wtorek, 14 kwietnia 2020

Wiosenne myśli???




Chciałeś szumieć jak drzewo
gnać po niebie jak młody wiatr
dzisiaj nisko jest niebo
że aż trzeba się schylać

Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak

Jeśli zrobiłeś błąd
to cię młodość rozgrzeszy
jeśli przestałeś już wierzyć w to
Czas nas uczy nadziei

Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak

Choć runął nasz dotychczasowy świat, Pani Wiosna przyszła i pięknie rozkwita dookoła. 
Mimo zamkniętych granic jak co roku przyleciały do nas ptaki.
W tym roku magnolie zakwitły wyjątkowo późno, zresztą jak wszystko dookoła, a ich bladoróżowe płatki spadały mi pod nogi z każdym podmuchem wiatru, kiedy szłam pustą ulicą do sklepu. 
Wystarczyła ta odrobina wiosennego słońca, widok kwitnących żonkili i tulipanów, rozwijających się zielonych listków… To wszystko wystarczyło, aby na chwilę odpłynęły wszystkie smuteczki, abym mogła cieszyć się tym co dookoła. Mogłam uśmiechnąć się razem ze słonkiem... Mogłam przez chwilę cieszyć się dniem dzisiejszym i nie martwić tym co będzie... Przez chwilę poczułam się częścią tego piękna, które mnie otaczało.
Trawa wabiła mnie soczystą zielenią, chciałabym  przysiąść na chwilkę, ale niestety... Nie przeszkadzałoby mi, że ziemia jest wilgotna, ale...
Ten kolorowy zapach Pani Wiosny, uświadamia mi, że jestem tylko małym punkcikiem tego co mnie otacza. Jestem zieloną gałązką, którą silniejszy wiatr może złamać. Jednak mimo tej kruchości nadal staram się być zielona, pełna wiary i nadziei.
Wiosna zazwyczaj kojarzy się z nadzieją, początkiem nowego życia. Wszystko budzi się z długiego snu i życie nabiera wówczas intensywniejszego koloru. Ciepło, słońce, zieleń...To pozwala  patrzeć mi na świat z większym optymizmem. Wiosna zawsze mnie rozpromieni. W tym roku jednak sprawia, że najbardziej musi mi wystarczyć to moje zielone mieszkanie.
Małe mieszkanko
na Bożym Świecie,
zielony fotel, zielone drzwi,
za oknem słońce
wesoło świeci,
wieczorem księżyc wesoło lśni.

To zielone mieszkanie,
panowie i panie.
na starej fotografii śpi...

Drugie mieszkanie,
mieszkanie z miedzi,
miedziany fotel, miedziane drzwi,
za stołem żonka wesoło bredzi,
a jej kochanek wesoło drwi.

To miedziane mieszkanie,
panowie i panie,
ma zdartej fotografii śpi...

Trzecie mieszkanie,
mieszkanie czarne,
fotele czarne i czarne drzwi,
poranki parne i noce parne,
a dni już nie ma.
Bo po co dni?

To ostatnie mieszkanie,
panowie i panie,
najbardziej odpowiada mi...
Agnieszka Osiecka
Chyba podobnie jest u mnie. Staram się jednak walczyć z tym czarnym kolorem, który ostatnio najczęściej u mnie gości. 
Przecież Pani Wiosna niesie ze sobą wszystko co najpiękniejsze, najbardziej kolorowe. A moje mieszkanie jest jasne i pełne zieleni. Tłumaczę sobie, że trzeba myśleć pozytywnie. Że wszystko, co najlepsze chociaż jeszcze się nie wydarzyło, to wkrótce jeszcze się wydarzy.
"Nadzieja jest rodzajem szczęścia i, być może, jedynym szczęściem, na jakie świat może sobie pozwolić."
Samuel Johnson 
Jednak jak napisała Prowincjonalna Bibliotekarka, to nadzieja jest  jak marchewka przed osiołkiem. Tak się idzie i idzie, a ona dynda przed nosem. A człek wpatrzony w marchewkę nic innego nie widzi. Nawet stosu marchewek po lewej stronie
Jednak Pan Czas nie przejmuje się tym , co dzieje się dookoła. Zatem życie, niezależnie od naszych dramatów,  toczy się dalej. Bo toczyć się musi, niezależnie od tego, co się wydarzyło. Zawsze coś się kończy, coś zaczyna, chociaż trudno jest się nam z tym pogodzić.
W normalnym świecie nie można nacisnąć klawisza "nowa gra". (...) Rzeczywistość właśnie na tym polega, że nie można się cofnąć i zacząć grać od nowa.
Éric-Emmanuel Schmitt

Ja jednak chętnie nacisnęłabym taki klawisz

Rze­czy­wi­stość wy­ma­ga,
żeby i o tym po­wie­dzieć:
ży­cie to­czy się da­lej.
Robi to pod Kan­na­mi i pod Bo­ro­di­no
i na Ko­so­wym Polu i w Gu­er­ni­ce.

Jest sta­cja ben­zy­no­wa
na ma­łym pal­cu w Je­ry­cho,
są świe­żo ma­lo­wa­ne
pod Bia­łą Górą ła­wecz­ki.
Kur­su­ją li­sty
z Pe­arl Har­bo­ur do Ha­stings,
prze­jeż­dża wóz me­blo­wy
pod okiem lwa z Che­ro­nei,
a do roz­kwi­tłych sa­dów w po­bli­żu Ver­dun
nad­cią­ga tyl­ko front at­mos­fe­rycz­ny.

Tak wie­le jest Wszyst­kie­go,
że Nic jest cał­kiem nie­źle za­sło­nię­te.
Z jach­tów pod Ak­cjum
do­cho­dzi mu­zy­ka
i na po­kła­dach w słoń­cu pary tań­czą.

Tyle cią­gle się dzie­je,
że musi dziać się wszę­dzie.
Gdzie ka­mień na ka­mie­niu,
tam wó­zek z lo­da­mi
ob­lę­żo­ny przez dzie­ci.

Gdzie Hi­ro­szi­ma
tam znów Hi­ro­szi­ma
i wy­rób wie­lu rze­czy
do co­dzien­ne­go użyt­ku.

Nie bez po­wa­bów jest ten strasz­ny świat,
nie bez po­ran­ków,
dla któ­rych war­to się zbu­dzić.

Na po­lach Ma­cie­jo­wic
tra­wa jest zie­lo­na
a w tra­wie, jak to w tra­wie,
prze­zro­czy­sta rosa.

Może nie miejsc in­nych jak po­bo­jo­wi­ska,
te jesz­cze pa­mię­ta­ne,
te już za­po­mnia­ne,
lasy brzo­zo­we i lasy ce­dro­we,
śnie­gi i pia­ski, tę­czu­ją­ce ba­gna
i jary czar­nej klę­ski,
gdzie w na­głej po­trze­bie
kuca się dziś pod krzacz­kiem.

Jaki stąd pły­nie mo­rał - chy­ba ża­den.
To, co na­praw­dę pły­nie, to krew szyb­ko schną­ca
i za­wsze ja­kieś rze­ki, ja­kieś chmu­ry.
Na tra­gicz­nych prze­łę­czach
wiatr zry­wa z głów ka­pe­lu­sze
i nie ma na to rady -
śmie­szy nas ten wi­dok.
WISŁAWA SZYMBORSKA

piątek, 10 kwietnia 2020

Wielkopostne myśli

W Wielki Czwartek
Śpimy jak zwykle w czwartkową noc
nieświadomi zbliżającej się chwili
nie podejrzewamy nawet
że ktoś może być sam
nie chce się nam czuwać
bo dobrze nam w swoim świecie
bezpieczni
że ktoś pokona za nas
dolinę ciemności
spokojni
że nie musimy podbiegać
z rozłożoną chustą poświęcenia
nie żądają od nas odwagi
więc zapominamy
że nasze miejsce jest pod Krzyżem
i przesypiamy kolejną
Noc Miłości.



dźwigasz Chryste
ogromny krzyż
cierpień świata.
    za Tobą idą
    chorzy smutni i opuszczeni
niewidzialna dobroć 
pozwala im
przez łzy smutku
odnajdywać sens życia
daj nam młodym i zdrowym
radość
odnajdywania Ciebie
w sercu drugiego człowieka
spraw
by żaden krzyż
nie był zbyt ciężki
dla osłabionych ramion.



Dziś pod Krzyż przyszły
wszystkie smutki świata
cisną się w zapłakanych oczach
słabym głosem wyrywają ze zranionych serc
jadą na inwalidzkich wózkach
popychają krzywdę zdrady
rzucają niedawne oszczerstwa
przekrzykują zapach alkoholu
i rozpychają się gwałtem nienawiści...
A ramiona Krzyża
w delikatnym uścisku
przygarniają przyniesione kamienie i głazy
by przemienić je w diamenty
błyszczące w promieniach zachodzącego słońca.
Już cisza
i dzieją się pod Krzyżem rzeczy niepojęte
które rozumie się jedynie
u stóp Krzyża...

obrazy i wiersze Basia Wójcik

niedziela, 5 kwietnia 2020

Moje smuteczki

KONIEC ŚWIATA
Gdy już koniec świata,
gdy się wszystko wali,
gdy nie ma ratunku,
gdy gwiazdy spadają,
gdy musimy umrzeć
albo krzywdy znosić,
gdy prześladowania bez sensu spadają,
gdy wszystko się kończy. ...
"nawet włos z głowy nie może wam zginąć:"
- radosną tę prawdę.
aż nieprawdopodobną
z poczuciem humoru Chrystus nam przekazał.
Zechciejcie utrzymać
beztroskę i mądrość, i swobodę ducha ...
Pracujcie w spokoju.
chleb swój zgodnie jedzcie,
nie martwcie się zbytnio,
nie wpatrujcie w konflikt,
miłość zachowajcie.
Mimo końca świata
nie zgubcie fantazji ...
ks. Roman Indrzejczyk
Ostatnie wydarzenia wszystkim dają nam wiele do myślenia. Nikt z nas nie jest przygotowany na to, że nagle, niespodziewanie przychodzi jedna chwila, jedna wiadomość, która wszystko zmienia..... Nasze plany, zamiary pryskają niczym bańka mydlana. Cała nasza radość zostaje zgaszona.
Od kilkunastu dni mam wyłączoną możliwość cieszenia się moim Domem i ogrodem.
Smutek przysiadł obok mnie. Nawet nie starałam się z nim walczyć, tylko opadłam z sił. Teraz siedzę sobie w kąciku, a Smutek przytula się do mnie.
Nie wiem gdzie zapodziała się ta pełna zieleni i nostalgicznie szumiących myśli istota? Pojawił się Smutek, o którym już dawno chciałam zapomnieć.
Wokół Smutek. W jednej chwili rozsypało się to co wydawało się silne i miało jeszcze trwać.
Kolor szary i deszcz rozgościł się dookoła.
Od rana niebo za moim oknem płacze deszczem... A może to tylko w mojej wyobraźni? Krople stukają o parapet, spływają leniwie po szybach, starają się mnie uśpić, wyciszyć.
Zastanawiam się, czy cały świat zamilkł i zaczął się wsłuchiwać w tą muzykę za oknem, a po jego twarzy popłynęły łzy z początku pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż w końcu świat zaniósł się nieutulonym płaczem. Może już czas zatrzymać się i dokładnie obejrzeć się dookoła?
Kto nas przytuli i pocieszy? Kto pomoże znowu zebrać siły, aby ponownie zacząć "normalnie" żyć?
zza zamkniętych drzwi
tęsknię za Tobą
odkąd drzwi Twojego mieszkania
zamknęły się przed człowiekiem
który zapomniał o miłości
nie umiem przejść
przez zamknięte drzwi
więc zostawiam moje serce
po tamtej stronie
blisko Ciebie
byś mógł mnie przytulić
ilekroć tego zapragnę.
Basia Wójcik
Ale przecież życie będzie toczyć się dalej wraz obracającym się kołem czasu. Kończy się jeden cykl i zaraz zaczyna się drugi. Czas biegnie nieprzerwanie, raz wolniej, potem znowu szybciej. Podobnie jak kot najpierw przeciąga się po przebudzeniu, potem znowu zwija się w kłębuszek i wszystko spowalnia, aby znowu rozpocząć wszystko od początku. Czas nigdy nie płynie prosto do przodu. Zatacza koło. Wszystko co kiedyś się zaczęło musi się skończyć, To co się kiedyś wydarzyło, znowu kiedyś się wydarzy.
Tak, życie musi dalej toczyć się własnym torem.
Może za chwilę znowu będę się cieszyć drobnostkami, nadal będę podążać drogą mojego życia, czując pod stopami ziemię. Już niedługo będę zwracać uwagę, że świeci słońce, niebo się rozjaśnia, a dookoła panuje Wiosna.
Powróci energia i chęć do życia. Znowu będę chciała coś zrobić, coś zmienić.
Przecież rozkwitająca dookoła natura niezmiennie budzi w nas ogromny apetyt na życie i zapał na zmiany.
Wiosna otula nas płaszczem kwiatów - niech trwa jak najdłużej... Także w naszej duszy.
Pieśń nadziei
Rozpięty między niebem
i łanem pól
poczerniały od wichrów i burz
spoglądasz w dal cierpliwie
wiejską drogą
idzie człowiek Twoja tęsknota.
już serce bije niepokojem
już podnosisz zmęczony wzrok
jest tak blisko
na wyciągnięcie przybitej dłoni
odszedł
sam
kamienistą drogą
gwoździe znów kaleczą
święty krzyż
tylko skowronek
śpiewa pieśń nadziei.
Basia Wójcik

niedziela, 29 marca 2020

Dzieciństwo

Cóż jest życie? 
Życie to przemiana materii (...)
to ścigłe i niepochwytne zwierzę. (...)
Mijanie to mijanie się ze światłem,
to mijanie się z człowiekiem.
Mijanie to żal prędki.
Julian Przyboś

I tak jest ze mną. Przeglądałam ostatnio album ze zdjęciami. To przypomniało mi o upływie czasu i o tym, że Kajtek i Kuba nie są już dziećmi. Ze względu na to, co dzieje się dookoła dawno ich nie widziałam. Czy zobaczę ich w święta? 
Na samą myśl o tym poczułam ukłucie w sercu, ciężar na duszy. Zamknęłam oczy i wróciłam do rozmowy z Kajtkiem sprzed kilku lat.
- Ciociu, jestem już prawie dorosły – powiedział Kajtek
– Jaki dorosły? – zdziwiłam się
– Przecież jestem już nastolatkiem. Nie jestem już dzieckiem - odparł i wyszedł z pokoju, a ja poczułam się taka stara.
Dotychczas uważałam się za osobę w średnim wieku, chociaż z duszą i sercem znacznie młodszym Nie zwracałam uwagi na kolejne lata, które nieubłaganie lądowały na moich plecach i lekko srebrzyły pojedyncze włosy.
Wówczas podobnie jak dzisiaj usiadłam w fotelu i zaczęłam przeglądać jeszcze nie tak stare zdjęcia. Był tam mały Kajtek w stroju karnawałowym. Łezka zakręciła się mi w oku. To ujęcie najlepiej pokazuje, jak jest podobny do swojej babci. Dalej Kajtek otoczony misiami i wszystkimi pluszakami. I to, gdy przytulają się z Kubą do swojego taty... Kiedy to było?
Jak to się stało, że tak szybko dorośli? Przecież nie tak dawno woziłam ich w wózeczku, czytałem bajki, razem budowaliśmy konstrukcje z klocków, graliśmy w piłkę…Teraz jest jeszcze drobny, delikatny. Jednak niedługo pewnie będzie wyższy ode mnie, a jak kopie piłkę, to lepiej uciekać z bramki.
Chciałabym im pokazać miejsca, w których jako dziecko byłam szczęśliwa. Chcę aby każdy z nich był dobrym człowiekiem. Ufnym i uczciwym, ale nie dającym się wykorzystać. Dobrym, ale nie litościwym. Samodzielnym, ale nie samolubnym. Kochającym życie, a nie zakochanym w sobie. Dzielącym się z innymi, a nie egoistą. Otwartym na świat i jego zmienność, a nie przywiązanym do utartych ścieżek.
Tak, za chwilę Kajtek będzie dorosły. Powoli zaczyna się przekonywać, że świat nie jest tylko czarny i biały. Chociaż z trudem przyjął do wiadomości, że są jeszcze różne odcienie szarości.
Kubuś jest jeszcze nastolatkiem, który jednak też za jakiś czas wydorośleje. Już jako kilkulatek na pytanie kim będzie odpowiadał - mężczyzną. 
Cieszę się jednak, że mamy dobry kontakt ze sobą, wspólne zainteresowania, tematy do rozmów... Jednak te dawne czasy minęły i już nie wrócą.
Jak mi ręce urosną,
jak mi nogi urosną,
jak już będę dorosła
i wysoka jak sosna,
to zostanę, zostanę, zostanę...
no, kim?
To na pewno zostanę lekarzem!
Przyjdę w białym fartuchu,
mamie zajrzę do ucha,
tatę klepnę po brzuchu,
powiem: ,,Trzyma j się, zuchu!",
i zapiszę, zapiszę, zapiszę...
no, co?
I zapiszę paskudne lekarstwo!
Co mi płacze i krzyki!
Będę robić zastrzyki!
Będę strasznie się trudzić!
A jak już mi się znudzi,
to zostanę, zostanę, zostanę... no, kim?
To zostanę okrutnym piratem!
Nie posłucham się taty.
Będę strzelać z armaty,będę w worku pękatym
przechowywać dukaty,
będę straszną mieć brodę i pistolet... i co?
I piracką przepaskę na oku!
Co mi wiatry i burze!
Mogę trwać jak najdłużej!
Niechaj żyją podróże!
A jak nimi się znużę,
to pojadę, pojadę, pojadę... no, gdzie?
To pojadę z powrotem do mamy!
Danuta Wawilow
Czas dzieciństwa… Dlaczego dzieci tak bardzo chcą być dorosłe. Każde dziecko co chwila ma inny pomysł na swoją przyszłość, ale jedno jest niezmienne – chce być już duże.
Dzieci nie zdają sobie sprawy jak bardzo szczęśliwym i beztroskim okresem jest dzieciństwo. Szkołę i naukę wspomina się później z sentymentem, a będąc dzieckiem tak nie chce się do niej chodzić i wydaje się, że jak będziemy dorośli, to będzie lepiej.
Czy nikt z nas nie pomyślał "chciałbym znowu być dzieckiem".
Cóż, człowiek tęskni do tego czego nie ma i nie docenia tego co ma. Jak trudno jest nas zadowolić.
Tadeusz Różewicz powiedział, a może napisał: "Dzieciństwo jest jak zatarte oblicze na złotej monecie, która dźwięczy czysto". Dzieciństwa się nie zapomina. W dzieciństwie przeżyliśmy najwięcej przygód. Dzieciństwo to ciągłe odkrywanie świata.
Nam dorosłym czas dzieciństwa najczęściej kojarzy się ze szczęściem, beztroską, wspólnymi zabawami z rówieśnikami, z brakiem problemów, poczuciem bezpieczeństwa, ciepłem rodzinnym.
Ale przecież tak naprawdę się nie zmieniamy. Jesteśmy dziećmi, które nagle musiały same radzić sobie w życiu. Jednak tęsknimy za tymi latami, za graniem w piłkę, przechodzeniem przez płoty, graniem w kapsle. Tęsknimy za dzieciństwem, chociaż tak w głębi serca wiemy, ze nie było ono takie beztroskie, bez lęków...
Każdy z nas prędzej, czy później odczuje upływu czasu. Dzieje się to zazwyczaj, gdy dzieci zaczynają dorastać.
Upływ czasu, przemijanie.... Czasem żałuję minionych lat, dni, chwil.... Staram się o tym nie myśleć, ale...
Nie mogę wyrwać się z objęć przeszłości, chociaż staram się, aby każda chwila była wypełniona po brzegi. Chociaż staram się być zajęta, to i tak mgiełka nostalgii otula mnie niczym szal.
Do młodych
Stoję obok was
z bagażem życiowych doświadczeń
niby z przepustka na dalsze życie
dźwigam zeszyty
w których mnóstwo zadań czeka na rozwiązania 
niosę też uśmiech
zatrzymany przed dwudziestu pięciu laty
by go postawić obok waszej radości
która iskierkami przebija się
przez zatroskanie dorosłych
myślących że wszystko za nami
wracam do was by napatrzeć się szczęściu
któremu na imię młodość
i odetchnąć radością
dla której ćwierć wieku
jest tylko chwilą istnienia
jak dobrze że 
miłość jest wiecznie młoda.
Basia Wójcik

środa, 25 marca 2020

Opowieść o brzozie

Brzoza
Zapatrzonej w chmur szkarłaty 
smukłej brzozie wśród brzeziny 
śnią się zwiewne, barwne szaty 
zamiast strzępów pajęczyny. 
  
Snem nasiąka kropla rosy, 
chrzęści baśnią kruchy chrust. 
Zamiast liści – lniane włosy, 
zamiast kory – czerwień ust. 


Tak niewiele chce od bytu ! 
Rozlistwione w zmrok i w las 
smutne drzewo czeka świtu. 
Ach, jak wolno płynie czas ! 
  
Gdy godziny mroczne miną, 
cud się zdarzy w biały dzień 
i obudzi się – dziewczyną ! 
Ach, jak ciąży obcy pień ! 
  
Zapatrzonej w chmur szkarłaty 
smukłej brzozie wśród brzeziny 
śnią się zwiewne, barwne szaty 
zamiast strzępów pajęczyny. 
            
Ty, spętany jarzmem zdarzeń, 
ślepy od swych własnych złud, 
nie zrozumiesz takich marzeń, 
nie uwierzysz w taki cud. 
Mirosław Ostrycharz
W najbliższych dniach będziemy tęsknić do spacerów po parku, lesie. Nie dane nam będzie przytulić się do drzewa.
O drzewach można pisać w nieskończoność.
Dwa lata temu rozpoczęłam cykl o drzewach. 
Ostatnio snułam opowieść o dębie. Dziś bohaterką będzie brzoza.
Brzoza znana była już w starożytności.
W wierzeniach plemion germańskich, słowiańskich i nadbałtyckich brzoza uważana była za drzewo święte, symbolizowała czystość.
W starożytnym Rzymie używano jej gałązek w obrzędach związanych z obchodami świąt noworocznych, które rozpoczynały się 1 marca, a sławne rózgi liktorskie, symbol władzy najwyższych urzędników, to po prostu gałązki brzozowe owinięte rzemieniami.
Lecznicze właściwości brzozy znano już w średniowieczu, opisywali je wielcy znawcy zielarstwa tamtych czasów: św. Hildegarda z Bingen, Konrad de Megenburg i Mathiolus.
Brzoza
– drzewo święte
Stoi… 
nad całą leśną gromadą wzniesiona
wysmukłością kibici i barwy powabem:
Brzoza biała ...
Tak niezwykłą urodę tego drzewa opisał Adam Mickiewicz w księdze III poematu „Pan Tadeusz”. .
Była też symbolem wiosny i odradzania się życia. Tę symbolikę przejęło chrześcijaństwo, stąd zwyczaj zdobienia jej gałązkami ołtarzy na Boże Ciało i na Zielone Świątki.
Słowianie uważali brzozę za zwiastunkę wiosny i symbol wieczności. Tradycja ludowa przypisywała brzozie magiczną moc. Uważano, że jest ona skutecznym środkiem chroniącym zabudowania i ludzi. Jej gałązkami przystrajano domy, zagrody, zatykano je na polach, by chroniły przed złem. Wierzono, że takie właściwości mają również przedmioty wykonane z brzozy. Miotła wykonana zrobiona z jej gałęzi spełniała nie tylko funkcje użytkową, lecz postawiona przed domem, miął zabezpieczać wejście przed demonami i złodziejami.
Ludowa legenda opowiada, że kiedy Święta Rodzina uciekała do Egiptu przed prześladowaniem Heroda, brzoza otuliła swoimi gałązkami uciekinierów, chroniąc ich od deszczu.
W nagrodę Stwórca dał jej delikatną, wdzięczną postać i sprawił, że w drzewo to nigdy nie uderza piorun.
Brzozę uważano za roślinę leczniczą, Cenionym napojem wzmacniającym i czyszczącym krew była "oskoła", czyli sok brzozowy, używany też przy chorobach płucnych i na porost włosów. Sok taki nazywano również "brzozownikiem" i uważano za "napój boski", służący do utrzymania siły, piękność i jędrności ciała. Zbierano go z drzew starych, co najmniej dziesięcioletnich, spuszczając go wyłącznie od strony południowej pnia. Zabiegu tego dokonywano tylko na drzewach przeznaczonych do wyrębu, w ściśle ustalony sposób, zabezpieczając jednocześnie drzewo przed uschnięciem. Sok taki zalecany był szczególnie na złą przemianę materii. Z kory brzozowej wycinano wkładki do butów, jako "skutecznie wstrzymujące poty nóg i prędko od wyczerpania uwalniające".
Brzoza znana była i ceniona od najdawniejszych czasów, nie tylko z powodu swego piękna.
Brzoza to typowe drzewo Północy, ale występuje także na południu Europy. 
Obecnie w lecznictwie stosowany jest surowiec pozyskiwany z dwóch gatunków: brzozy brodawkowatej i brzozy omszonej – z rodziny brzozowatych. W Polsce rośnie 12 gatunków z tej rodziny, należących do 4 rodzajów. Rodzaj Betula liczy około 120 gatunków, w polskim środowisku naturalnym występuje

Brzoza
Brzoza nad wodą stała,
młoda, szumna i piękna 
brzoza w wodę spojrzała, 
i nagle - drżąca, wylękła - 
chciała uciekać! uciekać! 
z rozwianym, zielonym warkoczem, 
i nie mogła. I zapłakała. 
I nie wiedziała po czem. 

Podszedłem do brzozy z nożem 
i zatopiłem ostrze
w białej brzozowej korze, 
chciwie wypiłem z rany 
sok młody - krew brzozową, 
i upadłem. I sen mnie zmorzył.
A brzoza szumiała nad głową. 

Śniłem o tym, com stracił, 
i o tym, do czego tęsknię, 
a wtedy - o, brzozo! brzozo!
- tyś zaszumiała najpiękniej... 
Obudziłem się z nożem w ręku, 
świadomy krzywdy okrutnej. 
W niebie mogło być jeszcze błękitniej, 
ale nie mogło być smutniej.
Władysław Broniewski

Brzoza gryżyńska
W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna; o kilka staj za nią stoi kościół Św. Marcina zupełnie zrujnowany, a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.
Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem, aż pewnego dnia grabarz, co grób kopał, przybiegł do plebana dając mu znać, że to dziecię, co przed tygodniem zmarło, wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo, ale co ziemi przyrzucał, co się namodlił, nic nie pomogło, zawsze na wierzch wychodziła rączka. Nie wiedząc innej rady, kazał w dzwony uderzyć, aby się gromada zbiegła; a gdy go otoczyła kołem, odezwał się do matki zmarłego dziecięcia, aby wyjawiła tajemnicę, bo musi być tajemnica, dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała, iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami, za co jej źle odpłacił, bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć.
— Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna, która domaga się spełnienia ziemskiej kary.
Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza, którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie.

Symbolem Rosji biała brzózka jest od wieków. Nie można wyobrazić sobie rosyjskiego pola bez smukłej samotnej brzozy, albo nawet gęstego gaju. Nie można wyobrazić sobie bez brzozowych witek także rosyjskiej bani. Co więcej - bez niej nie można wyobrazić sobie Rosji.
Według lingwistów słowo brzoza (береза) pochodzi od czasownika беречь, czyli chronić. Wynika to z tego, że Słowianie uważali brzozę za dar Bogów, który chroni człowieka. Według innej wersji nazwa brzozy powstała od słowa "берегиня", czyli od imienia słowiańskiej bogini, uważanej za matkę wszystkich dobrych duchów i sił oraz symbol płodności. Dlatego też sama brzoza stałą się później symbolem dziewiczego piękna oraz kobiecości.
W słowiańskim kalendarzu ludowym brzoza zajmowała najbardziej honorowe miejsce. W owych czasach rok rozpoczynał się nie 1 stycznia, a 1 marca, i ten właśnie wiosenny miesiąc nazywał się berezeń (березень). Zresztą do dziś w języku ukraińskim marzec to właśnie березень. Brzoza pojawia się w także starosłowiańskim określeniu kwietnia - berezozoł (березозол). Słowo to jest połączeniem wyrazów береза i зол, czyli zielenieć. Dosłownie berezozoł oznacza zieleń brzozy, a więc był to miesiąc, w którym brzoza się zieleni.
W dawnych pogańskich obrzędach brzoza była "drzewem majowym" - świąteczną rośliną, ściśle związaną z Zielonymi Świątkami. Na to wiosenne święto, poświęcone urodzajowi, brzozę dekorowano różnobarwnymi wstążkami i tańczono wokół niej w korowodach. Dziś ten obyczaj zaadaptował się w kulturze prawosławnej jako święto Trójcy, które obchodzone jest 50 dni po Wielkanocy. Na Trójcę do dziś domy dekoruje się gałązkami brzozy. Pęczki brzozowych witek święci się w cerkwi i pozostawia w domu do kolejnego święta. We wschodniosłowiańskiej mitologii brzoza była uznawana za drzewo święte, zwłaszcza podczas wiosennego święta Siemik (Семик), które później, jak już było wspomniane, zlało się z Zielonymi Świątkami, czyli świętem Trójcy. W czasach pogańskich podczas obchodów święta do wsi wnoszono rozkwitające drzewo, a dziewczęta zaplatały wianki z jego gałązek, aby przypodobać się przepowiadającym przyszłość rusałkom, które huśtały się na gałęziach.
Wieczorem wianki wrzucano do rzeki – wianek, który dopływał do drugiego brzegu oznaczał rychłe zamążpójście. Jeśli zatonął, przepowiadał właścicielce śmierć. Po święcie zdejmowano dekoracje z brzóz, przygotowywano kukłę symbolizującą rusałkę i obnoszono ją po całej wsi, a następnie niszczono i palono w lesie.
Według Słowian to właśnie brzoza jest Drzewem Świata. Wśród fal morza-oceanu leży rajska wyspa Bieriezań (Березань), na której rośnie słoneczna brzoza - w dół gałęziami, w górę korzeniami. Brzoza w roli Kosmicznego Drzewa występuje również u szamanów syberyjskich. Jest świętym drzewem górnych bóstw-demiurgów wielu narodów syberyjskich, m. in. u Udmurtów i Mansów.
W azjatyckiej części Rosji kult brzozy jest szeroko rozpowszechniony. Ludzie wierzyli, że w tym świętym drzewie drzemie dobry duch - patron danego terytorium i miejscowej ludności. Jakuci wybierali na miejsce kultu potężną starą brzozę, stojącą samotnie na skraju lasu lub na kurhanie. Zwracali się do niej z prośbami, ozdabiali ją barwnymi wstążeczkami i strzegli świętej brzozy jak oka w głowie. Nikomu nawet do głowy nie przychodziło skrzywdzić drzewo. Każdy wiedział i wierzył, że łamiąc jej gałąź, ściągnie się śmierć na członka rodziny, a ścięcie drzewa miało powodować śmierć całego rodu winowajcy.
Dawni wschodni i zachodni Słowianie wierzyli, że sadząc brzózkę pod oknem odstraszy się złe duchy i ochroni przed uderzeniem pioruna, a także przyniesie szczęście nowo narodzonemu dziecku. Jako ślad kultu brzozy można odczytywać również dawne słowiańskie imię Bierioza (Береза). W II poł. XIX wieku na korze brzozowej pisano prośby do leśnych duchów i przybijano do drzew.
Co ciekawe, według niektórych wierzeń słowiańskich brzoza mogła być nośnikiem i złych mocy. Zabobonów dotyczących brzozy jest wiele. Niegdyś wierzono, że paląc w piecu tylko brzozowym drewnem, ściągnie się do domu pluskwy i złe duchy, a jeśli rodzina posadzi brzozę koło domu, to małżeństwo się rozpadnie. Z kolei Białorusini wierzyli, że w smutnej brzozie, której gałęzie zwisały aż do ziemi, kryje dusza tragicznie zmarłej niewinnej dziewczyny.
Brzoza jest obecnie jednym z ważniejszych Rosji. Trudno wyobrazić sobie szerokie rosyjskie przestrzenie bez białej brzózki. To piękne drzewo ma też swoje miejsce w twórczości wybitnych rosyjskich artystów - malowano je na obrazach, pisano o nim wiersze i śpiewano piosenki. Biała brzózka - to poetycki żeński symbol, liryczny obraz wiosny, światła i dziewiczej czystości u Słowian, Na Rusi zawsze kojarzona była ze skromną piękna dziewczyną, i samą Rosję, pełną brzozowych zagajników, wielki piewca piękna przyrody Siergiej Jesienin nazywał "krainą brzozowych perkali".

Opowieść o brzozie
Mała brzózka rosła na podlaskim polu,
gdzie ziemia jałowa i wody niewiele,
zmagając się z wiatrem, kaprysem przyrody,
mimo przeciwności puściła korzenie.

Ludzie się dziwili, jak pieknie wyrosła,
zielone listeczki tańczyły na wietrze.

Zatańcz walca z wiatrem - doradziła sosna;
pomyślała wtedy, że zatańczy pięknie.

Lecz niesforny wicher szarpał drzewko młode,
powalił na ziemię, połamał gałęzie
nie bacząc na piękno i jego urodę
zostawił na polu obdarte i gołe.

Ktoś przesadził drzewo na nieznanej ziemi,
daleko od wspomnień o diabelskim wietrze,
gdzie zdawać się mogło, że słońce zaświeci,
ogrzeje listeczki, zagubione w świecie.

Trudno jest na nowo wypuścić korzenie
z daleka od ziemi, na ktorej wyrosła.
Ciągle drżała z zimna, choć świeciło slońce,
z żalu za Podlasiem smutno było brzozie.

Lecz po wielu latach ciepły wietrzyk przywiał,
zaszeleścił z cicha, pieszcząc liście drzewa.
Już złote - jesienne na nowo ożywił
i hymn o miłości przepięknie zaśpiewał.
znalezione w Internecie

czwartek, 19 marca 2020

List do Wiosny?

List do Wiosny
Do Wiosny List właśnie piszę,
Chowając się w Norze Lisiej.
Po głowie się drapie ołówkiem
Słowo stawiając za słówkiem.
Przecinki, przyimki, zaimki,
Istne ze słówek drabinki,
A wszystko by krótko rzec,
Wiosno, co zrobić by chcieć?

Co zrobić, by wstawać chcieć rano,
Z miną jak słońce rumianą?
I w szafie zamiast kożuchów,
I ciepłych zimowych butów
Odszukać cienkie półbuty,
Co noszą jak melodii nuty?
Co zrobić byś chciała tu przyjść?
O tym to piszę ten list.

W kopertę wkładam, zaklejam,
I znaczek pocztowy przyklejam.
Priorytet – na poczcie zaznaczam,
By list mógł szybciej polatać,
I dotrzeć do Wiosny przed zmierzchem,
To dzisiaj odpowie mi jeszcze.
Bo strasznie marzną mi ręce,
Więc w kółko w norze się kręcę.

I nagle ktoś do mnie zastukał,
Choć noc była ciemna i głucha.
Wyjrzałem dyskretnie przez szparę,
Czy mi się to tylko wydaje?!
Przepraszam, wyszeptał głos cichy,
Katarek mam dzisiaj nie lichy,
Czy mogę się tutaj zatrzymać,
Poczekać aż pójdzie stąd Zima?

I weszła, usiadła w fotelu,
Kominka się grzejąc czerwienią,
Zmarznięta i ciut obolała,
Na dworze zbyt długo tam stałą.
Zasnęła przykryta kocem,
Widziałem jej tylko warkocze.
Patrzyłem, strzegłem, czuwałem,
Aż w końcu i ja snu zaznałem.

A rano, kiedy to wstałem,
W fotelu jej nie zastałem.
Zmartwiony podszedłem do okna...
Jakaż pogoda tam słodka!!!!
Zielono, ptaki śpiewają,
A kwiaty się w słońcu bujają.
I stał na oknie mym list:
Dziękuję! Pomogłeś mi przyjść.

I teraz już zrozumiałem,
Że Wiośnie to wygrzać się dałem!
Zapewne dostała mój list,
I chciała najszybciej przyjść,
Aż biedna kataru dostała,
Tak szybko po łąkach biegała.
A teraz już całkiem zdrowa,
Po łąkach biega wesoła!
Seweryn Krzysztof Topczewski
Wiem, wokół dzieje się teraz wiele i jak każdy powinnam napisać o tej poważnej sytuacji wokół nas. Jednak od początku postanowiłam, że ten mój wirtualny świat będzie ucieczką od rzeczywistości. I chociaż sytuacja jest wyjątkowa, nie zmieniam tego.
Co roku w marcu pisałam swój własny list do najmłodszej córki króla Słońce:
Gdzie jesteś Wiosno? Wszyscy tęsknią za Tobą, ale Tobie wcale się nie śpieszy...
Patrzę w okno i widzę lekko oszronione drzewa, trawniki... Delikatne płatki leniwie wirują w powietrzu...
Piję poranną herbatkę i staram się zobaczyć chociaż rąbek Twojej spódniczki.
Niestety Twoja starsza siostra znowu nagle sobie o nas przypomniała i nie spieszy się jej na odpoczynek, bo przecież niewiele napracowała się w tym roku.
W tym roku taki list powinnam napisać raczej do jej najstarszej siostry. 
Jeśli ktoś nie lubi Pani Zimy, to może być zadowolony. Ale czy wszyscy tak myślimy? Czy komuś choć trochę jej brakuje?
"Zima zła" - mówimy, ale brak zimy - jest jeszcze gorszy zwłaszcza dla rolników. Można spodziewać się znacznie mniejszych plonów  i wzrostu cen.
Istnieje też zwiększone ryzyko ze strony szkodników. O tym już wspominałam niedawno.

Gdzieś przeczytałam zdanie „Zima jest piękna do pewnego stopnia Celsjusza”. To prawda, zwłaszcza dla takiego zmarzlucha jak ja.
To samo można powiedzieć o Pani Lato i jej temperaturach
Zresztą z temperaturą bywa różnie. Jeżeli wzrasta z -10C do 0C, to uważamy, że zrobiło się ciepło… Jednak, gdy z 10C robi się -10C, to mówimy, że jest nam zimno. Czy zatem 0C to ciepło, czy zimno?
Jednak jeżeli temperatura spada poniżej zera, zaczynam marznąć. Nic nie pomaga ubieranie się na cebulkę. Najchętniej zaszyłabym się w fotelu przy kaloryferze z ciepłą herbatką i małym co nieco…
W powietrzu czuć wiosnę,
co po śnie zimowym,
jak długim letargu
do życia się budzi.
Jeszcze sypie śniegiem,
jeszcze lodem mrozi,
ciepło z zimnem splata
- jednak już nadchodzi.

Tak bardzo cię czekam,
szczególnie w tym roku,
oczy me uraduj
jasną swą zielenią.
Zawieś na gałęziach
liście, kwietne pąki,
rzuć świeże kobierce
na uśpione łąki.

Wiosno! daj otuchę
swym młodzieńczym tchnieniem,
oddal mój niepokój,
- myśli uciszeniem.
Przynieś proszę z sobą,
nową radość bycia,
nadaj sens istnieniu
w tym bezsensie życia.

Przyjdź w wianku z pierwiosnków
na głowę włożonym, w sukience utkanej
z mgiełki nad wodami,
dotknij swoją różdżką,
rozsiej radość wokół,
zabierz mą samotność
a przywróć mi spokój.
Krystyna Jabłońska
Ale wróćmy do Zimy, która ma także swoje piękne oblicze - czaruje błyszczącymi diamencikami w słońcu, otula świat delikatnym puchem i przyjemnie skrzypi pod nogami. Często nas wycisza, przenosi w świat wspomnień, otulony magicznym kocykiem... 
Lubię zimę, ale gdy powoli zmierza ku końcowi, zaczynam tęsknić do ciepłych promieni słońca na mojej twarzy... Zima poza swoim bajkowym urokiem ma dodatkowy plus - wracając po pracy do domu, gdy na dworze panuje mróz, a dzień już dawno zapadł w drzemkę, można bezkarnie zawinąć się w coś ciepłego i zaszyć z ulubioną książką w kąciku.
Jednak podobnie jak każda z sióstr  potrafi być czasem kapryśna, leniwa, uparta…. Nieraz machnięciem ręki przy pomocy przenikliwego wiatru przywołuje ciemne chmury. chmury smutne, bo roniące rzewne łzy.
Kalendarzowa Zima powolutku się kończy... 
Oficjalnie nadchodzi Wiosna…
Jednak tak naprawdę królewna  Wiosna przebudziła się już dawno. Pojawiła się w towarzystwie wiosennych kolorów kwiatów, świeżej zieleni, świergotu ptaków, ciepłych promieni słonecznych…..
Jednak jej starsza siostra Zima może sobie przypomnieć, że jeszcze warto pokazać co potrafi. Może wówczas powinnam zaprotestować? 
Ale tak naprawdę to teraz, chociaż za oknem Pani  Wiosna, to chciałabym zapaść w sen i  przespać te dni, tygodnie... A potem po przebudzeniu marzę o zieleni, kwiatach, spacerach, przejażdżkach rowerem…. 
Marcowe słońce
po raz kolejny
budzi do życia
las i łąkę, pola i nas
zagląda do ogrodu twoich marzeń
i subtelnym ciepłem ogrzewa duszę

jesteś pięknem spokojnych dni
i nadzieją nieodkrytych kart
na których wypisano
różne imiona tej samej miłości

bądź
spokojem nocy
ciszą poranka
ciepłym powiewem dnia
i zapachem młodości.
Basia Wójcik