłosy zboża lub warzywa. Ołtarze były wówczas przystrojone kwiatami. Bukiety kwiatów przynosiły również do po-święcenia gospodynie. Potem wieszano taki bukiet pod powałą, by chronił gospodarstwo przed szkodami i pożarem. W tym dniu również chętnie zawierano związki małżeńskie, szczególnie na wsi. Teoretycznie nie był to czas na zabawy, gdyż trwały jeszcze intensywne prace w polu, uważano jednak, że jest to tak pomyślny dla odbycia ceremonii ślubnej dzień, że warto dla niej przerwać żniwa. Wierzono, że pary, które przysięgały sobie 15 sierpnia, będą żyć w dostatku i beztrosko. Na przełomie sierpnia i września zaczynały kwitnąć wrzosy. Celtowie uważali tę roślinę za wyjątkowo szczęśliwą i ofiarowywali ją nowożeńcom. W Anglii i Szkocji do dzisiaj młodym mężatkom przyjaciółki wręczają na nowe mieszkanie doniczkę z białym wrzosem, który niezawodnie przyniesie małżeństwu szczęście, pod warunkiem jednak, że będzie odpowiednio pielęgnowany. Podobno, kiedy taki kwiat zaczyna zmieniać barwę lub usychać, to niechybny znak, że w związku zaczyna się źle dziać. Znalezienie na wrzosowisku rośliny kwitnącej na biało było znakiem, że pragnienia i potrzeby, jakie mieliśmy w chwili, kiedy dostrzegliśmy kwiat, mają szansę się spełnić
Może i ja znajdę taki kwiat, a spadające gwiazdy spełnią marzenia?

Ty mówisz: - Nie chodź tam nocą
tą skośną ulicą, pochyłą, po co
chodzisz po pochyłej ulicy?

A ja na to: - Jesteś głupia dziewczyna.
Chodzę, bo mi się wtedy przypomina
ulica Towarowa z księżycem
nad elektrownią. 

Powróciłem tutaj jak z podróży
po ulicach, po zaułkach krętych.
Tak, to tu - ten księżyc taki duży.
Tak, to tu - ta furtka i sztachety.

Wyszła matka z pomarszczoną twarzą,
popatrzyła na mnie niewesoło.
- Synku, mówi, jakżeś się postarzał.
Byłeś sokół, teraz jesteś gołąb.
Konstanty Ildefons Gałczyński



W ludowych przysłowiach widać związek tego miesiąca z pracami na polu, ale nie tylko:

Jeśli w sierpniu dni jasne, będą stodoły ciasne.
Kiedy sierpień przychodzi, reszta zboża z pola schodzi.
Czego sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie doparzy.
W pierwszym tygodniu pogoda stała, będzie zima długa, biała.
Gdy w dni sierpnia spieka wszędzie, tedy długa zima będzie.
W pierwszym tygodniu pogoda stała, będzie zima długa, biała.
Początki sierpnia pogodne, wróżą zimy łagodne.
Jak po lipcu sierpień się ochłodzi, to później zima twarda z wielkim śniegiem chodzi.
W sierpniu grzmotów wiele, mokrą zimę ściele
Kiedy sierpień wrzos rozwija, jesień krótka, szybko mija.
Gdy w sierpniu z północy dmucha, nastaje zwykle posucha.
Ostatni sierpnia zapowiada, jaka pogoda na październik wypada.
Jak pierwszy, drugi, trzeci, taki cały sierpień leci.
Dużo grzybów sierpniowych - dużo zawiei śniegowych.
Gdy z początku sierpnia skwar trzyma, zwykle bywa długa i śnieżna zima.
Wawrzyniec pokazuje, jaka jesień następuje (10.08.)
Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą (10.08.)
Na Wniebowzięcie słota, w jesieni dużo błota (15.08.)
We Wniebowzięcie Panny Marii słońce jasne, będzie wino godnie kwaśne (15.08.)
Gdy Bartłomiej z grzmotami, śnieżna zima przed nami (24.08.)
Już po świętym Bartłomieju, jedz już kluski na oleju (24.08.)
Święty Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje (24.08.)

sobota, 27 lipca 2019

Wszystkie barwy i zapachy lata?

Wszystkie kolory Lata
Seledynowe wody
Pistacjowe brzegi
Cytrynowe plaże
Pastelowe łąki

Orzechowa łódka
Perłowe żagle na niej
Tęczowa obwódka
W oprawie kalendarza

Błękitny urlop
Brązowa skóra
Różowa pomadka na
Czerwony ustach

Wszystkie kolory dzisiaj są radosne
Szarość deszczowa odeszła samotnie
Nawet ryby co wiecznie się kąpią
Skaczą nad wodą łowiąc złote słońce.
Mirosław Pęciak
Ostatnio pisałam o kolorze czerwonym. Postanowiłam więc nadal snuć opowieść jednak tym razem utkaną z różnych kolorowych nitek.
Niedawno czytałam o różnych metodach terapeutycznych i dowiedziałam się, że każda pora roku ma przyporządkowany kolor i zapach.
Do wiosny należy kolor zielony, który kojarzy się z siłą tworzenia, wzrostu, z procesem dorastania i odnowy. Zieleń łagodzi emocje, przynosi zadowolenie, uspokaja i odpręża.
Do lata należy kolor czerwony, który bardzo pobudza i wpływa na ożywienie osób powolnych.
Do jesieni należy kolor żółty, który kojarzy się z radością życia, rozpoczynającym się dniem. Jest kolorem spadających liści i dojrzałych owoców. Barwa żółta działa łagodząco na nasze emocje.
Do zimy należy kolor biały, który jest neutralny, uspokaja i rozjaśnia. Do zimy należy też błękit, kojarzący się z głębią i dalą nieba lub wody. Jest to kolor ciszy i spokoju, przypomina zimowy chłód.
I zapewne każdy pory roku kojarzy z tymi kolorami. Chociaż na pewno dodałby jeszcze parę innych barw.
A jak jest z zapachami?
Do wiosny należy zapach cytrynowy, który działa antyseptycznie, pobudza apetyt i ożywia.
Do lata należy zapach różany, działa on kojąco, uśmierza złość, pomaga rozładować stres.
Do jesieni należy zapach lawendowy, który łagodzi napięcia, uspokaja i wzmacnia.
Do zimy należy zapach mięty, działający uspokajająco, wzmacniająco i rozluźniająco.
Rozumiem, że są to zapachy stosowane w celach terapeutycznych. Ale czy z takimi zapachami kojarzą nami się pory roku? Pewnie każdy z nas na to pytanie odpowiedziałby różnie.
Czy zapachy mogą naprawdę mieć kolor? Często przecież mówiąc o zapachach odwołujemy się do kolorów. Jeżeli mielibyśmy tworzyć zapachy, to zapach zmysłowy zamkniemy w czerwonym flakoniku, młodzieńczy natomiast w różowym. W zielonej buteleczce na pewnie nie ukryjemy pełnego kadzideł zapachu Indii.
Zatem również każda córka króla Słońce przynosi nam w darze różne kolory i zapachy. Teraz panuje nam płowowłosa królewna Lato. I jakim zapachem nas obdarowała? Lato to setki zapachów, które nas otaczają.
Jesteśmy różni i na tym polega piękno świata, więc królewna Lato dla każdego z nas przynosi w darze inne kolory i zapachy. Dla jednych jest to aromat błękitnego morza, żółtego piasku i słonej bryzy. Dla innych rozgrzanego, ciemnego asfaltu i kwitnącej przy ulicy lipy. Dla wielu to zapach świeżo skoszonej trawy, siana, rosy, deszczu, powietrza przed burzą. To wielobarwne kwiaty, kolorowe owoce i warzywa... Mogłabym wymieniać jeszcze długo. Tak czy inaczej, większość z nas odczuwa podobnie.
Zapach lata
Uwielbiam zapach lata
o wczesnoporannej porze,
kiedy świeżością nasycone jeszcze,
kiedy go czuć w każdym kolorze.

Uwielbiam zapach lata
też o zmierzchającej porze,
kiedy przesycone upałem
schładza się w nastającym wieczorze.

Uwielbiam zapach lasu
o każdej porze lata...
Bo i w słońcu i w deszczu
cudnie pachnie leśna szata.

Uwielbiam zapach łąk
nagrzanych promieniami słońca.
Ich bajeczną wonią upojona
przemierzać je mogę bez końca.

Uwielbiam zapach sianokosów
otulający łąki i polany.
I zapach suszonego siana,
co w słońcu jest skąpane.

Uwielbiam zapach ogrodu
i wieczornego grillowania.
A także zapach ogniska
i iskier dźwięczne trzaskania.

Uwielbiam wszystkie dary lata,
nie tylko zapachowe doznania.
Uwielbiam każdy letni dzień...
A najbardziej — czas urlopowania.
MichalszkaKCz
A jakimi zapachami i kolorami obdarowała mnie królewna Lato? Lato dzisiaj na moich rękach pachnie kolorowo. Zachwycam się więc świeżością aromatów, które jesienią, zimą i wiosną nie są już takie intensywne.
Koperek, szczypiorek, natka, kalarepka, ogórki i kapusta pachną różnymi odcieniami zieleni.
Czosnek i cebula uśmiechają się do mnie na biało, chociaż czasem są przyczyną moich łez.
Marchewka jak zwykle ociepla na pomarańczowo cały świat.
Czerwień papryki i pomidora dodają mi energii.
Żółty kolor ziemniaka i fasolki na moim talerzu jest wręcz niezbędny
Od dawna wiadomo, że kolory i zapachy mają leczniczy wpływ na nas. Może dlatego tak lubię bawić się tymi aromatami i barwami w kuchni? To mnie zawsze odpręża, uspakaja... Najbardziej chyba lubię w garnku i na talerzu kolor zielony. Może to dlatego, że dom babci zawsze pachniał tym kolorem. Pełno tam było koperku, groszku, kalarepki, kapusty, zielonej fasolki….
Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego niektórzy w mojej rodzinie nie przepadają za tą zielenią. Pamiętam, że mój brat będąc dzieckiem ze zdziwieniem obserwował jak dekoruję brzegi talerza zielenią pietruszki i groszku. On je w pierwszej kolejności usuwał ze swoich potraw.
Często mam ochotę na kolorowe kuchenne szaleństwa, na garnki z podskakującymi pokrywkami i kolorowymi miskami z sałatkami, na radość płynąca z przyprawiania i wdychania unoszącego się warzywnego zapachu….
Niestety na co dzień w mojej jednoosobowej kuchni moje obrazy są mniej barwne. Ale może nowy, ciekawy przepis na pachnącą kolorami potrawę zmobilizuje mnie do działania?
Ponieważ bodźce węchowe docierają do mózgu najszybciej. Dlatego zapamiętujemy je najlepiej i na bardzo długo. Kolory nie działają tak silnie, ale w połączeniu z zapachami też mogą szybko przywołać wspomnienia. A właśnie wspomnienia w dużej mierze decydują, jaki zapach i kolor uznajemy za przyjemny.
Ale kolory i zapachy, to nie tylko kuchnia. To także ogród, sady, pola, łąki, lasy, morze..... Ale o nich może innym razem.
Jaki kolor ma lato? Niebieski? Złoty? Zielony? A może różowy lub czerwony?
Zastanawiam się też, kto to pamięta?
Posłuchaj
Jak morze do siebie coś gada.
Posłuchaj
Jak przeszłość wspomina ballada.
Posłuchaj
Jak mewy siadają z łopotem.
Posłuchaj —
Posłuchaj i popatrz

Wszystkie barwy lipca znajdziesz w Kołobrzegu
Tu morze błękitne, błękitne jak len,
Tu słońce złociste, jak dukat nas niebie,
Tu róże czerwone, gdy płonie w nich dzień;
Wszystkie barwy lipca znajdziesz w Kołobrzegu
Tu wieczór jest iskrą, nim zgasi ją noc.
Po piasku wygrzanym i bielszym od śniegu
Pójdziemy na molo, by spojrzeć na port.

Posłuchaj
Legendy o czasie zaślubin.
Posłuchaj
Jak dźwięczy piosenka w mundurze.
Posłuchaj
Jak echo ją niesie daleko.
Posłuchaj jej tu —
Nad Parsętą.

Wszystkie barwy lipca znajdziesz w Kołobrzegu
Tu morze błękitne, błękitne jak len,
Tu słońce złociste, jak dukat nas niebie,
Tu róże czerwone, gdy płonie w nich dzień;
Wszystkie barwy lipca znajdziesz w Kołobrzegu
Tu wieczór jest iskrą, nim zgasi ją noc.
Po piasku wygrzanym i bielszym od śniegu
Pójdziemy na molo, by spojrzeć na port.
Andrzej Kuryło