piątek, 9 października 2026

Zanim Mała Dziewczynka powita zimę…

 Co zrobimy z tą jesienią, proszę pana,
wiem, już kiedyś przecież padło to pytanie,
ale miłość ta jesienna jest prawdziwsza, 
spadnie na nas melancholią, co się stanie.
   
Przeszła wiosna, przeszło lato, przejdzie zima,
a tęsknota ciągle czeka w mojej duszy,
jeśli deszcz znów zacznie łzami kapać smutno,
czy pan przyjdzie, czy ten deszcz pana nie wzruszy.

Czy pan znowu będzie mówił : że być może,
może kiedyś, że poczekać chce do jutra,
a tu kawa ciągle czeka nieogrzana
i niebieska filiżanka stoi smutna.

Co zrobimy proszę pana, z tą nostalgią,
z której cieszy się już tylko wiersz jesienny, 
wiersz jesienią jest jak... farby dla malarza,
bo powstaje wtedy obraz bardzo cenny.

Co zrobimy z tym jesiennym :może kiedyś...
znów ubiorę melancholię w babie lato, 
to być może, może kiedyś nam się
zdarzy,
dziś niepewność wiersz mi pisze...
dzięki za to. 
Bożena Spryńska
Jeszcze niedawno pracowita Pani Lato wędrowała przez świat. Król Słońce zaglądał do okien od samego rana, wieczory były długie, a powietrze pachniało ciepłem. Lato miało jednak tyle do zrobienia, że długo nie chciało się z nami pożegnać.
A potem przyszło Babie Lato. Jak zawsze ciche, delikatne i trochę nostalgiczne. Babie Lato zawsze przynosi wyjątkowy spokój i ciepło.
W promieniach króla Słońce unoszą się wówczas delikatne pajęczyny, a drzewa powoli przybierają złote i rude barwy.
Wszystko dookoła zdaje się na powoli zatrzymywać.
W powietrzu czuć zapach suchych liści, traw, ognisk...
Z dnia na dzień poranki są już chłodniejsze, a poranne mgły oraz dłużej otulają świat...
I właśnie przypomniały mi się słowa:
Co będę robił jesienią,
kiedy liście się zaczerwienią,
kiedy groźne powieją wichury?
Będę patrzył przez okno na chmury,
będę słuchał, jak szumi deszcz
i może wymyślę wiersz. 
ZA GÓRAMI
ZA LASAMI
MIESZKAŁ KOTEK
Danuta Wawiłow
No właśnie. Co będę robiła jesienią?
Pewnie nie raz pomyślę, że powinnam gdzieś wyjść, coś załatwić, zrobić jeszcze jedną rzecz z długiej listy.
Ale zamiast tego zaparzę herbatę, otulę się kocem i uznam, że świat i Pani Codzienność mogą chwilę poczekać.
Będę oczywiście patrzyła przez okno na chmury i słuchała deszczu stukającego o parapet. 
Chcę wówczas także odłożyć telefon, wyłączyć powiadomienia i pozwolić sobie na chwilę ciszy.
Będę zapalała świece. W domu będzie pachniało cynamonem, wanilią, jabłkami, gruszkami...
Lubię ten moment, kiedy dzień powoli gaśnie, a w domu pojawia się miękkie, ciepłe światło. Wtedy nawet zwyczajny wieczór może stać się małym świętem.
Jesienią chcę też więcej czytać. 
Oczywiście, że nie zamknę się w domu. Będę chodziła na spacery, nawet kiedy niebo będzie szare. Włożę jednak ciepłą kurtkę, czapkę, szalik, wygodne buty... Będę zbierała złote, rude i czerwone liście.
Ale przede wszystkim nie będę traktować tego jesiennego czasu jak poczekalni do zimy.
Postaram się także nie mówić: „Byle do wiosny”.
I może tym razem pozwolę Pani Jesieni być sobą. Właśnie taką zmienną, kapryśną... Taką z mglistymi porankami, deszczem, mokrymi liśćmi, parasolem przewracanym przez wiatr. ciepłym swetrem i wieczorami, które przychodzą zdecydowanie za wcześnie. Z chłodem, który otula szalikiem, złotym światłem przebijającym przez chmury i kubkiem gorącej herbaty, który smakuje najlepiej właśnie o tej porze.
Jesiennie - to lubię 
Lubię patrzeć przez okno
gdy jesienny wiatr wydzwania szklaną melodię
obejmuję wzrokiem parki płonące w oddali
ogniem dębów czerwonych i rudością starych buków
bliżej żółcą się klony na alejkach obsypanych złotem
w ciszy zmierzchu pomyka czasem wiewiórka
z dumą dzierżąc orzecha olbrzyma
jakby on miał zapewnić przetrwanie wiewiórczego rodu
herbata już wystygła zapomniana przez zadumane spojrzenie
osunęła się książka po mięciutkim kocyku i drzemie
mój kolorowy świat też zaśnie za chwilę
otuli liście mgłą marzeń i odpłynie na kilka godzin
zostanie tylko wiatr opowiadający zasłyszane dawno historie
posłucham z naiwnością dziecka chłonącego sercem baśnie
popatrzę w ciemną noc kołyszącą liście na wietrze
i pozwolę jej by ukołysała moje marzenia.
Basia Wójcik
Więc kiedy zawieje wiatr, a deszcz będzie padać nie będę narzekała, że jest zimno, mokro...
Bo Królewna Jesień przypomina, że nic nie trwa wiecznie.
Liście spadają, dni się skracają, a jedne rzeczy się kończą, żeby mogły zacząć się następne.
I chyba właśnie tak będzie w życiu Małej Dziewczynki.
W ostatnim dniu jesieni coś się skończy, a w pierwszym dniu zimy zacznie się coś nowego. Czy to także będzie nowa Mała Dziewczynka? Taka, która zostawi za sobą to, co było i z ciekawością spojrzy na to, co dopiero przede nią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony ślad