Drugi dzień lutego - szczególny dla mnie dzień.
Właśnie mija sześć lat od kiedy tutaj pojawiły się moje Zielone Szumiące Stronki (chociaż tak naprawdę piszę już 18 lat. Wcześniej na zlikwidowanych stronach WP. O tamtych latach pamięta chyba już tylko Jola.
Nie chce mi się wierzyć, że piszę tyle lat... Że zawsze ktoś coś napisze, ciepłe słowo, jak wiele dla mnie znaczące, zostawi...
Dobre Duszyczki niedawno napisały:
Kochana jak Ty robisz, że każdy twój post jest tak magiczny? Jesteś jak dobra Czarodziejka. Twoje wpisy dają tyle radości, są pełne ciepła i harmonii.
Podziwiam Cię za Twoje pomysły w tworzeniu postów, potrafisz z każdego tematu utkać wspaniałą opowieść, uwielbiam czytać, to, co napiszesz, bo u Ciebie każdy temat przybiera interesujące barwy.
Dla mnie na zawsze byłaś i pozostaniesz małą dziewczynką, która żyje swoimi sprawami, ale nie zapomina o innych. Często żyje przeszłością i wspomina piękne chwile, jesteś romantyczna i nostalgiczna. I to cudowne, że jesteś z nami. W każdym poście dajesz nam coś z siebie, choćby wierszami, które ja też lubię.
Kocham Twoje posty Ismeno i tak chętnie u Ciebie bywam. Czytam raz i myślę, a potem wracam i czytam po raz drugi i znowu napawam się Twoimi słowami.
Ciekawa, ale też tajemnicza z Ciebie osobowość, Ismeno.
Dawno temu, ktoś mnie nazwał zawoalowaną. I chyba to określenie najbardziej mnie zachwyciło... Chociaż wszystkie miłe słowa mnie wzruszają...
Czy inni też tak myślą? Przecież niektóre tematy, choćby ten chiński cykl nie cieszy się popularnością...
Jednak piszę głównie dla siebie. To tutaj mają snuć się tylko spokojne, ciepłe myśli, dające mi radość.
Oczywiście nie ukrywam, że cieszę się, jak ktoś w tym pędzącym świecie zatrzyma się, przeczyta, dobre słowo zostawi... Tak rzadko teraz poświęcamy czas i uwagę drugiej osobie. Jak już kiedyś pisałam:
Miłe słowa są przecież jak anioły, które stawiają nas na nogi, kiedy nasze skrzydła zapomniały jak się lata.
I tak jest. Tak właśnie podnoszą na mnie każde ciepłe słowa tutaj. Tylko chyba nie powinnam się do nich przywiązywać. Bo osoby po drugiej stronie ekranu często zapominają wpaść z wizytą, a nawet znikają bez słowa... Rozumiem to. Przecież nasz rzeczywisty, realny świat jest najważniejszy i to o nim musimy pamiętać.
Chociaż z drugiej strony wiem, że są osoby, dla których moje słowo dużo znaczy, że czekają na nie... Są zawiedzione, jeżeli tradycyjnie w piątek nie utkam mojej opowieści... Ale i ja mam swój realny świat, który niestety nie zatrzymuje się w piątek, abym mogła jak zazwyczaj coś opowiedzieć...
Jak wiadomo datę rozpoczęcia pisania wybrałam nieprzypadkowo. Drugi lutego jest dniem szczególnie mi bliskim.
Drugiego lutego swoje imieniny i urodziny obchodziła moja domowa Babcia, a którą straciłam j szcze jako przedszkolak... Czyli zdecydowanie zbyt wcześnie. Tego dnia w sposób szczególny myślę o niej, gdy zapalam świecę celebrując Święto Matki Boskiej Gromnicznej. A z drugiej strony po prostu bardzo lubię to święto.
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty
W tańczących wokół szarych lustrach dni
Rozbłyska Twój złoty śmiech
Przerwany w pół czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc
Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
To prawda nie potrzebna wcale mi
Gdy nie po drodze będzie razem iść
Uniosę Twój zapach snu
Rysunek ust, barwę słów
Niedokończony, jasny portret Twój
Uniosę go ocalę wszędzie
Czy będziesz przy mnie, czy nie będziesz
Talizman mój, zamyśleń nagłych Twych i rzęs
Obdarowany Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś: wybacz
Przez życie pójdę oglądając się wstecz
Jonasz Kofta
Już nieraz zastanawiałam się tutaj jaka naprawdę jestem. Na pewno skomplikowana, bo na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Ostatnio brałam udział w takiej towarzyskiej zabawie.
Należało wymienić 3 pierwsze zwierzęta, które przyjdą na myśl, a potem trzeba było dopisać do każdego z nich 3 cechy charakteru które opisują to zwierzę.
Po zapisaniu tego poznaliśmy interpretację testu.
A jakie było rozwiązanie?
Każde z wymienionych zwierząt z cechami charakteru daje odpowiedź na pytania:
1) Co o sobie myślisz, jaki chcesz być,
2) Co myślą o tobie inni,
3) Jacy jesteście naprawdę
Z wymienieniem dwóch pierwszych zwierząt nie miałam problemu. Nad trzecim musiałam sekundę pomyśleć.
Jakie stworzenia napisałam na kartce?
Bez zastanowienia na pierwszym miejscu umieściłam konia. Ten kto mnie zna, dobrze wie, że zgodnie z chińskim horoskopem urodziłam się w roku Konia - piszę o tym szczegółowo, gdy zaczyna się kolejny chiński rok.
Jakie cechy konia są dla mnie najważniejsze? Wolność, szybkość, szlachetność, a przede wszystkim klasa.
Zdziwiłam się jednak, że to piękne zwierzę może być widziane zupełnie inaczej. Inna osoba również wymieniła konia, ale przypisała mu pracowitość, siłę oraz to, że zawsze wraca do domu. Nigdy nie wymieniłabym tych cech opisując konia. Przecież to najpiękniejsze, najbardziej pragnące wolności zwierzę na świecie. Jakże inaczej oceniamy, opisujemy rzeczy, o których mówimy. Niby widzimy to samo, a potem okazuje się, że nie...
Jak kot...
Jak kot zacznę chodzić własnymi drogami,
jak kot będę wysuwać i chować pazury.
Wzbudzę popłoch pomiędzy myszami.
Nauczę się może... ma-uri...
Zrobię co zechcę - przed psem przejdę bokiem...
Plotki niech rosną - dodam do nich własne.
W ciemnościach błysnę magicznym okiem.
Przejdę przez kraty za ciasne.
Na dachu swoją zamruczę piosenkę...
Założę buty... Kogoś boli głowa?...
...i jeszcze barwną do tańca sukienkę...
Wszystko zacznę od nowa.
znalezione w Internecie
Drugim zwierzęciem był kot - niezależny, puszysty, tajemniczy. To prawda oprócz jednej cechy, tak zostałabym opisana przez innych. Jestem zielonookim kotem chodzącym własnymi ścieżkami. W ogrodzie kocham wszystkie zakątki, ale intruzów najchętniej bym pogoniła. Kocham moje terytorium, i nie lubię, kiedy ktoś na nie wchodzi. Rzadko ktoś wie co naprawdę myślę. Chciałabym mieć też całkowitą niezależność i radzić sobie ze wszystkim sama. Niestety nie jest to wykonalne. Przypominam kota, który daje się pogłaskać tylko wtedy, gdy sam ma na to ochotę. Narzucanie się, głaskanie i rozpieszczanie na siłę wywołuje zupełnie odwrotny skutek. Bywają też takie chwile, że lubię się położyć najchętniej na trawie, gdy świeci słońce. Jestem wówczas łagodnym i spokojnym, ale rzadko mruczącym kotem. Jednak dla innych po prostu milczącym, niezależnym (a raczej upartym) i czasem leniwym zwierzęciem.
Ostatnie stworzenie, które wybrałam to sowa. Sama się zdziwiłam, że właśnie ona przyszła mi na myśl. Dla mnie sowa to mądrość, wiedza, samotność, intuicja. Sowa często uważana jest także za posłańca czarownic. Czy jestem mądra? Nie wiem. Na pewno chciałabym wiedzieć więcej i więcej, zwłaszcza w tych dziedzinach, które mnie interesują, fascynują. Natomiast samotność to czasem moja towarzyszka podróży przez życie. Lubię niekiedy zanurzyć się w moją samotność, w której jest mi dobrze i może czasem nawet doskwiera, jednak na swój sposób jest ciepła i przytulna. Intuicji nigdy nie zlekceważę. A co do czarownic? To przecież od dawno wiadomo, że jestem jedną z nich. A na koniec ciekawostka. Wg horoskopu Inków jestem właśnie sową, białą sową... Przypadek?
Większość osób wymieniała przede wszystkim psa i niektórzy trochę się dziwili, że pytana odpowiadałam, że nawet nie przyszedł mi on do głowy. Oczywiście dobrze jest mieć takiego przyjaciela jak pies. Jest on wierny, oddany, ufny. A czy ja jestem ufna? Chyba nie...
A jaka jestem naprawdę? Kto to wie? Pewnie i ja nie znam siebie do końca. Może o mnie jest ten utwór?
Zdziwiłam się jednak, że to piękne zwierzę może być widziane zupełnie inaczej. Inna osoba również wymieniła konia, ale przypisała mu pracowitość, siłę oraz to, że zawsze wraca do domu. Nigdy nie wymieniłabym tych cech opisując konia. Przecież to najpiękniejsze, najbardziej pragnące wolności zwierzę na świecie. Jakże inaczej oceniamy, opisujemy rzeczy, o których mówimy. Niby widzimy to samo, a potem okazuje się, że nie...
Jak kot...
Jak kot zacznę chodzić własnymi drogami,
jak kot będę wysuwać i chować pazury.
Wzbudzę popłoch pomiędzy myszami.
Nauczę się może... ma-uri...
Zrobię co zechcę - przed psem przejdę bokiem...
Plotki niech rosną - dodam do nich własne.
W ciemnościach błysnę magicznym okiem.
Przejdę przez kraty za ciasne.
Na dachu swoją zamruczę piosenkę...
Założę buty... Kogoś boli głowa?...
...i jeszcze barwną do tańca sukienkę...
Wszystko zacznę od nowa.
znalezione w Internecie
Drugim zwierzęciem był kot - niezależny, puszysty, tajemniczy. To prawda oprócz jednej cechy, tak zostałabym opisana przez innych. Jestem zielonookim kotem chodzącym własnymi ścieżkami. W ogrodzie kocham wszystkie zakątki, ale intruzów najchętniej bym pogoniła. Kocham moje terytorium, i nie lubię, kiedy ktoś na nie wchodzi. Rzadko ktoś wie co naprawdę myślę. Chciałabym mieć też całkowitą niezależność i radzić sobie ze wszystkim sama. Niestety nie jest to wykonalne. Przypominam kota, który daje się pogłaskać tylko wtedy, gdy sam ma na to ochotę. Narzucanie się, głaskanie i rozpieszczanie na siłę wywołuje zupełnie odwrotny skutek. Bywają też takie chwile, że lubię się położyć najchętniej na trawie, gdy świeci słońce. Jestem wówczas łagodnym i spokojnym, ale rzadko mruczącym kotem. Jednak dla innych po prostu milczącym, niezależnym (a raczej upartym) i czasem leniwym zwierzęciem.
Ostatnie stworzenie, które wybrałam to sowa. Sama się zdziwiłam, że właśnie ona przyszła mi na myśl. Dla mnie sowa to mądrość, wiedza, samotność, intuicja. Sowa często uważana jest także za posłańca czarownic. Czy jestem mądra? Nie wiem. Na pewno chciałabym wiedzieć więcej i więcej, zwłaszcza w tych dziedzinach, które mnie interesują, fascynują. Natomiast samotność to czasem moja towarzyszka podróży przez życie. Lubię niekiedy zanurzyć się w moją samotność, w której jest mi dobrze i może czasem nawet doskwiera, jednak na swój sposób jest ciepła i przytulna. Intuicji nigdy nie zlekceważę. A co do czarownic? To przecież od dawno wiadomo, że jestem jedną z nich. A na koniec ciekawostka. Wg horoskopu Inków jestem właśnie sową, białą sową... Przypadek?
Większość osób wymieniała przede wszystkim psa i niektórzy trochę się dziwili, że pytana odpowiadałam, że nawet nie przyszedł mi on do głowy. Oczywiście dobrze jest mieć takiego przyjaciela jak pies. Jest on wierny, oddany, ufny. A czy ja jestem ufna? Chyba nie...
A jaka jestem naprawdę? Kto to wie? Pewnie i ja nie znam siebie do końca. Może o mnie jest ten utwór?
Groszki i róże
Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla ciebie mały ogrodnik
Zasadził groszków tysiąc
W kapocie stracha na wróble
Pragnął ci miłość przysiąc
Więc z koszem groszków mały strach
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy
O tysiąc więcej znalazł barw
Niż wyśnił sobie w nocy
I odtąd pod oknem twoim
Zaczarowany kamienny
Z bukietem groszków stoi
Strach romantyczny wierny
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Dla ciebie mały ogrodnik
Posadził pnące róże
Że tobą był urzeczony
Pragnął cię nimi urzec
I z róż naręczem przyszedł raz byle-do-wiosny.jpg
Prosić o jedno twe słowo
Oślepił go twych oczu blask
Milczałaś kolorowo
I odtąd pod oknem twoim
I groszki kwitną i róże
Na modłę wiotkich powoi
Pną się i pną po murze
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Julian Kacper, Henryk Rostworowski
Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla ciebie mały ogrodnik
Zasadził groszków tysiąc
W kapocie stracha na wróble
Pragnął ci miłość przysiąc
Więc z koszem groszków mały strach
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy
O tysiąc więcej znalazł barw
Niż wyśnił sobie w nocy
I odtąd pod oknem twoimZaczarowany kamienny
Z bukietem groszków stoi
Strach romantyczny wierny
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Dla ciebie mały ogrodnik
Posadził pnące róże
Że tobą był urzeczony
Pragnął cię nimi urzec
I z róż naręczem przyszedł raz byle-do-wiosny.jpg
Prosić o jedno twe słowo
Oślepił go twych oczu blask
Milczałaś kolorowo
I odtąd pod oknem twoim
I groszki kwitną i róże
Na modłę wiotkich powoi
Pną się i pną po murze
Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Julian Kacper, Henryk Rostworowski














