Z lękiem pod rękę
Nie bój się świata, twoje jest życie,
choć czasem wchodzisz w relacje przykre,
swojego lęku nie chciej zakrzyczeć,
spróbuj zrozumieć a wtedy zniknie.
Ten strach co w tobie, nie zleciał z nieba,
jest tam od zawsze na przekór wrogom,
przed zagrożeniem ma cię ostrzegać,
lecz mu nie pozwól zawładnąć sobą.
Gdy zdominuje, w panikę myśli
lecąc, pod pręgierz postawią miłość,
a ona przecież dla życia wszystkim,
bo napędową jest jego siłą.
Kochaj, a wtedy nic nie jest strasznym,
obcując z życiem w siebie się wsłuchaj,
bo ono ponoć jest dla odważnych,
więc żyj na co dzień pogodą ducha.
znalezione w Internecie
Ostatnio pisałam o różnych dziwactwach. Dzisiaj temat trochę podobny, ale nie do końca. I zapewne powtórzę co nieco z tamtej opowieści. OoKażdy z nas ma to swoje “coś”, czego boi się w większym stopniu, niż inni. "Coś", co nie chce opuścić jego myśli. "Coś", co go męczy, nie daje spokoju.
To fakt. Nie sądzę, aby były wyjątki. Może tylko nikt się do tego nie przyznaje, podobnie jak i Mała Dziewczynka do swoich niektórych strachów, bo nikt ich nie rozumie....
Boimy się być wyśmiani, czy też negatywnie oceniani. Unikamy za wszelką cenę stresujących sytuacji, pomimo, że często wiążą się z różnymi konsekwencjami.
Od zawsze Mała Dziewczynka po kilka razy wszystko sprawdza, nawet jak już sprawdzone było. Sprawdza czy zamknęła okna, czy wyłączyła gaz, komputer, czy ma wszystko w plecaku... A na końcu, czy zamknęła mieszkanie. Kiedy zamyka drzwi, robi to w określonej kolejności i sprawdza, czy rzeczywiście drzwi są zamknięte. A na koniec musi sobie powiedzieć: ”drzwi zamknięte”. W przeciwnym wypadku wraca się, aby sprawdzić.
Na studiach Mała Dziewczynka czasem wracała do domu, bo nie była pewna czy wyłączyła lokówkę. Pamiętała, że stała przed lustrem i podkręcała włosy, jednak nie była pewna czy odłączyła ją od prądu. Niestety telefonu w domu wówczas nie było. Oczywiście niepotrzebnie się tak denerwowała, wracała... Ale spokój myśli był najważniejszy
Mała Dziewczynka zazwyczaj chodzi i jeździ tymi samymi ścieżkami. Jak jest zmęczona lub zamyślona potrafi pojechać jeden przystanek za daleko albo pójść tam gdzie nie trzeba, a gdzie zazwyczaj bywa... .
Zapewne większości osób zdarzyło się odczuwać stres przed wystąpieniem publicznym. Czy to w szkole przed prezentacją na forum klasy, czy też w pracy przed większą liczbą współpracowników. A co dopiero przed osobami nieznajomymi. To zrozumiałe, że można nie przepadać za byciem w centrum uwagi. Jest to całkowicie naturalne. Jednak Mała Dziewczynka od zawsze nienawidzi takich wystąpień, nawet w gronie osób znajomych.
I co najdziwniejsze Mała Dziewczynka przez kilka dobrych lat pracowała jako nauczycielka w szkole i bardzo to lubiła. Jak więc wytłumaczyć ten lęk przed innymi wystąpieniami?
Powszechnie wiadomo, że Mała Dziewczynka nigdy nie lubiła sprzątać. Ale z drugiej strony lubi, jak wszystko leży na swoim miejscu. Jednak to nie oznacza, jak to jest u innych, że w mieszkaniu u Małej Dziewczynki bardziej się sprząta, niż się w nim mieszka. Każda rzecz ma swoje miejsce, w którym leży gdy jej Mała Dziewczynka akurat nie potrzebuje. Gdy wszystko jest na swoim miejscu, nie musi szukać, gdzie to jest. To pozwala jej oszczędzić czas i wykorzystać go na to, co się liczy. Ale niestety.... Małej Dziewczynce zdarza się położyć coś tylko "na chwilę", tam gdzie nie trzeba. A potem....
Stary Giewont na Tatr przedniej straży
Głową trąca o lecące chmury -
Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,
Czasem brwi swe namarszczy ponury
I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi
Nad kołyską ludzkich dzieci stoi.
Przez ciąg wieków wznosi dumne czoło
I wysuwa pierś swą prostopadłą,
Patrząc z góry na wieśniacze sioło,
Co pokornie u nóg jego siadło.
Przez ciąg wieków straż swą nad nim trzyma
Z troskliwością dobrego olbrzyma.
Wypiastował już pokoleń wiele,
Które wieczny związek z nim zawarły,
Z nim złączyły swe losy i cele,
Przy nim żyły i przy nim pomarły,
Nawet myślą spod jego opieki
Nie wybiegłszy nigdy w świat daleki.
Wypiastował cały ród górali -
On ich widział, gdy dziećmi radośnie
U stóp jego bawiąc się pełzali,
Widział młodzież, jak mu w oczach rośnie,
Jak się krząta koło swego plonu,
Widział potem starców w chwili zgonu.
Zna więc dobrze bieg ich trwania krótki,
W ciasnym kółku zamknięte nadzieje,
Ich radości, pragnienia i smutki,
Co ich boli, co im piersi grzeje;
Zna zabiegi i spory gorące
O kęs ziemi na polach lub łące.
On się przyjrzał kolejom powszednim
I był sędzią już niejednej sprawy...
Nieraz w nocy rozegrał się przed nim
Jaki dramat posępny i krwawy -
Widział różne skryte ludzi czyny,
Widział cnoty, widział także winy.
Lecz choć czoło chmurami powleka,
Zbyt surowo nikogo nie sądzi,
Bo zna dolę biednego człowieka,
Który idąc na oślep zabłądzi
I o głodzie wzrok obraca chciwy
Na żyźniejsze swych sąsiadów niwy.
Raczej czuje dla tej biednej rzeszy
Wielką litość w piersi swej kamiennej;
Od kolebki bawi ją i cieszy,
Z każdą chwilą biorąc strój odmienny,
Przed jej okiem stroi się i wdzięczy,
Pożyczając wszystkie barwy tęczy.
Dla niej wstaje w gęstej mgły zasłonie,
Którą z wolna zrzuca z ramion we dnie,
Dla niej w wieczór cały ogniem płonie
I szarzeje, mroczy się i blednie,
Zawieszając księżyc w swojej szczerbie,
Jakby srebrną Leliwę miał w herbie.
Dobry olbrzym! Troszczy się o ludzi,
Co się jego powierzyli straży -
Śpiące dusze z odrętwienia budzi
I piękności poczuciem je darzy,
I rozrzuca nad dzieciństwa nocą
Pierwsze blaski, które życie złocą.
Tak jak w baśni: kocha się w pasterce
Dobry olbrzym i dobiera kluczy,
By otworzyć na wpół dzikie serce;
Tak jak w baśni: swych tajemnic uczy,
Uczy znosić ciężkie losu brzemię
I miłować swą rodzinną ziemię.
ADAM ASNYK
Kolejna "sprzeczność". Mała Dziewczynka odczuwa lęk przed wejściem na drabinę, strome schody...
Zawsze jednak, gdy jest wybór morze czy góry, to chociaż nad morzem potrafi być pięknie, to zazwyczaj wybierze góry. Jednak i tam Małej Dziewczynce zdarzały się napady lęku. Doskonale pamięta swoją wycieczkę na Giewont, gdy jako nastolatka bez problemu pokonała całą trasę. No prawie. Tuż przed kamienistym szczytem zatrzymała się i na wierzchołek z krzyżem już nie dotarła. Chociaż miała już go dosłownie na wyciągniecie ręki. Próbowała, ale tak po prostu ją zablokowało. I dobrze, bo jak by ruszyła na szlak z łańcuchami, to wówczas byłby problem, jak to jest w przypadku niektórych turystów. Dlatego jeśli szlak jest trudny, kamienisty, z łańcuchami i nie daj Boże z kładkami nad przepaściami to Mała Dziewczynka tam się nie pcha.... A góry nawet wysokie, ale z łatwiejszymi szlakami kocha i z nich nie zrezygnuje.
I co najdziwniejsze Mała Dziewczynka lubi patrzeć na świat z góry, bo im wyżej tym piękniej. Wszak wiadomo, że codziennie patrzy też na niego ze swojego ostatniego piętra.
Jak więc to możliwe, że Mała Dziewczynka boi się wchodzić po stromych schodach, a z drugiej strony kocha patrzeć na świat z góry?
Jest jeszcze jeden lęk, który od zawsze towarzyszy Małej Dziewczynce. Ale o nim cicho sza... Niewiele osób go rozumie, uzna za przesadę, fanaberię....
Po cichu
po wielkiemu cichu
idu sobie ku miastu na zwiadu
idu i patrzu
na chodnikach cichosza
nie ma Mickiewicza
i nie ma Miłosza
Tu cichosza tam cicho
szaro brudno i zima
nie ma Słowackiego
i nie ma Tuwima
Na ulicach cichosza
na chodnikach cichosza
nie ma Mickiewicza
i nie ma Miłosza
Tu cichosza tam cicho
szaro brudno i zima
nie ma Słowackiego
i nie ma Tuwima
Po cichu
po wielkiemu cichu
idu sobie i idu i idu
i patrzu i widzu
W rękach w głowach cichosza
w ustach w oczach cichosza
nie ma samozwańców
i nie ma rokoszan
Tu cichosza tam cicho
szaro brudno i śnieży
nie ma kosmonautów
i nie ma papieży
Na ulicach cichosza
na chodnikach cichosza
nie ma Mickiewicza
i nie ma Miłosza
Tu cichosza tam cicho
szaro brudno i śnieży
nie ma kosmonautów
i nie ma papieży
Tu cichosza tam cicho
i wogóle nic ni ma
wiosna to czy lato
jesień albo zima
Grzegorz Turnau
Grzegorz Turnau



Jest mi to dość bliskie…
OdpowiedzUsuńSim não devemos deixar o medo nos dominar,Ismene bom final de semana bjs.
OdpowiedzUsuńCzęsto się boję, że nie wyłączyłam żelazka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Szczerze mówiąc mam podobnie. Ale chyba nie jestem gotowy, żeby opisać to bliżej u mnie na blogu.
OdpowiedzUsuńW sumie sam się czasem dziwię, jak dobrze mi idzie w tej pracy. :)
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Mam dobre wspomnienia z Giewontu. Wydaje mi się, że w góry warto wybrać się z osobą, którą dobrze się zna lub chce poznać. Można się wtedy wspierać i dodawać sobie odwagi na wspólnej drodze. 👍
OdpowiedzUsuńLęki, niepokoje...
OdpowiedzUsuńBardzo pojemny temat.
Moje doświadczenia nie były tak intensywne jak Twoje, znajduję kilka podobieństw - czy wyłączyłem gaz? czy zamknąłem garaż?
Żona wielokrotnie przypominała mi zasadę - spytaj sam siebie głośno, ale sama też się do niej nie zawsze stosuje.
Dla równowagi zadaje mi takie pytania gdy już odjechaliśmy kilka kilometrów od domu.
Publiczne wystąpienia, interview przy staraniu się o pracę.
Zawsze czułem sporą tremę, ale chyba miała pozytywny charakter, wychodziły mi lepiej niż się spodziewałem.
Wspomnę jeden dziwny przypadek - niedziela - Zstąpienie Ducha Świętego - czytanie o tym jak ludzie różnych narodowości rozumieli język którym posługiwali się Apostołowie.
Proboszcz naszej parafii postanowił zademonstrować parafianom jak to wyglądało - przeczytał ten tekst po francusku, Irlandka przeczytała po gaelicku, a ja miałem przeczytać po polsku.
Dziwna sprawa - nie powinienem się niczego bać bo jak nawet żle przeczytam, to i tak nikt nie zauważy a tymczasem czułem paraliżującą tremę. Podczas czytania zacinałem i jąkałem się - spojrzałem na słuchaczy - uśmiechali się do mnie życzliwie, kiwali głowami na znak, że dobrze mi idzie.
Myślę, że to był znak, że Duch Święty nie był ze mną, ale z moimi słuchaczami.
To jest takie niesamowicie „ludzkie” w tym sensie, że każdy z nas ma te swoje sprzeczności, tylko rzadko ktoś tak je głośno nazywa. Z jednej strony lęk, kontrola, potrzeba bezpieczeństwa, a z drugiej ciągnięcie do przestrzeni, wolności, wysokości… i jak to się w ogóle w jednym człowieku mieści?
OdpowiedzUsuńBać się, a odczuwać lęk, to dwa różne stany. Ja się nie boję, ale z lękiem żyję życie.
OdpowiedzUsuńJa zawsze wracam i sprawdzam, czy zamknęłam samochód:))) Serdecznie pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńTo takie natręctwa, powracające myśli. Rozum swoje, serce swoje.
OdpowiedzUsuńIle razy wyjeżdżamy gdzieś, to zawsze jest jakiś lęk, czy na pewno zamknęłam okna, wyłączyłam żelazko - nawet gdy sprawdzałam to przed wyjściem...
Lęki, które czasem odbierają oddech. Obawy, o których nie mówimy głośno. Małe i większe dziwactwa, które czynią nas... ludźmi.
OdpowiedzUsuńJedni boją się porażki, inni odrzucenia. Ktoś nie lubi ciszy, ktoś inny tłumu. Jedni sto razy sprawdzają, czy zamknęli drzwi, inni nie potrafią zasnąć bez zapalonej lampki.
I wiesz co? To jest chyba normalne...
To czyni nas ludźmi.
Wszystkiego dobrego Ismeno!
Pięknie dobrałaś wiersze! Miło było zobaczyć tekst Grzegorza Turnała, ogromnie lubię jego twòrczość :)
OdpowiedzUsuńKiedyś jako dziecko bardzo lękałam się ciemności. Zwłaszcza ciszy w ciemności. Kiedy zdarzało mi się trochę dłużej posiedzieć w swoim pokoju, prosiłam rodziców, żeby pogadali sobie chwilę dłużej, tak bym słyszała ich głosy :D Z biegiem czasu to wszystko mi przeszło.
Dalej jednak czuję silny dyskomfort jak zobaczę pająka czy owada pokroju osy. Nie jest to jakiś paniczny strach, ale jednak...
Też zdarza mi się po coś wracać, sprawdzać.. :)
To są chyba jednak rzeczy, z którymi w jakiś sposób się godzimy. Są dla nas niewygodne, ale jakoś da się z tym żyć i nawet po części znaleźć na siebie jakiś sposób:))
Serdecznie pozdrawiam!
Każdy ma jakieś lęki, niepokoje, strachy. To ludzkie.
OdpowiedzUsuńTez tak mam, że idę nie tam, gdzie trzeba bo się zamyślę...
OdpowiedzUsuńMam swoje lęki jak każdy...
Piękny tekst i wiersze Ismeno...
U Ciebie zawsze można się wyciszyć, choć tematy wpisów często trudne...
Pozdrawiam Cię słonecznie!
Muszę pomyśleć... Z tych obaw i lęków różnych ludzi powstałaby niezła książka.
OdpowiedzUsuńI ja tak kiedyś wracałam i sprawdzałam czy na pewno wszystko dokręcone, zamknięte... Teraz więcej we mnie luzu. Ale lęki swoje mam, jak każdy... Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś tak wracałam i sprawdzałam czy wszystko dokręcone, zamknięte... Teraz mam w sobie więcej luzu. Ale inne lęki pozostały.... Uściski ♥️
OdpowiedzUsuń• Też kilka razy wracałem się, żeby sprawdzić, czy zamknąłem drzwi do domu albo garażu (i zawsze były zamknięte). Natomiast NIGDY nie wracałem się, żeby sprawdzić, czy lokówka jest wyłączona 😂. Ani lodówka 🤣🤣
OdpowiedzUsuń• Mój kolega mieszkał w bardzo długim bloku, na samym końcu skrzydła, a do zsypu na piętrze miał kilkadziesiąt metrów. Zwykle więc zabierał torbę ze śmieciami, wychodząc rano do pracy. Tyle że często zapominał ją wrzucić do zsypu! Dwa razy zorientował się, że nadal ją ma… będąc już w autobusie!
• Publicznie nie lubię występować — głównie dlatego, że 90% mówców, których słucham, mnie nudzi i nie chcę zwiększać tej statystyki własnymi wystąpieniami. Gdy jednak raz zrobiłem prezentację na temat tygodniowej wycieczki na kanu, ilustrowaną zdjęciami, powiedziano mi, że rzadko widziano kogoś mówiącego z tak ogromną pasją. Ale rzadko jest okazja przedstawiać temat, które rzeczywiście się bardzo lubi.
• Nie znoszę sprzątać i nie ukrywam tego. Z chęcią zatrudniłbym kogoś, żeby robił to za mnie, ale niestety muszę robić to sam.
• Lęk wysokości miałem zawsze i m.in. dlatego unikałem chodzenia po Tatrach. Raz wszedłem na Babią Górę Percią Akademików. Do dzisiaj pamiętam ten wyczyn i ciarki przechodzą po mnie. Też o tym napiszę.
• „Cichosza” Grzegorza Turnaua — świetna piosenka, bardzo ją lubię!
• A na koniec autentyczna historia z połowy lat 80., która mi się przydarzyła. Jak zwykle wstałem rano, wykąpałem się, zjadłem śniadanie — ale „coś” mnie męczyło, że „coś” jest nie tak. Tylko co?
O 7:30 rano wyszedłem do pracy i udałem się na przystanek autobusowy, znajdujący się pięć metrów od bloku. Nadal jednak coś mi nie pasowało: było jakoś pusto, mało samochodów… I dopiero wtedy zorientowałem się, że to przecież SOBOTA — dzień wolny od pracy!
Każdy ma jakieś niepokoje, czasem coś zostaje w nas z dzieciństwa... Takie dwie strony, których na pewno nie pokazujemy każdemu... Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMoże nie każdy, ale wielu z nas niesie w sobie jakiś lęk. Większy lub mniejszy, widoczny albo skrzętnie ukrywany. Czasem nauczyliśmy się z nim żyć tak dobrze, że z zewnątrz prawie go nie widać. Najważniejsze chyba, by nie pozwolić mu odebrać radości z tego, co kochamy. Myślę, że wiele osób odnajdzie w Twoim tekście cząstkę siebie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Ja się boję śmierci :(
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc , jak się tak głośno zastanowię „ czy mam jakieś leki „ to oczywiście stwierdzam , że nie . Ale wiem , na codzień , często mi się zdarza , że coś lub ktoś tzn jakaś postać np ciemną przyprawia mnie o dreszcze itd. No cóż tak to już jest. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńHej jak się zastanowię tak na poważnie „ czy coś lub ktoś mnie przeraża „ to oczywiście jestem prawie pewna , że nie. Wiem jednak , że często zdarza mi się, że jednak dostaje delikatnych dreszczy jak zobaczę np ciemna postać itd itd. Tak to już jest , że każdy z nas coś ukrywa głęboko , jakaś taka stronę pełną obaw i strachów. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń