piątek, 23 października 2026

Czy zostanie radość tworzenia?

Godzina tworzenia
Czarodziejska godzino tworzenia,
najpiękniejsza z wszystkich godzin życia,
światło twoje duszę rozpromienia,
jak toń morską rozpromienia słońce
W czarodziejskiej tworzenia godzinie
myśl rozwija się jak kwiat różany:
z wolna listek po listku rozwinie,
coraz więcej z listków bije woni,
aż cudnymi barwy malowany,
cały kwiat się rozsłoni.
A ten kolor i ten zapach w kwiecie
tak upaja bosko i odurza,
że o całym zapominasz świecie,
jakbyś w zamków zaklętych podwoje

wstąpił nagle -- świat twój jest myśl - róża,
umysł i serce twoje.

KAZIMIERZ PRZERWA-TETMAJER
Dopiero niedawno, przy okazji premiery najnowszej powieści Olgi Tokarczuk Świata jest za dużo, usłyszałam o «aferze» związanej z jej wypowiedzią na temat AI”.
Wystarczyło jedno zdanie wypowiedziane przez Olgę Tokarczuk, aby zrobiło się głośno (ale chyba nie aż tak, bo nie usłyszałam od razu).
Co się stało? Noblistka przyznała, że korzysta z modeli językowych AI jako narzędzia wspierającego kreatywne myślenie. Wspomniała nawet, że czasem prowadzi z nimi dialog podczas pracy nad tekstem. I to wystarczyło.
Pojawiły się oskarżenia, oburzenie, sugestie... Czyżby literatura miała już przestać być dziełem człowieka?
Dyskusja bardzo szybko przestała dotyczyć samych faktów, a zaczęła dotyczyć też emocji. W końcu sama Olga Tokarczuk
 wydała oświadczenie. Zaznaczyła, że to ona i tylko ona jest autorką swoich książek.
Zastanawiam się jednak, czy ta wywołana burza rzeczywiście dotyczyła samej sztucznej inteligencji. Przecież od dawna korzystamy z tej technologii. Wspiera ona lekarzy, architektów, prawników, naukowców, grafików... AI analizuje dane, pomaga tłumaczyć teksty, wspiera diagnostykę, projektuje i automatyzuje tysiące zadań. W większości przypadków nikogo to szczególnie nie oburza. Ba, sami coraz częściej pytamy AI a nie wujka Google.
Jednak problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy technologia zagląda do świata sztuki.
Twórczość uznajemy za jedną z najbardziej ludzkich sfer. Jest to miejsce, w którym liczą się emocje, wyobraźnia, wrażliwość... Gdy słyszymy, że pisarz, poeta, malarz korzystają z AI, wielu odbiera to tak, jakby technologia wkroczyła w obszar zarezerwowany dotąd wyłącznie dla człowieka.
A przecież narzędzie pozostaje tylko narzędziem.
Oczywiście, że sztuczna inteligencja potrafi wygenerować pomysły, uporządkować strukturę tekstu, zaproponować różne warianty czy wskazać nowe kierunki myślenia. Może produkować ogromne ilości treści w bardzo krótkim czasie. Ale czy to oznacza, że automatycznie staje się autorem?
Technologia przetwarza. Człowiek wybiera. Technologia proponuje. Człowiek ocenia. AI może wygenerować setki wariantów, ale dopiero człowiek decyduje, który z nich ma sens, który jest wartościowy, który porusza i który warto zachować.
Oczywiście nie oznacza to, że AI jest wyłącznie biernym narzędziem. Potrafi łączyć idee, tworzyć nieoczywiste skojarzenia i proponować rozwiązania, na które człowiek sam mógłby nie wpaść. Właśnie dlatego może być interesującym partnerem w procesie twórczym.
Ale nawet wtedy pozostaje człowiek, który nadaje temu kształt, kontekst i znaczenie. To on przede wszystkim bierze odpowiedzialność za efekt końcowy.
Oczywiście, że AI zmienia świat twórczości. I prawdopodobnie zmieni go jeszcze bardziej.
Możliwe, że w przyszłości będziemy mieli do czynienia z niewyobrażalną wcześniej ilością muzyki, obrazów, tekstów, filmów czy projektów. Produkcja stanie się niemal nieograniczona. Każdy będzie mógł w kilka sekund stworzyć coś, co jeszcze niedawno wymagało godzin, dni, a nawet miesięcy pracy.
Ale właśnie wówczas 
jeszcze bardziej potrzebna będzie naturalna selekcja. Czyli coś co od zawsze dzieje się w kulturze.
Przecież nie każda napisana książka zostaje zapamiętana. Nie każdy namalowany obraz trafia do muzeum. Nie każda piosenka staje się przebojem. Nie każdy film zostaje częścią historii kina...
Wiemy, czym jest sztuka
Wiemy, czym jest sztuka, dobrze znamy uczucie szczęścia
jakie nam daje, niekiedy trudne, gorzkie, gorzko-słodkie,
a czasem tylko słodkie, jak turecki smakołyk. Cenimy sztukę
bo chcielibyśmy wiedzieć, czym jest nasze życie.
Żyjemy, ale nie zawsze wiemy, co to znaczy.
Podróżujemy więc, albo po prostu otwieramy w domu książkę.
Pamiętamy moment olśnienia gdy staliśmy przed obrazem,
i pamiętamy też może, jakie obłoki płynęły wtedy po niebie.
Drżymy słysząc jak wiolonczelista gra
suity Bacha, gdy słuchamy, jak śpiewa fortepian.
Wiemy, czym może być wielka poezja, wiersz
napisany trzy tysiące lat temu albo wczoraj.
Adam Zagajewski
Twórczość od zawsze jest niezmierzonym morzem, z którego tylko niewielka część zostaje wyłowiona i zachowana.
Jedni tworzą hit sezonu. Inni tworzą hity ponadczasowe. Jedni przyciągają uwagę na kilka tygodni. Inni zostają z nami przez pokolenia.
Pozostali, ci w znacznej większości, zostają niezauważeni.
AI może sprawić, że to morze przeistoczy się w bezkresny ocean. Może zwielokrotnić liczbę dostępnych treści, obniżyć koszt ich powstawania i sprawić, że tworzenie stanie się dostępne dla niemal każdego. 
W efekcie jeszcze trudniej będzie odróżnić to, co naprawdę wartościowe, od tego, co jedynie przyciąga uwagę. Być może największą wartością przyszłości nie będzie więc samo tworzenie, ale umiejętność wyboru spośród tego, co zostanie stworzone.
Radość pisania
Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?
Czy z napisanej wody pić,
która jej pyszczek odbije jak kalka?
Dlaczego łeb podnosi, czy coś słyszy?
Na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta
spod moich palców uchem strzyże.
Cisza - ten wyraz też szeleści po papierze
i rozgarnia
spowodowane słowem „las” gałęzie.
Nad białą kartką czają się do skoku
litery, które mogą ułożyć się źle,
zdania osaczające,
przed którymi nie będzie ratunku.
Jest w kropli atramentu spory zapas
myśliwych z przymrużonym okiem,
gotowych zbiec po stromym piórze w dół,
otoczyć sarnę, złożyć się do strzału.
Zapominają, że tu nie jest życie.
Inne, czarno na białym, panują tu prawa.
Okamgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę,
 jeśli każę, nic się tu nie stanie.
Bez mojej
pozwoli się podzielić na małe wieczności
pełne wstrzymanych w locie kul.
Na zawsze, woli nawet liść nie spadnie
ani źdźbło się nie ugnie pod kropką kopytka.
Jest więc taki świat,
nad którym los sprawuję niezależny?
Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
Istnienie na mój rozkaz nieustanne?
Radość pisania.
Możność utrwalania.
Zemsta ręki śmiertelnej.
Wisława Szymborska
Mam nadzieję, że wielu twórców nadal będzie chciało tworzyć tak jak dawniej. Po swojemu, z emocjami, doświadczeniem i własną wrażliwością. Bo w świecie, w którym można wygenerować niemal wszystko, ludzki pierwiastek może stać się jeszcze bardziej wartościowy.
Dlatego AI wcale nie musi oznaczać końca ludzkiej twórczości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad