Jestem. Wróciłam z mojego Małego Miasteczka. Jednak tak naprawdę wróciło
tylko moje ciało. Myślami nadal siedzę na drewnianej ławeczce nad jeziorem,
wsłuchana w plusk wody, szum wiatru i późnoletnią ciszę. Niestety niecierpliwa
Pani Codzienność już zdążyła zapukać do drzwi, ale Mała Dziewczynka wciąż
nie ma ochoty ich otworzyć.
Nadal się jej wydaje, że jeszcze jest w Małym
Miasteczku. Że powietrze pachnie mokrą trawą i jeziorem. Że otula ją poranna
mgła. Że znowu wędruje tą samą ścieżką, którą już tyle razy przemierzała. Bo w Małym Miasteczku wystarczy zrobić tylko kilka kroków, aby zostawić za sobą
cały pośpiech, hałas i wszystkie sprawy, które w dużym mieście wydają się takie
ważne. Ale czy naprawdę wszystkie są takie pilne?
Zapisane w sercu
schodzi słońce przywołane pieśnią dorodnych słoneczników
upał rozlewa się po świeżych ścierniskach
kołysanych melodią dojrzałego lata
przydrożnymi rowami wędrują w cichej pielgrzymce
wszystkie zioła z Bożej niewyczerpanej apteki
wyśpiewując dziękczynne słowa za dary sierpnia...
zatrzymaj się chwilo, zapisz w pamięci, a najlepiej w sercu.
(tytuł wiersza mój)
Jak co roku nazbierałam cały woreczek wspomnień.
Znalazły się w nim rozmowy z bliskimi osobami, znajome uliczki, ciepłe
spojrzenia ludzi, którzy nadal potrafią powiedzieć: „dobrze, że jesteś”, oraz
chwile, które chciałoby się zatrzymać na zawsze.
Są tam także mgliste poranki nad jeziorem. Król Słońce, który każdego dnia
odbijał się w tafli wody, kolorowe kaczuszki , dostojne łabędzie... Wszystko to
zostawiło także we mnie swój ślad. Wiem jednak, że z czasem Pani Codzienność
przykryje to swoimi sprawami, pośpiechem...
Dlatego zamykam oczy i znowu na chwilę wracam do Małego Miasteczka, nad jezioro, na
Naszą Dróżkę....
To wszystko stało się dla mnie miejscem powrotów. Nie tylko tych
fizycznych, ale także tych wewnętrznych.
Wspomnienia z Małego Miasteczka nigdy nie przychodzą na zawołanie. Raczej
same siadają obok, jak kaczuszki przy brzegu jeziora. Są spokojne i ufne, jakby
wiedziały, że właśnie tutaj jest ich miejsce. A przecież znajomy zapach, dźwięk, obraz to wszystko przywiewa wspomnienia...
Tym razem to ja nie chcę, aby odeszły.
Zatem jestem myślami w Małym Miasteczku.
Późne, wrześniowe lato miało już swój wyjątkowy zapach. W powietrzu można
było poczuć nadchodzącą Panią Jesień, ale świat nadal zachwycał kolorami,
zapachami, smakami... Kwietna łąka przy Naszej Dróżce wciąż przyciągała
pszczoły, motyle i spojrzenia Małej Dziewczynki. Nawet pojedynczy chwast nie
wydawał się tutaj nieproszonym gościem. Każda roślina miała swoje miejsce. W
oddali, pomiędzy szumem nieustannie wiejącego wiatru, słychać było stukot i
gwizd przejeżdżających pociągów.
LETNI SPEKTAKL
gorące objęcia słońca
łudzą obietnicą nieskończoności
życie łapczywie chwyta każdy dar lata
albo lato łapczywie chwyta życie
w przestrzeni między niebem a ziemią
szybują wakacyjne iskierki radości
unoszą się nad złotymi ścierniskami
w poszukiwaniu bocianich rodzin
choć pożegnanie już się odbyło
nadal wirują drobinki gorącego uścisku lata
a przecież nic na tej ziemi nie jest wieczne...
Także nadchodzącą powoli królewnę Jesień można już było wyczuć nad
jeziorem. Ale to czuła chyba tylko Mała Dziewczynka. Cały świat cieszył się
jeszcze panowaniem Pani Lato, którą wszyscy kochają. Nikt na w czeka na przyjście jej rudowłosej siostry. Na szczęście wcześniej jest jeszcze ciche Babie Lato.
Wędkarze nie zważając na poranny chłód cierpliwie czekali na ryby. Jedni
siedzieli na brzegu, inni powoli przesuwali się łódkami po wodzie.
Ale wędkarze przychodzili nad jezioro nie tylko po ryby. Przychodzili
podobnie jak Mała Dziewczynka po ciszę, oddech od codzienności.... Jednak Mała
Dziewczynka przychodziła tutaj także po wspomnienia.
Były też łabędzie. Trzy dorosłe i czwórka młodych. Piękny, wzruszający widok. Jeszcze nie tak dawno Mała Dziewczynka widziała
tylko jednego. Tego, który najpierw stracił rodziców, a potem brata. Wtedy
trudno było jej patrzeć na tego samotnego łabędzia. Teraz znowu wszystko było na swoim miejscu.
Mała Dziewczynka podchodziła nad brzeg i słuchała. Plusku wody, gwaru
kaczek, które prowadziły swoje rozmowy, szumu trzcin kołysanych przez wiatr.
Czasem któryś z łabędzi podpływał bliżej.
W takich chwilach Mała Dziewczynka miała wrażenie, że jezioro przygląda się
jej równie uważnie, jak ona jemu.
Bo właśnie tutaj nad jeziorem, czy też na Naszej Dróżce najłatwiej otwierał się jej
woreczek wspomnień. Obrazy Dziadków, dawnych wakacji i całego Małego Miasteczka. To wszystko przypominało o tym, że czas wówczas płynął wolniej, swoim
spokojnym rytmem.
Dlatego Mała Dziewczynka często wraca tam myślami nawet podczas wędrówek po
ścieżkach codzienności. Są bowiem miejsca, do których wraca się nie tylko
pociągiem, czy też samochodem. Wraca się do nich przede wszystkim sercem. Mała
Dziewczynka zna tę drogę od zawsze.
Zawirował świat w motylim tańcu
jeszcze mocniej zapachniało lawendą
lato odnalazło słońce na wysokim nieboskłonie
urzekają mnie ciche poranki
zamykam je w szufladach wspomnień
jak skarb na inne czasy...
wiersze i obrazy Basia Wójcik
Wiem, tyle razy już o tym tutaj pisałam. Wiem, powtarzam się...
Ktoś pomyśli: "znowu jedno i to samo..."
Ale znając Małą Dziewczynkę utkamjeszcze wiele podobnych opowieści o Małym Miasteczku. Przecież to miejsce przechowuje całe fragmenty z życia Małej Dziewczynki...
jeszcze mocniej zapachniało lawendą
lato odnalazło słońce na wysokim nieboskłonie
urzekają mnie ciche poranki
zamykam je w szufladach wspomnień
jak skarb na inne czasy...
wiersze i obrazy Basia Wójcik
Wiem, tyle razy już o tym tutaj pisałam. Wiem, powtarzam się...
Ktoś pomyśli: "znowu jedno i to samo..."
Ale znając Małą Dziewczynkę utkamjeszcze wiele podobnych opowieści o Małym Miasteczku. Przecież to miejsce przechowuje całe fragmenty z życia Małej Dziewczynki...



Dobrze czasem zanurzyć się w świat wspomnień…
OdpowiedzUsuńJesienią szukamy nie tylko skarbów lasu i jezior, szukamy ciszy, spokoju, wyciszamy sie jak Matka Natura, więc całkowicie Cię rozumiem.
OdpowiedzUsuńPani Codzienność czasami konsekwentnie nas woła
OdpowiedzUsuńJak pięknie można zatrzymać lato, wspomnienia i małe chwile… ❤️ Twój „Mały Świat” ma w sobie niezwykłą magię – czuć w nim zapach jeziora, szum trzcin, ciepło słońca i tęsknotę za czasem, który płynął trochę wolniej. Czytając, można na chwilę usiąść obok Małej Dziewczynki na tej drewnianej ławeczce i razem z nią zanurzyć się we wspomnieniach. 🌿🦢 To piękne, że są miejsca, do których wracamy przede wszystkim sercem. Dziękuję za tę pełną czułości podróż. Niech te sierpniowe i wrześniowe chwile pozostaną zapisane w sercu na długo. ❤️
OdpowiedzUsuńCześć Isameno 😀
OdpowiedzUsuńTo są magiczne chwile, które czasem potrafią trwać całkiem długo i dawać mnóstwo przyjemności. Także - jak piszesz - wędkarze szukają nie tylko ryb ale i takich rzeczy. Ka też gdy mogę wyjeżdżam ciut za miasto nad zalew i lubię siedzieć i gapić się w taflę wody, czy zachód słońca... No o ta cisza, która otacza i uspokaja.
Sobotnie pozdrowienia!
Que lindo, Ismena. Repetir essa memória não cansa, acolhe. Você guarda o verão como quem guarda tesouro em gaveta, e é um privilégio ler cada fragmento da Menina e da Pequena Cidade que você nos entrega.
OdpowiedzUsuńJaka szkoda, że te powroty z wakacji tak bolą.
OdpowiedzUsuńGłowa jeszcze pełna pięknych wspomnień, a już codzienność stoi na progu.
W przyszłym tygodniu jadę na 2 tygodniowy urlop do Polski, i już się boję tego czasu pożegnań i powrotu do UK ... :-(
Rozumiem Cię bardzo dobrze, mnie powroty też bolą intensywnie, choć w inny sposób, bo mieszkam tu, gdzie się urodziłam.
OdpowiedzUsuńGdzie zatrzymujesz się w swoim Małym Miasteczku? W dawnym domu? U krewnych? W hotelu? U znajomych?
Jeszcze nie raz zdarzy się wiosna i lato . Jeszcze nie raz wrócisz do swojego małego miasteczka. Może kiedyś na stałe?🤔
OdpowiedzUsuńPrzyjemnego nowego tygodnia, pozdrawiam.🤗
Magiczne chwile rodzą piękne wspomnienia. Nadchodzi jesień i będzie czas na takie powroty do wspomnień...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Żyjesz tak mocno wspomnieniami... Oby teraźniejszość też była tak ich warta 😉
OdpowiedzUsuńUwielbiam czytać Twoje posty, czuję się jakbym czytała cudną książkę, a te o miasteczku łączą się w piękną całość <3
OdpowiedzUsuńWspaniale mieć takie miejsce, do którego można wrócić i które wyzwala tyle ciepłych, dobrych wspomnień.
Pozdrawiam Cię serdecznie, Agness:)
Najbardziej zaciekawił mnie motyw starych zapisków, które po latach pozwalają spojrzeć na rodzinną historię z zupełnie innej perspektywy. Lubię takie historie, w których przeszłość nie jest tylko tłem, ale czymś, co nadal wpływa na ludzi żyjących wiele lat później. Szczególnie przy takich wojennych losach człowiek zaczyna się zastanawiać, ile rodzinnych historii nigdy nie zostało opowiedzianych, bo ktoś nie zdążył albo po prostu nie potrafił o nich mówić.
OdpowiedzUsuńNajwspanialsze w tym wszystkim jest to, że masz takie swoje miejsce, do którego nie tylko możesz wracać wspomnieniami, ale także znaleźć się tam fizycznie i zanurzyć się w te okolice, we wspomnienia, w odczuwanie tego co było wtedy i znajdowanie tego samego teraz. To jest niesamowity dar i wielki upominek od losu. Pielęgnuj go całym sercem!
OdpowiedzUsuńPięknie opisujesz ten powrót, po którym ciało jest już w domu, ale myśli nadal zostały gdzieś nad jeziorem. Motyw „woreczka wspomnień” i tego, że niektóre miejsca naprawdę nosimy później w sobie przez cały rok jest dla mnie bardzo szczególny bo bardzo precyzyjnie określa mnie. I chyba wcale nie szkodzi, że wracasz do Małego Miasteczka w swoich tekstach – skoro nadal budzi tyle emocji, to znaczy, że wciąż masz o czym opowiadać ;)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Piękne wspomnienia, po takich chwilach beztroski, spokoju, gdzie Mała Dziewczyna może być sobą nic dziwnego, że nie chce sie wracać do codzienności. Myślę, że można jeszcze od niej trochę pouciekać :)
OdpowiedzUsuńMiejsca bliskie naszemu sercu też ciągle się zmieniają, razem z nami :) Za każdym razem spojrzymy na nie nieco inaczej, dostrzeżemy coś, czego wcześniej tak jakby nie było widać. Takie miejsca nigdy się nie nudzą! :)) Piękna opowieść :)
OdpowiedzUsuńO takich miejscach, o powrotach do korzeni i do spokoju własnego serca można, a nawet trzeba pisać. Świat pędzi jak szalony, a w Ty w swoich tekstach cudownie zatrzymujesz czas. Ciało wraca do codzienności, ale serce Małej Dziewczynki chce jak najdłużej zatrzymać wspomnienia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie z pięknego Kadyksu.
Rozmarzyłam się … może któryś z moich Wnuków tak kiedyś napisze… powróci, a ja się będę uśmiechać z innego świata… uwielbiam Twoje nostalgiczne refleksje…
OdpowiedzUsuńWracamy do miejsc w których czuliśmy się beztrosko i szczęśliwie. Stoimy u progu jesieni, więc i mnie czasem dopadają rozmyślania...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Wielu ludzi czeka na jesień. Ja oczywiście też. Podoba mi się i ta utkana z babiego lata, i ta zgniło-zielono-brązowa. Im jestem starsza, tym bardziej rozumiem, że na wszystko jest czas. I, że wszystko ma swoje miejsce, wszystko...
OdpowiedzUsuńPiekne są Twoje opowieści, a że czasami znów się powraca do tych miejsc, ludzi, rozmów. Jednak za każdym razem ten powrót jest inny i wart opisania. To tak jak z wierszami, wraca się, czyta, podejmuje próbę spojrzenia przez pryzmat "teraz" na to "wtedy".
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i czekam na kolejną opowieść...
Cześć Bogusiu z wielkim smutkiem odkryłam że nie ma już twojego bloga. Wielka szkoda bo go lubilam. Ściskam mocno
UsuńZwalniasz razem z jesienią...🙂 Kocham Twoje opowieści 😘
OdpowiedzUsuńPrzepięknie piszesz Ismeno.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo
Ja też mam swoje Małe Miasteczko - to miejscowość rodzinna mojej mamy :)
OdpowiedzUsuńDobrze czasem wrócić na stare śmieci jak to się mówi potocznie, do swoich źródeł by poczuć zapach beztroski, ożywic ciepłe wspomnienia. Ja mam nadzieję że Pani jesień będzie jeszcze ładna. Lata nie cierpię z powodu upałów. Dziś wietrznie, zimno i pada. Ciężko było wstać i wyjść.
OdpowiedzUsuńNajserdeczniejsze pozdrowionka Ismeno